<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>lekarz - Nowe Kształty</title>
	<atom:link href="https://www.noweksztalty.pl/tag/lekarz/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.noweksztalty.pl</link>
	<description>Polityka, cywilizacja, społeczeństwo</description>
	<lastBuildDate>Tue, 27 Jan 2026 16:58:58 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0.2</generator>

<image>
	<url>https://www.noweksztalty.pl/wp-content/uploads/2021/06/cropped-cropped-Nowe-Ksztlty-na-header-strony-1-32x32.png</url>
	<title>lekarz - Nowe Kształty</title>
	<link>https://www.noweksztalty.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Dobre posiłki, złe decyzje &#8211; A. Leszczak</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/dobre-posilki-zle-decyzje-a-leszczak/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=dobre-posilki-zle-decyzje-a-leszczak</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 27 Jan 2026 16:57:16 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[kapitalizm]]></category>
		<category><![CDATA[lekarz]]></category>
		<category><![CDATA[medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3343</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wyżywienie w szpitalach publicznych w Polsce przeszło w ostatnich latach długą drogę. Z kategorii „zupełnie niezjadliwe, potencjalne zagrożenie biologiczne” (jak wielu je oceniało) do „znośne, dobre, momentami całkiem smaczne”. Przyczyniła się do tego większa świadomość wpływu, jaki ma odpowiednio zbilansowana dieta, ale przede wszystkim odpowiednie źródło finansowania. Program pilotażowy „Dobry posiłek w szpitalu”, wprowadzony przez [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/dobre-posilki-zle-decyzje-a-leszczak/">Dobre posiłki, złe decyzje – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-weight: 400;">Wyżywienie w szpitalach publicznych w Polsce przeszło w ostatnich latach długą drogę. Z kategorii „zupełnie niezjadliwe, potencjalne zagrożenie biologiczne” (jak wielu je oceniało) do „znośne, dobre, momentami całkiem smaczne”. Przyczyniła się do tego większa świadomość wpływu, jaki ma odpowiednio zbilansowana dieta, ale przede wszystkim odpowiednie źródło finansowania. Program pilotażowy „Dobry posiłek w szpitalu”, wprowadzony przez Ministerstwo Zdrowia w 2023, zwiększył stawkę wyżywienia dziennego do ponad 25 zł na dzień. Niestety, w poszukiwaniu oszczędności to samo ministerstwo go kończy. Czy to jednocześnie koniec ery pozytywnych zmian? Po co w ogóle odpowiednie wyżywienie i co mają do tego państwowe regulacje zawodu dietetyka?</span></p>
<h3><span style="font-weight: 400;">Nie tylko zbyt niska waga</span></h3>
<p><span style="font-weight: 400;">Dwie suche kromki na śniadanie, podejrzanie wyglądająca mieszanka udająca zupę i plasterek przywiędłej sałatki do połówki pomidora na kolację? To już przeszłość, przynajmniej w większości szpitali publicznych. Do programu „Dobry posiłek w szpitalu” dołączyło prawie 600 placówek, więc około 2/3 w skali kraju. Co oznacza on bezpośrednio? Zwiększenie stawki żywieniowej na pacjenta do 25,62 zł dziennie. Dla porównania: jeszcze kilka lat temu stawka ta nie była ujednolicona i wahała się od około 5 do 15 zł na dzień. Wartości z górnych widełek najczęściej były prywatną inicjatywą szpitali, które przeznaczały dodatkowe środki na ten cel. Nawet uwzględniając inflację i niższe wówczas ceny, nie ma fizycznie możliwości zapewnienia pełnowartościowego wyżywienia dla ludzi z często zwiększonym, specyficznym zapotrzebowaniem. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Dlaczego jest to tak ważne? Ponieważ nawet 1/3 osób trafiających do szpitali wykazuje cechy niedożywienia. To stan wyjściowy: spośród nich swój stan pogorszy około 7 z 10. Zazwyczaj dotyka starsze osoby, których organizmy są słabsze z racji wieku i współwystępowania innych chorób. To sytuacja bardzo problematyczna z wielu powodów. Niedożywienie bowiem to nie tylko waga zbyt mała w stosunku do oczekiwanej – a wręcz nie zawsze BMI jest zbyt niskie. Pod tym określeniem kryją się różne stany. Od „zwykłego” niedożywienia kalorycznego, gdzie je się mniej, niż wynika to z potrzeb organizmu, przez niedobór poszczególnych składników odżywczych (najczęściej białka), na złożonych sytuacjach kończąc. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Niebezpiecznym stanem jest sarkopenia, czyli zmniejszona ilość tkanki mięśniowej. Nie chodzi o to, że 70-latek nie wygląda jak Schwarzenegger, ale o skutki. Powoduje to problemy z samodzielnym poruszaniem się: korzystaniem z łazienki, poruszaniem się po domu, ubieraniem się, wyjściem na zakupy, przygotowaniem posiłków czy sprzątaniem. Z czasem dochodzi do efektu kuli śnieżnej, gdzie osłabienie powoduje narastającą niechęć do poruszania się i przejście w fotelowy, aż w końcu łóżkowy tryb życia. Nieco inną, ale też niepożądaną sytuacją jest otyłość sarkopeniczna, gdzie do zbyt małej ilości tkanki mięśniowej dołącza nadmiar tkanki tłuszczowej, dodatkowo obciążając wiele narządów: od stawów zaczynając, na sercu kończąc.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Problem niedożywienia to nie tylko gorsze funkcjonowanie pacjentów. Przekłada się bezpośrednio na pogorszenie przebiegu i wyników leczenia, zarówno w kontekście długości pobytu w szpitalu, liczby powikłań, jak śmiertelności i powtórnych przyjęć do szpitala w krótkim czasie od wypisu. Nie jest to podręcznik żywienia dietetycznego, więc skutki te wymienię skrótowo. To między innymi gorsze gojenie ran i zwiększona tendencja do powstawania odleżyn, większa podatność na zakażenia wewnątrzszpitalne i ich gorszy przebieg, pogorszenie wydolności oddechowej i większe ryzyko konieczności podłączenia wspomagania oddechu aż do respiratora, powstanie zaburzeń rytmu serca, obrzęków, majaczenia i innych zaburzeń psychicznych. Niedobór białek, a szczególnie albumin – jednego z ich typów – pogarsza transport we krwi wielu leków, w tym tak powszechnie stosowanych, jak paracetamol. Zbyt słaby organizm nie udźwignie bardziej skutecznego, ale też  agresywnego leczenia, co jest niezwykle istotne między innymi w onkologii, ale również chirurgii. </span></p>
<h3><span style="font-weight: 400;">Stan na wczoraj</span></h3>
