<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>#polityka - Nowe Kształty</title>
	<atom:link href="https://www.noweksztalty.pl/tag/polityka/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.noweksztalty.pl</link>
	<description>Polityka, cywilizacja, społeczeństwo</description>
	<lastBuildDate>Thu, 28 Aug 2025 16:21:04 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0.2</generator>

<image>
	<url>https://www.noweksztalty.pl/wp-content/uploads/2021/06/cropped-cropped-Nowe-Ksztlty-na-header-strony-1-32x32.png</url>
	<title>#polityka - Nowe Kształty</title>
	<link>https://www.noweksztalty.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Kilka słów w sprawie ukraińskiej</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/kilka-slow-w-sprawie-ukrainskiej/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=kilka-slow-w-sprawie-ukrainskiej</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Michał Kmieć]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 28 Aug 2025 16:21:04 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[#polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[imigracja]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3108</guid>

					<description><![CDATA[<p>Karol Nawrocki zawetował ustawę o pomocy dla Ukraińców znajdujących się na terytorium Polski oraz zapowiedział zakaz promowania symboli banderowskich. Rozgorzała w mediach dyskusja cechuje się typowymi stereotypami klasy inteligenckiej i po wielu stronach widać braki w słuchaniu zwykłych Polaków. Zacznijmy od tego, że choć kwestia bezpieczeństwa i niepodległości Polski jest w sprawie ukraińskiej najważniejsza, nie [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/kilka-slow-w-sprawie-ukrainskiej/">Kilka słów w sprawie ukraińskiej</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Karol Nawrocki zawetował ustawę o pomocy dla Ukraińców znajdujących się na terytorium Polski oraz zapowiedział zakaz promowania symboli banderowskich. Rozgorzała w mediach dyskusja cechuje się typowymi stereotypami klasy inteligenckiej i po wielu stronach widać braki w słuchaniu zwykłych Polaków.</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Zacznijmy od tego, że choć kwestia bezpieczeństwa i niepodległości Polski jest w sprawie ukraińskiej najważniejsza, nie jest kwestią absolutną i mylą się ci, którzy nie tylko nawołują do podporządkowania wszystkich innych spraw tej fundamentalnej, ale mylą się przede wszystkim ci, którzy uważają, że jest to możliwe. Jest to właśnie NIEMOŻLIWE i życie społeczne jest zbyt złożone, by móc wszystko podporządkować tylko jednemu. Dodam tylko, że interesy polskie nie są zawsze zbieżne z ukraińskimi. Jeżeli pewna retoryka m.in. w sprawie banderyzmu wydaje się zbieżna z retoryką Kremla, nie oznacza to, że polska reprezentuje interesy rosyjskie. To są oczywistości, a jednak sporo osób w Polsce wyciąga takie niedorzeczne wnioski.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Arystoteles słusznie zauważył, że cnotą ludu jest słuszne mniemanie – powszechna emocja, która wskazuje władzom na dany problem i domaga się rozwiązania. Tyle. Istnieje w Polsce dystans do pomocy Ukraińcom w Polsce. Skądś się on wziął. I tu objawia się cała pooświeceniowa, liberalna elita inteligentów w Polsce, którzy podskórnie wierzą, że zwykli Polacy to motłoch, którego trzeba trzymać za twarz, bo wyjdą wszystkie demony faszyzmu i ksenofobii, że ich rolą jest oświecać, pouczać, umoralniać. Stąd podstawowy mit na temat owej emocji. Polacy są za wetem, bo… zostali zmanipulowani w mediach przez prawicowych populistów i demagogów. Jeżeli mamy do czynienia z poparciem na poziomie jednego procenta, można by tak uważać, ale powszechne emocje nie biorą się z takiej manipulacji. Nie ma takiej możliwości, muszą być oparte na rzeczywistości. Oczywiście w te emocje wchodzą politycy, którzy to potem podkręcają, ale powtarzam, każdy, kto uważa, że stosunek Polaków do Ukraińców bierze się z manipulacji polityków, się mylą.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Wielu Polaków nie ogląda nawet telewizji, nie słucha żadnych podkastów, nie czyta gazet. Za to chodzi do przychodni, szpitala, na targowisko miejskie, jeździ komunikacją miejską, rozmawia z sąsiadami, z rodziną, ze sprzedawcami w Żabce. I stąd biorą się społeczne problemy, które domagają się rozwiązania politycznego, choćby brak mieszkań komunalnych dla Polaków, bo zajmują je Ukraińcy.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Emocja narodu jest zresztą emocją, nie dogmatem. To nie jest tak, że Polacy są antyimigranccy, bo zawsze tacy byli i będą. Nie, to jest konkretny problem. Jeżeli on zostanie rozwiązany, okaże się, że dana emocja zniknie. Kropka. Naród nie jest wściekłym zwierzęciem, którego trzeba tresować. Wymyka się schematom PR-owców i zawodowych polityków, dzięki czemu to właśnie zwykli ludzie często wprowadzają zdrowy rozsądek.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Jest coś więcej w tym wecie Prezydenta. Kierując się hasłem: „Po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy”, przywraca elementarny rozsądek w polskiej polityce, która od dekad pragnie dobra dla wszystkich poza własnymi obywatelami. To nie chodzi o to, że brak 800 plus dla Ukraińców niepracujących będzie jakimś wielkim przełomem. Sądzę w ogóle, że w położeniu prawie wszystkich obywateli Ukrainy mieszkających dziś w Polsce nic się nie zmieni. Zmieni się jednak odczucie społeczne. Oto polityk publicznie opowiedział się za nimi. Dla wielu Polaków może to być pierwsze takie odczucie w życiu, że ktoś w państwie stanął za nimi, zamiast bronić obywateli innych państw. Nie chodzi o wrogość do innych, chodzi o to, by raz na zawsze zamknąć rodzimą ojkofobię, nieustanne pouczanie Polaków, traktowanie ich jak dziwolągów ciągle domagających się wychowania jak małe dzieci.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Rolą elit jest oczywiście wyhamowanie pewnych radykalizmów, ale nie ma dzisiaj tej groźby. Polacy są narodem ogromnie tolerancyjnym, przymykają oko na bardzo wiele rzeczy. Tu nikt nikogo na ulicy ścigać nie będzie. Chodzi wyłącznie o rozwiązanie realnych problemów, o dostrzeżenie ich i o wzięcie w obronę obywateli tego kraju. To wszystko.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Zresztą różne problemy społeczne nie znikają, gdy się do nich elita zdystansuje i potępi. Wielu realistów geopolitycznych krytykuje polski romantyzm, ale należy on do naszej kultury i jest możliwy do przełamania wyłącznie poprzez zrozumienie go i przyjęcie jako istniejącego. Decyzja o wybuchu Powstania Warszawskiego jest dyskusyjna, ale nie można traktować tego wydarzenia wyłącznie przez pryzmat strat w ludziach, trzeba w nie wejść, zrozumieć motywy tych, którzy żyli pod niemiecką okupacją, zrozumieć, że wydarzenie te jest częścią tragicznego losu Narodu. Krytykując je z pozycji dystansu, wyłącza się człowiek niejako ze wspólnoty. Tak samo jest z polaryzacją polityczną w Polsce. Inteligent stojący z boku, mówiący, że to wszystko jest teatrem, w którym nie należy się babrać, nigdy nie zrozumie realnych problemów społecznych, które stworzyły ten podział, a przez co, nigdy tego podziału nie złamie. I wreszcie, tak samo jest z dystansem do pomocy Ukrainie. Krytykując weto prezydenta i pouczając Polaków poprzez statystyki ekonomiczne i mówienie o zagrożeniu, jakim jest Rosja, bez realnego wejścia w problem społeczny, niczego nie rozwiąże, a jedynie ten problem pogłębi, pogłębi też coraz większą przepaść między ludem a elitami.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">I na koniec, dwa zdania o propozycji zakazania symboli banderowskich. Wciąż czytam, że na Ukrainie to mało kto wie o Wołyniu, że nikt ich tego nie uczył, że oni nie rozumieją, dlaczego w Polsce jest Bandera oceniany negatywnie, że dla nich to bohater walk o niepodległość, a takiego Petlury to nikt nie zna (i to podobno z tego powodu, że to Polska go nie promowała!). To raczej argument przemawiający za wprowadzeniem takich przepisów, a nie przeciw. Przypomnę, że prawo posiada również funkcję wychowawczą. Skoro nikt tego na Ukrainie nie uczy, to my w Polsce tę lukę wypełnimy, także poprzez prawo i zaczniemy uczyć!</span></p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/kilka-slow-w-sprawie-ukrainskiej/">Kilka słów w sprawie ukraińskiej</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Tuskizm &#8211; pustka i nienawiść &#8211; J. Nawrot</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/tuskizm-pustka-i-nienawisc-j-nawrot/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=tuskizm-pustka-i-nienawisc-j-nawrot</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jakub Nawrot]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Jul 2025 17:30:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[#polityka]]></category>
		<category><![CDATA[antyliberalizm]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3066</guid>

