<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>mężczyzna - Nowe Kształty</title>
	<atom:link href="https://www.noweksztalty.pl/tag/mezczyzna/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.noweksztalty.pl</link>
	<description>Polityka, cywilizacja, społeczeństwo</description>
	<lastBuildDate>Fri, 01 Aug 2025 05:16:45 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0.2</generator>

<image>
	<url>https://www.noweksztalty.pl/wp-content/uploads/2021/06/cropped-cropped-Nowe-Ksztlty-na-header-strony-1-32x32.png</url>
	<title>mężczyzna - Nowe Kształty</title>
	<link>https://www.noweksztalty.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Św. Paweł Apostoł: lekcja męskości</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/sw-pawel-apostol-lekcja-meskosci/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=sw-pawel-apostol-lekcja-meskosci</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Michał Kmieć]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 01 Aug 2025 05:16:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Apostoł Narodów]]></category>
		<category><![CDATA[chrześcijaństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[Lifestyle]]></category>
		<category><![CDATA[męskość]]></category>
		<category><![CDATA[mężczyzna]]></category>
		<category><![CDATA[św. Paweł]]></category>
		<category><![CDATA[życie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3080</guid>

					<description><![CDATA[<p>Pismo Święte stanowi niewyczerpaną skarbnicę mądrości co do życia, którego kresem jest Królestwo Boże, ale z tego powodu, również mądrości życia tu i teraz. Chciałbym przyjrzeć się wybranym fragmentom listów św. Pawła jako pewnej lekcji męskości dojrzałej i odpowiedzialnej. Oczywiście słowa Pawła skierowane są do wszystkich wierzących w Chrystusa, a jednak widzę w nich też [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/sw-pawel-apostol-lekcja-meskosci/">Św. Paweł Apostoł: lekcja męskości</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Pismo Święte </span><span style="font-family: Times New Roman, serif;">stanowi</span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"> niewyczerpaną skarbnic</span><span style="font-family: Times New Roman, serif;">ę</span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"> mądrości co do życia, którego kresem jest Królestwo Boże, ale z tego powodu, również mądrośc</span><span style="font-family: Times New Roman, serif;">i</span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"> życia tu i teraz. Chciałbym przyjrzeć się wybranym fragmentom listów św. Pawła jako pewnej lekcji męskości dojrzałej </span><span style="font-family: Times New Roman, serif;">i</span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"> odpowiedzialnej. Oczywiście słowa </span><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Pawła</span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"> skierowane są do wszystkich wierzących w Chrystusa, a jednak widzę w nich też męskość Apostoła Narodów. </span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Nie od dziś się mówi, że mężczyzna, przede wszystkim jako mąż i ojciec, ale także jako ten, który wzrasta w naturalnych środowiskach, powinien być dla innych Opiekunem, Opoką, o którą burze się rozbijają… w jakimś sensie pełnić etos rycerski wyrosły mniej więcej na dziedzictwie chrześcijańskim. Ten nieco na pozór romantyczny i wyidealizowany obraz męskości znajdziemy w listach sprzed dwóch tysięcy lat. I od razu zaznaczam: Paweł jest twardym realistą. Nie pisał tych poniższych fragmentów z powodu bycia pięknoduchem, a z powodu tego, co przeżył.</span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Siłą męskości w chrześcijaństwie jest oczywiście wiara w Stwórcę i Jego Łaskę, która wspomaga nas w codziennym życiu, bez względu na to, jak daleko „od ideału” jesteśmy. O czym Paweł również nie omieszkał szczerze i tak po męsku, bez żadnych dodatkowych zastrzyków uśmierzających ból – obwieścić. Chodzi zatem o duszę.</span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Myślę, że jednym z twardych, męskich „skilli” pod wieloma względami (które można byłoby tu opisywać i opisywać) jest znoszenie różnych trudów w pewien szczególny sposób. Pisze bowiem Paweł: „Zewszą</span><span style="font-family: Times New Roman, serif;">d</span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"> znosimy cierpienia, lecz nie poddajemy się w zwątpieniu; żyjemy w niedostatku, lecz nie rozpaczamy; znosimy prześladowania, lecz nie czujemy się osamotnieni, obalają nas na ziemię, lecz nie giniemy” (2 Kor, 8-9). Apostoł rzeczywistości nie lukruje. Nie ucieka od niej. Nie walczy z nią. Przede wszystkim On ją precyzyjnie widzi i nazywa: zwątpienie, niedostatek, prześladowanie. To, co jest uderzające, co stanowi jego męską siłę, jest fakt, iż wskazuje, że wszelkie trudy „nie mają nad nim władzy”, że wszelka ciemność, która jest! &#8211; nie gasi światła w nim samym. Psychologicznie możemy nazwać to spokojem, opanowaniem. Etycznie możemy wskazywać na różne cnoty jak wytrwałość, czy męstwo, którego głównym </span><span style="font-family: Times New Roman, serif;">celem</span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"> jest cierpliwe znoszenie przeciwności. Paweł jednak wymienia skutki negatywne, tak jakby je znał, jakby one Go dopadały, ale… Go nie dopadły, że ostatecznie je pokonał, albo wcią</span><span style="font-family: Times New Roman, serif;">ż</span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"> się mierzy z nimi, ale dzięki tej walce ich siła jest jakby żadna. Mamy więc zwątpienie, rozpacz, osamotnienie, śmierć. Mamy i niedostatek.</span></p>
<p align="justify"><a name="W11"></a><a name="W12"></a><a name="W13"></a>W świecie presji wysokiej pozycji społecznej i posiadania jak największej liczby dóbr, Kościół w jakimś sensie bezczelnie, przypomina podczas lekcji i te słowa: „Także bardzo się ucieszyłem w Panu, że wreszcie rozkwitło wasze staranie o mnie, bo istotnie staraliście się, lecz nie mieliście do tego sposobności. Nie mówię tego bynajmniej z powodu niedostatku: ja bowiem nauczyłem się wystarczać sobie w warunkach, w jakich jestem. Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (Flp 4, 11-13). Zawsze mnie uderza, jak wiele młodych katoliczek i katolików w Polsce zawierza się dziś św. Józefowi – „Miłośnikowi ubóstwa”<a href="#sdfootnote1sym" name="sdfootnote1anc">1</a>. Paweł proponuje nam wolność od rzeczy materialnych godną chrześcijanina. Nie chodzi o to, by gardzić obfitością, która nie jest mu obca. Z całą pewnością nie chodzi o to, by nie pracować. Zna i bogactwo i biedę, głód i sytość. Żyje w pewien sposób z Bożej Łaski, tak jak Chrystus powiedział: „Nie troszczcie się zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć dzień ma swojej biedy” (Mt 8, 34). Oczywiście słowa te trudno dziś w pełni pojąć (są one do przyjęcia „okiem wiary”). Ktoś powie – Paweł był sam, ja mam żonę, dzieci… Jednym z największych lęków mężczyzn jest właśnie ten – o rodzinę, o jej byt. Paweł nie mówi: „zupełnie się nie troszczcie”. Nie głosi pochwały biedy. Głosi wolność w Bogu, który „wie, że tego wszystkiego potrzebujemy” (Mt 8, 32). Mówi nadto, że może wszystko, „w tym, który Go umacnia”. Stopniowe zaufanie swojego życia i życia własnej rodziny Bogu, także tego ziemskiego, nie jest ponad siły człowieka, jest możliwe. I jest męskie. To jest przedziwna prawda chrześcijaństwa, które ufność i zawierzenie (Abraham, Jakub, Józef i wielu innych), stawia wyżej niż męską zaradność i spryt.</p>
<p align="justify"><a name="W10"></a> <span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Tu możemy dojść do „momentu załamania” mężczyzny, człowieka z krwi i kości, w którym „ciało do czego inn</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">ego dąży niż duch” (Ga 5, 17). Patrząc na nasze życie, łatwo może stwierdzić jak nasze pobożne życzenia i modlitwy, system wartości, rozumne umiłowanie cnót, dalekie jest od naszej codzienności, w której grzech pierworodny przemawia częściej, niż byśmy chcieli. Słabości, lęki (czy mówiąc bardziej przecyzyjnie – tchórzostwo), wreszcie grzech – to właśnie ta ciemność, która nam towarzyszy. W sposób nieprawdopodobny Paweł rozprawia się i z tym: </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">„Aby zaś nie wynosił mnie zbytnio ogrom objawień, dany mi został oścień</span></span></span> <span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">dla ciała, wysłannik szatana, aby mnie policzkował &#8211; żebym się nie unosił pychą. Dlatego trzykrotnie prosiłem Pana, aby odszedł ode mnie, lecz [Pan] mi powiedział: «Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali». Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa. Dlatego mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach z powodu Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny” </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">(2 Kor </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">12,</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> 7-10). </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Nie wiemy, czym był „oścień Pawła”, ale każdy z nas &#8211; mężczyzn taki posiada. Wytrwać i nie popaść w rozpacz z powodu własnej małości, to jak wskazuje Apostoł, być może najlepsza trampolina do wzrostu. W pewnym sensie to właśnie taki człowiek potrzebuje miłości, drugiego, małżeństwa, rodziny. Superbohaterowie nie potrzebują nikogo. Nie mają dla nich miejsca, czasu, przestrzeni. </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Prawdziwi mężczyźni są więc sobą<a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote2sym" name="sdfootnote2anc"><sup>2</sup></a>, nie udają, „unikają postępowania ukrywającego sprawy hańbiące, nie uciekają się do żadnych podstępów ani nie fałszują słowa Bożego, lecz okazują prawdę, przedstawiając siebie samych w obliczu Boga osądowi sumienia każdego człowieka” (2 Kor 4, 2). </span></span></span></p>
<p align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">W tym wszystkim chodzi zatem przede wszystkim o t</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">ą mityczną </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">pogodę ducha. „Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! Niech będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność: Pan jest blisko! O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem! A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie” </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">(Flp 4, 4-7)</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">. Nasze kroki kieruje Paweł ku życiu duchowemu, które wypełnia modlitwa, modlitwa zawierzenia – „przedstawi</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">a</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">nia próśb w każdej sprawie”. A modlitwa chrześcijańska to przede wszystkim cierpliwość i wytrwałość. Myślę, że obie te cnoty </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">stoją</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> dość wysoko w męskim etosie. Pisze Apostoł: </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">„Weselcie się nadzieją, w ucisku bądźcie cierpliwi, w modlitwie wytrwali </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">(Rz 12, 12)</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">”.</span></span></span></p>
<p align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Jak trudno czasem uklęknąć przed Panem. Paweł doskonale zdawał sobie z tego sprawę, ale modlitwa, tak trudna, wiecznie sucha, „bez odpowiedzi” pod tym kątem jest „tak męska”, „rozumna”. Trzeba ją po prostu wykonać (z miłością rzecz jasna, ale): „Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami” (Rz 8, 26). </span></span></span></p>
<p align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Paweł pokazuje też bardzo ciekaw</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">ą</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> drogę rozwoju duchowego, którą możemy jakby przyłożyć do drogi dojrzałego mężczyzny. „</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">C</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">hlubimy się także z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość – wypróbowaną cnotę, a cnota – nadzieję. A nadzieja zawieść nie może, bo miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">(Rz 5, 2-5). </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Esencją nadziei jest zawierzenie Bogu „pomimo wszystko”. Taka nadzieja przynosi pokój i poczucie humoru – prawdziwą radość, która rozświetla mroki tego świata. </span></span></span></p>