<p><span style="font-weight: 400;">Problem niedożywienia to więc nie tylko źle wyglądające liczby na karcie z przyjęcia, ale realne, bezpośrednie przełożenie na proces zdrowienia. Świadomość, że leczenie żywieniowe jest komplementarną częścią procesu – obok innych dziedzin, jak dobór odpowiednich badań, leków czy rehabilitacja – rośnie z każdym rokiem. Nadal jednak jest dziedziną niejako w powijakach, wymagającą rozwoju i trwałego umocowania w realiach szpitalnych. Pewne postępy już zaszły. Przy przyjęciu (za wyjątkiem hospitalizacji jednodniowych oraz szpitalnych oddziałów ratunkowych) obowiązkowe jest ocena według skali </span><a href="https://www.mp.pl/interna/table/016_6971"><span style="font-weight: 400;">NRS-2002</span></a><span style="font-weight: 400;">, która ocenia stan odżywienia i ryzyko niedożywienia. Stosunkowo prosta, pozwala na oszacowanie, czy pacjent potrzebuje interwencji żywieniowej. Jednak przejście od zsumowanych punktów do realnej praktyki nie jest proste. Potrzeba świadomości personelu, wiedzy na temat dostosowania diety i możliwości zapewnienia zindywidualizowania jej. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Opcją idealną byłoby dostosowanie posiłków pod każdego pacjenta. W praktyce jest to absolutnie niemożliwe, więc najczęściej ogranicza się do wyboru jednego z rodzajów diet. Różnorodność zależy od – coraz częściej – firmy cateringowej dostarczającej posiłki. W standardzie znajdziemy m.in. dietę zwykłą, cukrzycową, lekkostrawną czy zmiksowaną (w formie papki, dla chorych mających trudności z przełykaniem stałych pokarmów). Tam, gdzie oferta jest większa, będzie również wybór opcji wysokobiałkowej, wątrobowej czy nawet wegetariańskiej. Posiłkować się można również dodatkowymi preparatami, jak proszki białkowe czy napoje wysokoenergetyczne. Gdy zachodzi potrzeba, można przejść zupełnie na dietę tzw. przemysłową, w formie gotowych preparatów, do podawania do przewodu pokarmowego za pomocą specjalnych rurek, lub nawet dożylnie (pozajelitowo). Na ostatnia opcja jest najlepiej dopasowana do indywidualnych potrzeb, bo jej skład ustalany jest na podstawie wyników badań laboratoryjnych – każdorazowo wykonywana jest „na zamówienie”.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Osobnym problemem jest spowodowanie lub pogłębienie niedożywienia wygenerowane nie przez samą chorobę, a przez błędne decyzje. Chodzi o sytuację nakazywania pozostawania na czczo zbyt długo lub gdy nie ma do tego wskazań. Kto z nas nie słyszał o sytuacji, gdy ktoś przez trzy dni nic nie jadł, bo miał przesuwane badanie lub operację? Nie wynika to ze złośliwości personelu, a niewłaściwego planowania i zbyt późnego podejmowania decyzji. Co więcej, wytyczne odnoszące się do restrykcji żywieniowych przed zabiegami zmieniają się, łagodnieją. Na rynku zaczynają pojawiać się specjalne napoje przedoperacyjne, składające się z wody, cukrów i elektrolitów. Pacjent pozostaje nawodniony i mniej głodny, więc także spokojniejszy, a po operacji rzadziej dochodzi do powikłań metabolicznych. Nadal jednak najczęściej pozostają ciekawostką, ewentualnie do stosowania po zakupieniu przez samego zainteresowanego.</span></p>
<h3><span style="font-weight: 400;">Stan na dziś</span></h3>
<p><span style="font-weight: 400;">Wróćmy do sytuacji obecnej. Dzienna stawka żywieniowa spada z ponad 25 zł do 21 zł. Minimalnie pocieszający jest fakt, że dla ciężarnych spadek też wynosi 2 zł na dzień. W praktyce spadek w przełożeniu na siłę  nabywczą jest większy – </span><a href="https://ycharts.com/indicators/poland_consumer_price_index_food?utm_source=chatgpt.com"><span style="font-weight: 400;">szacuje się</span></a><span style="font-weight: 400;">, że od 2023 do 2025 roku ceny żywności wzrosły o 8,7%. Co oznacza to w praktyce? Najczęściej posiłki składające się z mniejszej liczby elementów, mniejsze porcje. Przekłada się to na zmniejszoną kaloryczność, gorsze zbilansowanie składników odżywczych. Pozytywny trend, utrzymujący się od paru lat, będzie wyhamowywał. Co gorsza, pula przeznaczona na ten program pilotażowy była wydzielona. Obecnie pieniądze przeznaczone na wyżywienie będą włączone w ogólny budżet – ten sam, z którego finansowane są m.in. badania czy leki. Rodzi to pokusę, by dokonywać „podbierania”, w praktyce jeszcze bardziej obniżając stawkę. Zahaczamy tu o problem wykonywania świadczeń ponad limit zakontraktowania z NFZ – ale to temat na osobny artykuł.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Skąd właściwie pomysł na tę zmianę? Gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze. Jak przyznaje samo Ministerstwo Zdrowia, chodzi o oszczędności, i to niebagatelne: 900 mln złotych. Kwota robiąca gigantyczne wrażenie. Skąd się wzięła? Prawdopodobnie w odniesieniu do kosztów poniesionych w 2024 roku – wyniosła niecałe 890 mln złotych (dokładniejsze podsumowanie jest </span><a href="https://www.termedia.pl/mz/Program-Dobry-posilek-w-szpitalu-przedluzony-do-konca-roku,64138.html"><span style="font-weight: 400;">tutaj</span></a><span style="font-weight: 400;">). Powstaje jednak pytanie: skoro oszczędności mają wynieść mniej więcej równowartość tego programu, to jak ma się to do przecież nie obciętej do zera, a zmniejszonej puli pieniędzy na wyżywienie? Nie wiadomo, nikt tego nie wyjaśnił. Rzeczywiste oszczędności będą dużo mniejsze – z czegoś trzeba zapłacić szpitalom – a summa summarum może się okazać, że wcale więcej środków w kasie nie zostanie. Nie wiadomo bowiem, jaki wpływ na kwestie ekonomiczne miało zwiększenie nakładów, ewaluacja dopiero przed nami. Na logikę pogorszenie wyżywienia będzie się łączyć z większą liczbą powikłań, a co za tym idzie – większą kwotą przeznaczoną na danego pacjenta. Ocena jednak dopiero przed nami.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Sama mniejsza kwota to nie wszystko. Udział w pilotażu zobowiązywał szpitale do zatrudnienia dietetyka, w wymiarze co najmniej połowy etatu. To znacząca zmiana dla wielu placówek, które wcześniej nie współpracowały z takim specjalistą. Na nim spoczywa odpowiedzialność za skonstruowanie diet w zależności od potrzeb pacjentów oraz prowadzenie konsultacji dietetycznych. Nie jest to proste zadanie, ponieważ brak jednoznacznych, ogólnokrajowych norm dotyczących kaloryczności czy składu posiłków. Wcześniej brakowało osoby bezpośrednio odpowiedzialnej za tworzenie takich norm wewnątrzszpitalnych – wyznaczona osoba, mająca obowiązki skupiające się wokół tylko tego zagadnienia, mogła zająć się tym w pełni. To dla wielu placówek nowość, profesjonalizacja, na którą prawdopodobnie by się nie zdecydowały, gdyby nie program pilotażowy.</span></p>
<h3><span style="font-weight: 400;">Stan na jutro</span></h3>