					<description><![CDATA[<p>Od wielu już lat różnej maści publicyści zastanawiają się nad tym co jest esencją systemu władzy budowanego przez Donalda Tuska. Półtorej roku rządów uśmiechniętej Polski skłoniło mnie do próby udzielenia własnej odpowiedzi na to pytanie. W mojej ocenie można wskazać dwie fundamentalne cechy tuskizmu-pustkę i nienawiść. Pod pierwszą z nich kryje się zupełne wyjałowienie ideowe- [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/tuskizm-pustka-i-nienawisc-j-nawrot/">Tuskizm – pustka i nienawiść – J. Nawrot</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Arial, sans-serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Od wielu już lat różnej maści <a href="https://www.youtube.com/watch?v=fAgQ6Wmjc0k">publicyści</a> zastanawiają się nad tym co jest esencją systemu władzy budowanego przez Donalda Tuska. Półtorej roku rządów uśmiechniętej Polski skłoniło mnie do próby udzielenia własnej odpowiedzi na to pytanie. W mojej ocenie można wskazać dwie fundamentalne cechy tuskizmu-pustkę i nienawiść. Pod pierwszą z nich kryje się zupełne wyjałowienie ideowe- Tusk, jak słusznie zauważył Jan Rokita w swoim <a href="https://www.youtube.com/watch?v=Uca2wTcxo6g">komentarzu</a> dla kanału Zero, nie ma już żadnych własnych pomysłów. Przejął on bowiem, w swojej narracji politycznej, zdecydowaną większość postulatów Prawa i Sprawiedliwości. Drugim fundamentem tuskizmu jest nienawiść wobec prawicy, w szczególności do PiS i Jarosława Kaczyńskiego. Te dwie cechy są esencją obecnej władzy. </b></span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Arial, sans-serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Pustka ideowa</b></span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Arial, sans-serif;"><span style="font-size: medium;">W ciągu ostatnich kilku lat zobaczyliśmy powolne <a href="https://www.youtube.com/watch?v=AXqgLjZno1w&amp;t=1835s">przepoczwarzanie</a> się obozu liberalnego poprzez stopniowe przejmowanie przez niego języka oraz poglądów prawicy. Najbardziej symptomatycznym przykładem jest sprawa <a href="https://www.noweksztalty.pl/imigracja-wielkie-metapolityczne-zwyciestwo-prawicy/">imigracji.</a> Uśmiechnięta Polska przeszła w swojej narracji od ,,refugges welcome&#8221; do ,,twardej obrony polskich granic&#8221;. Zjawisko ,,wrogiego przejęcia populizmu&#8221; przyśpieszyło w momencie zdobycia przez obóz liberalny władzy. Donald Tusk opowiadający o ,,nacjonalizmie gospodarczym&#8221; czy ,,budowie Polski piastowskiej&#8221; jest obiektem śmiechu i kpin z naszej strony. Oczywiście jest to zabawne, ale trzeba zwrócić uwagę jak wielką metapolityczną korzyść z tej zmiany narracyjnej odnosimy. Tusk legitymizuje w ten sposób język prawicy i poszerza tzw. Okno Overtona. </span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Arial, sans-serif;"><span style="font-size: medium;">Pierwszym krokiem do odniesienia zwycięstwa politycznego jest zawładnięcie języka i osiągnięcie metapolitycznej hegemonii. To się stopniowo dzieje na naszych oczach co jest dobrym prognostykiem dla prawicy na przyszłość. Oczywiście gdyby nasze zwycięstwo ograniczyło się jedynie do sfery języka pozostałoby ono niepełne. Na polityczną konsumpcję przyjdzie czas dopiero wtedy gdy przejmiemy władzę i zaczniemy wprowadzać w życie prawicowy program. To metapolityczne obłaskawienie przez liberalne elity języka suwerenności i nacjonalizmu buduje fundamenty pod przejęciem władzy przez prawicę. Pan premier jest zatem, paradoksalnie, koryfeuszem prawicowo-populistycznej rewolucji, która majaczy na horyzoncie. Być może Donald Tusk jest zatem tą siłą, która wiecznie zła pragnąc wieczne dobro czyni? </span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Arial, sans-serif;"><span style="font-size: medium;">Obóz liberalny nie ma już nic do zaproponowania Polakom. Jego ideowe bankructwo jest pełne. Z tej narracyjnej przemiany Tuska można wysnuć jeszcze jeden wniosek metapolityczny. W Polsce AD 2025 inna polityka, niż pisowska, na dłuższą metę nie jest możliwa. Wychodzi więc na to, że najtrafniej znaki czasu odczytał ,,publicysta wyklęty&#8221; czyli p. Ronald Lasecki, który w swoim znakomitym tekście pod tytułem <a href="https://www.nacjonalista.pl/2023/10/17/ronald-lasecki-prawdziwa-alternatywa-dla-pis/">,,Prawdziwa</a> alternatywa dla PiS&#8221; napisał tak: </span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Arial, sans-serif;"><span style="font-size: medium;">,,<span style="color: #000000;">Centrolew czy PO, przy odpowiednim układzie czynników takich jak frekwencja, mobilizacja własnego elektoratu i sojusze parlamentarne, może niekiedy osiągnąć chwilową arytmetyczną przewagę, ale nie zakorzeni się nigdy w narodzie ani z nim nie „zrośnie” – moim zdaniem, te około 30% które Platforma z przystawkami osiągnęła obecnie, przy maksymalnej mobilizacji jej wielkomiejskiego elektoratu i względnej apatii tradycyjnego elektoratu PiS, to górny pułap możliwości liberałów; jak widać, nie dający bynajmniej zwycięstwa wyborczego.</span></span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial, sans-serif;"><span style="font-size: medium;">Rząd centrolewu więc przeminie, choroba PiS-izmu (choroba polskości?) zaś zostanie – obecne wybory bynajmniej jej nie zakończyły. Choroba ta z nami zostanie, dopóki nie pojawi się „lekarz” – prawdziwa, tożsamościowo-mentalna alternatywa dla PiS&#8221;.</span></span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Arial, sans-serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Nienawiść</b></span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Arial, sans-serif;"><span style="font-size: medium;">Drugim filarem rządów Donalda Tuska jest nienawiść. Emocja ta nie jest jakimś zabarwieniem rządów centrolewu, jest jego esencją. Sensem istnienia i trwania rządu Uśmiechniętej Polski nie jest realizacja jakiegoś programu. Jedynym uzasadnieniem jest zemsta na PiS oraz żeby nie rządził Kaczyński. Nienawiść jest oczywiście emocją polityczną i czasem jest potrzebna, jeśli jednak zaczyna dominować to stajesz się&#8230; Romanem Giertychem. Były prezes Ligi Polskich Rodzin stał się egzemplifikacją tej właśnie emocji. Nie mam również wątpliwości, że dzięki swojej aktywności Pan Roman jest obecnie metapolitycznym przywódcą Koalicji Obywatelskiej. Widomym znakiem jak istotna jest nienawiść dla tego środowiska było niedawne expose premiera. W jego wystąpieniu nazwa PiS padła kilkanaście razy, a padające w trakcie przemówienia groźby o tym, że ,,być może wszystkich pisowców nie wsadzimy, ale próbować warto&#8221; najpełniej oddają stan emocjonalny pana premiera. Najważniejszym napędem politycznym Donalda Tuska jest po prostu nienawiść. </span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Arial, sans-serif;"><span style="font-size: medium;"><b>Donald Tusk jest przeszłością</b></span></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-family: Arial, sans-serif;"><span style="font-size: medium;">Obserwując coraz bardziej niezrównoważone zachowanie pana premiera stwierdzam, że jest on już przeszłością polskiej polityki. Na pierwszy rzut oka ma on wszystko- swój rząd, media i inne atrybuty władzy. To jednak kolos na glinianych nogach co pokazały ostatnie wybory prezydenckie. Polska i świat zmieniają się. Ta rzeka, jaką jest polskie społeczeństwo, płynie już bowiem innym nurtem niż w latach 2007-2014. Donald Tusk może się wściec jeszcze tysiąc razy, ale nie zmieni tego, że liberalny świat znika. Pan premier jest już zatem politycznym trupem i może tylko odwlekać swoją ostateczną ewaporację. Co oczywiście nie znaczy, że wyborcy i formacje lewicowo-liberalne znikną na zawsze. Społeczne i narracyjne imaginarium jest już jednak gdzieś indziej. Dlatego <a href="https://www.tygodnikpowszechny.pl/tuskizm-jak-premier-zarzadza-panika-moralna-w-poszukiwaniu-sprawczosci-188527">tuskizm</a> jest już na szczęście przeszłością. I bardzo dobrze. </span></span></p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/tuskizm-pustka-i-nienawisc-j-nawrot/">Tuskizm – pustka i nienawiść – J. Nawrot</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Coś się kończy, coś się zaczyna &#8211; Piotr Góral</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/cos-sie-konczy-cos-sie-zaczyna-piotr-goral/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=cos-sie-konczy-cos-sie-zaczyna-piotr-goral</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr Góral]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 11 Jun 2025 14:26:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[#polityka]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3009</guid>