<p align="justify"><a name="W23"></a> <span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Jest jeszcze coś, co warto zostawić na sam koniec, a co niekoniecznie tak łatwo kojarzymy z męsko</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">ś</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">cią, a jednak wydaje mi się, że jest to owoc tego wszystkiego, o czym zostało tu napisane. Apostoł Narodów wymienia słynne owoce działania Ducha Świętego w nas: „miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie” (Ga 5, 22). </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Ten mężczyzna, który przedziera się przez burze swego życia w sposób niewzruszony, pewny, bez masek, w szczerości, takim, jaki jest (to jest – jakim go Bóg stworzył), zachowuje w sercu ową szlachetność<a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote3sym" name="sdfootnote3anc"><sup>3</sup></a>, wrażliwość i t</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">ę</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> pogodę ducha, która każe mu, nawet pomimo różnych serii serialu narzekania w głowie, patrzeć na świat, na ludzi, na drugą płeć (to może szczególnie istotne w dzisiejszym świecie), na swoje życie z wdzięcznością i dobrą wolą, widząc czystym sercem, że „wszystko, co Bóg stworzył, jest dobre, a nawet bardzo dobre” </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">(Rdz 1, 31)</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">. „Każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce” (Mt 7, 17).</span></span></span></p>
<p align="justify"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Dobrą puentą lekcji męskości Apostoła Narodów mogą stanowić słowa z Pierwszego Listu do Tesaloniczan: „Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie, w każdym położeniu dziękujcie. Taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was”.</span></span></span></p>
<p align="right"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>1 sierpnia 2025 roku</i></span></span></span></p>
<p align="right"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>we wspomnienie świętych Wiary, Nadziei i Miłości</i></span></span></span></p>
<p align="right"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>w 81. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego</i></span></span></span></p>
<div id="sdfootnote1">
<p class="sdfootnote"><a class="sdfootnotesym" href="#sdfootnote1anc" name="sdfootnote1sym">1</a> <span style="font-family: Times New Roman, serif;">Zob. M. Kmieć, </span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><i>Pieniądze drogą ku samotności, </i></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Nowe Kształty, 24.05.2024, <a href="https://www.noweksztalty.pl/pieniadze-droga-ku-samotnosci-m-kmiec/">https://www.noweksztalty.pl/pieniadze-droga-ku-samotnosci-m-kmiec/</a> (dostęp: 31.07.2025).</span></p>
</div>
<div id="sdfootnote2">
<p class="sdfootnote"><a class="sdfootnotesym" href="#sdfootnote2anc" name="sdfootnote2sym">2</a> <span style="font-family: Times New Roman, serif;">Zob. M. Kmieć, </span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><i>Kryzys męskości i kobiecości: Męstwo, </i></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Nowe Kształty, 17.08.2024, <a href="https://www.noweksztalty.pl/kryzys-meskosci-i-kobiecosci-mestwo/">https://www.noweksztalty.pl/kryzys-meskosci-i-kobiecosci-mestwo/</a> (dostęp: 1.08.2025).</span></p>
</div>
<div id="sdfootnote3">
<p class="sdfootnote"><a class="sdfootnotesym" href="#sdfootnote3anc" name="sdfootnote3sym">3</a> <span style="font-family: Times New Roman, serif;">Zob. M. Kmieć, </span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><i>Nie bójmy się być ludźmi szlachetnymi!, </i></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Nowe Kształty, 4.07.2025, <a href="https://www.noweksztalty.pl/nie-bojmy-sie-byc-ludzmi-szlachetnymi/">https://www.noweksztalty.pl/nie-bojmy-sie-byc-ludzmi-szlachetnymi/</a> (dostęp: 31.07.2025).</span></p>
<p><a href="https://www.noweksztalty.pl/author/michal-kmiec/">Więcej tekstów Autora.</a></p>
</div><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/sw-pawel-apostol-lekcja-meskosci/">Św. Paweł Apostoł: lekcja męskości</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Polski mężczyzna? Szczerze dziękuję!</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/polski-mezczyzna-szczerze-dziekuje/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=polski-mezczyzna-szczerze-dziekuje</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Michał Kmieć]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 22 Jun 2025 16:45:29 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[mężczyzna]]></category>
		<category><![CDATA[Polak]]></category>
		<category><![CDATA[szlachetność]]></category>
		<category><![CDATA[życie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3021</guid>

					<description><![CDATA[<p>Nie ma chyba drugiej grupy społecznej w Polsce, na której wiesza się przysłowiowe psy, obwinia się za każdym problem społeczny (i polityczny) w Polsce, jak mężczyźni. Nie byle jacy, tylko polscy, zwykli, którzy tu na tej ziemi wyrośli i z tej, a nie innej kultury narodowej przyszli. Kilka dni temu zadałem sobie pytanie: za co [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/polski-mezczyzna-szczerze-dziekuje/">Polski mężczyzna? Szczerze dziękuję!</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify">Nie ma chyba drugiej grupy społecznej w Polsce, na której wiesza się przysłowiowe psy, obwinia się za każdym problem społeczny (i polityczny) w Polsce, jak mężczyźni. Nie byle jacy, tylko polscy, zwykli, którzy tu na tej ziemi wyrośli i z tej, a nie innej kultury narodowej przyszli. Kilka dni temu zadałem sobie pytanie: za co cenimy polskich mężczyzn? Jasne – nie mam zamiaru lukrować rzeczywistości, przedstawiać Polaków, jako świętych, wspaniałych, bez skaz – broń Boże! &#8211; ale przecież, jeśli nie potrafimy dokonać żadnej afirmacji zwykłego Polaka w tajemnicy jego męskości, byłoby to równoznaczne z uznanie istnienia polskiego mężczyzny za zjawisko negatywne co do swej istoty. Wystarczy mieć odrobiny zdrowego rozsądku, by odrzucić taką propozycję intelektualną.</p>
<p class="western" align="justify">Spróbujmy zatem oddać „polskim mężczyznom to, co do nich należy” – szacunek, wdzięczność i docenienie tego, co na to zasługuje. Historia Polski obfitująca w okresy na granicy egzystencji narodowej, słusznie doceniła etos Matki Polki. Jednakże to, że jako naród istniejemy i że współczesna Polska wygląda tak, a nie inaczej (mam tu na myśli choćby bezpieczeństwo na Polskich ulicach), jest niewątpliwie zasługą także polskich mężczyzn. Ten akurat niedoceniany fakt, ukazuje Polaków w pozytywnym świetle dwojako. A to przez wbudowany zdrowy rozsądek, który z zasady każe Polakom odrzucać skrajne ideologie mieszania się kultur, a to przez samo wychowanie polskich mężczyzn w szacunku do kobiet i słabszych, co z kolei jest niedoceniane. Ba, bywa nawet z pogardą wyśmiane, jako dowód na brak testosteronu wśród Polaków.</p>
<p class="western" align="justify">Kilka lat temu trafiłem na pewien anglojęzyczny mem, który próbował scharakteryzować różne kultury narodowe. Cel wychowania w przypadku Polaków został opisany jako: szlachetność serca. I ta <b>szlachetność</b> jako serce polskiej kultury narodowej zdaje się również sercem polskiego etosu męskości. Trudno w pełni opisać, czym ono jest, zrazu wydaje się mienić nieco innym blaskiem w przypadku pań (łagodność, delikatność, cierpliwość), innym u panów (wielkoduszność, łaskawość, hojność). Polski mężczyzna, tak jak wychowują nas wielcy pisarze, to ktoś, kto nie ucieka z pola walki, nie tchórzy, nie mści się (jak francuski hrabia Monte Christo… skądinąd piękna chrześcijańska powieść), lecz okazuje łaskawość i szlachetność – w pierwszej kolejności zwyciężonym. Choć nie tylko. Nie jest przypadkiem, że Sienkiewicz w swej powieści „Krzyżacy” umieścił na pograniczu mazowiecko-mazurskim komesa na Spychowie – Juranda – mocarnego i odważnego wojownika, który mówił o sobie: „byłem srogi, ale nie zdradziecki”. Krzyżacy, odebrawszy mu córkę i wtrąciwszy go do więzienia, przed wypuszczeniem obcięli mu prawą rękę, język i wypalili <span style="color: #000000;"><span style="font-family: Liberation Serif, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">jedyne sprawne oko</span></span></span></span>. A jednak, gdy architekt tej piekielnej historii staje przed nim pokonany, ten uwalnia go i prosi sługi, by odprowadzili go do granicy. Trudno o bardziej spektakularny przykład cudu męskiej szlachetności. Trudno nie wzruszyć się na widok tej sceny, a przecież tak męskiej. Oto mężczyzna, który przeżył <span style="color: #000000;"><span style="font-family: Liberation Serif, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">kilka lat</span></span></span></span> w otchłani, w piekle, okazuje łaskę temu, kto przyprawił go o śmierć duchową, który swoimi czynami „mógł zabrać Boga z serca”. Twardy gość – ale nie o twardym sercu.</p>
<p class="western" align="justify">Szlachetność ta uzyskała odcień w powieściach tego pisarza, o którym słusznie mówi się, jakoby dokończył proces narodowotwórczy, w zupełnie innym kontekście – w <b>szacunku</b> okazywanym wobec <b>kobietom</b>, co stanowi w dzisiejszej popkulturze, być może najtrudniejszy punkt zachwytu nad etosem Polaka. W świecie, w którym to właśnie kobiety królują w obrażaniu polskich mężczyzn (zarzucając im wszystko, co najgorsze – brak ambicji, brak dbania o siebie… wszak od lat portale karmią nas tyradami o „zakolakach cebulakach”, którzy przez sam fakt bycia Polakiem, zasługują na pogardę…), chciałem przypomnieć postać pułkownika Wołodyjowskiego, który usłyszawszy o tym, iż zaręczona z nim panna Krystyna obdarzyła uczuciem jego najlepszego przyjaciela, ruszył za Szkotem Kettlingiem, owszem – w ferworze gniewu, by jednak ostatecznie sprowadzić go z powrotem, życzyć mu szczęścia ze swą niedoszłą małżonką i wypowiadając przy tym znamienne słowa: „wolę, abyście mnie błogosławili, niż przeklinali”. Sienkiewicz, z niesamowitą intuicją, obdarza go zresztą chwilę później kobietą, którą naprawdę poślubi, oddaną mu Basią. Szlachetność bywa bowiem wynagradzana w najmniej spodziewanym momencie. Jednak nie mamy tu do czynienia z historią „nice guy’a, który chcąc się przypodobać kobiecie, zrobi dla niej wszystko”. Mamy do czynienia z mężczyzną, który wartości narodowe i religijne, głęboko wpojone za młodu, dopełnił stałą i zdecydowaną siłą woli – największym symbolem męskiej autonomii; bycia sobą – dlatego mógł okazywać „miłość” tym, komu chciał, będąc wolny od własnego osobistego cierpienia. To siła męskości, która nie znajduje podobnych obrazów w literaturze innych narodów. Zabrzmi to zbyt banalnie, gdy bowiem, iż to oznaka wielkiej siły mężczyzny, lecz zabrzmi może niewiarygodnie, gdy dodam, iż znam mężczyzn-Polaków o takiej szlachetności serca.</p>