<p><span style="font-weight: 400;">Formalnie od 1 stycznia tego roku obowiązuje nowe rozporządzenie Ministra Zdrowia w tym zakresie. Część z zapisów jest powtórzeniem tego, co znamy z programu pilotażowego, m.in. o konieczności zapewnienia regularności posiłków, publikacji jadłospisu na stronie internetowej szpitala czy poddawaniu ocenie świeżości dań. Pewnym novum jest konieczność dostosowania diety do wymogów kulturowych lub religijnych – zarówno w kwestii np. diety wegetariańskiej, jak i np. halal lub koszernej. Jak szpitale mają zapewnić to, co nie zdarza się zbyt często, będąc zazwyczaj zależnymi od dostaw z firm zewnętrznych, tego nie wiadomo. Przy rzadziej występujących wymaganiach realizacja prawdopodobnie pozostanie na papierze.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">To, czego brakuje, to poza wspomnianą wcześniej stawką żywieniową jest obecność dietetyka jako osoby współuczestniczącej w procesie leczniczym.  Nadal nie pojawił się również zapis dotyczący minimalnej kaloryczności i zawartości części składowych posiłków. Jak komentuje środowisko dietetyczne, rozporządzenie napisane jest tak, by „odbębnić” część formalną, nie jest natomiast nastawione na efekty. Współczesna medycyna jako całość myśli coraz bardziej skutkiem, nie prostą sumą procedur, a także zindywidualizowaniem postępowania. W praktyce takie podejście do problemu jest staniem w miejscu, a nawet cofnięciem się.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Czas przejściowy, na wdrożenie nowych procedur trwa do połowy tego roku. Czy zgłoszenia licznych grup zawodowych będą wzięte pod uwagę – przyjdzie nam zobaczyć. Na razie to, co pozostaje pacjentom w stosunku do zeszłego roku to liczenie na rodzinę (lub sklepiki szpitalne) w kwestii dożywienia. </span></p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/dobre-posilki-zle-decyzje-a-leszczak/">Dobre posiłki, złe decyzje – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Otyłość: problem wielkiej wagi &#8211; A. Leszczak</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/otylosc-problem-wielkiej-wagi-a-leszczak/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=otylosc-problem-wielkiej-wagi-a-leszczak</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 14 Jul 2023 08:22:48 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[lekarz]]></category>
		<category><![CDATA[Lifestyle]]></category>
		<category><![CDATA[medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=2221</guid>

					<description><![CDATA[<p>60% dorosłych Polaków ma nadwagę, 25% jest otyła – więc jedynie 15% ma wagę prawidłową albo za niską. Skąd takie wskaźniki, skoro zdecydowana większość osób z nadmierną masą ciała „tylko” je więcej kalorii, niż spala? Jak ten stan wpływa na jednostkę i społeczeństwo? I co ma do tego ruch body-positive? Ty gruby, ty chudy, czyli [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/otylosc-problem-wielkiej-wagi-a-leszczak/">Otyłość: problem wielkiej wagi – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">60% dorosłych Polaków ma nadwagę, 25% jest otyła – więc jedynie 15% ma wagę prawidłową albo za niską. Skąd takie wskaźniki, skoro zdecydowana większość osób z nadmierną masą ciała „tylko” je więcej kalorii, niż spala? Jak ten stan wpływa na jednostkę i społeczeństwo? I co ma do tego ruch body-positive?</p>
<h4 align="justify"><b>Ty gruby, ty chudy, czyli o podziale</b></h4>
<p align="justify">Nim przejdziemy do tych rozważań, należałoby zdefiniować, czym jest nadwaga i otyłość. Najogólniej jest to stan nadmiernego nagromadzenia się tkanki tłuszczowej, co skutkuje negatywnymi skutkami dla organizmu. Te dwa stany zostały oddzielone ze względu na odmienny wpływ na ciało. Jak można ją określić? Najpopularniejszym wskaźnikiem jest BMI. Na podstawie wzrostu i wagi pozwala obliczyć wartość, która jest przypisywana do wagi prawidłowej lub nie (i określa, co to za odchylenie). Choć posiada pewne ograniczenia, to pozwala na w większości trafne zakwalifikowanie danej osoby do kategorii wagowej. Znacznie dokładniejszą, ale dostępną niemal wyłącznie dla badań naukowych metodą jest określenie procentu zawartości tkanki tłuszczowej. Niestety, maszyny stojące na wielu siłowniach bardzo obniżają wynik, więc sugerowanie się nim może wprowadzić jedynie radość opartą na fałszywych przesłankach.</p>
<p align="justify">To nie jedyne metody. Pomocny również jest pomiar obwodu talii oraz stosunek obwodu talii do obwodu bioder, używany w oszacowaniu ryzyka przy niektórych chorobach. U dzieci stosowane są siatki centylowe, które uwzględniają wiek i pozwalają śledzić rozwój małego człowieka. Mnogość metod opisu rzeczy tak – jak może się wydawać – banalnej obrazuje, że nie jest to temat błahy. Żadna z nich nie jest idealna, ale są niezbędne do choćby wstępnego opisania człowieka, a „bezduszne” wartości ułatwiają pracę bardziej, niż sposób opisowy.</p>
<p align="justify">Interesującym zagadnieniem jest to, w jaki sposób te wartości zostały wyznaczone. Każdy z nich ma nieco inną historię, wszystkie łączy to, że nie wzięły się „z powietrza”, a badań statystycznych. Naukowcy przebadali tysiące osób i szacowali, gdzie postawić granicę między tym, co jeszcze jest zdrowe, a tym, co już nie. Siłą rzeczy te wskaźniki są pewnym przybliżeniem. BMI słabo się nadaje dla sportowców, którzy mimo formalnie zbyt dużej masy są zdrowi, tylko bardzo umięśnieni, oraz kobiet w ciąży. Obwód pasa zrównuje osoby o drobnej i przysadzistej budowie, które na starcie mają inne wymiary. Najdokładniejsza jest procentowa zawartość tkanki tłuszczowej, ale jej pomiar może być zaburzony przez zjedzenie posiłku przed badaniem, czy nadmierne lub niedostateczne nawodnienie. Pomimo tych wad używanie ich na ogóle populacji ze świadomością ograniczeń dobrze się sprawdza, a wyłączając je „przypadkowe” wejście w otyłość bez negatywnych skutków zdrowotnych jest niemożliwe.</p>
<h4 align="justify"><b>Da się „tyć z powietrza”?</b></h4>
<p align="justify">Wiemy już, jak możemy ją określić – ale skąd właściwie się ona bierze? Wbrew pozorom, zazwyczaj nie bierze się „z powietrza”. Zdecydowana większość, bo aż ok. 90%, wynika z prostego nadmiaru przyswajanych kalorii względem zapotrzebowania. Brzmi prosto? W teorii tak. Dlaczego więc tak wiele osób boryka się ze zbyt wysoką wagą? Ponieważ nawet nie zauważa, że zjada (i wypija) za dużo, a przez coraz częstszy siedzący tryb życia nie zużywa tego. Nadmiar odkłada się w postaci tkanki tłuszczowej. Prosta recepta „jedz mniej” nie zawsze jest możliwa do zrealizowania &#8211; a właściwie to skuteczne wprowadzenie jej bywa trudne.</p>
<p align="justify">Z czego to wynika? Nie tylko stąd, że w wielu domach pokutuje przekonanie, że z talerza musi zniknąć wszystko (kto z nas nie słyszał o mitycznych dzieciach głodujących w Afryce?). Kuchnia polska jest kuchnią dość tłustą, mamy zamiłowanie do potraw smażonych, ziemniaków „ulepszanych” smakowo masłem. Nawet, gdy staramy się gotować mniej kalorycznie, dochodzą kwestie społeczne. Łatwiej zjeść więcej, gdy jest się w dobrym towarzystwie albo robi coś podczas posiłku, na przykład ogląda film. Analogicznie, najmniej jedzą ci, którzy są w takich chwilach sami i nie robią nic poza jedzeniem. Wtedy wychwycenie momentu, gdy głód jest zaspokojony, jest znacznie łatwiejsze.</p>