					<description><![CDATA[<p>Tak się już przyjęło, że każde wybory parlamentarne i prezydenckie określa się mianem najważniejszych wyborów od x lat. Zdanie to powtarzane w starych mediach jest coraz częściej kwitowane sarkastycznym uśmieszkiem w mediach nowych, ale nie można zaprzeczyć temu, że z każdym kolejnym takim głosowaniem temperatura w kraju rośnie, a ciśnienie w Narodzie zbliża się do [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/cos-sie-konczy-cos-sie-zaczyna-piotr-goral/">Coś się kończy, coś się zaczyna – Piotr Góral</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Tak się już przyjęło, że każde wybory parlamentarne i prezydenckie określa się mianem najważniejszych wyborów od x lat. Zdanie to powtarzane w starych mediach jest coraz częściej kwitowane sarkastycznym uśmieszkiem w mediach nowych, ale nie można zaprzeczyć temu, że z każdym kolejnym takim głosowaniem temperatura w kraju rośnie, a ciśnienie w Narodzie zbliża się do krytycznych wartości. Sam dzień pójścia do urn, poprzedzony ciszą przed burzą, inaczej ciszą wyborczą, jest już pełnoprawną bitwą, po której w powietrzu długo jeszcze unosi się gęsty kurz, a krzyki rannych mieszają się z wciąż walczącymi niedobitkami wrogich armii. Zapraszam do lektury mojej krótkiej, powyborczej refleksji.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czapkujący nie czapkują. Czapkowani się burzą.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Zaczęło się to w gruncie rzeczy nie pierwszego czerwca bieżącego roku, a już w 2015 roku. To wtedy, gdy niespodziewanie wyrósł silny Paweł Kukiz, a Andrzej Duda wygrał w wyborach prezydenckich, elity III RP dostały żółtą, jak nie czerwoną kartkę od Narodu. Cały tamten jazgot salonów, które zakazywały ciemnemu chamowi z Polski B wybrać innego niż wskazany kandydat spotkał się z brakiem odpowiedzi. Zjawisko to powtarzało się zresztą regularnie i zaryzykuję tezę laika, że miało też miejsce w 2023 roku. W tegorocznych wyborach prezydenckich, a dokładniej po pierwszej turze, kiedy to kandydaci prawicy na prawo od PiS otrzymali wysokie wyniki, a kandydaci koalicji wręcz odwrotnie znów pojawiły się elity. Wyszły z jaskiń, wypełzły spod kamieni i wdrapawszy się na medialne dzwonnice zaczęły powtarzać typowe dla siebie nawoływania. Że nie wolno głosować na Nawrockiego. Że to poparcie dla Brauna to skandal, że Mentzen to powinien wesprzeć Trzaskowskiego. A w ogóle to wina Zandberga, Biejat, Hołowni i amerykańskiej stonki, że wymuskany i wychuchany kandydat elit nie został jednoznacznie namaszczony na zwycięzcę. Muszę przyznać, że jestem fanem wystąpień prof. Markowskiego, których urywki można obejrzeć u użytkownika jachcy na serwisie X. <a href="https://x.com/jachcy/status/1929984193921962028" target="_blank" rel="noopener">Wypowiedź</a> wspomnianego wyżej intelektualisty (przepraszam za brzydkie słowo), w której głosem godnym męczennika stwierdza, że nosi na swoich barkach rolników i górników, pracując na ich emerytury poruszyła mnie do głębi.</p>
<p style="text-align: justify;">W każdym razie, Naród znów dał im – elitom kulturalnym, medialnym i uniwersyteckim – czerwoną kartkę. Ich nawoływanie pozostało bez echa. Myślę, że można już bez większych oporów mówić o tym, że mandat tych wszystkich autorytetów wygasł. Jako katolik, konserwatysta, a nawet stonowany sympatyk monarchii, bardzo sobie cenię koncepcję bożego pomazańca. Człowieka, który skąpany światłem Opatrzności jest przeznaczony do pełnienia doniosłej roli w dziejach Kościoła i świata. Niemniej taki król, święty, albo mówiąc bardziej współcześnie lider wciąż musi znaleźć posłuch u ludzi. W tym sensie, że gdy on krzyczy „za mną”, słuchający nie zastanawiają się długo przed podjęciem tego ruchu. Bo wierzą w jego sprawę, bo ufają jego osądowi, bo wzbudza on w nich ufność, że nie prowadzi ich w przepaść. Współcześnie zaś stare (względnie stare, biorąc pod uwagę, że mierzymy ich rodowody mniej więcej od Okrągłego Stołu) autorytety się zużyły. Na młodszych pokoleniach nie robi już wrażenia to, że kogoś po klepie redaktor z Czerskiej, albo że zostanie ekskomunikowany z grona światłych przez radę mędrców z Wiertniczej. Co gorsza, medialne tamy i zapory uległy przebiciu. Pojawiły się media społecznościowe, które nawet jeśli były cenzurowane, poszerzały wyłom i pokazywały inną niż mainstreamowa narracja. Mamy też Kanał Zero, bodaj jedyne realnie pluralistyczne medium, w którym, owszem, pojawią się ludzie, do których mi jest daleko, ale mają też czas i miejsce na swobodną wypowiedź politycy i osobistości, z którymi sympatyzuję.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Maszty opuścić do połowy, trumnę wyprowadzić.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Zjawisko gnicia elit obserwowane od bez mała dziesięciu lat, przeszło już w fazę terminalną. I nie dotyczy tylko tych ludzi, którzy pokazywali tym na dole jak mają głosować, co myśleć, w co wierzyć bądź nie wierzyć. Bo przecież w polityce też obserwujemy kres pewnej epoki. Obaj najwięksi politycy nie wygrali przecież tych wyborów. Kandydat wystawiony przez Donalda Tuska przegrał i to po raz drugi, choć premier osobiście zaangażował się w kampanię u jej finiszu czym zmobilizował wyborców prawicowych do poparcia Karola Nawrockiego. Co więcej, udało się zrobić z tych wyborów referendum nad rządami koalicji 13 XII i wyniki tego referendum bynajmniej nie są zadowalające dla rządu. Z kolei Jarosław Kaczyński jakkolwiek może czuć się wygranym, bo oto stał się ponownie „king makerem” o tyle nie może zapomnieć, że na prawo od niego coś wyrosło. I to co więcej wyrosły dwa byty, jeden skrajniejszy od pierwszego. Sama Platforma przegrała wśród młodych. Partia od lat skojarzona z wizerunkiem postępowości, nowoczesności i europejskości nie dotarła do młodych wyborców, którzy postawili albo na kandydatów alternatywnych, albo na kandydata #ByleNieTrzaskowski. Przed II turą słuchałem rozmowy na kanale Macieja Kożuszka, którą przeprowadził z Kacprem Kitą i Michałem Kuziem. Panowie zgodzili się w tym, że zbliżające się rozstrzygnięcie wyścigu o stolec prezydencki będzie sądem nad III RP i decyzją nad tym, czy ją podtrzymujemy w życiu, czy zmierzamy ku czemuś nowemu. Pewna epoka polskiej polityki i życia publicznego schodzi z tego świata i nie jest to odejście Elfów do Valinoru.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Na nieznane wody.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Jestem równie daleki w optymizmie jak i pesymizmie, jeśli chodzi o tę sytuację. Nie wiem czy rzeczywiście stare elity odejdą precz i nie wiem czy te nowe, które się wykluwają, będą lepsze. Świat wciąż jest w ruchu, Polska może popłynąć ku nowym wodom, albo wpaść w niespodziewany prąd morski. Kurz po bitwie opada, odsłaniając nowe kształty, ale jakież to będą kształty dowiemy się z czasem.</p>
<p>Więcej artykułów Piotrka znajdziecie <a href="https://www.noweksztalty.pl/author/piotr-gorny/">tutaj</a>.</p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/cos-sie-konczy-cos-sie-zaczyna-piotr-goral/">Coś się kończy, coś się zaczyna – Piotr Góral</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dlaczego Grzegorz Braun?</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/dlaczego-grzegorz-braun/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=dlaczego-grzegorz-braun</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jakub Nawrot]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 11 May 2025 19:55:14 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[#polityka]]></category>
		<category><![CDATA[okno Overtona]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=2988</guid>

					<description><![CDATA[<p>W pierwszej turze wyborów prezydenckich zagłosuję na Grzegorza Brauna. Nie jest on oczywiście idealnym kandydatem. Na dodatek nie wygra on tych wyborów, ani nie wejdzie do drugiej tury. To co jest realne to jego dobry wynik, który może być katalizatorem zmian na polskiej scenie politycznej i akceleratorem jej przesunięcia w prawo. Tę okazję jako prawica [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/dlaczego-grzegorz-braun/">Dlaczego Grzegorz Braun?</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p align="JUSTIFY"><b>W pierwszej turze wyborów prezydenckich zagłosuję na Grzegorza Brauna. Nie jest on oczywiście idealnym kandydatem. Na dodatek nie wygra on tych wyborów, ani nie wejdzie do drugiej tury. To co jest realne to jego dobry wynik, który może być katalizatorem zmian na polskiej scenie politycznej i akceleratorem jej przesunięcia w prawo. Tę okazję jako prawica powinniśmy wykorzystać. Są jednak również inne ważne powody dla których oddam na niego głos.</b></p>
<ol>
<li>
<p align="JUSTIFY"><strong>Małpy w klatce</strong></p>
</li>
</ol>
<p align="JUSTIFY"><b> </b>Wiele lat temu, za czasów pierwszego premierostwa Tuska, ukuto termin odnoszący się do taktyki postępowania ówczesnego obozu władzy z opozycją. Określono je jako <a href="https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,161770,22637148,narod-jest-glupi-czyli-jak-daniel-olbrychski-sluzy-dobrej.html">,,przejeżdżanie</a> prętem po klatce z małpą&#8221;. Tą ,,małpą&#8221; był oczywiście podówczas Jarosław Kaczyński i jego obóz polityczny.</p>
<p align="JUSTIFY">Świat się jednak <a href="https://www.youtube.com/watch?v=BjJvOm94W5U&amp;t=72s">zmienił</a> i coraz bardziej to liberałowie, polscy i międzynarodowi, zaczynają przypominać pobudzone zwierzęta w klatce. Kryzysy liberalnego świata, wzrost siły prawicowych populistów, zwijanie się globalizacji oraz tlący się bunt mas powodują rosnącą agresję dotychczasowych elit. Tuski tego świata nie są w stanie tego procesu zmienić niezależnie od tego jak często będą się <a href="https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,31608782,tusk-sie-wsciekl-na-bodnara-dostaniesz-giertycha-na-wiceministra.html">wściekać</a> i ilu polityków opozycji wsadzą do więzień. Mogą oczywiście śnić o tym, <a href="https://dorzeczy.pl/kraj/94795/zeby-bylo-tak-jak-bylo-kaczynski-cytuje-holland.html">,,żeby</a> było tak jak było&#8221;, ale na szczęście nie uda im się cofnąć wskazówek zegara.</p>
<p align="JUSTIFY">Dobry wynik Grzegorza Brauna, nie wywróci obecnego układu politycznego, nie mniej będzie kolejnym kamyczkiem do ogródka <a href="https://x.com/Radziejewski/status/1881693672531427494">,,końca</a> świata&#8221; liberałów. Ich reakcją będzie z pewnością histeria, którą ogląda się z wielką przyjemnością, a nikt z pozostałych kandydatów na prezydenta nie wywołuje u nich takich <a href="https://wiadomosci.wp.pl/antysemicki-sciek-fala-komentarzy-po-skandalicznych-slowach-na-debacie-7151071675923200a">spazmów</a> rozpaczy jak Grzegorz Braun.</p>