<p class="western" align="justify">Ten wątek stosunku do kobiet chciałbym jeszcze rozwinąć o aspekt <b>ojcostwa</b>. Badania pokazują, że polscy mężczyźni chcą szybciej założyć rodzinę niż kobiety, co więcej, mężczyźni statystycznie pragną więcej dzieci, niż ich wybranki. Jasne, dokonuję tu pewnej generalizacji. Od lat panuje przekonanie, że polscy ojcowie są apodyktyczni, nie dbają o siebie, o swoje rodziny, a zwłaszcza o córki. Myślę, że większość Polaków byłaby w stanie podpisać się pod takim stwierdzeniem, ale z pewnym „ale”. Pamiętam rozmowy toczone z młodymi kobietami przy okazji „czarnych protestów”. Nie raz mogłem usłyszeć, że gniew kobiet skierowany jest wobec mężczyzn, którzy są tacy… a tacy. Pytałem z zaskoczeniem wtedy: a twój ojciec? Twój brat? &#8211; Ach, nie…. &#8211; słyszałem w odpowiedzi. &#8211; Oni są inni… Czasami mam poczucie, że polskie społeczeństwo padło łupem wykreowanych medialnie faktów, które mijają się z rzeczywistością. Większość młodych osób, mają bardzo dobre relacje ze swoimi ojcami. Polski ojciec jawi mi się raczej nie jako ktoś, kto jest uosobieniem purytańskiego kalwina z dziewiętnastego wieku, a raczej <span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">ktoś</span></span></span>, kto wciąż ma w sobie duszę kowboja z Dzikiego Zachodu, który pozwala swoim dzieciom na zbyt dużo (wierząc w ich mądrość, a kształtując ich <b>wolność</b> i <b>odpowiedzialność</b>, która się z nią wiąże). Córki zaś <b>rozpieszcza</b>, okazując im serce, gdyż jako Polak, ma głęboką nadzieję, iż ona okaże je swojej przyszłej rodzinie, od przyszłego męża poczynając. Nadzieja ta bywa czasem płonna, gdyż polskie kobiety narażone na zachodnie trendy żyją marzeniem bycia silną, niezależną, asertywną liderką, która „wszystkim pokaże”…, ale w sercu, myślę, nauka ta wydaje owoce i wciąż zachęca Polki do przestawienia swojej drabiny wartości, nie do porzucania swoich marzeń, lecz do realizacji siebie, jako kobiety pełnej szlachetności, zwłaszcza wobec najbliższych.</p>
<p class="western" align="justify">Ta szlachetność męska jest oczywiście głęboko osadzona w religii katolickiej. I choć mówi się o tym, że polski Kościół jest żeńsko-katolicki, to od kilku lat, mam wrażenie, wyraźnie się to zmienia. Wielu młodych mężczyzn w Polsce jest głęboko <b>wierząca</b> i szczerze mówiąc – szacunek! &#8211; obracając się w takim towarzystwie i znając wielu młodych katolików, <span style="color: #000000;"><span style="font-family: Liberation Serif, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">uczciwie</span></span></span></span> powiem, iż wiara ta jest głęboko poruszająca i zawstydzająca, co przyznaje coraz śmielej wielu księży na ambonie. Młodzi polscy mężczyźni w swej masie, nawet jeśli są prostego ducha, są głęboko uduchowieni, a ich wiara i nadzieja w tych trudach, które noszą na swoich barkach codziennego dnia, jest naprawdę, powtórzę to, gdyż chciałbym, aby to wybrzmiało – głęboko zawstydzająca. Wiara przenosi góry, a polskich mężczyzn uzdalnia do podejmowania rzeczy niemieszczących się w ludzkim poznaniu. Nieprzypadkowo od lat polscy wierni modlą się o beatyfikację rotmistrza Pileckiego. Mnie jednak przyszła na myśl zupełnie inna postać, również z Trylogii Sienkiewicza – Longinusa Podbipięty, poczciwego osiłka, który ofiarował się na misję przedarcia się do króla przez kozackie tabory. Na stwierdzenie, że przez nie nawet ptak nie przeleci. Filmowy Longinus wypowiada słowa, które stanowią istotę wiary polskich mężczyzn: „jak Bóg zechce, to przeleci, a jak nie – to w niebie wynagrodzi”.</p>
<p class="western" align="justify">Zupełnie inną cechą polskich mężczyzn jest to (a przynajmniej takie jest moje doświadczenie), wbrew temu, co znów, obiegowo panuje w mediach, iż są to osoby wykształcone, bardzo <b>oczytane</b>, mające wiele <b>pasji intelektualnych</b>, bardzo nietypowych, nadto <b>dowcipnie bystrych</b>. W ogóle jakąś cechą narodową Polaków, zapewne opartą na historii naszego narodu, jest „bycie filozofem z samego faktu bycia Polakiem”. My filozofujemy, chcemy zrozumieć rzeczywistość, nasze życie, nasz trud i nasze radości. Polscy mężczyźni są znakomitymi rozmówcami, którzy wbrew pozorom, wcale nie spędzają wielu godzin na rozmowach o grach komputerowych, piwie, piłce nożnej i samochodach. Są oczytani nie tylko w kwestiach naukowych, ale mają równie często obycie w literaturze wysokiej, w powieściach, polskich i zagranicznych. To właśnie polski mężczyzna przekaże zamiłowanie do polskich dzieł Sienkiewicza, Mickiewicza, czy Kochanowskiego. Kobiety kochają poznawać nowe kultury. Dziedzictwo przekazywane jest głównie w linii męskiej. Polscy mężczyźni mają w sobie zdrowy rozsądek polityczny, mają zbawienny konserwatyzm, który zgodnie z ludzką naturą, każe człowiekowi umiłować to, co najbliżej, to, co jego, ale bez zamykania się na to, co inne.</p>
<p class="western" align="justify">Polscy mężczyźni są wielkimi <b>patriotami</b>. Chociaż i oni uwielbiają narzekać na Polaków, to przecież większość z nich nigdy by Ojczyzny nie porzuciła. Czyż nie jest to jeden z istotnych powodów, dla których nasz naród wciąż istnieje? W etos polskiego mężczyzny głęboko wpisany jest honor, Ojczyzna i rodzina. A nad tym wszystkim góruje On – Stwórca. Co tak kapitalnie ukazał swej ukochanej wspomniany Michał Jerzy Wołodyjowski, gdy na szańcu w Kamieńcu Podolskim, pomimo swej gorącej miłości do żony, waleczności i właściwie życia, które spędził na stałej służbie Rzeczypospolitej, mówi pogodnie: „nic to!”. „Jest coś więcej, jest życie po śmierci, dzięki tym miłościom, zmierzam tam drogą pewną i niezłomną”.</p>
<p class="western" align="justify">Stąd wydaje mi się, że polski mężczyzna jest z punktu widzenia współczesności bardzo niemodny. Choć mówi się o nim co do zasady jako o człowieku zaradnym, to dzięki umiłowaniu rodziny, Ojczyzny, dzięki cnotom, które pragnie w sobie kształtować, zdaje się <b>antymaterialny</b>. Ba, z doświadczenia powiem, że nic chyba tak nie wścieka młodych Polaków jak kobiecy materializm i chyba najsłabszych mężczyzn, jakich poznałem w Polsce, charakteryzowała żądza pieniądza. Jest w tym coś głębszego – męska siła. <b>Być sobą, na przekór tego świata, żyć swoimi zasadami, nie dać sobie wejść na głowę, godzić się na śmiałe ryzyko, na trud w życiu, w imię tego, co najważniejsze.</b> Może się mylę, ale żadna kultura narodowa wobec mężczyzn nie jest tak przepełniona tym, co wyższe, jak nasza. Jest to dziś atakowane, ale nie trzeba chyba tłumaczyć, iż są to ataki barbarzyńców. W XIX wieku polskie arystokratki godziły się na kilkuletni wyjazd na Sybir za mężem, by być przy swoich ukochanych-bohaterach. Czy współcześnie mamy w sobie jeszcze taką siłę woli i szlachetność serca? Moim zdaniem, jako Polacy i Polki – tak.</p>
<p class="western" align="justify">Mają też polscy mężczyźni cechę nazywaną „<b>ułańską fantazją</b>”. Doprawdy, nie znam ani jednego mężczyzny, który by jej nie objawił na jakimś etapie swego życia, nawet jeśli innym wydaje się, że Polacy to mężczyźni bez ikry, bez ognia, bez odwagi. Jasne – nie ma możliwości, by jak Andrzej Kmicic porwać swoją ukochaną, gdyż, jak tłumaczył: „ona <span style="color: #000000;"><span style="font-family: Liberation Serif, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">mnie</span></span></span></span> nie chciała, więc co miałbym niby zrobić?”. Ta fantazja, pomysłowość, nieszablonowość objawia się w polskich mężczyznach. Najlepsze oczywiście jest to, że większość nie ma o tym pojęcia. Codziennie przemykamy obok mężczyzn bardzo szlachetnych, może bohaterskich, w każdym razie niesztampowych, tylko o tym nie wiemy, bo inną polską cechą narodową, jest brak samochwalstwa. Wobec tego pruskiego ordnungu, jaki nam wszędzie się chce zaserwować, polscy mężczyźni wciąż gonią za <b>wolnością</b>, za byciem sobą, za byciem mężczyzną, który<b> świadomie i dobrowolnie ogranicza</b> siebie tylko z <b>miłości do rodziny, Ojczyzny i Boga</b>. Cała reszta co do zasady jest jego światem, nad którym panuje, jak dobry ojciec. Może zabrzmi to dziwacznie, ale nawet kapela z tak innego świata, jak Myslovitz śpiewała przed laty: „i nawet kiedy będę sam, nie zmienię się, to nie mój świat”<a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote1sym" name="sdfootnote1anc"><sup>1</sup></a>.</p>
<p class="western" align="justify">Ta krótka afirmacja napisana z pewnym uśmiechem, miała być w swoim założeniu elementarnym oddaniem szacunku polskim mężczyznom, którzy na to zasługują. Idą czasy trudne, złe, wojenne, może braku koniunktury ekonomicznej. Kto będzie bronił Ojczyzny? Kto na swoje barki weźmie wysiłek polskiej gospodarki w przemyśle i rolnictwie? Nie niszczmy jako Naród tkanki społecznej. Jesteśmy w momencie, a piszę to również jako wykładowca akademicki, w którym wielu młodych polskich mężczyzn w siebie nie wierzy, chciałaby się zmienić z dnia na dzień, by stać się bardziej modnym, ale jednak coś w ich sercu wciąż sprowadza ich na ożywcze drogi etosu polskości – etosu szlachetności. Poza tym poznałem w swoim życiu <b>wspaniałych mężczyzn – Polaków</b>, głęboko zanurzonych w <b>polskość</b> i <b>chrześcijaństwo</b>, którzy swoją męskość realizowali także, a może przede wszystkim „<b>po polsku</b>”. Są to panowie i starsi ode mnie, ale też i młodsi. Nierzadko jako przyjaciele, koledzy, znajomi, nauczyciele, przewodnicy, jako ojciec i brat – wpłynęli na moje życie, pokazali mi inne oblicze Ojczyzny i chciałbym im powiedzieć zasłużone: dziękuję!</p>
<p class="western" align="right"><i>23 czerwca 2025 A.D. &#8211; w Dzień Ojca</i></p>
<p class="western" align="right"><i>W Wigilię uroczystości narodzenia św. Jana Chrzciciela, patrona mężczyzn</i></p>
<div id="sdfootnote1">
<p class="sdfootnote-western" align="justify"><a class="sdfootnotesym" href="#sdfootnote1anc" name="sdfootnote1sym">1</a> <span style="font-family: Times New Roman, serif;">Myslovitz, </span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><i>Długość dźwięku samotności, </i></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;">w: „Miłość w światach popkultury” (album), 1999, z: </span><span style="color: #000080;"><span lang="zxx"><u><a href="https://www.youtube.com/watch?v=qCIyK3ec4kE"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">https://www.youtube.com/watch?v=qCIyK3ec4kE</span></a></u></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;">.</span></p>
</div>
<p align="right"><a href="https://www.noweksztalty.pl/author/michal-kmiec/">Więcej tekstów autora</a></p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/polski-mezczyzna-szczerze-dziekuje/">Polski mężczyzna? Szczerze dziękuję!</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pieniadze drogą ku samotności &#8211; M. Kmieć</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/pieniadze-droga-ku-samotnosci-m-kmiec/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=pieniadze-droga-ku-samotnosci-m-kmiec</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Michał Kmieć]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 24 May 2024 08:06:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Katolicka Nauka Społeczna]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta]]></category>
		<category><![CDATA[Małżeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[mężczyzna]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=2667</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dobrobyt jest dziś przeszkodą do małżeństwa, czy ściślej mówiąc – dobrobyt jest przyczyną samotności wielu młodych Polaków. Tak, niewątpliwie jedną z przyczyn owego osamotnienia jest lęk przed zmianą wygodnego życia lub lęk nieosiągnięcia wygodnego życia, którego się pragnie. Papież Franciszek pisał w 2016 roku: „ludzie obawiają się samotności, pragną przestrzeni ochrony i wierności, ale jednocześnie [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/pieniadze-droga-ku-samotnosci-m-kmiec/">Pieniadze drogą ku samotności – M. Kmieć</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Dobrobyt jest dziś przeszkodą do małżeństwa, czy ściślej mówiąc – dobrobyt jest przyczyną samotności wielu młodych Polaków. Tak, niewątpliwie jedną z przyczyn owego osamotnienia jest lęk przed zmianą wygodnego życia lub lęk nieosiągnięcia wygodnego życia, którego się pragnie. Papież Franciszek pisał w 2016 roku: „ludzie obawiają się samotności, pragną przestrzeni ochrony i wierności, ale jednocześnie zwiększa się strach przed uwięzieniem przez relację, która mogłaby odroczyć osiągnięcie aspiracji osobistych” [<a href="https://www.vatican.va/content/francesco/pl/apost_exhortations/documents/papa-francesco_esortazione-ap_20160319_amoris-laetitia.html" target="_blank" rel="noopener"><em>Amoris Laetitia </em></a>34]. Oczywiście, ów lęk jest tylko jedną z wielu przyczyn, często połączoną z innymi, ale w moim przekonaniu jest dziś chyba najsilniejszą, a przynajmniej najtrudniejszą do pokonania. W poniższym eseju chciałbym się przyjrzeć szerzej tej kwestii z uwzględnieniem sytuacji młodych katolików w Polsce – niektóre poniższe zagadnienia mogą być zrozumiane w pełni wyłącznie w świetle wiary.