<p align="justify">Schody pojawiają się również po drugiej stronie „wagowej równoważni”: zużywania przyjętych kalorii. Wielu z nas prowadzi siedzący tryb życia, a nawet spacer do spożywczaka czy na parking nie pod domem nie spowoduje, że nagle schudniemy. O tym, jak sytuacja z brakiem ruchu jest poważna świadczą zalecenia, które niedawno się pojawiły na ten temat. Mówią one: każdy ruch jest lepszy, niż brak ruchu. Na pierwszym miejscu nie zachęcają do regularnej aktywności fizycznej, ale by była ona jakakolwiek. Tak nisko musi być zawieszona poprzeczka, by to, co na papierze, było realistyczne.</p>
<p align="justify">Technologia też nie pomaga. Poleganie na aplikacjach czy zegarkach sportowych także może być zawodne, bo wartości przez nie podawane są bardzo zgrubne i raczej zbyt wysokie, niż niskie. Nawet, gdy ktoś się pokusi na obliczenie PAL – wskaźnika pozwalającego ocenić zużycie kalorii w ciągu dnia na podstawie codziennej aktywności – jako ogół ludzi mamy tendencję do zawyżania go, a więc stwierdzania, że ruszamy się więcej, niż jest w rzeczywistości. Przez to uznajemy, że możemy jeść więcej.</p>
<p align="justify">Co z pozostałymi 10%, u których zbyt wysoka waga nie bierze się z nadmiernego jedzenia w stosunku do potrzeb? To tak zwana otyłość wtórna. Na pierwszy plan wysuwają się zaburzenia hormonalne, często przywoływane jako przyczyna „tycia z powietrza”. Mogą być to choroby tarczycy, nadnerczy, przysadki czy zaburzenia hormonów płciowych. Są to również leki, na przykład sterydy, stosowane w leczeniu padaczki, depresji, schizofrenii czy cukrzycy typu II – na szczęście nie wszystkie z nich dają taki efekt. Czasem wynika on ze zwiększonego apetytu, czasem ze zwiększonej retencji wody. Największym wyzwaniem są choroby genetyczne, które bezpośrednio lub pośrednio powodują otyłość. Należy do nich w tym choroba Pradera-Willego, gdzie człowiek nieustannie odczuwa głód (uszkodzona jest struktura mózgu pozwalająca na poczucie najedzenia się). Bycie na nie chorym to jednak nie wyrok. Większość z nich można wyrównać na tyle, by waga wróciła do prawidłowej, albo zmienić leki na takie, które nie dają takiego działania niepożądanego.</p>
<h4 align="justify"><b>Skutki nie tylko fizyczne</b></h4>
<p align="justify">Mamy więc osobę z nadwagą lub otyłością. O skutkach medycznych będzie krótko – jest ich tak wiele, że to temat bardziej na pracę doktorską, niż na artykuł. Najważniejsze to: nadciśnienie tętnicze, zawał serca, udar mózgu, insulinooporność i cukrzyca typu II, refluks, choroba uchyłkowa jelita. Co ciekawe, zwiększa również ryzyko wielu nowotworów, w tym jelita grubego, prostaty, piersi, jajnika, trzonu i szyjki macicy. Nie do pominięcia są skutki psychiczne. Dla wielu osób ze zbyt wysoką wagą jest ona powodem dyskomfortu, lęku, wycofania społecznego, nawet depresji. Oczywiście nie u wszystkich – jednak odrzucenie społeczne zwłaszcza przez dzieci i młodzież, oraz problemy z wydolnością fizyczną (a przez to odstawaniem od rówieśników) czy niemożnością podjęcia pracy w niektórych zawodach w wieku dorosłym to poważne problemy.</p>
<p align="justify">Skoro tak wiele osób chce zrzucić wagę, dlaczego jest to problem? Częściowo odpowiedź pojawiła się wyżej – nie doceniamy kalorii i przeceniamy spalanie. Trudno jest utrzymać deficyt kaloryczny, czyli mniejszą ilość energii dostarczanej niż spalanej. Pojawia się wtedy głód, a Polak głodny to Polak zły. Można to zminimalizować czy wręcz uniknąć przez odpowiednią kompozycję diety, tak, by pokarmy były bardziej sycące. Nie każdego jednak stać na dietetyka czy przeszukiwanie dostępnych materiałów, by skomponować odpowiedni jadłospis.</p>
<p align="justify">Brak czasu powoduje też większą chęć sięgania po produkty gotowe, coraz szerzej dostępne i coraz tańsze. To, co wysokokaloryczne, jest dla nas smaczne – ewolucyjna nagroda za udane polowanie czy zebranie pożywienia. W dobie sklepu na każdym rogu stała się naszym przekleństwem. To wszystko może doprowadzić do szeroko pojętych zaburzeń odżywianie, i nie jest to tylko anoreksja lub bulimia, ale – upraszając &#8211; każde traktowanie jedzenia jako zaspokojenie głodu i odrobina przyjemności. Co jednak ważne, zrzucanie odpowiedzialności na swoje geny jest błędem. W <a href="https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/26828654/">tym badaniu</a> udowodniono, że mają one znikomy wpływ na masę ciała.</p>
<p align="justify">Dodatkowo nadmierna ilość tkanki tłuszczowej powoduje, że zachwianiu ulegają dla hormony odpowiadające na uczucie głodu i sytości – grelina i leptyna. Pierwszy z nich nazywany jest „hormonem głodu”, produkowany jest w żołądku na krótko przed posiłkiem, gdy chęć zjedzenia jest największa, i kilka godzin po nim. Zdarza się jednak, że jej poziom jest stale wysoki, więc mimo formalnego najedzenia się nadal odczuwa się głód. Wynika to stąd, że z mózgu nie istnieją osobne ośrodki głodu i sytości – istnieje tylko głodu, który może być hamowany lub nie. Sytuacja wydaje się beznadziejna: jak schudnąć, gdy ciągle chce się jeść? Na szczęście możliwe jest przywrócenie prawidłowego jej poziomu przez częstsze posiłki, zawierające wszystkie konieczne składniki w odpowiednich proporcjach, i unikanie „zajadania stresu”.</p>
<p align="justify">Leptyna to z kolei „hormon sytości”. Jej stężenie również zmienia się w ciągu doby, ale zależy też od ilości tkanki tłuszczowej – im jej jej więcej, tym tego hormonu także jest więcej. U osób otyłych dochodzi do powstania tak zwana leptynooporność, czyli stan, gdzie stale wysoki jej poziom nie powoduje poczucia najedzenia się. Bierze się to stąd, że organizm w pewnym sensie przyzwyczaja się do takiego stanu rzeczy i nie reaguje na nią. Stan ten także jest możliwy do odwrócenia, w sposób podobny, jak nadmiar greliny, dodatkową rolę odgrywa regularna aktywność fizyczna.</p>
<p align="justify">Składając te wszystkie czynniki w całość, wyłania się skomplikowany obraz nadwagi i otyłości. Choć każdy przypadek jest inny, to niemal żaden nie jest sytuacją beznadziejną. Daleka jestem od stwierdzenia, że potrzeba odrobiny samozaparcia i wszystko jest do zrobienia. Zmiana stylu życia, w tym diety, sposobu przyrządzania i spożywania posiłków, aktywności fizycznej i ogólnych przyzwyczajeń życiowych jest twardym orzechem do zgryzienia. Kwestie psychiczne wymagają pracy nad sobą, czasem pod opieką specjalistą. Nie jest to jednak rzecz niemożliwa, i nawet zaburzenia hormonalne, przez wielu uznawane za wyrok, przy odpowiednim leczeniu umożliwiają powrót do prawidłowej wagi. Bodaj najważniejszym elementem tego problemu jest… przyznanie przed sobą, że on istnieje, i stworzenie nawet podstawowego planu działania.</p>
<h4 align="justify">„<b>Ciałopozytywność” wkracza na scenę</b></h4>