<p align="JUSTIFY">Na marginesie zauważyć można, że Grzegorz Braun nie wziął się <i>ex nihilo</i>. Jego ruch powstał w dużej mierze na skutek działań oraz zaniedbań liberałów. Po pierwsze to oni promowali powstanie mediów społecznościowych czyli alternatywnych form komunikacji. Z drugiej strony represjonowali, wyśmiewali oraz spychali na margines postulaty i ruchy nieliberalne. Te dwa czynniki umożliwiły wzrost siły ruchów antysystemowych. Po pierwsze uzyskały one możliwości techniczne dotarcia do milionów ludzi (poza dotychczasowymi mediami głównego nurtu), a po drugie pożywkę w postaci prześladowań ze strony liberalnych elit. W miarę zbliżania się do liberalizmu walka z nieliberalizmem się zaostrza co odczuwamy na co dzień żyjąc w tuskowo-bodnarowej <a href="https://www.gov.pl/web/premier/dzialamy-w-imie-demokracji-walczacej">,,demokracji</a> walczącej&#8221;. Grzegorz Braun jest zatem efektem działań liberalnych elit. Być może oni są tą siłą, która wiecznie zła pragnąc, wieczne dobro czyni?</p>
<ol start="2">
<li>
<p align="JUSTIFY"><a href="http://www.legitymizm.org/multimedia-co-to-jest-metapolityka"><b>Metapolityka</b></a></p>
</li>
</ol>
<p align="JUSTIFY"><b> </b>Metapolitykę rozumiem jako skupienie się w analizie politologicznej na sprawach wykraczających poza schemat <a href="https://www.youtube.com/watch?v=kYrobhBIhjc">,,kto</a> kogo&#8221;. Metapolityk interesuje się głównie tym jakie są rozwiązania prawne i polityczne, w którym kierunku zmierza państwo, jaka jest dominująca ideologia itp. itd. Kwestią drugorzędną jest dla niego kto sprawuje bezpośrednią kontrolę nad aparatem władzy.</p>
<p align="JUSTIFY">Częścią metapolityki jest również pojęcie tzw. Okna <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Okno_Overtona">Overtona.</a> Walka o jego przesunięcie w pożądaną przez siebie stronę jest kluczowym konfliktem z punktu widzenia metapolityka. Oddając głos w wyborach pośrednio przykładamy do tego procesu rękę. Jeśli jakiś kandydat, w szczególności ze skraja danej sceny politycznej, odnotowuje dobry lub bardzo dobry wynik to jest to znak tego, że Okno Overtona już się przesunęło w umysłach ludzi. A za tym, w demokracji, prędzej czy później zacznie podążać cała scena polityczna.</p>
<p align="JUSTIFY">Dobry wynik Grzegorza Brauna, w mojej opinii powyżej 5%, będzie takim znakiem, że następuje wyraźne przesunięcie się Okna Overtona na prawo. Gdy w 2015 roku Grzegorz Braun uzyskiwał 0,83% głosów można było zlekceważyć jego postulaty traktując go jako niegroźny plankton. Gdy jednak zacznie on uzyskiwać 5 czy 10-krotnie lepsze wyniki to nie będzie można już tego dalej robić.</p>
<p align="JUSTIFY">Przykładem takiego procesu może być sprawa <a href="https://www.noweksztalty.pl/imigracja-wielkie-metapolityczne-zwyciestwo-prawicy/">imigracji.</a> Nie byłoby przesunięcia się narracyjnego ostatniej dekady bez politycznego wzrostu partii populistycznej prawicy, ale również stopniowego podbierania ich narracji i postulatów przez partie głównego nurtu. Zwycięstwo narracyjne oczywiście nie znaczy, że nasz sukces jest już pełny i można rozkoszować się smakiem politycznego zwycięstwa. Wręcz przeciwnie trzeba dopilnować, żeby język przełożył się na politykę i prawa. Zmiana narracji to jednak pierwszy ważny krok do zwycięstwa. Dobry wynik Brauna może być zatem kolejnym krokiem do rozszczelnienia języka i sceny politycznej dla postulatów nieliberalnych. Na dodatek czyż nie byłoby miło przeczytać na łamach Krytyki Politycznej, że <a href="https://krytykapolityczna.pl/kraj/michal-sutowski-konfederacja-rafal-trzaskowski/">,,Prezydencki</a> Paryż wart jest braunowej mszy&#8221;?</p>
<p align="JUSTIFY"><b>3. Śmierć polityki w demokracji liberalnej</b></p>
<p align="JUSTIFY">Mój głos na Grzegorza Brauna, <i>last but not least</i>, będzie też przejawem niezgody i buntu wobec tego czym stała się polityka w liberalizmie. Została ona<i> </i>sprowadzona do bieżącego administrowania i do wehikułu realizacji liberalnych, i tylko liberalnych, wartości. Paradoksem współczesnych czasów jest to, że to liberałowie stali się najzacieklejszymi obrońcami ,,starego porządku&#8221;. Z kolei wszelkie ruchy prawicowe, konserwatywne, nieliberalne stały się rewolucyjne. To my jesteśmy <a href="https://nlad.pl/ku-prawicy-jakobinskiej/">,,jakobinami&#8221;</a> tego świata. Świat liberalny zachowuje się tak jakby wszystkie dylematy zostały rozstrzygnięte, a na każde pytanie udzielono poprawnej odpowiedzi. Stąd też ich nieustanne próby ograniczania demokratycznie wybranej władzy. Dlatego też potrzebna jest nad suwerenną władzą ciągła kontrola międzynarodowych mediów, giełd, inwestorów, trybunałów i innych świętych tego świata. Polityk w demoliberalizmie ma niezwykle ograniczoną sprawczość w zakresie prowadzonej polityki. Jest on jak sól z przypowieści biblijnej, która straciła swój smak. Więc komu jest ona potrzebna?</p>
<p align="JUSTIFY">Głos na Grzegorza Brauna jest dla mnie krzykiem rozpaczy tych, którzy stracili wiarę. Bez gwałtownej zmiany czeka nas powolne gnicie i obumieranie. Czy to oznacza, że rewolucja musi się udać? Nie. Ale daję ona NADZIEJĘ. Dlatego też wolę oddać głos w I turze na rewolucję niż na ,,reglamentowaną rewolucję&#8221;, którą proponuje nam Sławomir Mentzen czy Karol Nawrocki.</p>
<p align="JUSTIFY"><b>4. Bezdroża Grzegorza Brauna</b></p>
<p align="JUSTIFY">Grzegorz Braun, jak każdy polityk i człowiek, ma swoje wady. O części z nich szerzej rozmawiałem z p. Ronaldem Laseckim na naszym kanale <a href="https://www.youtube.com/watch?v=XRUP-t_dAiI&amp;t=216s">Youtube.</a> Są jednak rzeczy z którymi nie zgadzam się z nim na poziomie ideowym. Grzegorz Braun nie ma racji w sprawie konfliktu za naszą wschodnią granicą. <a href="https://www.noweksztalty.pl/trzy-lata-wojny/">Zwycięstwo</a> Ukrainy i jak największe osłabienie Rosji jest zgodne z naszą racją stanu. Nie dlatego jednak, jak wierzą w to głupiutcy liberałowie, że Ukraina to ,,walka liberalnej demokracji z tyranią&#8221; i tym podobne bzdury. Chodzi o nasz egoistyczny interes państwowy. Musimy dążyć do jak największego osłabienia naszych sąsiadów, w szczególności tych silniejszych. Dlatego należy wspierać Ukrainę.</p>
<p align="JUSTIFY">Grzegorz Braun ma również fatalny program gospodarczy, który ironicznie można nazwać <a href="https://wykop.pl/wpis/16450835/pamietacie-anegdotke-korwina-o-paroweczkach-ta-his">,,paróweczkowym&#8221;.</a> ZUS nie jest piramidą finansową, a podatki to nie kradzież. Oczywiście możemy dyskutować o tym co powinno być opodatkowane i w jakiej wysokości, nie mniej populizm fiskalny rodem z XIX wieku jest w obecnych czasach anachronizmem.</p>
<p align="JUSTIFY">Te wszystkie braki mają swoje znaczenie, ale są niespecjalnie istotne w zestawieniu z argumentami przedstawionymi na początku. Dlatego też 18 maja zagłosuję na Grzegorza Brauna, a 1 czerwca na tego kandydata, który będzie bardziej prawicowy. Do czego również Państwa zachęcam!</p>
<p align="JUSTIFY">Więcej tekstów tego <a href="https://www.noweksztalty.pl/author/jakub-nawrot/">autora.</a></p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/dlaczego-grzegorz-braun/">Dlaczego Grzegorz Braun?</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Złamać mapy mentalnej polskiej polityki</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/zlamac-mapy-mentalnej-polskiej-polityki/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=zlamac-mapy-mentalnej-polskiej-polityki</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Michał Kmieć]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 08 Apr 2025 10:41:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[#polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[patriotyzm]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=2951</guid>

					<description><![CDATA[<p>Od jakiegoś czasu mówi się w przestrzeni publicznej, że potrzeba pewnej zmiany myślenia Polaków, aby mogli wkroczyć w erę najnowszą, aby mogli sprostać, dzięki swej innowacyjności i fantazji, wyzwaniom stawianym nam w dwudziestym pierwszym wieku. Przy całym dystansie, który należy zachować w tej materii, wydaje się słusznym  stwierdzenie, że wiele problemów tkwi w „mentalu”. W [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/zlamac-mapy-mentalnej-polskiej-polityki/">Złamać mapy mentalnej polskiej polityki</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Od jakiegoś czasu mówi się w przestrzeni publicznej, że potrzeba pewnej zmiany myślenia Polaków, aby mogli wkroczyć w erę najnowszą, aby mogli sprostać, dzięki swej innowacyjności i fantazji, wyzwaniom stawianym nam w dwudziestym pierwszym wieku. Przy całym dystansie, który należy zachować w tej materii, wydaje się słusznym  stwierdzenie, że wiele problemów tkwi w „mentalu”. </strong></p>