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Socjologiczny rzut oka </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Spójrzmy na dzisiejszą sytuację przeciętnego młodego Polaka. Wyłania się z niego obraz osoby, która mieszkając w mieście lub przybywszy z prowincji na studia do miasta, samotnie zdobywa wyższe wykształcenie i samotnie zdobywa nieźle płatną pracę, która umożliwia jej życie pełne wygody i komfortu. Przeciętny inteligentny Polak po studiach zaczyna zarabiać na tyle dużo, iż stać go de facto na wszystkie codzienne przyjemnostki, z wyjątkiem własnego domu (i powiedzmy samochodu, który może nabyć po kilkunastu miesiącach oszczędzania). Jest to więc diametralnie inna sytuacja niż sytuacja dzisiejszych pięćdziesięcio- i sześćdziesięciolatków. Jeżeli nie jest osobą po ślubie (dotyczy to zatem znakomitej większości z nich), w pełni realizuje swoje pasje, posiada całkiem spory dobytek (odzież, gadżety) oraz podróżuje po świecie. Przy tym wszystkim latami pozostaje jednak osobą samotną. Nie jest osobą pozbawioną przyjaciół, bardzo często też randkuje, lecz związku trwałego lub zmierzającego do celu zwanym małżeństwem na horyzoncie najczęściej nie widzi. Obok przyjemnej (rzecz jasna w pewnych granicach, na ile to możliwe) pracy, samorozwoju i braku troski o najbardziej podstawowe potrzeby materialne, narasta znużenie, znudzenie i frustracja własnym życiem, wynikająca właśnie z osamotnienia i powiedzmy to wprost, także ze wciąż rosnącego nienasycenia sprawami materialnymi. Życie przestaje jawić się jako szansa kochania ludzi, a staje się coraz bardziej codzienną udręką. Pomimo posiadania tak wielu rzeczy, przeciętny młody człowiek (nazywano to kiedyś wprost chciwością) żyje ułudą, a nie teraźniejszością, żyje życiem, które ma mieć w przyszłości, wyrażając tym samym niezadowolenie z obecnego swojego stanu.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Dziedzictwo PRL-u </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Pokolenia starsze wychowane w PRL-u zmagały się z brakiem perspektyw na „dobre życie”, a w latach dziewięćdziesiątych z rynkiem pracy „bez pracy”. Niemała część Polaków jednak „dorobiła się swego”, pewnego poziomu, całkiem wysokiego, biorąc pod uwagę miejsce, z którego startowali. Pozostając jednak w pewnych tradycyjnych wzorcach, co do zasady rozwijali również rodzicielstwo, prawie zawsze wchodząc w nie w wieku dwudziestu kilku lat. Ta granica dziś w Polsce ustabilizowała się na wieku około trzydziestu lat, lecz z roku na rok Polak raczej dogania zachód Europy, zmierzając w kierunku trzydziestu pięciu lat jako wieku posiadania pierwszego dziecka. Owe doświadczenia sprawiły, że pokolenia rodziców współczesnych młodych dorosłych wychowywały je w odpowiednim kluczu i pod pewną presją. Po pierwsze, zauważalna była (naturalnie zrozumiała) postawa: „ja nic nie miałem, więc swoim dzieciom dam wszystko”. Stąd niemała grupa zwana „młodzieżą bananową”, która posiada bogatą rodzinę, co do zasady przez ogół społeczeństwa uznawana jest za dość rozpieszczoną grupę społeczną, trwoniącą na zabawie majątek rodziców i niewiele mającą do zaoferowania tak rynkowi, jak narodowi, a przy tym pozostającą w sposób naturalny poprzez dziedziczenie na lepszych pozycjach niż ci, którzy dosłownie „flaki wypluwają” pracując i dorabiając sobie. Wydaje się, że nie wyrobiliśmy społecznie stylu wychowania na wzór amerykański, gdzie dorosłe dobrze usytuowane dzieci wygania się do pracy, aby dowiedli tego, że warto im przekazać wypracowane dziedzictwo. Drugą postawą, jaka wypływa z owego przekonania, by „przybliżyć niebo swoim dzieciom”, jest budowanie w nich przekonania, że czas studiów, jak i czas po studiach to lata, w których powinni stawiać na samorozwój, zwiedzać świat i rozwijać pasje – w skrócie, by nie wchodzili szybko w związek małżeński, gdyż, gdy pojawią się dzieci, nie będą mieli już na to czasu. Często mówią wtedy: „były kiedyś inne czasy, dziś tak szybko bym w małżeństwo nie wchodził…”. Takie zdania mocno wpływają na umysły młodych ludzi. Mocniej, niż sami rodzice myślą.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Presja znaczy nerwica</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Młody człowiek w Polsce otacza się popkulturą, zwłaszcza za pomocą mediów społecznościowych, gdzie, jak mu się wydaje na pierwszy rzut oka, wszyscy dookoła: i znajomi, i „ci fajni ludzie z internetu” żyją na wysokim poziomie dobrobytu, i zdaje się, że bogactwo jest tak powszechne, jak łatwe. Do tego dochodzi oddziaływanie ze strony rodziców, którzy się swego dorobili (pal licho, że nie przez pięć, a trzydzieści pięć lat). Przeciętny młody Polak żyje pod gigantyczną presją bycia człowiekiem zamożnym, co nazywane jest „życiowym sukcesem”. O ile jeszcze lata studiów najczęściej poświęca na zabawę, o tyle pierwsze lata poważnego zawodowego życia są narastającą frustracją z braku możliwości zmiany swojego bytu z dnia na dzień na taki, który sobie wymarzył. Powiedzmy sobie jasno, jako naród wciąż będący na dorobku: nie ma możliwości, by większość młodych Polaków z dnia na dzień mogła osiągnąć poziom życia wyższy niż swoich rodziców, ba, do poziomu swoich rodziców w większości nie jesteśmy w stanie ot tak dojść. Ów lęk przed ubóstwem (który obok lęku przed samotnością jest największym lękiem młodego Polaka i, co zresztą w tym eseju próbuję wykazać, często się ze sobą łączy) nie jest lękiem przed skrajnym ubóstwem („co włożę do garnka…”); jest lękiem przed utratą poziomu życia, na którym się żyło na studiach. Wejście w związek małżeński, założenie rodziny może skutkować obniżeniem tej „jakości życia”. To wszystko jest również udziałem młodych katolików, na których i kultura, i rodzina, i społeczeństwo oddziałują bardzo silnie.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>To kiedy ślub?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Stąd pojawia się na pierwszy rzut oka rozsądny pomysł, aby przesunąć granicę wejścia w związek małżeński na wiek, w którym zarówno przyszły mąż, jak i przyszła żona dorobią się pewnego poziomu materialnego, który umożliwi im wejście w związek małżeński (o którym słyszy się niekiedy, iż jest „ogromną zmianą formy życia, która pociąga za sobą takie konsekwencje, iż nie można od młodego człowieka wymagać, aby podejmował to ryzyko w sposób łatwy i szybki”), umożliwi im wejście „bez szkód” dla własnego czasu i komfortu materialnego. Efekt jest taki, że wiek wzięcia ślubu się coraz mocniej przesuwa i będzie przesuwał się coraz dalej. Jeżeli uznamy, że dzisiejszy trzydziestolatek posiada już pewną ustabilizowaną sytuację (w miarę dobrą pracę, powiedzmy jakiś samochód, perspektywa mieszkania, kredytu, itd.), to dzisiejszy dwudziestolatek osiągnie taki poziom w wieku trzydziestu pięciu, a może i czterdziestu lat. Socjologicznie trzeba powiedzieć, że owa mentalność będzie dla polskiej demografii po prostu zabójcza. Będzie to błędne koło. Im bardziej będziemy wymagali pewnego poziomu materialnego, jako startu do wejścia w małżeństwo, to przy wciąż rosnących cenach życia, wiek ten będzie przesuwał się coraz wyżej, czyniąc z tego wszystkiego pewną absurdalną sytuację. Zresztą, ta ułuda dobicia do pewnego poziomu zaczyna się wymykać z rąk młodego Polaka i Polki. Żyjąc takim przeświadczeniem, nie tylko z biegiem lat zauważamy, że osiągnięcie tego poziomu jest trudniejsze i wolniejsze, ale nadto po latach wygodnego życia singla, ów poziom „wystarczający do wejścia w małżeństwo” również się zmienia, zwiększa, myślimy sobie z roku na rok, iż potrzeba jeszcze tego i tamtego, sami zastawiamy na siebie tę pułapkę. I pojawia się wtedy pułapka trzydziestolatka, „ostatnia szansa” – zamążpójście za osobę majętną jest ostatnią możliwością szybkiego skoku w dobrobycie. Właśnie wtedy, kiedy powinien człowiek puścić tą ułudę, może się zamknąć jeszcze mocniej&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Nienasycona kobieta</strong></p>
<p style="text-align: justify;">W opinii większości polskich mężczyzn młoda Polka jawi się jako nienasycona materialnie, jako osoba zachłanna, wciąż pragnąca posiadać więcej butów, ciuchów i luksusu. Niektóre młode kobiety w ogóle się z tym nie kryją i opisują siebie na portalach randkowych jako księżniczki, czyli te, które kochają luksus i szukają mężczyzny, który im to zapewni (obrażając przy tym pozostałych – „nie jesteś tak bogaty?, znaczy się, że jesteś biedny, niezaradny, głupi…”). Oczywiście wiele wykształconych kobiet pada również ofiarą romantycznej literatury, która co do zasady dotyczy sfer wyższych. Wykształcona Polka zdobywając w wielkim mieście dobrą pracę, zaczyna nabywać różne dobra materialne w ekspresowym tempie, zaczyna zwiedzać świat. Wiele z nich praktycznie nie oszczędza, gdyż żyje przeświadczeniem, że od tego jest przyszły mąż, przez to obracają się one często wśród bogatszych, niż same są w rzeczywistości (mężczyźni żyjący na podobnym poziomie nie wydają tyle pieniędzy). Wciąż więc czekają na swojego bogatego księcia. Znana jest wywiedziona z teorii ewolucji zasada hipergamii, czyli, że kobieta zawsze szuka mężczyzny, który podniesie jej status społeczny i materialny, co samo w sobie jest, można powiedzieć, w pewien sposób zrozumiałe, a jednak dzisiejszy świat doprowadził tę sytuację do absurdu (zaniecham tu pytania o zasadność owej teorii). Liczba samotnych kobiet jest tak szybko rosnąca, że za posiadający wyższy status społeczny w najbliższym czasie będzie uchodzić kobieta, która będzie po prostu zamężna! (co jest pewnym odwróceniem dramatu błędnej emancypacji kobiet na fali co nowszych hipotez feministycznych). Przyszłe pokolenia kobiet nie wytrzymają takiej „głupiej” samotności i zaczną odwracać te trendy. Dobrze zarabiająca Polka, której naprawdę nic nie brakuje, zaczyna zatem spoglądać w stronę mężczyzn będących naprawdę bardzo bogatymi, zostawiając tych, którzy jeszcze dwie dekady temu uchodziliby za „bardzo dobre partie”. Najbardziej racjonalnym wytłumaczeniem jest tu rzekoma kobieca potrzeba bezpieczeństwa egzystencjalnego, tyle że w sytuacji owego nienasycenia materialnego, wciąż rosnącego, przy jednoczesnym posiadaniu już wygodnego życia (naprawdę, w mieście będąc singlem z pracą, ma się dostęp do wszystkiego), ten argument stracił sens. Owe bezpieczeństwo nie jawi się jako stabilizacja życiowa, a jest raczej pragnienie luksusów. Badania psychologów wskazują, że po latach małżeństwa dla kobiet (zwłaszcza będących matkami), to utożsamianie bezpieczeństwa z finansami zanika. Bezpieczeństwo egzystencjalne jest związane przede wszystkim ze stałą i wierną obecnością troskliwego mężczyzny, lecz młoda Polka, mając dwadzieścia kilka lat, często nie zdaje sobie z tego sprawy. Żyje więc perspektywą posiadania coraz więcej dóbr, wychodząc z założenia, że nie ma jeszcze poziomu, z którego byłaby zadowolona lub uważa, że niechybnie go straci, jeśli nie wyjdzie za kogoś odpowiednio bogatszego. Stąd postawa: „jeśli dużo posiadam, to wejdę w małżeństwo, tylko jeśli będę posiadała jeszcze więcej” (biorąc pod uwagę akapit wyżej, powstaje paradoks, gdyż postawa: „wejdę w związek małżeński, gdy wypracuję odpowiedni poziom materialny”, zmienia się, gdy powoli się do tego poziomu się dochodzi w postawę: „wejdę w małżeństwo, tylko jeśli uczyni mnie bogatszą”. Zasadnym jest zadać pytanie: po co wypracowywać sobie pewien poziom, jeśli niczemu nie służy, nie służy wejściu w małżeństwo, jedynie zwiększa chciwość?). I tak oto rośnie osamotnienie i frustracja młodych kobiet, w tym katoliczek, które mimo wszystko szukają także mężczyzny wierzącego, żyjącego nauką Kościoła. Znajdują takich we wspólnotach katolickich (może nie w jakiejś wielkiej liczbie i tam zresztą można się naciąć i zawieść się na kimś, kto deklaruje wiarę, wcale nią jednak nie kierując się w relacjach z kobietami), to jednak uznają ich za mało zaradnych (czytaj – nie za bogatych). W środowisku zamożnych zaś, często jak słyszę z ich ust – nie znajdują zbyt wielu wierzących, tudzież dojrzałych. Pojawia się wtedy najczęstszy zarzut wobec młodych polskich mężczyzn – nieodpowiedzialność. Młode katoliczki strasznie cierpią i choć ich cierpienie jest związane po części z przyczyn od nich niezależnych, to część z nich wypływa z ich własnego nieuporządkowania w sercu, także pod kątem przywiązania do dobrobytu.