<p align="justify">Na osoby planujące się odchudzić czyha wiele przeszkód. Jedną z nich jest ruch body-positive. Brzmi paradoksalnie? Co złego może uczynić idea zakładająca, że człowiek powinien być traktowany z szacunkiem niezależnie od tego, jak wygląda? Cóż, takie założenia miała jakiś czas temu. Niedawno zmieniła dyskurs. Wprowadziła termin „fatfobii”, czyli strachu przed osobami grubymi. Znacie ludzi, którzy na widok kogoś z nadwagą krzyczą, uciekają albo odczuwają silny niepokój, jak na widok pająka, zamkniętych przestrzeni czy wysokości? Konia z rzędem temu, kto takiego kogoś wskaże. Jednak dość żartów – problem jest całkowicie realny. Używając takiego argumentu zamykają usta wielu osobom, którym zależy na tym, by nie zostać uznanym za niegrzecznych czy wręcz wykluczających. A jak dobrze wiemy, w pewnych środowiskach oznacza to wyrzucenie poza nawias i wręcz śmierć społeczną. Posiłkując się strachem oponentów, przepychają swoją narrację.</p>
<p align="justify">Początkowo zamysł tego ruchu był piękny: zakładał nietraktowanie gorzej niepełnosprawnych, niskich, wysokich czy ze zmianami skórnymi. Obecnie stał się parodią samego siebie. Żąda uznania „piękna w każdym rozmiarze i kształcie”, dewaluując to pojęcie. Wmawia w ten sposób, że nikt nie musi się zmieniać, bo najważniejsze jest dobre samopoczucie, a próby zwrócenia uwagi na negatywne skutki zdrowotne atakuje z całą zaciekłością. Gdy ktoś niepewny drogi, którą powinien obrać będzie miał kontakt z takimi treściami, mogą one nie tylko skutecznie odebrać mu przekonanie o konieczności powrotu do prawidłowej wagi. Bardziej radykalne odłamy atakują promujących zdrowy styl życia, który jakoby został stworzony jedynie dla zysku garstki najbogatszych, a całą resztę społeczeństwa ma wpędzać w nieustanne poczucie winy.</p>
<p align="justify">Zwolennicy takiego podejścia do tego elementu zdrowia krytykują samo istnienie rozróżnienia między zdrowym a z nadwagą czy otyłością. Argumentują, że wskaźniki te zostały stworzone dawno temu, na rzekomo niereprezentatywnej grupie, a poza tym one (z jakiegoś powodu głównie to kobiety) przecież są zdrowe. Fakt, że coś powstało dawno temu nie znaczy, że jest złe – tycie społeczeństwa jako ogółu nie powoduje, że więcej kilogramów magicznie zmienia się w niewpływające na ciało. Grupa badana także była reprezentatywna. Następnym zarzutem jest to, że kilkadziesiąt lat temu normy BMI zostały zmienione i pewnego dnia „miliony ludzi na świecie obudziło się grubymi”. Podobnie jak w dniu, gdy depresja została oficjalnie wpisana na listę chorób, metaforycznie rzecz ujmując tysiące ludzi obudziło się z tą chorobą – nie znaczy to przecież, że zaledwie wczoraj byli zdrowi.</p>
<p align="justify">Waga, czy to swoja czy czyjaś, jest tematem zawsze rozpalającym dyskusję. Między skrajnościami „wszystko jest przeciwko mnie i nic z tym nie mogę zrobić” a „wystarczy odrobina chęci i już” jest dużo miejsca. Każdy, kto chce zmierzyć się z tym problemem, powinien znaleźć najlepszy dla siebie sposób. W końcu nie chodzi o katowanie się, a możliwie komfortowy i świadomy powrót do tego elementu zdrowia. Mam nadzieję, że tekst ten odczaruje mity i pokaże, że nie jest to wyrok.</p>
<p align="justify">
<p align="justify"><a href="https://www.noweksztalty.pl/author/agata/">Więcej tekstów znajdziesz w hiperłączu</a>.</p>
<p align="justify"><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/otylosc-problem-wielkiej-wagi-a-leszczak/">Otyłość: problem wielkiej wagi – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Rozmowy bez recepty: Czy transplantacja ma przyszłość?</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/rozmowy-bez-recepty-czy-transplantacja-ma-przyszlosc/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=rozmowy-bez-recepty-czy-transplantacja-ma-przyszlosc</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 11 Dec 2022 08:07:52 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Bioetyka]]></category>
		<category><![CDATA[etyka]]></category>
		<category><![CDATA[lekarz]]></category>
		<category><![CDATA[medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[Podcasty]]></category>
		<category><![CDATA[Rozmowy bez recepty]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>
		<category><![CDATA[życie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=1877</guid>

					<description><![CDATA[<p>Czym jest transplantacja i czy ma ona swoją przyszłość? Gdzie jest granica etyczna przeszczepów? Czy transplantacje w ogóle mają sens? Jak Kościół katolicki ocenia &#8222;wymienianie się&#8221; narządami? O tym i nie tylko o tym w podcaście rozmawiają Łukasz Burzyński z Agatą Leszczak. Podcast powstał na bazie artykułu Agaty: https://www.noweksztalty.pl/agata-les&#8230; Więcej artykułów autora znajdziecie pod linkiem.</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/rozmowy-bez-recepty-czy-transplantacja-ma-przyszlosc/">Rozmowy bez recepty: Czy transplantacja ma przyszłość?</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span class="style-scope yt-formatted-string" dir="auto">Czym jest transplantacja i czy ma ona swoją przyszłość? Gdzie jest granica etyczna przeszczepów? Czy transplantacje w ogóle mają sens? Jak Kościół katolicki ocenia &#8222;wymienianie się&#8221; narządami? O tym i nie tylko o tym w podcaście rozmawiają Łukasz Burzyński z Agatą Leszczak.</span></p>
<p><iframe title="Rozmowy bez recepty: Czy transplantacja ma przyszłość?" width="640" height="360" src="https://www.youtube.com/embed/QVUiYb1kMFo?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" referrerpolicy="strict-origin-when-cross-origin" allowfullscreen></iframe></p>
<p><span class="style-scope yt-formatted-string" dir="auto">Podcast powstał na bazie artykułu Agaty: </span><a class="yt-simple-endpoint style-scope yt-formatted-string" dir="auto" spellcheck="false" href="https://www.youtube.com/redirect?event=video_description&amp;redir_token=QUFFLUhqbVo5VnlpMWl1TmdsZ3FTT21JMmViSHNUOHdTZ3xBQ3Jtc0ttZHY1dWVRZXUxVGUtNVNGeGR6bGZqN2xRXzZYd0V5aUZEZlQxZldKaW1BWFRRS0FTclB0TklWc0NLbHVxRmRUTS1raTdNUWpvcGUwcExZVEw1ZXFWT1F5LUIxaTQzZEdxSFFSSDhYSE9fTk5MZTRIUQ&amp;q=https%3A%2F%2Fwww.noweksztalty.pl%2Fagata-leszczak-transplantacja-aspekty-praktyczne-i-etyczne%2F&amp;v=QVUiYb1kMFo" target="_blank" rel="nofollow noopener">https://www.noweksztalty.pl/agata-les&#8230;</a><br />
Więcej artykułów autora znajdziecie pod <a href="https://www.noweksztalty.pl/author/agata/">linkiem</a>.</p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/rozmowy-bez-recepty-czy-transplantacja-ma-przyszlosc/">Rozmowy bez recepty: Czy transplantacja ma przyszłość?</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Rozmowy bez recepty: Biurokracja w branży medycznej</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/rozmowy-bez-recepty-biurokracja-w-branzy-medycznej/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=rozmowy-bez-recepty-biurokracja-w-branzy-medycznej</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 17 May 2022 20:47:03 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[biurokracja]]></category>