<p style="text-align: justify;">W niniejszym tekście omawiam dwie mapy mentalne, którymi większość nie będzie chciała się zająć, gdyż dotyczą one polskiej polityki partyjnej. Tu również potrzeba zmiany mentalności. Są to oczywiście mapy opierające się na szerszych stereotypach, lecz chciałem skupić się właśnie na tej rzeczywistości życia w Polsce, która z reguły przez wielu wybitnych intelektualistów albo jest zbywana obojętnością („<em>tym lepiej się nie zajmować</em>”) albo wręcz wrogością (narzekanie na polityków staje się paliwem popularności).</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Polscy politycy jako najgorsze zło</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Jak często słyszy się, że Polacy tylko narzekają i niczym innym się nie trudnią. A do tego chodzą nieustannie smutni. Należy do tego stwierdzenia zachować zdecydowany dystans. Brakuje w debacie pewnych „<em>głosów moralnych</em>”. Przykładowo <a href="https://lubimyczytac.pl/autor/1989/feliks-koneczny">Feliks Koneczny</a> wskazywał, że Polacy nie narzekają, bo tacy są, tylko dlatego, że mają w sercach nieustannie wypisaną pogoń za pewnym ideałem moralnym, do którego zawsze nie dorastają. Lecz – nie jest to źródłem smutku, a raczej motorem zmian, odnowy. My zaś lubimy narzekać na to, że Polacy narzekają. A narzekanie wydaje się  takim owocem jednej z największych map mentalnych – przekonania, że Polska nosi w sobie coś niedobrego.</p>
<p style="text-align: justify;">Demonizowanie polityków jest szczytem zakompleksienia Polaków. Oczywiście, kompleks ten nie dotyka wszystkich, a tych, w których umysłach panuje, czyni to w nierówny sposób. To jednak zakompleksienie Polaków nadal jest ogromne. Przyczyny mogą być różne. Między innymi uczenie się historii napisanej przez dawnych zaborców i ich optyką (a raczej propagandą), ale także nieznajomość świata. Najbardziej za Europą płaczą bowiem ci Polacy, którzy nigdy tam nie byli, lub znają ją jedynie przez pryzmat turystyki. A przecież dziś Polska jest naprawdę świetnym miejscem do życia.</p>
<p style="text-align: justify;">Z tego kompleksu bierze się przekonanie, że Polska jest wiecznie ciemna i zacofana, wiecznie kilka długości za liderami postępu. A na dodatek wiecznie nosząca jakieś pierwiastki, których należałoby się wstydzić. Oczywiście, tutaj lewica powie, że w polskim genie jest jakiś rasizm, ksenofobia, antysemityzm, nacjonalizm, czy jakkolwiek to nazwiemy (stąd dźgają nas widelcem jak kurczaka na rożnie, sprawdzając co jakiś czas, czy jesteśmy już gotowi do porzucenia własnych tradycji). I nawet jeśli większość Polaków uzna to za przesadę, to przy byle jakim obcokrajowcu, wstydzi się choćby swojej wiary. Ba, iluż „postępowych katolików” powie, że katolicyzm jest wspaniały, poza tą polską, dziwaczną odmianą… A ilu młodych ludzi, którzy przyjeżdżają do wielkich miast, wstydzi się, że pochodzi z konkretnej wsi albo miasteczka (ten problem jest szczególnie widoczny wśród młodych kobiet). Przez gardło nie przejdzie nazwa miejsca, skąd pochodzą, za to chętnie i od razu pozytywnie patrzą na osoby z innego kraju (w większości przecież też pochodzących z prowincji). W rezultacie dochodzi do piramidalnych pomyłek. Spotkani na uczelni Portugalczycy z programu Erasmus wyrażali swój zachwyt nad obecnością krzyży w miejscach publicznych, jako wyraz silnej tożsamości Polaków, nieznanej w ich kraju (tam zieje pustką). My zaś chcemy to ukryć, myśląc, że właśnie tego Zachód nie lubi, a tak postępują ludzie z kompleksami.</p>
<p style="text-align: justify;">Dochodzi do tego zatem również przekonanie o fatalizmie historycznym narodu Polskiego, który jakoby przez wieki zawsze wybierał źle, zachowywał się źle, zawsze przegrywał, zawsze był ogrywany i zawsze miał w nim panować duch romantycznego marzycielstwa. Co oczywiście nie jest prawdą, a jest raczej nieznajomością historii naszego kraju. Kompleks ten każe nam wyprzeć się kultu martyrologii, tylko na rzecz czego? Lukrowego orła? A przecież konsekwencją tej martyrologii jest zarówno odzyskanie niepodległości w 1918 roku, jak i zrzucenie jarzma komunizmu w 1989 roku.</p>
<p style="text-align: justify;">Kompleks najbardziej przejawia się w powszechnym demonizowaniu polskich polityków. Wydaje się, że dla przeciętnego Polaka polski polityk jest uosobieniem wszystkich wad i oczywiście w przeciwieństwie do polityków wszystkich właściwie innych nacji, amerykańskich, brytyjskich, francuskich, niemieckich, ale nawet i arabskich czy południowoamerykańskich, jest głupi, ciemny, chciwy i zupełnie niekompetentny. Nie mam zamiaru w żaden sposób pisać apologii polskich polityków, gdyż nie zasługują na nią. Jednak demonizowanie jest zdecydowanie przesadzone. Polscy politycy są tacy jak wszędzie. Są mądrzejsi i uczciwsi, bywają i tacy, których nazwalibyśmy nikczemnymi i leniwymi. Tak jak wszędzie.</p>
<p style="text-align: justify;">Osobny problem polega na pewnej ich mentalności co do zasad gry politycznej w Polsce, która rzeczywiście powinna być zmieniona. Polski polityk, nawet jak chce dobrze, często wchodzi do polityki bez kapitału własnego i szybko podejmuje grę dotyczącą pieniędzy. Chce być skuteczny, nawet chce coś dobrego zdziałać na rzecz innych. Szuka wtedy patrona, bierze udział w grach o finanse publiczne, ogrywa innych, lub bywa ogrywany, bierze udział w walkach na dworze swoich liderów. To rzeczywiście trzeba zmienić. Polityk, który chce być sprawczy wszędzie tam, gdzie nie powinien, jest obciążeniem dla Polski. Wielu z nich nigdy do tego momentu autorefleksji nie dojdzie.</p>
<p style="text-align: justify;">Twierdzenie, że polscy politycy są najgorsi, że to chodzący romantycy i nic nie potrafią, jest nieprawdą. Szkoda, że wśród tych, którzy mogliby mieć jakiś wpływ na polityków, przejawia się swoiste biczowanie ich. Dziś biczowanie polityków jest w modzie. Znacznie więcej by osiągnęli, gdyby idąc do tego czy innego polityka, powiedzieli mu, że „akurat z nim to uda się zrobić to i to”. Bo polityk – istota ludzka. Nikt nie lubi być tylko połajany, a nieco posłodzony, zdolny jest do tego, czy owego. Problem tkwi też w kompleksie naszych elit, które mają problem ze zdobyciem się na samodzielność. Nasze elity są przekonane, że to one sterują obywatelami i niestety, w prostej rozmowie, nie przekona się ich do tego, że tak nie jest. Samo wywoływanie emocji, nawet silnych, nie można uznać za „posiadanie sterowników do narodu”.</p>
<p style="text-align: justify;">Daleki jestem od afirmacji dla afirmacji. Człowiek rzeczywiście ma wpisane zachowanie akcentowania tego, czego w debacie nie widzi. Znacznie lepsze jest zachowywanie harmonii, afirmacja polskości, niepozbawiona obiektywnej krytyki. Patrząc jednak na to, co mówi się o Polsce, czysta afirmacja też nie byłaby zła. Polacy są do niej nieprzygotowani. Gdy powie się jedno dobre zdanie o Polsce (i nienoszące żadnej przesady), zaraz słyszy się, że nie można zapominać o wadach, że rzeczywistość nie jest taka słodka, że Polacy mają swoje przywary. Dobrze, nie odrzucam tego, ale jedno dobre zdanie też tego nie znosi – nie można nam tego przyjąć po prostu? I ten kompleks jest zarówno na lewicy, jak i prawicy. Prawica też wychowała się na pismach inteligencji, która biczowała polski naród, a poza tym tak łatwo sprowadzić Polaków do ludu głupków… skoro nie widzą rzeczywistości, takiej&#8230; jak ja… prawda? Nie dostrzegając jednak żadnych pozytywów w polskości, stajemy się niewolnikami samych siebie. Polska kultura jest jedną z najbardziej rozwiniętych w historii świata. Jest kulturą całościową, to znaczy, człowiek może w niej rozwinąć wszystkie pokłady człowieczeństwa. Jest też wspaniała swoją unikalnością. Miejmy odwagę afirmować polskość, Polskę i Polaków; nasze codzienne życie, którego wielu nam zazdrości.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Najwyższe dobro – jedność narodowa</strong></p>
<p style="text-align: justify;">W przekonaniu większości Polaków politycy powinni się ze sobą dogadać i nigdy się nie kłócić. Polacy rzekomo jednoczą się tylko w obliczu zagrożenia, a w czasie pokoju, „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”. Ta próba upolitycznienia Polaków trochę się powiodła.</p>
<p style="text-align: justify;">Politycy wywołują emocje, które można uznać, że są na granicy zdrowego rozsądku. Niektórzy z nich, jak sądzę, od dwudziestu lat nie znają innej metody uprawiania polityki i nie widzą, że pewne granice są przekroczone. Bo taka emocjonalna nienawiść wśród niektórych rzeczywiście przerosła pewien stan funkcjonowania zdrowej demokracji. Trzeba nam powiedzieć, że debata sejmowa nie służy wbrew pozorom jedności narodowej. W ogóle czynnik demokratyczny jej nie służy. Parlamenty świata są narzędziem do realizacji interesów poszczególnych grup społecznych, które reprezentują dane partie polityczne, I to jest dobre, zdrowe. U nas, z powodu mitu wiary w budowanie jedności narodowej, główne partie chcą być ogólnonarodowe, chcą obsługiwać wszystkie interesy, co oczywiście jest niemożliwe. Stąd mają narracje dotyczące spraw najważniejszych, metapolitycznych, które do żywej kości mogą poruszyć niektórych obywateli. Ale jeśli nawet po Schmitteańsku przyjmiemy, że politycy dzielą Polaków, gdyż taka jest ich metoda rządzenia i jest ona skuteczna, to bądźmy Polakami bez kompleksów. Dlaczego temu ulegamy? Nie wystarczy powiedzieć, że politycy dzielą Polaków. Jako obywatele postawmy temu tamę, bądźmy bardziej odporni na propagandę, żyjmy w jakimś sensie obok polityków. Oni, ze względu na to, że polskość jest kulturą na wskroś republikańską (w przeciwieństwie na przykład do niemieckiej), zrozumieją to prędzej czy później (raczej później) i będą chcieli uzyskać głosy, dostosowując się do nowego modelu funkcjonowania obywatelskiego. Nawiasem mówiąc strach jest silnym motorem emocji politycznych, ale nadzieja jest większa.</p>