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Polscy mężczyźni są nieodpowiedzialni? </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Zarzut nieodpowiedzialności jest moim zdaniem słuszny, lecz wymaga pewnego dopowiedzenia. Ów młody Polak jako wieczny chłopiec, który się tylko bawi i ucieka od małżeństwa, owszem zdarza się dość powszechnie, ale raczej na studiach i nie w środowiskach katolickich. Owa nieodpowiedzialność w ustach młodych kobiet rzadko kiedy wiąże się z prawdziwą odpowiedzialnością. Wiąże się właśnie z brakiem owego dobrobytu, który nazywają życiową zaradnością (a którego poziomu ich serc nie da się z przyczyn obiektywnych zdobyć z dnia na dzień!). Mężczyźni żyjący na swoich zasadach nazywani są nieodpowiedzialni, bo wydają się nie pasować do tego świata. Jeśli taka postawa w kontrze do konsumpcjonizmu nie jest maską dla próżniactwa, zasługuje na docenienie i chyba najmocniej obnaża zniewolenie materializmem części kobiet (i z tego powodu tacy mężczyźni nie są lubiani). Odpowiedzialność to cnota polegająca na mierzeniu się z wyzwaniami życiowymi, odpowiadaniu na nie. Nie oznacza to zawsze sukcesu, nie oznacza też bezmyślnej, mylonej z odwagą, brawury. Młodzi meżczyzni, na których jest nałożona presja w tej materii, również zaczynają błędnie definiować odpowiedzialność. Bojąc się niesprostaniu wymogom świata i przyszłej żony, za odpowiedzialne uważają… ucieczkę od wyzwań. Przeciwnie, powiedzmy to jasno – odpowiedzialny mężczyzna to nie ten, który ucieka, a ten który „bierze na klatę” wyzwania życia, także te materialne. Męskie dojrzałe serce to nie zewnętrzne bogactwo, a szlachetność, stałość, wierność i opanowanie. Dlaczego nikt młodym katoliczkom nie mówi o tym, że to takie serca zdolne są do bycia dobrym mężem i ojcem? (zresztą niestety zniewolenie przywiązaniem do materialnych dóbr jest bardzo często nieuświadomione wśród katolików). Nie potrzeba do szczęśliwego, a zatem sensownego życia, willi i corocznych wyjazdów do kurortów w Dubaju. Dzisiejsi mężczyźni są nieodpowiedzialni także dlatego, gdyż nie są wolni, a wolność jest pewną istotą męskości. Nie są wolni od presji społecznej. Boją się żyć „po swojemu”. Mężczyzna, który dojrzał do małżeństwa, do założenia rodziny powinien w pewien sposób uformować swoje cnoty (istnieje pewien poziom fundamentalny), to jednak najbardziej rozwija się wtedy, gdy ma się o kogo troszczyć, to jest wziąć za kogoś odpowiedzialność. I tak zamyka się piekielny krąg samotności. Samotność mężczyzny czyni z niego leniwego próżniaka, co rodzi frustrację kobiet, które nie mogą znaleźć kogoś, komu mogłyby zaufać. Młody samotny mężczyzna zaczyna popadać w nihilizm, a jego istotą staje się bezczynność. Kobiety zaś wpadają w aktywizm, więcej pracują i więcej podróżują po świecie, bo właśnie podróże są najszybszym i najmocniejszym sposobem na załatanie rany osamotnienia. Ileż młodych kobiet, które pragnąc wyrwać się z osamotnienia wpada na dziwaczny pomysł wyjazdu za granicę na wiele miesięcy czy lat… To jest dramat młodych dorosłych w Polsce.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Zmarnowana dekada lat dwudziestych</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Starsze pokolenia nie są w stanie pojąć, nie doświadczywszy tego, że dwudziestolatek bez małżonka i rodziny, który się poświęca studiom, pasjom, pracy i samorozwojowi, kończy po trzydziestych urodzinach ze stwierdzeniem na ustach: dekada lat dwudziestych w większości została zmarnowana. Studia, zwłaszcza dla mężczyzn, to beztroska i zabawa. Zaraz po nich przy dobrej pracy ludzie sobie odbijają biedniejsze dzieciństwo w pasjach i konsumpcjonizmie zakupowym, „bo ich stać” i dopiero wkraczając w wiek lat trzydziestych, dochodzą do wniosku, że ich życie jest puste i nieco bez sensu. I tu nagle, jak z kapelusza, wyskakuje rodzic, który utwierdza go w takim stylu życia (rodzic, zwłaszcza matka próbuje uchwycić, błędnie, praktyczną stronę życia, sądząc i chcąc przy tym jak najlepiej dla swego dziecka, że „bogactwo tak ułatwi życie&#8230;”), a przecież zgodnie z badaniami CBOS z 2020 roku to rodzicielstwo jest największym źródłem szczęścia i spełnienia w życiu Polaków, wyprzedzając pasje i pracę o lata świetlne! Tych wszystkich problemów pozbawieni są ci, którzy żenią się szybko, na studiach lub tuż po, a zwłaszcza ci, którzy zostają rodzicami przed trzydziestką. Do tego ta zmarnowana dekada lat dwudziestych tworzy dorosłego człowieka, który ma przyjemne singielskie życie, rośnie w swoim egoizmie, w swych przyzwyczajeniach i swoich wymaganiach. Młodsi małżonkowie są wolni od tej ułudy, gdyż nawet kierując się jakąś wyśnioną wizją dobrobytu, nie mieli okazji doświadczyć wygodnego życia singla, którego na większość rzeczy było stać, toteż i pragnienia ich co do rodziny są o wiele bardziej realistyczne. Poza tym przez presję społeczną taki samotny dorosły nabawia się wielu nerwic i wchodząc w związek małżeński po trzydziestce, bywa często poraniony, sfrustrowany, znużony i znudzony życiem. Lata samotności sprawiły, iż nie umie łatwo dostrzec potrzeb drugiej osoby, swoje dorosłe zawodowe życie przeżywał wszak sam, troszczył się właściwie tylko o siebie. To nie są rzeczy, które zmieniają się z dnia na dzień – i to jest trzeci skutek zmarnowanej dekady lat dwudziestych: nieumiejętność wyzwolenia się z tych okowów i murów, którymi się obudowało własne serce, a które nazywa się całkowicie mylnie – zdrowym rozsądkiem i realnym, praktycznym życiem. Tak na dobrą sprawę – jeśli rodzina i małżeństwo zgodnie ze statystykami są największym marzeniem większości młodych Polaków – czemu tracić dekadę dorosłego, zawodowego życia na byciu singlem? Coś tu nie gra&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Święty Józefie – wybacz tę hipokryzję</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Zaangażowany młody katolik w Polsce przyjmuje nauczanie o rodzinie, o małżeństwie, o wychowaniu dzieci, także nauczanie o patriotyzmie i poświęceniu się dla drugiego, dla Ojczyzny, dla Kościoła i jest szczerze to wszystko wypełnić, jednakże, jeśli zapyta się swojego serca, czy aby na pewno tak jest, okazuje się w wielu przypadkach, iż jest to warunkowe: „tak, będę miał dzieci, tak, będą angażował się na rzecz drugiego, tak – jeśli będę bogaty, a moje zapotrzebowania będą zaspokojone” (zapotrzebowania, które wciąż rosną&#8230;). Niektórzy wierzący wyłapują ten paradoks, lecz zaraz stawiają w ich mniemaniu pancerną tarczę: „ale dlaczego to ja mam odpuścić, ja mam się zmienić, a inni? &#8211; inni robią to samo…”. Jednym z najbardziej popularnych patronów, do którego młodzi katolicy modlą się o dobrego małżonka, jest święty Józef. Często słyszę z ust katoliczek: „Panie, daj mi męża na wzór świętego Józefa”. A jaki jest święty Józef? Czy jest on bogatym człowiekiem sukcesu i eleganckim dżentelmenem, czy raczej człowiekiem pracy, którego siłą jako Oblubieńca bynajmniej nie jest spryt, a cnota czystości jako samopanowania nad sobą? Modlitwy kierują nas ku litanii do św. Józefa, zresztą jednej z kilku oficjalnych litanii Kościoła katolickiego. I słyszę często z ust kobiet, powołujących się na ową orację: „właśnie tak, daj Panie mężczyznę roztropnego, mężnego, czystego jak lilię, wiernego i pracowitego”. A modlimy się również tak: „Miłośniku ubóstwa – módl się za nami”… „Jak to? Ubóstwa? O, tego to nie… to bez tego, daj świętego Józefa bez tego”. Jak to bez tego? To pragniesz męża na wzór świętego Józefa, czy też próbujesz obrzucić Go pragnieniami własnego serca, oskarżając go o to, że jednak w pewnych sprawach to takim „fajnym facetem” nie był? Zaczyna się potworne racjonalizowanie tego wezwania (choć słyszałem o takich katoliczkach, które proszą usilnie tego świętego o dobrego męża, świadomie pomijając to wezwanie, co jest jakąś formą obrazy wobec Oblubieńca Maryi!), że to chodzi o ubóstwo w sercu, a nie materialne, itd. A jednak trudno temu przyznać rację! Oczywiście, w tym wszystkim nie chodzi tu o to, by kobieta szukała biedaka. Mężczyzna musi pracować i jakoś radzić sobie w życiu, by był zdolny do założenia rodziny. Chodzi o serce, o priorytety, o hierarchię celów, a przede wszystkim o modlitwę wolną od obłudy!</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ustal swoje życiowe cele</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Młody człowiek myśli często, że kieruje się pragnieniem założenia rodziny, a jednak, jak przyjdzie co do czego, okazuje się, że ten cel jest bardzo odległy. Nie chodzi tu o bycie desperatem, gdyż słusznie pisał papież Franciszek o sakramencie małżeństwa, iż „ze względu na powagę tego publicznego zobowiązania w miłości, nie może to być decyzja pochopna, ale z tego samego powodu nie może być też odraczana na czas nieokreślony” [<a href="https://www.vatican.va/content/francesco/pl/apost_exhortations/documents/papa-francesco_esortazione-ap_20160319_amoris-laetitia.html" target="_blank" rel="noopener"><em>Amoris laetitia </em></a>132]. Wielu młodych katolików podobnych jest do dziecka, które krzyczy do mamy, by przyniosła mu coś do picia, a gdy mama odpowiada, że może spokojnie sam udać się do kuchni i wziąć sobie wodę, to rezygnuje, bo mu się nie chce wstać i pójść, czyli de facto wcale aż tak bardzo pić mu się nie chciało. I tak jest chyba z założeniem rodziny. Wielu młodych katolików pragnących założyć rodzinę, w rzeczywistości nie stawia owego celu w centrum, lecz buduje go na innych celach. Okazuje się, że to małżeństwo i rodzina są naprawdę daleko i że to narzekanie na samotność jest pełne hipokryzji! Mało tego, okazuje się, że wyzwolenie się z tych kajdan, które w swym sercu sami na siebie nałożyliśmy (tak jak pisałem wyżej) jest bardzo trudne. Nam tak jest trudno wyzwolić się z ułudy wyśnionego życia, że bardzo przez to cierpimy, ale łaska Boża i dojrzałość wolnej woli pozwala nam przekraczać siebie samego.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Prawda cię wyzwoli</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Prawda czyni nas wolnymi [por. J 8, 32]. Musimy jako dorośli młodzi ludzie, uporządkować cele w swoim życiu, spojrzeć w swoje serce, w swe pragnienia i żyć własnym życiem tu i teraz, a nie wyśnioną wizją. Nie chodzi o porzucenie marzeń, lecz o zejście na ziemię, zgodnie z Tajemnicą Wcielenia. Większość Polaków weźmie kredyt hipoteczny, nie będzie miała wili i corocznych wakacji zagranicą i nic nie musi na tym utracić, bo te owe zbytki po wielu latach okazują się nieistotne w perspektywie posiadania kochanej i kochającej rodziny! W sprawach bożych, takich jak sakramentalne małżeństwo, nie ma kompromisów. Jeśli człowiek z łaską Bożą nie zechce przekroczyć swojej doczesnej małostkowości, niewiele z tego wyjdzie. W trakcie wejścia we własne serce może się okazać, że wielu młodych przyzna wreszcie przed sobą, że jeśli chodzi o założenie rodziny, to jeszcze nie czas, gdyż kompletnie nie są na to gotowi, a być może niektórzy stwierdzą uczciwie: „ba – nie chcę tego wcale”. I dobrze, ale wtedy nie należy zawracać głowy Panu Bogu i jego świętym zanosząc nieszczere modlitwy i prosząc o małżeństwo, żyjąc tak, jakbyśmy wprost temu przeczyli! A może odwrotnie – po wejrzeniu w serce i przyznaniu się przed sobą, jak wielki bałagan posiadamy w sprawach materialnych, jak bardzo jesteśmy zniewoleni presją posiadania, będziemy zanosić coraz usilniejsze modlitwy o małżonka, mając nadzieję, że modlitwa, łaska Boża będzie nas wyzwalać z tej niewoli.