		<category><![CDATA[lekarz]]></category>
		<category><![CDATA[medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[Podcasty]]></category>
		<category><![CDATA[Rozmowy bez recepty]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=1567</guid>

					<description><![CDATA[<p>Agata tym razem się &#8222;wyżyje&#8221; w temacie biurokracji w branży medycznej. Co trawi polską służbę zdrowia? Jakie obowiązki ma lekarz i jak można jego problemy rozwiązać? Zachęcamy do subskrybowania naszego kanału na YouTube.</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/rozmowy-bez-recepty-biurokracja-w-branzy-medycznej/">Rozmowy bez recepty: Biurokracja w branży medycznej</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Agata tym razem się &#8222;wyżyje&#8221; w temacie biurokracji w branży medycznej. Co trawi polską służbę zdrowia? Jakie obowiązki ma lekarz i jak można jego problemy rozwiązać?</p>
<p><iframe title="Rozmowy bez recepty: Biurokracja w branży medycznej" width="640" height="360" src="https://www.youtube.com/embed/FG-ij8Gl7sE?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" referrerpolicy="strict-origin-when-cross-origin" allowfullscreen></iframe></p>
<p><a href="https://www.youtube.com/channel/UCzCbswIGVXSQvkYEQXq0nxw">Zachęcamy do subskrybowania naszego kanału na YouTube.</a></p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/rozmowy-bez-recepty-biurokracja-w-branzy-medycznej/">Rozmowy bez recepty: Biurokracja w branży medycznej</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Rozmowy bez recepty: Kiedy jest sens leczyć człowieka?</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/rozmowy-bez-recepty-kiedy-jest-sens-leczyc-czlowieka/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=rozmowy-bez-recepty-kiedy-jest-sens-leczyc-czlowieka</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 30 Mar 2022 11:06:38 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Bioetyka]]></category>
		<category><![CDATA[eutanazja]]></category>
		<category><![CDATA[lekarz]]></category>
		<category><![CDATA[medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[Podcasty]]></category>
		<category><![CDATA[Rozmowy bez recepty]]></category>
		<category><![CDATA[życie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=1524</guid>

					<description><![CDATA[<p>Czym jest uporczywa terapia, eutanazja i leczenie paliatywne? Jaka jest różnica pomiędzy zabójstwem z premedytacją a eutanazją? Jaka jest granica między uporczywą terapią i eutanazją? Czy uporczywa terapia jest etyczna? Kiedy warto leczyć człowieka i kiedy podtrzymywanie przy życiu jest nieetyczne? O tym w podcaście rozmawiają Łukasz Burzyński i Agata Wróbel. &#160; Sprawdź odcinek, w [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/rozmowy-bez-recepty-kiedy-jest-sens-leczyc-czlowieka/">Rozmowy bez recepty: Kiedy jest sens leczyć człowieka?</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Czym jest uporczywa terapia, eutanazja i leczenie paliatywne? Jaka jest różnica pomiędzy zabójstwem z premedytacją a eutanazją? Jaka jest granica między uporczywą terapią i eutanazją? Czy uporczywa terapia jest etyczna? Kiedy warto leczyć człowieka i kiedy podtrzymywanie przy życiu jest nieetyczne?</p>
<p>O tym w podcaście rozmawiają Łukasz Burzyński i <a href="https://www.noweksztalty.pl/author/agata/">Agata Wróbel</a>.</p>
<p><iframe title="Rozmowy bez recepty: Kiedy jest sens leczyć człowieka?" width="640" height="360" src="https://www.youtube.com/embed/RoYB7OyWqN4?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" referrerpolicy="strict-origin-when-cross-origin" allowfullscreen></iframe></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="https://www.youtube.com/watch?v=tfPdjf0ILcI">Sprawdź odcinek, w którym poruszamy temat marihuany.</a></p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/rozmowy-bez-recepty-kiedy-jest-sens-leczyc-czlowieka/">Rozmowy bez recepty: Kiedy jest sens leczyć człowieka?</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Rozmowy bez recepty: Marihuana – lekarstwo czy środek odurzający?</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/rozmowy-bez-recepty-marihuana-lekarstwo-czy-srodek-odurzajacy/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=rozmowy-bez-recepty-marihuana-lekarstwo-czy-srodek-odurzajacy</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 Feb 2022 07:00:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[lekarz]]></category>
		<category><![CDATA[medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[podcast]]></category>
		<category><![CDATA[Podcasty]]></category>
		<category><![CDATA[Rozmowy bez recepty]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=1375</guid>

					<description><![CDATA[<p>Niedawno, za sprawą znanego w Polsce rapera &#8211; Michała Matczaka, wybrzmiał temat legalizacji marihuany w Polsce. Postanowiliśmy omówić temat wpływu tego środka na zdrowie psychiczne i fizyczne człowieka i społeczeństwa. Czy marihuana jest również lekiem? Czym się różni się tzw. &#8222;marihuana medyczna&#8221; od tej, która służy ludziom do odurzenia się? Jaki jest cel stosowania marihuany [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/rozmowy-bez-recepty-marihuana-lekarstwo-czy-srodek-odurzajacy/">Rozmowy bez recepty: Marihuana – lekarstwo czy środek odurzający?</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Niedawno, za sprawą znanego w Polsce rapera &#8211; <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Mata_(raper)">Michała Matczaka</a>, wybrzmiał temat legalizacji marihuany w Polsce. Postanowiliśmy omówić temat wpływu tego środka na zdrowie psychiczne i fizyczne człowieka i społeczeństwa. Czy marihuana jest również lekiem? Czym się różni się tzw. &#8222;marihuana medyczna&#8221; od tej, która służy ludziom do odurzenia się? Jaki jest cel stosowania marihuany w medycynie? Czemu alkohol jest legalny, a marihuana nie jest? O tym w pierwszym podcaście z serii &#8222;<a href="https://www.noweksztalty.pl/tag/rozmowy-bez-recepty/">Rozmowy bez recepty</a>&#8222;.</p>