<p style="text-align: justify;">Zgoda narodowa też tkwi głęboko w sercach Polaków. Silna debata sejmowa jej nigdy nie wytworzy i do tego nie służy. Trzeba też powiedzieć, że Polaków nie zjednoczy też Konstytucja. Zawiera ona tyle artykułów technicznych, będących wynikiem politycznej umowy, że nie przejawia wartości dla większości obywateli. A wmawia nam się w mediach (i na lekcjach Wiedzy o społeczeństwie), że nowoczesna demokracja spaja ludzi poprzez konstytucję. Może tak…, ale nasza jest tak nienowoczesna, że trudno domagać się od Polaków, aby popierali każdą literkę tego aktu. Konstytucje spajające naród zostały uchwalone dawno temu, są krótkie i treściwe. Nasza jest polityczną umową. Artykuły choćby o Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji nigdy nie będą spajać Polaków w jedną całość. Budowanie jedności narodowej wokół tego aktu jest pomyłką. Przeciwnie, raczej należałoby spajać Polaków poprzez ukazywanie potrzeby przyjęcia nowej konstytucji, odpowiadającej polskiemu narodowi, a nie polskim politykom. Moim zdaniem jesteśmy już w takim momencie, że powinniśmy ten postulat głośno podnosić.</p>
<p style="text-align: justify;">Brakuje jednak staropolskiej instytucji Zgody. Ta była utożsamiana z izbą Senatu, która była izbą arystokratyczną. Za jedność narodową powinna odpowiadać współczesna arystokracja, oczywiście nie w znaczeniu rodów i związków krwi. Brakuje nam instytucji mądrości i cnoty, która z założenia działałaby na rzecz jedności narodowej, która mediowałaby między zwaśnionymi stronami. Trudno nam przyjąć to w erze demokratyzacji. Rozumiemy zabezpieczenie wolności przez demokrację. Rozumiemy nawet silną władzę wykonawczą, która cieszy się uznaniem zawsze, gdy jest skuteczna. Ale nasza Rzeczpospolita (republika) choruje na brak zinstytucjonalizowanej nowoczesnej arystokracji, to jest elity, opartej na cnocie i działającej na rzecz zgody. Polacy chcą nowej arystokracji, bo to pragnienie można zamknąć w zdaniu: chcemy by polska elita i polscy politycy byli ludźmi najbardziej kompetentnymi i uczciwymi. Taka instytucja mogłaby też odpolitycznić to, co spaja Polaków, a co przez brak takiej instytucji, jest łupem sporów partyjnych: edukację, naukę i kulturę.</p>
<p style="text-align: justify;">Wprowadzono na wzór innych państw władzę sądowniczą, która miała strzec procedur, ram mających spajać Polskę… na wieczność? Przecież życie społeczno-polityczne jest elastyczne i dynamiczne. Każde procedury zawsze po jakimś czasie domagają się odnowy, jeśli nie zmiany. Wiedzieli to ojcowie Konstytucji 3 maja, którzy zapisali obowiązek przeglądu konstytucji pod kątem aktualności co dwadzieścia pięć lat. A nasi sędziowie bredzą o tym, że jak się ich ruszy, to padnie demokracja. Nawet jeśli galimatiasu jest trochę w Polsce dziś nieco więcej, to jakieś zmiany zachodzą. Może u niektórych utrwali się słuszne przekonanie, że prostego powrotu, do tego, co było osiem lat temu już nie będzie.</p>
<p style="text-align: justify;">Polacy są o wiele bardziej samodzielni w myśleniu niż się to politykom i intelektualistom wydaje. Oni po prostu karmią się stereotypami, nie znają Polaków. Słyszy się czasami: „Polacy na prowincji słuchają się we wszystkim księdza, który na ambonie poucza ich także w sprawach polityki”. Ilu jest duchownych, który porusza wątki polityki partyjnej na ambonie? To mit. „<em>Polak wsłuchany w księdza jak w wyrocznię</em>” &#8211; to może powiedzieć wyłącznie ktoś, kto Polaków nie zna.</p>
<p style="text-align: justify;">Potrzeba zmiany mentalności, jeśli mamy budować piękną Polskę. Politycy lubią nas dzielić, ale przecież większość z nas żyje w środowiskach, gdzie otaczają nas ludzie o różnych poglądach politycznych, pracuje w miejscach pracy, gdzie to zróżnicowanie jest jeszcze większe, a nawet żyje w rodzinach, które też się różnicują pod tym kątem. I nikt się nie zabija i nie jest prawdą, że to tylko kwestia czasu. Przeciwnie. Polityka wcale nie jest centrum naszego życia. Potrzeba zmiany mentalności – patrzenia na wyborców innej partii bez wyższości, wrogości i kompleksów. Nie chodzi wcale o obudowanie jakiejś mitycznej jedności na takim, sentymentalnym słodkim gadaniu o pokojowym współżyciu i kochaniu się wzajemnym wszystkich. Chodzi o bycie wolnym obywatelem bez kompleksów. Człowiek godny jest normalnej rozmowy, dyskusji i wypicia piwa. Czemu mamy ulegać tym przesądom, że jest kimś gorszym, bo głosuje na taką, czy inną partię.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>*</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Mapy mentalne Polaków – wielkie i rozległe jak w każdym narodzie. Nie jesteśmy tu wyjątkiem. Niewielu intelektualistów też pomaga w zmianach, gdyż, jak się często słyszy: „polska polityka jest tak nieprzewidywalna, że się nią nie zajmuję…”. A szkoda, bo, raz, że dla Polski, by coś zrobić wypadało, dwa, nieprzewidywalność może być akurat naszym atutem, a nie obciążeniem, trzy – nie ma co tchórzyć przed polskimi wyzwaniami i karmić się takim wspólnotowym stereotypem, że jak ktoś jest przeciwko polskim politykom, to jest normalny. Podchodźmy do tego zagadnienia właśnie w sposób zwyczajny, bez zacietrzewienia, bez kompleksów i bez tchórzostwa!</p>
<p style="text-align: justify;">Potrzeba nowego rozdania, potrzeba instytucjonalnego nowego rozdania. Można wybrać taktykę na przeczekanie, to jest „jak to pokolenie przeminie”, będziemy mogli zmienić Polskę. Sądzę jednak, że to taktyka błędna, w czasach pokoju za dużo jest dziedziczenia światopoglądu, a przede wszystkim za dużo ludzi, by traciło na odejściu niektórych polityków czy formacji.</p>
<p style="text-align: justify;">Potrzeba dwóch rzeczy. Przywrócenia elementarnej sprawiedliwości w kontekście potępienia komunizmu, co jest dziś podważane. Osoby wychowane na antyklerykalizmie Jerzego Urbana i na socjalnych zabawach Edwarda Gierka dziś stoją wyprostowani, sądząc, że reprezentują jakieś szczególne dobro i wielu Polaków ma pewien dysonans poznawczy (niestety, zbywa to często stwierdzeniem, że „smarkacze nie znają historii”). A przede wszystkim trzeba budować narodowe poparcie dla zmiany Konstytucji, bo to ona może wcielić w sposób widoczny zmianę mentalną. To wokół tej idei, jako wcielenia zmiany mentalnej, jako odnowa Polskiego Państwa, powinniśmy dziś jednoczyć naród.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="https://www.noweksztalty.pl/author/michal-kmiec/">Więcej tekstów autora znajdziesz pod linkiem.</a></p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/zlamac-mapy-mentalnej-polskiej-polityki/">Złamać mapy mentalnej polskiej polityki</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Polski Trump przyszłym prezydentem RP?</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/polski-trump-przyszlym-prezydentem-rp/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=polski-trump-przyszlym-prezydentem-rp</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Michał Kmieć]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 12 Nov 2024 12:23:14 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[#polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[prawica]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=2867</guid>

					<description><![CDATA[<p>47. prezydentem Stanów Zjednoczonych Ameryki został ponownie Donald Trump – miliarder, ekscentryk, dziś można także powiedzieć – polityk z krwi i kości przyprawiający o mdłości elity liberalne i lewicowe, które zna na wylot. W tej sytuacji (dodajmy upadek rządu niemieckiego), potrzeba refleksji w Polsce na temat kierunku naszej rodzimej prawicy, by przypadkiem nie zatrzymać się [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/polski-trump-przyszlym-prezydentem-rp/">Polski Trump przyszłym prezydentem RP?</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><b>47. prezydentem Stanów Zjednoczonych Ameryki został ponownie Donald Trump – miliarder, ekscentryk, dziś można także powiedzieć – polityk z krwi i kości przyprawiający o mdłości elity liberalne i lewicowe, które zna na wylot. W tej sytuacji (dodajmy upadek rządu niemieckiego), potrzeba refleksji w Polsce na temat kierunku naszej rodzimej prawicy, by przypadkiem nie zatrzymać się jedynie na skandowaniu nazwiska obcego-zaprzyjaźnionego przywódcy w polskim Sejmie, </b><b>lecz </b><b>by także wybory prezydenckie w Polsce okazały się tryumfem.</b></p>
<p class="western" align="justify">Nie chcąc dokonywać wielkiej analizy, dlaczego Trump wygrał wybory za oceanem, warto zauważyć, że Partia Republikańska – amerykańska prawica, przyjęła w ostatnim czasie rys prawicy bardziej europejskiej, dość zbieżnej także z polską prawicą, reprezentowaną zwłaszcza przez partię Prawo i Sprawiedliwość. Z partii, która reprezentowała ogromne bogactwo starych kapitalistów (old money) i wolnych kowbojów i ranczerów, istotną częścią elektoratu stali się robotnicy, bezrobotni i porzuceni Amerykanie w „pasie rdzy”. Partia Republikańska nie jest tam, gdzie Milton Friedman i reaganomika. Bliższy jest mu dzisiaj solidaryzm gospodarczy o silnych narodowo-konserwatywnych cechach. A jednak nie ulega wątpliwości, nie ma znaku równości między polską a amerykańską prawicą, to jednak nawet jeśli uznamy, że Polacy są trendsetterem narodów i pewne idee, które w Polsce wcześniej „zakwitły” (a nawet przekwitły, gdyż prawica straciła władzę w momencie, gdy Zachód skręca na prawo), nie oznacza to, że i od największych nie można podpatrzeć istotnych elementów, które będą grały „prawicową melodię” modną w świecie łacińskim, której trzeba nauczyć się na pamięć.</p>