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ku wolności wyswobodził nas Chrystus </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Chrystus rzekł: „nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść?, co będziemy pić?, czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy” [Mt 6, 31-34]. Panie, któż z nas ma taką wiarę, taką wewnętrzną wolność? Wielu powie: „to takie cukierkowe, katolickie gadanie księży, którzy nie rozumieją twardego życia ludzi świeckich…”. Nasza wiara w Opatrzność Bożą, sądzę, w większości jest rzeczywista, lecz słaba i wątła. Panicznie boimy się wypuścić z rąk, nie tyle może nasze życie materialne, ile dobrobyt przyszłego małżeństwa i rodziny. Tego boimy się powierzyć Bogu. Święty Paweł pisał: „umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” [Flp 4, 12-13]. Powiedzmy sobie szczerze – jak bardzo nam brakuje takiej wolności w sprawach materialnych! Katolicyzm poprzez życie sakramentalne kształtuje w nas taką postawę, ale musimy chcieć być wolnymi! To nie jest żadna zachęta do biedy, lecz zawierzenia Bogu. Usłyszałem jakiś czas temu, iż w Piśmie Świętym jest tylko jedna zasada, w jaki sposób szukać małżonka (ja się z tym nie zgadzam akurat, uważam, że jest ich więcej, ale ta jest szczególnie istotna w kontekście omawianego tematu): weź za małżonka osobę, z którą możesz pójść na wojnę i przetrwać ją. Nie mieszczą się tu księżniczki szukające luksusów, ani chłoptasie uciekający od małżeństwa, czekając na dorobienie się komfortu i stabilnego domu, czyli odpowiedniego poziomu akceptowanego przez instagramową presję, do którego ewangelicznie można wtedy rzec: „głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?” [Łk 12, 20]. Wydaje się, że zwłaszcza w kontekście kobiecego pragnienia bezpieczeństwa egzystencjalnego, dojrzałym mężczyzną nie jest bogaty gość, ale facet, który nie boi się biedy. Przecież ciężka choroba małżonka lub dziecka, upadek finansowy wynikający z utraty pracy z dnia na dzień, a nawet wojna na wschodniej granicy w ostatnim czasie, to nie są wydarzenia, które mogą się nie zdarzyć. Czemu szukając małżonka, młodzi polscy katolicy szukają przede wszystkim materialnego komfortu? Dlaczego są tacy ślepi, nie zauważając drugiego człowieka wokół siebie? Usłyszałem kiedyś z ust znajomej: „gdyby Bóg nie przewidział dla mnie luksusu, to nie włożyłby w moje serce umiłowania go” – jest to chyba pewne niezawinione bluźnierstwo…</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Wspólna droga małżonków</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Młody Polak – sporo zarabia, realizuje swoje ego, jest osamotniony i nie potrafi się z tego wyzwolić. Papież Franciszek w piękny sposób poucza: „nowym małżonkom trzeba przedstawiać to od samego początku z realistyczną jasnością, aby uświadomili sobie fakt, że «dopiero zaczynają». Wzajemne wypowiedzenie «tak» jest początkiem wspólnej drogi, której cel może przewyższać to, co mogą narzucać okoliczności i mogące pojawić się przeszkody. Otrzymane błogosławieństwo jest łaską i impulsem na tej stale otwartej drodze. Często pomaga, kiedy obydwoje usiądą, by porozmawiać i wypracować swój konkretny plan w jego celach, narzędziach i szczegółach” [<a href="https://www.vatican.va/content/francesco/pl/apost_exhortations/documents/papa-francesco_esortazione-ap_20160319_amoris-laetitia.html" target="_blank" rel="noopener"><em>Amoris laetitia</em></a> 218]. Zdolnym do małżeństwa nie są święci w rozumieniu bez wad (niektórzy jeszcze czekają na małżonka „niepokalanie poczętego”). Oczywiście, pewien fundament dojrzałości jest potrzebny, by wejść w małżeństwo. Trzeba pewne wady i grzechy przepracować, choć rośnie, myślę, świadomość, że małżeństwo jest również dobrą (może najlepszą, bo wspólną) drogą wygładzania tych chropowatości, zwłaszcza egoizmu, który nie wytrzymuje rodzicielstwa. To jednak wydaje mi się, że to wszystko szerokim łukiem omija sprawy dobrobytu. Tu nie ma wspólnej drogi, tu ma być wysoki poziom, w który chcemy wejść. I tak, słyszy się, że mąż na start powinien mieć dobrze płatną pracę, ładny samochód, może nawet dom&#8230; Przecież to absurd. Tak w większości przypadków nie będzie. Wiele katoliczek przyznaje temu rację, dodając jednak gwiazdkę: „poza mną, ja jestem wyjątkiem, czekam na swojego księcia, wszak, zgodnie z reklamą, «jestem tego warta», a Bóg «przygotował dla mnie wielkie rzeczy», przecież mnie kocha”. Jakie pokolenia zostały w Polsce wychowane? Pokolenia słabych psychicznie osób, nieumiejących przekraczać siebie z miłości do drugiej osoby. A przecież jeśli sparujemy przeciętną młodą parę mieszkającą w dużym mieście, ich wspólny dobrobyt zagwarantowałby im na początku brak utraty standardu życia. O wiele łatwiej wypracowywać dobrobyt wspólnie niż samemu. Nie ma jednak startu, nie ma wspólnej drogi, bardzo często w mentalności młodych majątek powinien być zapewniony już i kropka. Historia kopciuszka zdarza się kopciuszkom… A która kobieta jest dziś kopciuszkiem? Często dziś nawet zarabia więcej niż mężczyźni, wszak miasta mają wysoki czynnik feminizacji, a wieś pozbawiona jest młodych kobiet (rośnie tam zjawisko młodych alkoholików zapijających samotność). Liberalne spoleczeństwo nie dostrzega tych dramatów, nie mówi o nich, ponieważ prawo do kreowania własnego życia zgodnie z własnymi pragnieniami jest niepodważalnym dogmatem, jest absolutne. Ze względu na nie można dokonać zniszczenia polskiego narodu, a zwłaszcza ich najmłodszych pokoleń. Nikt tego prawa zresztą Polakom dziś nie zabiera i nie zabierze, ale mówmy jak wygląda rzeczywistość, nie lukrujmy jej, gdyż to pozwala nawracać własne serce. Zmiana własnej hierarchii celów nie może być zatem kosmetyczna. Tu nie ma kompromisów, równorzędnych kwestii. Małżeństwo i rodzina – sakrament jako Boża rzeczywistość, domaga się wejścia całym sobą z wiarą, nadzieją i miłością, a nie z gwiazdkami, zastrzeżeniami i obwarowaniem się wyjściami ewakuacyjnymi, które umożliwią szybkie wymiksowanie się (ba, to właśnie młode kobiety dziś postulują intercyzy i osobne konta bankowe). Z doczesnego punktu widzenia możemy powiedzieć: praktyczne, roztropne i sprytne, ale w świetle wiary to po prostu brak wiary, to brak autentycznej wolnej decyzji i niezrozumienie istoty tego sakramentu.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Zalęknione duszpasterstwo</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Kościelne duszpasterstwo, choć jest pewną osłoną młodych Polaków, gdyż wciąż można usłyszeć krytykę materializmu i konsumpcjonizmu, to jednak w ostatnich latach przygasa; księża boją się o tym mówić, a młodzi ludzie nie chcą o tym słyszeć. „Bóg tak, ale dobrobyt i sukces też”. Nie chodzi o to, że bogaci są źli (chociaż „łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego” [Mt 19, 24]) albo, że rozwój jest zły. Nie, ale osoby, które tego bronią, nie ustawiają Boga i małżeństwa w centrum, lecz to równoważą. O prawie do odpoczynku najgłośniej mówią ci, którzy najwięcej odpoczywają. O prawie do sukcesu zawodowego w świetle wiary, najgłośniej mówią ci, którzy spychają sprawy Boże na dalszy plan. Kościół musi dziś iść w kontrze do świata, głosić pochwałę rodziny i małżeństwa, ganić ułudy bogactwa (przypomnieć naukę o grzechu chciwości). Nie należy oferować młodym bata, lecz chrześcijańskie wyzwolenie, łaskę Bożą, ukazywać sensowne życie, które czyni człowieka szczęśliwym. Jeśli Kościół ucieknie przed tą rzeczywistoscią, liczba rozwodników, choć już dziś jest wysoka, jeszcze wzrośnie, liczba samotników wzrośnie i liczba katolików obłudnie się modlących wzrośnie, a wtedy „kamienie wołać będą” [por. Łk 19, 40]. Ci młodzi ludzie są sfrustrowani także dlatego, że nikt im nie wyjaśnia przyczyn ich samotności, wewnętrznych problemów, nie pokazuje jak być w rozumieniu Chrystusowym człowiekiem wolnym, prawdziwie wolnym. Generalizując (wszystko wszak zależy od indywidualnych okoliczności), wielu katolików powinno usłyszeć prawdę o swoim sercu: „ty w rzeczywistości nie chcesz rodziny, nie chcesz się dziś ożenić/wyjść za mąż, ty karmisz się pracą, ułudą bogactwa, szukasz nie przyszłej matki, czy ojca, a chłopca/dziewczynkę do fajnego spędzania czasu”. Takie słowa wyzwalają. Znam kilka osób, które słysząc słowa veritas o swoim sercu, szybko wyszło z samotności. Potrzeba cnoty męstwa, by głosić prawdę o wolności Chrystusowej i łasce sakramentu małżeństwa. Jest to trochę „wołanie na pustyni” [por. Mt 3, 1-3], pustyni naszych serc, gdyż przekraczanie siebie w tym konkretnym miejscu (w przywiązaniu do rzeczy materialnych), jest potwornie trudne. To zmaganie z samym sobą przybiera formę walki z Bogiem, niczym walka Boga z Jakubem, ale Bóg kocha modlitwę walki, wyzwala nas dzięki niej. On nie odbiera nam szczęścia, On nam je daje. Jeśli drogi katoliku lub droga katoliczko masz w sobie mimo wszystko niezgodę na takie potraktowanie kwestii materialnych w kontekście samotności i założenia rodziny, które w tym eseju prezentuję (możliwe, że ze względu na chęć wyakcentowania tego problemu miejscami zbyt surowo), zadaj sobie pytanie: czy wierzysz w to, że Bóg prowadzi Cię do wolności i szczęścia, że to On Cię prowadzi i powierzasz mu swoje życie (także finanse), czy też boisz się, że chce ci coś zabrać, chce ci coś odebrać, skazać na nędzę doczesną, której tak się boisz? To jest kwestia wiary Bogu, dlatego to nie jest sprawa podlegająca kompromisom. Możliwe, że w tym miejscu esej zakłada u Czytelnika silną wiarę, ale z punktu chrześcijańskiego nie ma sensu proponować życia „niższego”. Miłosierdzie Boże, nieskończone dla ludzkiej słabości, nie może jednym podać nierozcieńczoną łaskę, a innym, jakby rozwodnioną. Taka Ewangelia jest bez sensu, wcale nie motywuje w sposób delikatny ku dobru, a raczej uśmierza sumienia, zaślepia młodego człowieka i utwierdza go, że Bóg to w sumie nic wielkiego od niego nie chce, a jedynie „klepie go po ramieniu”.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Przeciw światu, lecz w świecie</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Tak, Kościół głosząc pochwałę małżeństwa, jest znakiem sprzeciwu wobec tego świata, ale działa w tym świecie. Może pojawić się u niektórych sekciarska pokusa stworzenia własnej bańki obok świata, tak jak choćby u amiszy, w której stworzy się wspólnotę wolną od tych materialnych pokus. Nie jest to myślenie katolickie. Katolicy wezwani są do pójścia w ten świat z Ewangelią, ale są jednocześnie ludźmi; słabymi i zranionymi, którzy zaufali Bożej Opatrzności. Nasze życie przebiega na styku wolnej woli, współpracy z łaską Bożą, i pewnego zdeterminowania przez kulturę i społeczeństwo. Bynajmniej nie powinniśmy ani od tego świata uciekać, ani uważać, że go pojedynczo zbawimy. Niniejszy tekst nie jest w żadnym miejscu fatalistyczny, lecz głęboko realistyczny. Boże miłosierdzie jest niezgłębione, a łaska umacnia wszystko „co jest”, takich, jacy jesteśmy; bez względu na to, jak bardzo jesteśmy zniewoleni tym konsumpcjonizmem, Boża Prawda zaprasza nas ku Miłości. Tak, na tym świecie podlegamy pożądliwości ciała, pożądliwości oczu i pysze tego żywota [1 J 2, 12]. Nie usuniemy ze swego serca całkowicie pragnień wygodnego życia, atrakcyjnego i urodziwego małżonka, braku nudy. Niniejszy esej nie jest pałką do bicia, lecz efektem obserwacji rzeczywistości, chęci poznania prawdy, rozmowy z wieloma młodymi ludźmi, a także owocem osobistych zmagań autora przy doświadczeniu wyzwalającej prawdy podawanej sercu bez żadnych leków łagodzących skutki. Możemy zatem wygładzać to wszystko z pomocą Bożą na tyle, by w momencie podejmowania kluczowej decyzji czynić to jako człowiek wolny na miarę Obrazu Stwórcy. Ostateczne wyzwolenie otrzymamy jednak „po tamtej stronie Nieba”. W sposób szybki może „nawrócić” młodego Polaka i młodą Polkę tylko skrajne ubóstwo lub wojna, co mam nadzieję, nie spotka naszego narodu.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>O nowy model rozwoju człowieka</strong></p>
<p style="text-align: justify;">W tym gnaniu za rozwojem istnieje pewna prawda o ludzkiej naturze – człowiek pragnie iść w górę. Pytanie, jakie kryteria owej góry przyjmie. Przykładowo, jeśli kobieta szuka kogoś lepszego, niech szuka w sposób dosłowny lepszego (a więc szlachetniejszego), bardziej wierzącego i pracowitego, a przede wszystkim mądrego (mądrość jest dziś tak potrzebna ojcom, aby mogli uchronić swe pociechy przed kłamstwem tego świata, towarzysząc im wśród wertepów tego świata, a nie chowając je w klatce). Mężczyzna zaś powinien „żyć po swojemu”, być niezależny. I tu warto wspomnieć, że presja społeczna, którą kobieta odczuwa silniej, to przekonanie, że życie realne i praktyczne musi odbywać się w jakiejś mierze zgodnie z zasadami tego świata, może uchronić mężczyznę od lenistwa i próżniactwa, od ucieczki przed własnym życiem na rzecz życia wyśnioną ideą. Nie o to przecież chodzi. Małżeństwo i rodzina jest tak głęboko „doczesną” sprawą, że wszelkie „dziwaki”, których panie tak bardzo się lękają, nie podejmują go. Pojawiają się czasem katolickie głosy: „kobiety lękają się ubóstwa, ale jeśli spotkają pełnokrwistego mężczyznę, czystego, odważnego, o szlachetnym sercu, z porywającymi pasjami – za takim w stanie są pójść, porzucić swoje ułudy i małostkowość, zaufać i powierzyć swe serce”. Nie wiem, ilu takich mężczyzn chodzi po tym świecie. Przekornie powiem, iż mniej niż płeć brzydka twierdzi, a więcej niż płeć piękna mówi. To jednak, choć zasadniczo zgadzam się z tym stwierdzeniem, sądzę, że dziś zniewolenie materią sięgnęło pewnej masy krytycznej, i nie każda kobieta i nie zawsze zaufa takiemu mężczyźnie. Mimo to należy zachęcać mężczyzn do, nomen omen – bycia mężczyzną!</p>