<p><iframe loading="lazy" title="Rozmowy bez recepty: Marihuana – lekarstwo czy środek odurzający?" width="640" height="360" src="https://www.youtube.com/embed/tfPdjf0ILcI?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" referrerpolicy="strict-origin-when-cross-origin" allowfullscreen></iframe></p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/rozmowy-bez-recepty-marihuana-lekarstwo-czy-srodek-odurzajacy/">Rozmowy bez recepty: Marihuana – lekarstwo czy środek odurzający?</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Agata Wróbel: Krótkie nogi kłamstwa o Agnieszce</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/krotkie-nogi-klamstwa-o-agnieszce/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=krotkie-nogi-klamstwa-o-agnieszce</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 30 Jan 2022 21:05:02 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[aborcja]]></category>
		<category><![CDATA[chrześcijaństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[Katolicka Nauka Społeczna]]></category>
		<category><![CDATA[lekarz]]></category>
		<category><![CDATA[medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[ProLife]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=1348</guid>

					<description><![CDATA[<p>25 stycznia Polską wstrząsnęła informacja o śmierci 37-letniej kobiety z Częstochowy. Pierwsze doniesienia brzmiały dramatycznie: lekarze, bojąc się oskarżenia o aborcję, mieli zwlekać z usunięciem ciała jednego z dwóch zmarłych bliźniąt, w efekcie czego w ciele matki rozwinęła się sepsa, prowadząc do śmierci. Szybko okazało się, że sprawa wygląda zupełnie inaczej, a dodatkowo doskonale unaocznia [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/krotkie-nogi-klamstwa-o-agnieszce/">Agata Wróbel: Krótkie nogi kłamstwa o Agnieszce</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>25 stycznia Polską wstrząsnęła informacja o śmierci 37-letniej kobiety z Częstochowy. Pierwsze doniesienia brzmiały dramatycznie: lekarze, bojąc się oskarżenia o aborcję, mieli zwlekać z usunięciem ciała jednego z dwóch zmarłych bliźniąt, w efekcie czego w ciele matki rozwinęła się sepsa, prowadząc do śmierci. Szybko okazało się, że sprawa wygląda zupełnie inaczej, a dodatkowo doskonale unaocznia argumenty dwóch stron debaty publicznej na temat przerywania ciąży.</strong></p>
<p>Na początek ustalmy fakty. Tego dnia media podały informację o zgonie pacjentki, która została przyjęta do szpitala po raz pierwszy niemal miesiąc wcześniej. Niewiele wiemy na temat jej pobytu w szpitalu. Pewnym jest to, że zgłaszała złe samopoczucie i ból. 23 grudnia zmarło pierwsze z bliźniąt.  Ciała dziecka nie usunięto z powodów, które będą wyjaśnione niżej. Gdy okazało się, że 6 dni później doszło go zgonu również drugiego dziecka, lekarze próbowali dokonać poronienia, co ostatecznie udało się 2 dni później. Między tym dniem a 23 stycznia pacjentka została przeniesiona z oddziału patologii ciąży na oddział neurologii – powód tej zmiany nie jest znany. Gdy na 2 dni przed zgonem doszło do zatorowości płucnej (powstania w naczyniach krwionośnych płuc materiału, który blokował przepływ krwi i uniemożliwiał oddychanie), nastąpiło tak znaczne pogorszenie jej stanu, że konieczna była intubacja (wprowadzenie do układu oddechowego specjalnej rurki i podłączenie do respiratora, który wtłaczał powietrze do płuc, bo jej siły nie wystarczały do tego, by oddychać). Zaczęto podejrzewać zakażenie wirusem SARS-CoV 2, co potwierdził wymaz oraz badania obrazowe płuc.</p>
<p>Tyle wiemy z informacji, które zgadzają się w przekazie szpitala oraz rodziny. Kolejne, ważne informacje nie zgadzają się, bywają wręcz ze sobą sprzeczne. Celem tego tekstu nie jest wskazanie strony, która ma rację, ale możliwie całościowa analiza sprawy. I tak szpital w oświadczeniu stwierdził, że utrzymywał stały kontakt z rodziną. Ona natomiast twierdzi, że miała utrudniony dostęp do dokumentacji i informacji &#8211; nie wiadomo jednak, czy zmarła wyraziła zgodę na przekazywanie ich komukolwiek. Podczas przyjęcia na oddział pacjent wyraża lub nie zgodę na informowanie wskazanych osób; którą po czasie może zmienić. Kolejna niezgodność: różnica w poziomie CRP, czyli białka, którego poziom pozwala między innymi na ocenę tego, jak ciężki jest stan zapalny – im wyższy jego poziom, tym stan pacjenta poważniejszy. Wysoki poziom CRP może wynikać z zakażenia bakteryjnego, ale również wirusowego, poronienia oraz wielu innych sytuacji. Szpital podaje, że najwyższy poziom CRP pacjentki, badany na dzień 31 stycznia, wynosił 66 jednostek (przy normie do 5). Rodzina natomiast, że badanie nastąpiło na dzień przed śmiercią i zanotowano aż 157 jednostek.</p>
<p>Najpoważniejszym zarzutem rodziny jest wyczekiwanie lekarzy po pierwszym zgonie. Wydaje się to zrozumiałe – osoba nieobeznana z patologiami ciąży może mieć w głowie obraz rozkładającego się, cuchnącego ciała, które zakaża sąsiednie organy. Skoro dzieje się tak choćby z wyrostkiem robaczkowym (trzeba wyciąć go jak najszybciej, inaczej zapalenie rozleje się na cały brzuch), dlaczego w tym przypadku miałoby być inaczej? Rzeczywistość okazuje się nieco bardziej skomplikowana. <a href="https://www.noweksztalty.pl/zarodek-zlepek-komorek-czy-czlowiek/">Dziecko w łonie matki</a> nie ma kontaktu z bakteriami, wirusami i innymi szkodliwymi organizmami, jeśli nie dojdzie do uszkodzenia łożyska (części, dzięki której płód otrzymuje od matki wszystko, czego potrzebuje do rozwoju). Innymi słowy, nie ma jak dojść do zakażenia, a więc i rozkładu. Co więcej, zgony jednego z dzieci w ciąży wielopłodowej się zdarzają, i to relatywnie często. W I trymestrze tyczy się to nawet 1/3 ciąż! Czy to oznacza, że zmarłe dziecko trzeba wydobyć? W żadnym wypadku. Ten, który zmarł, staje się po pewnym czasie częścią składową drugiego. Nazywa się to „zespołem znikającego płodu” lub „zespołem znikającego bliźniaka”. Najczęściej wynika z tego, że dziecko było dotknięte wadą rozwojową, która uniemożliwiała dalsze wzrastanie. Może się jednak zdarzyć, że umrze też drugi bliźniak. Wówczas powoduje się poronienie, jednak nie oznacza to sztucznego zakończenia ciąży – jej koniec nastąpił wraz z drugą śmiercią – a wydobycie zwłok, które nie ma nic wspólnego z aborcją. Niezależnie, czy jedno z dzieci przeżyło, rokowanie dla matki jest dobre, nie wiąże się z zagrożeniem życia. <a href="#_ftn1" name="_ftnref1">[1]</a></p>