<p class="western" align="justify">1. Partia Republikańska poszerzyła swoją bazę wyborców o te grupy, które dziś w Polsce od lat stanowią podstawową bazę wyborczą polskiej prawicy. Chodzi o to, by polska prawica mogła umocnić się w tych grupach społecznych, które w Polsce „mogą należeć do prawicy”, a w Ameryce „należą od dawna”. Obok narodowego solidaryzmu, potrzeba mocniej wyakcentować cechy klasycznego republikanizmu mocno osadzone w polskiej tradycji. W czasie wojen za wschodnią granicą czy dopiero co przeżytej powodzi na Dolnym Śląsku, dziś potrzeba przypomnieć klasyczną tradycję wolnościową („prawa za obowiązki”) – wolności do, a dopiero potem wolności do. Coraz bardziej popularna staje się <b>postawa odpowiedzialności za wspólnotę, za Polskę</b>. Chcemy takich polityków i Polacy chcą tacy być. Wziąć w swoje ręce za obronę cywilną, za bezpieczeństwo. Potrzeba promowania i afirmacji już istniejącej istotnej grupy polskich patriotów, którzy nie uciekają od obowiązków. W tym sensie można powiedzieć – potrzeba trafić do „wolnych republikanów”, rodzących się młodych elit osadzonych w myśleniu geopolitycznym, ludzi ambitnych, ale nie egoistycznych. Nie jest to prosty populizm – „damy wam coś”, lecz najpierw docenienie postawy służebnej, a następnie obietnica praw: mniejszej biurokracji w pierwszej kolejności. W tym aspekcie wręcz wolnym odłogiem leżą elity małomiasteczkowe i drobni przedsiębiorcy, którymi dziś nikt się nie zajmuje. Wolność, lekki narodowy protekcjonizm i obietnica odbiurokratyzowania pojawiały się incydentalnie w kampanii w roku 2015. Dziś to grupy „wykluczone”.</p>
<p class="western" align="justify">2. Tak amerykańska, jak i polska prawica stoją <b>prowincją</b>. Polskie rządy prawicowe podniosły zamożność tej części Polski, dokonując tzw. rewolucji godnościowej. Najubożsi i zapomniani uzyskali elementarną podmiotowość. Państwo uczyniło z nich obywateli. Krok ten nie został zakończony, ponieważ wojna na Ukrainie i kryzys gospodarczy wynikły z działań mających przeciwdziałać pandemii, doprowadziły do inflacji i kolejnej fali ubożenia Polaków. Jednocześnie polska prowincja dzięki owej rewolucji stała się Polską aspiracyjną, Polską ambitną, która dzięki rybie, oczekuje wędki, by móc pnąc się w górę. Nie zapomniawszy o pierwszym elemencie, trzeba położyć aspekt na tę okoliczność i zaproponować drugą rewolucję godnościową. W gruncie rzeczy nikt nie chce być parweniuszem. Należy zaproponować wielki <b>narodowy plan dla polskiej prowincji, tak by życie na wsi i w małym miasteczku dawało ludziom atrakcyjne perspektywy</b> (na wsi są one już miejscami realne, chociaż niewypromowane i w świadomości społecznej, zwłaszcza młodych kobiet, nieuświadomione), ale małe miasteczka i polska powiatowa wciąż nie wie, gdzie zmierza, wciąż czuje się przez państwo opuszczona. Z punktu widzenia społecznego to najważniejsze zadanie dla polskiej prawicy: powstrzymać exodus ambitnych młodych z prowincji do miast, którzy otrzymali tę możliwość dzięki „pierwszej rewolucji”. Docenianie wsi i ochrona najuboższych to fundament, ale nie meta.</p>
<p class="western" align="justify">3. Donald Trump wiele swoich przemówień poświęcił sprawom gospodarczym. Nie zrezygnował jednak z agendy konserwatywnej. Nie zapomniał o tych wyborcach. Sprawy ekonomiczne (jakkolwiek dziś wciąż uznaje się je za najważniejsze), bynajmniej nie są wyizolowane od wojen kulturowych. W wyborach prezydenckich kandydaci prawicy nie powinni promować konsumpcjonistycznej wizji bogacza, zapominając o tym, że „nie samym chlebem żyje człowiek”. <b>Postawa konserwatywna, osadzona w polskiej kulturze i tradycji, nie powinna być ani sztuczna, ani okrojona.</b> Postawa pochwały wobec tradycji nie może być supermarketem – to przyjmuję, to dziś odrzucam, gdyż jest niepopularne. Jednakże Trump trafiał najczęściej w te punkty, które dziś w Ameryce były najistotniejsze (woke, gender, operacje zmiany płci u nieletnich). To droga, którą można wykorzystać. Polskie społeczeństwo w całości jest o wiele bardziej konserwatywne, niż się wydaje, o wiele bardziej tradycyjne i patriotyczne; tylko trzeba zrozumieć (wbrew poprzednim kampaniom prawicy), że ów konserwatyzm nie jest wszędzie równomierny, nie wygląda tak, jak w Warszawie, Gdańsku, czy Wrocławiu. W wielkich miastach ten kontrast jest o wiele większy, ale już w Polsce powiatowej, jak w Elblągu, Kaliszu, czy Tarnowie ludzie nie czują się zaatakowani w swej tradycji; będąc bardziej liberalni, wciąż uczęszczają do kościoła, na groby w listopadzie, na rodzinne wigilie. Mocniejsza afirmacja wartości rodzinnych i wspólnotowych jest czymś, na co czekają, czego pragną. Może tu pomóc charakter polskich partii politycznych. Polska jest bardziej konserwatywna niż Zachód, gdyż polska prawica pod kątem światopoglądowym jest na czele zachodniej prawicy, polscy liberałowie i polska lewica zaś jest na tyle zachodniej lewicy. Skręt na prawo Europy i Ameryki przypomina jako żywo to, co w Polsce słyszymy od lat. Z kolei nasze rodzime partie lewicowo-liberalne, wciąż próbują dobijać do tego, co głoszą jako postęp, a to na zachodzie staje się skansenem i muzeum. Tej szansy niestety mało kto zauważa.</p>
<p class="western" align="justify">4. Kolejny punkt wiąże się z poprzednim. W istocie polska kultura polityczna od Kadłubka mocniej osadzona jest na etyce cnót Arystotelesa niż ideach Platońskich, stąd Polacy o wiele mocniej pragną polityka o takich cechach jak: uczciwość, pracowitość i odwaga. Są w stanie zaakceptować polityka o nieco odmiennych poglądach niż własne, o ile uznają polityka za kogoś prawdziwego, autentycznego, pełnego życia, pewnego siebie i oczywiście – skutecznego. Kimś takim jest też Donald Trump – nie udaje, nie zakłada fałszywych masek. <b>Prawica nie powinna szukać nijakiego, beztwarzowego kandydata, który w obliczu modniejszych idei liberalnych, wobec oponenta nie wyjdzie na zbyt radykalnego.</b> Przeciwnie, jeśli mocno osadzi się kandydata w życiu zwykłych Polaków i odpowie się na ambicje i aspiracje polskiej prowincji, należy postawić na radosną wyrazistość kandydata, na człowieka z „krwi i kości”. Tak jak Trump, kandydat na prezydenta, o ile nie straci pewnej sympatii i takiej pogody ducha, w sposób szczególny może być, może nie tyle bezczelny, ile pozytywnie zuchwały, z nutą ułańskiej fantazji, która charakteryzuje ludzi wolnych. Nie stawiajmy na demokratyczne poddaństwo ludzi poprawnie ułożonych. Nijakość i miałkość nie odpowiada polskiemu republikanizmowi. Polacy tacy nie są. Zresztą ten punkt może także przysporzyć poparcie części naszych elit. Trump nie wygrał w Nowym Jorku, ale jest lubiany w tym mieście. Wbrew temu, co sądzi część Polaków, którzy aspirują do klasy średniej, zuchwałość, szorstkość, może nawet cynizm to postawy, które charakteryzują ludzi władzy i pieniędzy, a nie elegancja, nie uniżoność, czy fałszywa dyplomacja. Nie bać się – to postawa, która powinna przebijać się przez całą polską prawicę.</p>
<p class="western" align="justify">5. W tym kontekście należy dokonać transformacji polskiej polaryzacji społecznej. Pewna część tzw. normalsów jest rzeczywiście wrażliwa na to, że Polacy są politycznie skłóceni. Jednak przejście na pozycje polityki realnej, a nie partyjnej, <b>przejście na pozycje proaspiracyjne i prorozwojowe (które dla wyborców niezdecydowanych są o wiele ważniejsze)</b>, to kierunek, który zakopuje podział, bez względu na wyrazistość poglądów kandydata. Wreszcie trzeba podkreślić, że <b>każda zdrowa wspólnota akceptuje i znajduje w przestrzeni publicznej miejsce dla tych, którzy kontestują wspólnotę i kształt</b>, który jej proponujemy. Tu nie ma innego kierunku (choć to temat już na inny, o wiele dłuższy esej) jak zaproponować reformę ustrojową dla Polski, nową konstytucję, czy jak mówią geopolitycy &#8211; „nową umowę społeczną”, odnawiającą całą wspólnotę polityczną, jaką jest Polski Naród. Nie w opozycji do, lecz jako wyraz modernizacji państwa, nowoczesnej odpowiedzi instytucjonalnej dla współczesnych Polaków. Chcemy zakopać podziały społeczne w Polsce – zaproponujmy nową wizję państwa, zamiast miałkości powrotu do lat 90., które nigdy nie wrócą i wzywania do „zgody dla samej zgody”. Taka miałkość co prawda jest w stanie wygrywać, jeśli nikt nie zaproponuje tzw. normalsom czegoś sensowniejszego (vide październikowy sukces Szymona Hołowni). Jednak przy pierwszym blasku czegoś konkretniejszego, taka zgoda narodowa traci swój blask i staje się kiepskim dowcipem.</p>
<p class="western" align="justify">Na przełomie listopada i grudnia poznamy prawdopodobnie dwóch najważniejszych kandydatów na prezydenta Polski. Polska prawica ma jak najbardziej szansę wygrać te wybory. Powszechnie uważa się, że wystawienie kandydata o wyrazistych, wręcz betonowych poglądach partyjnych, gdyż to odstraszy „normalsów, centrum, zdroworozsądkowych”, będzie skutkować porażką wyborczą. I to prawda. Sęk w tym, by spersonalizować (i odpartyjnić) kandydata. Postawić na wyrazistość konkretnej osoby, na jego silny charakter, a nie partyjny przekaz. To jest różnica, którą zrobił Donald Trump jeszcze przed pierwszą kadencją, gdy wszedł do Partii Republikańskiej zupełnie nie z mainstreamu tego starego politycznego molocha. Nadto z pozycji „wcielony diabeł”, stał się po raz drugi prezydentem zwykłych Amerykanów. Dominować w przekazie powinna zatem radosna śmiałość, odwaga w przywiązaniu do tradycji, <b>nadzieja</b>, by (sic!): „make Poland great again”, a przede wszystkim przywiązanie do rzeczywistości takiej, jaka jest, <b>bez bujania w nijakości, charakteryzującej prawicowych tchórzy, zagonionych do narożnika i oszołomionych po dotkliwych ciosach, ledwo stojących na nogach, którzy tak bardzo przejęli się wizją umierania tradycji narodowej, zwątpiwszy w nią, chcą postawić na kandydata jak najbardziej akceptowalnego dla liberalnego mainstreamu</b>. Zdrowy uczciwy człowiek posiada przeciwników. Spierajmy się z nimi kulturalnie i na wesoło, bez zadęcia, jako coś oczywistego, a nie jako coś równorzędnego. <b>Jeśli nasza wiara jest pewna co do wartości rodziny, narodu i życia (w tym znaczeniu, że życie ma sens i warto być szlachetnym) – naprawdę, nie mamy się czego bać. </b></p>