<p style="text-align: justify;">*</p>
<p style="text-align: justify;">Ambitne cele są ważne. Tak jak praca nad sobą, rozwój, pasje. Bliska jest mi postawa prorozwojowa. Uważam, że ludzie powinni pracować nad sobą i rozwijać się, ale jednocześnie muszą także stanąć w prawdzie i wybrać cele życiowe. Tak naprawdę wielu katolików stoi dziś na rozdrożu. Mając trzydzieści lat, nie wybrało nawet ścieżki zawodowej, w której mogliby się doskonalić. Wciąż czekają na wyśniony byt, chcąc zachować elastyczność. Małżeństwo tak, ale…, Praca tak, ale… Pasje, zabawa i podróże wypełniają tę pustkę, często pokropioną także modlitwami do Boga, zanoszonymi nie do końca w szczery sposób. Młody katolik w Polsce wystawiony na wolny rynek często nie wie, czego chce i ulega presji popkultury, społeczeństwa, rówieśników, a nawet rodziców. Potrzeba empatii, wyrozumiałości i cierpliwości. Samotność jest dzisiaj jednym z największych nieszczęść, której siła, wraz z wiekiem rośnie. Nie odbierajmy młodym sensu życia, uchwyćmy tę prawdę, iż człowiek „nie może odnaleźć się w pełni inaczej jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego” [<em>Gaudium et spes</em> 24]. Potrzeba wlewać w młode serca nadzieję, chrześcijańską cnotę, która wskazuje, że Boża łaska buduje na naturze, wydobywa to, co już jest dobre i rozwija to dobro, oczyszczając nas w ogniu życia z ułudy, chciwości i innych rzeczy, które nas unieszczęśliwiają. Jak pisał Papież Franciszek o miłości, nie zapominajmy, że „najlepsze jest to, co jeszcze nie zostało osiągnięte, wino dojrzewające w miarę upływu czasu” [<a href="https://www.vatican.va/content/francesco/pl/apost_exhortations/documents/papa-francesco_esortazione-ap_20160319_amoris-laetitia.html" target="_blank" rel="noopener"><em>Amoris laetitia </em></a>135].</p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/pieniadze-droga-ku-samotnosci-m-kmiec/">Pieniadze drogą ku samotności – M. Kmieć</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Gdy fakty nie pasują do teorii, czyli o domniemaniu niewinności</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/gdy-fakty-nie-pasuja-do-teorii-czyli-o-domniemaniu-niewinnosci/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=gdy-fakty-nie-pasuja-do-teorii-czyli-o-domniemaniu-niewinnosci</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Beata Dzięgo]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Aug 2023 20:11:48 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta]]></category>
		<category><![CDATA[mężczyzna]]></category>
		<category><![CDATA[prawo]]></category>
		<category><![CDATA[przemoc]]></category>
		<category><![CDATA[sprawiedliwość]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=2359</guid>

					<description><![CDATA[<p>Każda jednostka chciałaby być traktowana w sprawiedliwy sposób. Jeśli dostaniemy karę jako dzieci za rozrabianie rodzeństwa, odczuwamy niezgodę, wyrażamy ją „obrażeniem się” na źródło prawa i porządku – rodzica, buntem wobec niego lub biegniemy ze skargą do babci. I w życiu dorosłym chęć bycia traktowanym w sposób sprawiedliwy wciąż jest obecna. Nie chcemy zostać ukarani za coś, [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/gdy-fakty-nie-pasuja-do-teorii-czyli-o-domniemaniu-niewinnosci/">Gdy fakty nie pasują do teorii, czyli o domniemaniu niewinności</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Każda jednostka chciałaby być traktowana w sprawiedliwy sposób. Jeśli dostaniemy karę jako dzieci za rozrabianie rodzeństwa, odczuwamy niezgodę, wyrażamy ją „obrażeniem się” na źródło prawa i porządku – rodzica, buntem wobec niego lub biegniemy ze skargą do babci. I w życiu dorosłym chęć bycia traktowanym w sposób sprawiedliwy wciąż jest obecna. Nie chcemy zostać ukarani za coś, czego się nie dopuściliśmy, krzywda nam wyrządzona musi być naprawiona. Zasady prawa służyć mają właściwemu stosowaniu prawa w duchu sprawiedliwości. Niestety teoria potrafi mijać się z praktyką, także w państwach określanych jako praworządne. Wśród zasad w ostatnich latach podważanych znajduje się między innymi domniemanie niewinności. </b></span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>O co w nim chodzi i dlaczego jest tak ważne?</b></span></span></p>
<h4 align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Hiszpańska rewolucja</b></span></span></h4>
<figure id="attachment_2362" aria-describedby="caption-attachment-2362" style="width: 300px" class="wp-caption alignright"><img fetchpriority="high" decoding="async" class="size-medium wp-image-2362" src="https://www.noweksztalty.pl/wp-content/uploads/2023/08/Feministki-strajk-Hiszpania-2018-300x214.jpg" alt="" width="300" height="214" srcset="https://www.noweksztalty.pl/wp-content/uploads/2023/08/Feministki-strajk-Hiszpania-2018-300x214.jpg 300w, https://www.noweksztalty.pl/wp-content/uploads/2023/08/Feministki-strajk-Hiszpania-2018-768x547.jpg 768w, https://www.noweksztalty.pl/wp-content/uploads/2023/08/Feministki-strajk-Hiszpania-2018.jpg 800w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" /><figcaption id="caption-attachment-2362" class="wp-caption-text">Strajk feministek w Hiszpanii w 2018 roku</figcaption></figure>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Słowa <a href="https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,25616170,magdalena-biejat-chcialabym-do-polski-przeniesc-lewicowy-rzad.html">posłanki Biejat o marzeniach</a> w postaci przeniesienia do Polski lewicowego rządu Hiszpanii już w 2020 roku u wielu wzbudziły śmiech. Bezrobocie sięgające 12,5%, słabnąca ochrona prawa własności, wciąż silny kryzys gospodarczy to dość znane tematy dotyczące tego kraju. Mniejszym rozgłosem cieszy się jednak kwestia stopniowo poruszana i w naszej debacie publicznej – wprowadzenie domniemania winy w przypadku niektórych rodzajów przestępstw. </span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">W 2004 roku uchwalono ustawę dotyczącą przeciwdziałaniu przemocy. Racją stojącą za takim posunięciem była potrzeba ochrony kobiet przed przemocą, także przemocą domową &#8211; której rozmiary utrzymywały się na wysokim poziomie. W teorii jest to ruch oczywiście chwalebny, jednakże praktyka niesie za sobą zagrożenia. Ustawa zakłada bowiem domniemanie winy &#8211; przeciwieństwo jednej z podstawowych zasad wymiaru sprawiedliwości w państwie prawa. Jest to precedens, Hiszpania stała się jednym z pierwszych państw przeprowadzających swoistą rewolucję w tym zakresie. Rozwiązania prawne nie zakończyły się bowiem na zobowiązaniu sprawcy przemocy do opuszczenia lokalu – z racji na domniemanie winy i słowo przeciwko słowu utrudniono obronę oskarżonym. Domniemana ofiara znajduje się w znacznie lepszej sytuacji w sporze o mieszkanie, <a href="https://www.noweksztalty.pl/tag/prawo/">prawo</a> do świadczeń alimentacyjnych, lub po prostu wnosząc o rozwód. Sytuacja ta niesie ze sobą ryzyko wzrostu fałszywych oskarżeń o przemoc, co już teraz bywa sygnalizowane. Bez udowodnienia przemocy (gdyż obowiązek udowodnienia niewinności ciąży na oskarżonym) rozwód z wyłączną opieką nad dzieckiem jest niezwykle uproszczony. Pozwala to zadać pytanie o konflikt z trwałością rodziny, gdyż nie jest do tego konieczny prawomocny wyrok skazujący. Wspólna opieka nad dzieckiem jest wykluczona w przypadku uzasadnionych podejrzeń przemocy domowej. Znowu – nie ma tu mowy o prawomocnym orzeczeniu. </span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Rozwiązania hiszpańskie ze względu na wskazywanie wprost mężczyzny jako sprawcy i kobiety jako jego ofiary, pozostającej pod jego wpływem, sprzeczne są także z zasadą równości. Silniejsza ochrona dotyczy bowiem tylko jednej kategorii potencjalnych ofiar. Warto pamiętać, że inne, choć mniej liczne, wciąż istnieją. Obrońcy rozwiązań hiszpańskich wskazują na większą szkodliwość przemocy mężczyzny wobec kobiety ze względu na relację między płciami. Jeśli jednak przyjmiemy taki tok myślenia, wówczas powinno się równie surowo traktować chociażby rodzica wobec dziecka i to niezależnie od konfiguracji płciowej. Matka-syn, matka-córka, ojciec-syn, ojciec-córka &#8211; każdy z tych scenariuszy zawiera w sobie relację siły i władzy nad potomkiem. W takich przypadkach podobnych działań jednak nie podjęto. </span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Domniemanie winy zyskuje nowych zwolenników, głównie wśród sympatyków liberalnej lewicy. Ma to miejsce także w Polsce. Czy jednak jest to słuszny kierunek?</span></span></p>
<h4 align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Zasada domniemania niewinności na gruncie prawa polskiego</b></span></span></h4>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Zasada domniemania niewinności nie jest zasadą podrzędną, wywodzącą się z innych regułą. Wręcz przeciwnie, to jedna z podstaw współczesnego prawa karnego, wręcz rzecz fundamentalna. Jej źródeł upatrywać można w starożytności. Oznacza ona, że osoba musi być postrzegana jako niewinna do czasu udowodnienia innego stanu rzeczy. W polskim porządku prawnym domniemanie niewinności musi zostać obalone mocną prawomocnego wyroku sądowego. Zarówno  w trakcie postępowania przygotowawczego, jak i sądowego obu instancji nie można traktować podejrzanego/oskarżonego jako winnego popełnienia czynu. </span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">We współczesnym polskim porządku prawnym zasada domniemania niewinności wyrażona została już na gruncie Konstytucji – w art. 42 ust. 2 tegoż aktu. Poprzednie ustępy zawierają także powiązane z nią prawo do obrony, również dotyczącą ponoszenia odpowiedzialności karnej. Wina człowieka skazanego za przestępstwo musi zostać stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu &#8211; a zatem takim orzeczeniem, które nie może już być zmienione ani uchylone po jego zaskarżeniu/odwołaniu się. Wynika z tego, że zarówno w trakcie postępowania przygotowawczego jak i sądowego oraz odwoławczego niedopuszczalne jest przesądzanie winy w kontaktach z podejrzanym/oskarżonym, zbieraniu i analizie dowodów, a także samym prowadzeniu procesu. Wspierane jest to także zasadą </span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>in dubio pro reo – </i></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">zgodnie z którą wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego. Co ważne, domniemanie niewinności stosuje się nie tylko w postępowaniu karnym (choć oczywiście jest ona tam zasadą sztandarową). Występuje ona we wszelakich postępowaniach o charakterze choćby potencjalnie represyjnym – na przykład w postępowaniu dyscyplinarnym. </span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Istotnym argumentem przemawiającym za ochroną osoby oskarżonej jest jej słabsza pozycja w procesie. Niewątpliwie dysponuje ona mniejszymi możliwościami dowodzenia swoich racji niż rozbudowany aparat państwowy. Organy wymiaru sprawiedliwości i służby nierzadko dysponują większym budżetem, zasobami ludzkimi, a jej przedstawicieli charakteryzuje zwykle również przewyższająca jednostkę znajomość prawa. Wyrok stwierdzający winę osoby oskarżonej ma znaczny wpływ na jej życie – może pozbawić ją wolności lub wywołać inne, nieprzyjemne konsekwencje – od uszczerbku w majątku po pośrednie osłabienie więzi w otoczeniu osoby skazanej. Stąd ważna jest także zasada dążenia do prawdy materialnej, ściśle związana z tu omawianymi. </span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Wina jako podstawa odpowiedzialności musi być określona na podstawie konkretnych przesłanek. Podstawą jest możliwość wybrania przez daną osobę działania zgodnego z prawem. Wiąże się z tym rozumienie czynu i różnych możliwości postępowania. Nie jest zatem możliwe przypisanie winy dziecku czy osobie zaburzonej i przez to niezdolnej do zrozumienia swojego czynu. </span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Czyn zabroniony musi być zabroniony i zagrożony karą w myśl przepisu prawa powszechnie obowiązującego. Nie jest zatem dopuszczalne ukaranie kogoś za popełnienie czynu nieznanego ustawie. Konieczne jest naruszenie określonego dobra prawnego (a więc wartości prawem chronionej, na przykład zdrowia, życia, własności, prywatności). Możliwość wyboru zachowania nie pozwala na nałożenie sankcji w przypadku wystąpienia kontratypu – chociażby obrony koniecznej lub stanu wyższej konieczności. Sam czyn pozostaje bezprawny, jednakże pewne okoliczności nie pozwalają na wymierzenie kary ze względu na przynajmniej próbę zapobiegnięcia złu o większych rozmiarach. Zniszczenia mienia jest złe, jednak jeśli używamy tego mienia w celu uratowania życia ludzkiego, wówczas poświęciliśmy jedno dobro na rzecz uratowania takiego o obiektywnie większej wartości.