<p>Dlaczego więc w tym przypadku mieliśmy śmierć aż trzech osób? Bez dostępu do dokumentacji wyrokowanie miałoby podobną wartość do wróżenia z kart. Można jednak pokusić się o rozważania. Szpital w oświadczeniu podaje zakażenie najpopularniejszym obecnie wirusem. Przy przyjęciu pacjentka była ujemna, z czasem jednak wynik stał się dodatni. Nie było to zakażenie bezobjawowe – badania obrazowego płuc (nie podano, jakiego rodzaju) nie zleca się bez potrzeby, prawdopodobnie obserwowano pogarszające się parametry świadczące o wydolności tego narządu: problemy z oddychaniem i brakiem tlenu. Dopiero co zakończona ciąża jest ogromnym obciążeniem dla organizmu, przez co nawet u tak młodej kobiety mógł nastąpić zgon. Inna możliwa przyczyna to zakażenie podczas wywoływania poronienia lub nabyte w szpitalu podczas którejś z procedur. Mimo starań personelu przeniesienie drobnoustrojów do organizmów pacjentów wciąż się zdarza. Zagadkowa jest kwestia przeniesienia pacjentki na oddział neurologiczny. Nie wiadomo, dlaczego się na to zdecydowano. Być może z powodu pogarszającego się stanu świadomości, trudności w rozmowie, widocznej dezorientacji &#8211; wspominała o tym rodzina pacjentki. Przyczyn może być bardzo wiele, a bez żadnych dodatkowych danych nie sposób podać dokładnego rozwiązania. Do zgonu mogły przyczynić się jeszcze inne czynniki, o których w tym momencie nie wiemy.</p>
<p>Tyle zimnych rozważań, a teraz przenieśmy wzrok na nagłówki artykułów prasowych, telewizyjnych, od czego zaczynały się wiadomości radiowe. „Kolejna ofiara zakazu aborcji w Polsce”, „Macie krew na rękach”, „Rząd i Kościół winni śmierci”, „Ile musi jeszcze umrzeć, by zmieniło się prawo?”. To tylko kilka z tych, które zostały opublikowane w dniu śmierci kobiety. Dziennikarze, osoby bez przygotowania merytorycznego, za to mający wpływ na miliony odbiorców, niemal jednogłośnie wskazali winnego tragedii. Kary nie zasądzili, za wyjątkiem klasycznego „precz z tym rządem”. Może wydawać się to dziwne. Gdzie tu chęć dociekania prawdy, wysłuchania obydwu stron, uczciwość? Chwila refleksji uświadamia jednak, że tzw. etos dziennikarski w większości mediów dawno przestał istnieć. Nie liczy się prawda – ważne jest kreowanie rzeczywistości. Przecież nie raz, nie dwa spotykaliśmy się zarówno z jawnym kłamstwem, jaki i przemilczeniem niewygodnych faktów, w taki sposób, by odbiorca uznał, że sytuacja ma się zgoła inaczej.</p>
<p>To nie jedyny grzech twórców medialnych. Mieszają fakty z opiniami, przedstawiając je jako niepodważalną prawdę. Za przykład niech posłuży niesławny OKO.PRESS – strona szczycąca się „wysokim poziomem dziennikarstwa”, poczytna, opiniotwórcza. Na samym początku, na dobrą sprawę przed przedstawieniem problemu, czytelnik ma już zasugerowane, jak powinien do niego podejść: „To kolejny dowód na to, że panujące rządy mają krew na rękach. Ponownie zginęła ciężarna, niewinna, młoda kobieta, matka i żona, osieracając trójkę dzieci, które nie doczekały się powrotu mamy do domu. Chciała żyć, nikt nie spodziewał się takiej eskalacji spraw. Kto jest w tym momencie podmiotem karnym?” <a href="#_ftn2" name="_ftnref2">[2]</a> I dalej: „Kto odpowiada za tę krzywdę? Szpital? Trybunał Konstytucyjny? Posłowie głosujący za Ustawą antyaborcyjną w Polsce?”. Brak nawet podstawowej refleksji, że mogło dojść do tej niezwykle smutnej sytuacji, kiedy medycyna okazuje się bezradna i mimo starań całego grona specjalistów, dochodzi do zgonu.</p>
<p>To tylko odbicie tego, co lewicowe media przedstawiają przerażonym czytelnikom. Będąc w bańce informacyjnej, nie zdajemy sobie sprawy z tego, w jaki sposób przedstawiają one ciążę, poród i dalej macierzyństwo. A nie jest to obraz radosny: nieustannie wiąże się z cierpieniem, zagrożeniem, strachem, koniecznością wyboru między tym, co słuszne (czyli – według autora – aborcją) a prawem, które uniemożliwia „ratowanie” kobiety. Troska o dobro chorego jako najwyższa wartość wyrażona z Kodeksie Etyki Lekarskiej <a href="#_ftn3" name="_ftnref3">[3]</a> zostaje zupełnie wypaczona… Oto kilka nagłówków: „Biegnę do umierającej pacjentki i myślę o dokumentach. Boję się, bo w brzuchu bije jeszcze serce”, <a href="https://oko.press/gdy-szpital-odmawia-aborcji-radzimy-jak-walczyc-o-prawo-do-przerwania-ciazy/">„Dzwonią do nas i pytają, czy to bezpieczne zajść w Polsce w ciążę”</a>, „Przyjacielska aborcja z dowozem”.  To jedynie mały wycinek nagłówków. Stykając się z takimi treściami, nie dziwi paniczna i natychmiastowa reakcja wielu osób na zgon Agnieszki. Przekonanie, że stan do niedawna nazywany błogosławionym jest w istotnie przeklętym, powoduje że informacje o powikłaniach z nim związanymi szybko docierają do milionów odbiorców, jeszcze bardziej umacniając ich w mylnym przekonaniu.</p>
<p>W tym wypadku stała się jednak rzecz zupełnie nieprzewidziana. Jako że oskarżenia padły na lekarzy, do tego z powodu braku znajomości wytycznych dotyczących postępowania w takich sytuacjach, wielu medyków zabrało głos. Na profilach na Facebooku, Instagramie i Twitterze prostowali fałszywe oskarżenia, wyjaśniali, jak powinna wyglądać procedura w przypadku zgonu „w brzuchu”, i dlaczego do błędu medycznego raczej nie doszło. Co zaskakujące, nie były to jedynie osoby o poglądach pro-life. Ba, wiele z piszących ma lub miało nakładki z piorunem, w swoich tekstach krytykowały wyrok TK jako „uderzający w podstawowe prawa kobiet”. <strong>Jednak chęć dotarcia do prawdy, tak zignorowana przez dziennikarzy, odezwała się oddolnie.</strong> Rykoszetem dostał Aborcyjny Dream Team, który szeroko rozpisywał się na ten temat, całkowicie rzucając winę na szpital. Nawet ci, którzy dotychczas chętnie by podali do nich numer, sądząc, że działają dla dobra kobiety, powiedzieli wprost: straciliśmy do was zaufanie. Widzimy, że realizujecie swoje idee, nie oglądając się na nikogo. Nie tak powinna wyglądać nasza walka.</p>
<p>Czy to znaczy, że tragiczna sytuacja przyniosła dobre skutki? Nie do końca. Sprostowania trafiły do małej grupy osób, prawie żadne znaczące medium nie opublikowało artykułu z wyjaśnieniami (tu bardzo zaskakujący wyjątek – znów OKO.PRESS, <a href="#_ftn4" name="_ftnref4">[4]</a> który choć we właściwej sobie otoczce niechęci wobec zakazu aborcji, to uczciwie porozmawiał ze specjalistą). Istnieje obawa, że każde powikłanie, każdy zgon ciężarnej będzie wykorzystywany do próby zmiany prawa, jak to miało miejsce w Irlandii i Argentynie. Nam pozostaje cierpliwa praca u podstaw, tłumaczenie rodzinie i znajomym, jaka jest prawda – oraz niewydawanie pochopnych wyroków.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="#_ftnref1" name="_ftn1">[1]</a> G. Bręborowicz, „Ginekologia i położnictwo. Tom 1”, Warszawa 2020</p>
<p><a href="#_ftnref2" name="_ftn2">[2]</a> <a href="https://oko.press/smierc-37-letniej-agnieszki-z-czestochowy/">https://oko.press/smierc-37-letniej-agnieszki-z-czestochowy/</a></p>
<p><a href="#_ftnref3" name="_ftn3">[3]</a> KEL, art. 2, ust. 2</p>
<p><a href="#_ftnref4" name="_ftn4">[4]</a> <a href="https://oko.press/dr-socha-rodzina-myslala-ze-wydobycie-martwego-plodu-uratuje-zycie-agnieszki-ale-to-nieprawda/">https://oko.press/dr-socha-rodzina-myslala-ze-wydobycie-martwego-plodu-uratuje-zycie-agnieszki-ale-to-nieprawda/</a></p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/krotkie-nogi-klamstwa-o-agnieszce/">Agata Wróbel: Krótkie nogi kłamstwa o Agnieszce</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