</span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Prowadzący postępowanie, związani domniemaniem niewinności, zobowiązani są wykazać winę danej osoby. Człowiek, któremu zarzuca się naruszenie norm prawa karnego, w teorii może nawet milczeć – nie oznacza to nieistnienia tej zasady. Wina musi być udowodniona w sposób niebudzący wątpliwości sądu wydającego orzeczenie. Przenosi to ciężar dowodu na wysuwającego oskarżenie. Niedopuszczalne jest skazanie na podstawie poszlak, domysłów, przeczuć lub braku dowodów. To niezwykle istotna forma wzmocnienia pozycji jednostki, realizująca funkcję ochronną prawa karnego – przed niesłusznym skazaniem i naruszeniem praw i wolności danego człowieka. </span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Ochrona słabszej strony jest nieobca także innym gałęziom prawa. Konsument chroniony jest w stosunkach z przedsiębiorcą na podstawie regulacji prawa cywilnego, w Kodeksie Postępowania Administracyjnego ustawodawca nakazuje rozstrzyganie niedających się usunąć wątpliwości na korzyść strony, gdy nałożony być może na nią obowiązek lub odebranie uprawnienia. Pracownik nie może poza wyjątkowymi przypadkami być zwolniony bez okresu wypowiedzenia, niedopuszczalny jest także mobbing, ograniczono także odpowiedzialność materialną za szkodę pracownika. Nie jest to zatem coś wyjątkowego w polskim porządku prawnym.</span></span></p>
<h4 align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Społeczne postrzeganie przestępstwa</b></span></span></h4>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Domniemanie niewinności nie jest obowiązkiem jedynie organów ścigania, sprawujących wymiar sprawiedliwości lub mediów masowego przekazu. Dotyczy to również jednostek. W praktyce jest to czasami ciężkie do zrealizowania. Przestępstwo, zwłaszcza jako wystąpienie przeciwko powszechnie uznawanym normom, budzi wewnętrzny sprzeciw. Dlaczego ktoś inny nie miałby ponieść konsekwencji? Jaki sygnał wysyła brak ukarania za przewinienie? Gdzie jest sprawiedliwość? Któreś z tych pytań z pewnością zagościło w sumieniu większości osób chociażby na wieść o pijanym celebrycie za kierownicą samochodu, który nie poniósł dotkliwych konsekwencji. </span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Oburzenie występuje także w przypadku zbrodni wyjątkowo brutalnych lub popełnianych poprzez wyrządzenie krzywdy osobom bezbronnym. Przestępstwa na tle seksualnym, przemoc rodziców wobec dzieci, opiekunów wobec niepełnosprawnych podopiecznych, krzywdzenie małżonka – wszystkie słusznie wzbudzają gniew, złość, nawet obrzydzenie. Atak na osobę bezbronną, zwłaszcza taką, którą sprawca miał chronić, być oparciem i otaczać opieką, jest czymś haniebnym. Naruszenie więzi rodzinnych powoduje ból i zdziwienie także osób niezwiązanych bezpośrednio ze sprawą. Dom rodzinny kojarzy się raczej z bezpieczeństwem i bezpieczną przystanią, nie z piekłem. Człowiek wśród bliskich chce się czuć dobrze. Stąd negatywne odczucia na wieść o przestępstwie są uzasadnione.</span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Wraz z emocjami nierzadko idzie w parze brak trzeźwego spojrzenia na sytuację. Przestępstwa, zwłaszcza cechujące się brutalnością, rozpętują dyskusje o zaostrzaniu kar, stanie sądownictwa. Jak najszybciej należy postawić odpowiedzialną osobę w stan oskarżenia, skazać i doprowadzić do zadośćuczynienia ofierze doznanej krzywdy. Osoby oskarżone, nawet podejrzane, stają się pariasami w swojej społeczności. W pracy, wśród znajomych i rodziny, potrafią być poddawane ostracyzmowi i izolacji. Porządni obywatele nie chcą mieć do czynienia z kimś zdegenerowanym, kryminalistą. A jeśli skrzywdzi i nas? Co jeśli sprowadzi na złą drogę również naszych bliskich? Przezorność i ostrożność to także naturalne odruchy.</span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Historia jednak nie jest pozbawiona przypadków fałszywych oskarżeń. Prawdziwa wersja wydarzeń może ujrzeć światło dzienne znacznie później, nierzadko już po śmierci adresata zarzutów. Wówczas skandalem staje się nie tylko niewymierzenie kary odpowiedniej osobie, ale także obarczenie winą osoby niewinnej, stającej się ofiarą takiego zdarzenia. W środkach masowego przekazu – od gazet po media społecznościowe odbiorca otaczany jest wieściami tragicznymi, budzącymi emocje i wyświetlenia. Liczy się kontrowersja, liczba osłon, natomiast zapomina się o prawdzie. Jest ona wielokrotnie jedną z ofiar dyskursu. Osoby wysuwające fałszywe oskarżenia rzadko je wycofują. Łatwiej jest uciszyć temat, usunąć artykuł lub ukryć go innymi treściami. Tymczasem życie osoby fałszywie oskarżonej może już nigdy nie być takie samo. Utrata pracy, rodziny, przyjaciół, szacunku otoczenia, nawet majątku – to tylko niektóre z zagrożeń. Mało tego, jeśli po ujawnieniu prawdy osoby odtrącające wrócą – czy osoba pozostawiona sama sobie będzie w stanie ponownie im zaufać? </span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Problemem jest nie tylko przekaz. Teoretycznie świadomość popularności fałszywych informacji i poszukiwania taniej sensacji jest powszechna. Jednak czy powoduje to chęć weryfikacji informacji? Czy jednak ze względu na łączący ze sprawą określony element (płeć ofiary, relacja rodzinna) informacje dostarczane wystarczą? Sami profesjonalni dziennikarze również zdają się niejednokrotnie mijać się z prawdą. Obecnie nie istnieją ograniczenia w przekazywaniu informacji. Każdy może poczuć się dziennikarzem, reporterem na tropie. Komunikaty prasowe uczestników sprawy i organów mieszają się z opiniami i plotkami, przypuszczeniami samozwańczych ekspertów. Obejrzenie reportażu w ulubionej stacji telewizyjnej niekoniecznie zainspiruje do przeczytania reportażu-odpowiedzi.</span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Domniemanie niewinności nie dotyczy zatem jedynie organów wymiaru sprawiedliwości i mediów jako podmiotów opiniotwórczych. Musi być ona przestrzegana także przez jednostki. Osąd potrafi zostać przyciemniony przez potrzebę posiadania racji, emocje, niechęć do grupy, z której wywodzi się podejrzany. Może wtedy dojść do </span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>społecznego skazania,</i></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> wykluczenia ze społeczności. Tutaj jednak, w przeciwieństwie do sądu, nie ma ustalonej drogi odwoławczej. Niewinny może pozostać odrzucony, nawet po stwierdzeniu tego faktu wyrokiem. W świadomości otoczenia pozostanie już wygnańcem. </span></span></p>
<h4 align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Dobra osobiste</b></span></span></h4>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Istotnym elementem, być może przemawiającym silniej niż wzniosła idea <a href="https://www.noweksztalty.pl/tag/sprawiedliwosc/">sprawiedliwości</a> i przyzwoitości, jest kwestia naruszenia dóbr osobistych. Są to dobra niematerialne, związane z określonym prawem osobistym. Ich źródło znajduje wywodzi się z godności, na co wskazuje art. 30 Konstytucji RP. Kodeks Cywilny zawiera jedynie przykłady dóbr osobistych, wymienia jednak wśród nich cześć – a zatem godność osobistą. Ma ona dwa wymiary – jako postrzeganie człowieka przez samego siebie oraz przez otoczenie. Naruszenie czyjejś czci może mieć miejsce na osobności, może wystąpić także przed innymi osobami. Nieważna jest forma wypowiedzi, liczy się natomiast kontekst. Sugerowanie nagannego postępowania bezpodstawnie jak najbardziej zaliczyć można jako naruszenie czci, podobnie wysuwanie fałszywych oskarżeń. Nawołując do ataków słownych na osoby, które są naszym zdaniem winne danego czynu, musimy liczyć się z możliwością ich niewinności i konieczności wypłacenia zadośćuczynienia. Osoba podejrzana (a nawet skazana!) nie traci swojej czci i godności. Nie może się ich zrzec ani nie mogą jej one zostać odebrane.</span></span></p>
<p style="text-align: right;" align="JUSTIFY"><a href="https://www.noweksztalty.pl/author/beata-dziego/">Beata Dzięgo</a></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Literatura</span></span></p>
<ol>
<li>
<p align="JUSTIFY"><span style="color: #333333;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">A. </span></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Sylwestrzak [w:] </span></span><a href="https://www.profinfo.pl/sklep/kodeks-cywilny-komentarz,179957.html"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>Kodeks cywilny. Komentarz</i></span></span></a><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><a href="https://www.profinfo.pl/sklep/kodeks-cywilny-komentarz,179957.html">, red. M. Balwicka-Szczyrba</a>, Warszawa 2022, art. 23.</span></span></p>
</li>
<li>
<p align="JUSTIFY"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">J. Koredczuk, Od winy do niewinności. </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>Ewolucja domniemania niewinności w polskim procesie karnym.</i></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">[w:] </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>Zasady prawne w dziejach prawa publicznego i prywatnego</i></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">, red. M. Podkowski, </span></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Wrocław : Kolonia Limited</span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">; </span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">2015</span></span></p>
</li>
<li>
<p align="JUSTIFY"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">K. Wlaźnak, </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>Hiszpański model prawnej ochrony przed przemocą domową</i></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"> [w:] </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>Prokuratura i Prawo 11-12, </i></span></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Sandomierz: Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu; 2019</span></span></p>
</li>
<li>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">M. Florczak-Wątor [w:] </span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz, wyd. II</i></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">, red. P. Tuleja, LEX/el. 2021, art. 42.</span></span></p>
</li>
<li>
<p align="JUSTIFY"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">P. Sarnecki [w:] </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><i>Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz. Tom II, wyd. II</i></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">, red. L. Garlicki, M. Zubik, Warszawa 2016, art. 42. </span></span></span></p>
</li>
</ol>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Orzeczenia (opublikowane w witrynie LEX)</span></span></p>
<ol>
<li>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Wyrok SA w Gdańsku z dnia 11 października 2000 r., sygn. akt I ACa 505/00</span></span></p>
</li>
<li>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 sierpnia 2007 roku, sygn. akt I CSK 165/07</span></span></p>
</li>
<li>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 16 maja 2000 roku, sygn. akt P 1/99</span></span></p>
</li>
<li>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 27 lutego 2001 roku, sygn. akt K 22/00</span></span></p>
</li>
<li>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 3 listopada 2004 roku, sygn. akt K 18/03</span></span></p>
</li>
</ol><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/gdy-fakty-nie-pasuja-do-teorii-czyli-o-domniemaniu-niewinnosci/">Gdy fakty nie pasują do teorii, czyli o domniemaniu niewinności</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