<p class="western" align="justify">Czy polską prawicę stać na charyzmatycznego, silnego lidera na czasy światowego (i polskiego) przełomu?</p>
<p align="justify"><a href="https://www.noweksztalty.pl/author/michal-kmiec/">Sprawdź inne artykuły tego autora</a></p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/polski-trump-przyszlym-prezydentem-rp/">Polski Trump przyszłym prezydentem RP?</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nim się wszyscy poobrażamy &#8211; A. Leszczak</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/nim-sie-wszyscy-poobrazamy-a-leszczak/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=nim-sie-wszyscy-poobrazamy-a-leszczak</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 Oct 2024 16:29:22 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[antyliberalizm]]></category>
		<category><![CDATA[ideologia]]></category>
		<category><![CDATA[#polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[prawica]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=2836</guid>

					<description><![CDATA[<p>Utarło się przekonanie, że prawica umacnia się przez podział. Choć powstało jako ironiczna reakcja na coraz to nowe organizacje tworzone z rozpadu istniejących, przyjęliśmy to jako pewną normę. Trudno nawet sobie wyobrazić sytuację przeciwną – łączenie się grup o podobnym profilu – a jeśli się zdarzy, traktowana jest jako „wrogie przejęcie”. Tym oto sposobem istnieją [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/nim-sie-wszyscy-poobrazamy-a-leszczak/">Nim się wszyscy poobrażamy – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Utarło się przekonanie, że prawica umacnia się przez podział. Choć powstało jako ironiczna reakcja na coraz to nowe organizacje tworzone z rozpadu istniejących, przyjęliśmy to jako pewną normę. Trudno nawet sobie wyobrazić sytuację przeciwną – łączenie się grup o podobnym profilu – a jeśli się zdarzy, traktowana jest jako „wrogie przejęcie”. Tym oto sposobem istnieją w Polsce setki, jeśli nie tysiące zrzeszeń, które powstały przede wszystkim ze względu na niesnaski, a nie realną potrzebę. Co więcej, im mniejsza i bardziej wyspecjalizowana grupa, zazwyczaj mniej chętnie współpracuje z innymi, zamykając sobie możliwości. Taki układ mógł mieć sens, gdy prawica była w naszym kraju po stronie dominującej. Gdy nowe twory powstawały jak grzyby po deszczu, przyciągając dziesiątki, a nawet setki osób, a podziały dawały motywację do poszukiwania nowych dróg działania, a czasem pozwalały się odciąć od nieco skompromitowanego poprzednika.</p>
<h3 align="justify"><b>Już nie jest pięknie</b></h3>
<p align="justify">Nim się jednak obejrzeliśmy, czasy się zmieniły. Idee prawicowe nie są już wiodącymi zarówno w polityce, jak i w zwyczajnym, szarym życiu ludzi. Przyczyn tego jest wiele. Po 89 roku pragnęliśmy jak najszybciej „dogonić Zachód”. Te szczęśliwe krainy kojarzyły się z powszechnym dobrobytem, wyższym poziomem życia, pełnymi półkami w sklepach i bezpieczeństwem finansowym. Gonimy więc króliczka, cieszymy się, gdy Polska jest „zieloną wyspą”. Owe społeczne pragnienie zostało jednak w praktyce zredukowane do kwestii ekonomicznej z niewielką domieszką „dobrze działającego państwa”. Nie pragnęliśmy dążyć za ideami zachodnimi – bo właściwie ich nie było. Przez kilkadziesiąt lat nieszczególnie nas obchodziły, aż do czasu próby narzucenia prawa dotyczącego migrantów, aborcji, sformalizowanych związków homoseksualnych czy ekologii.</p>
<p align="justify">Nie pielęgnując swoich wartości, staliśmy się jak jałowa ziemia, która poddana pod troskliwą rękę ogrodnika, jego ziarna i nawozy wydaje plony takie, jakie sobie zażyczył. Daleko idące stwierdzenie? Być może, jednak czy istniały w Polsce wielkie idee, projekty dotyczące przemiany myślenia, działania, życia wywodzące się od prawicy? Skupiano się co najwyżej na konserwatyzmie – obronie tego, co już znane i uznawane za dobre – co nieodmiennie kończy się tak samo: powolną przegraną (pisałam o tym więcej w <a href="https://www.noweksztalty.pl/zmieniaj-albo-gin-a-leszczak/">tym</a> tekście). Nawet Kościół nie ma energii ani siły przebicia, by być ważnym i poważanym głosem kształtującym debatę publiczną, ograniczając się do najwyżej do pisania listów odczytywanych w niedziele i gorących apeli.</p>
<p align="justify">Jesteśmy więc w sytuacji, gdy Polska nie jest już krajem prawicowym. Rządzona przez liberałów, z ustawami uderzającymi w kolejne strefy życia społecznego, wycofująca się z podejścia prospołecznego i socjalnego (troska o słabszych jest w pełni katolicka!). Tymczasem wiele organizacji z tej strony sceny politycznej zachowuje się tak, jakby wciąż to ona nadawa ton. Pozwalamy sobie na wzajemne obrażanie się i pielęgnowanie urazów. Smutną normą jest bojkotowanie wydarzeń czy projektów, bo strona organizująca nie w pełni popiera metody działania strony zaproszonej, a brak zgody na zmianę zasad pod tych drugich skutkuje zerwaniem kontaktu. Rzecz jasna, zdaję sobie sprawę z tego, że istnieje część grup, z którymi w praktyce działać się nie da, bo bądź to przejmą to wyłącznie dla siebie, bądź to są tak miałkie i niesprawne, że pożytek z nich żaden.</p>
<h3 align="justify"><b>A na lewo…</b></h3>
<p align="justify">Prawica się (raczej) dzieli, a jak z lewicą? Tu sytuacja jest nieco bardziej złożona. Istnieją znaczące i stabilne ośrodki – od dziennikarskich, przez prawne, artystyczne, na działających lokalnie skończywszy. Niektóre tracą na znaczeniu, inne zyskują. Zdarzają się awantury, oskarżenia o defraudację środków, molestowania i gwałty. Na prawicy lubimy się śmiać ze szczególnie źle prezentujących się i niemądrze wypowiadających się osób, przez co powstaje mylne wrażenie, że ludzie ci generalnie nie prezentują sobą wysokiego poziomu, a więc i skuteczności. Obserwacja i doświadczenie uczy jednak, że to owszem medialna, ale skrajność, mimo istnienia której zmiany zachodzą zgodnie z ich zamiarami.</p>
<p align="justify">Nie mogą nam umknąć wiecznie wojny postaw bardziej radykalnych z tymi spod sztandaru „umiarkowanego postępu w granicach prawa”. Dokładnie analizowane są konflikty między klasycznymi feministkami a tymi pro-trans w sprawie tego, kto może brać udział w kobiecych sportach zawodowych, czy też odnośnie prostytucji. Obie strony zaciekle bronią swoich racji, a wygrana jest raz po jednej, raz po drugiej stronie. Jednak niezależnie od wyniki tego starcia dochodzi do przesunięcia okna Overthona. Społeczeństwo stopniowo przyzwyczaja się do kolejnych przesunięć tego, co jest dozwolone, a następnie pożądane.</p>
<p align="justify">Często ma to miejsce przez reakcję szokową: na jaw wychodzi coś zupełnie niedozwolonego, a nawet niewyobrażalnego dla większości, po czym następuje „cywilizowana i kulturalna dyskusja”. W jej toku zostaje ustalony konsensus zazwyczaj nie tak daleko idący jak pierwotny pomysł, jednak i tak zmieniający postrzeganie świata, a nawet prawo. Tak było w przypadku „Margota”, fizycznym ataku na furgonetkę, starć z policją, wieszania tęczowych flag i innych ekscesów, które przez lewicowe autorytety perfekcyjnie wytłumaczone, czy też podawania blokerów dojrzewania i operacji ingerujących w płciowość u dzieci w UK i Skandynawii. Przykłady można mnożyć, efekt jest ten sam: za normalne uznaje się coś, co powinno powodować słuszny gniew. Przeciwników określa się odpowiednim mianem (homofobów, transfobów, szowinistów, rasistów, faszystów…). W wielu kręgach takie obelgi mają tak dużą siłę oddziaływania i skutki, że bez bardzo silnego przekonania o swojej racji, a nawet pomocy prawnej wybiera się milczenie.</p>
<h3 align="justify"><b>Na co nam to wszystko?</b></h3>
<p align="justify">Na prawicy próżno szukać podobnego trendu. Jesteśmy generalnie dużo silniej przywiązani do swoich zasad i prawd, a każda większa różnica w poglądach i działaniu wywołuje odruch odrzucenia. Prędzej wyśmiejemy, niż dopytamy czy poszukamy wspólnych punktów. To pochodna naszego podejścia do prawdy – skoro jest tylko jedna, inni muszą się z definicji mylić. Do tego różnice są zarówno na poziomie społecznym, jak i ekonomicznym. Na lewicy zdecydowana większość jest liberalna ekonomicznie, solidarystów można policzyć na palcach jednej ręki. Nie znaczy to jednak, że nie istnieją, a należy do nich choćby <a href="https://nowyobywatel.pl/">Nowy Obywatel</a>, z którego redaktorem naczelnym Remigiuszem Okraską Nowe Kształty nagrały <a href="https://www.youtube.com/watch?v=uJ-7d9T2u2k">wywiad</a>. Kończąc przerwę reklamową – prawica ma w sobie cechy od początku predysponujące ją do uznania swoich poglądów i działań jako jedynych słusznych.</p>
<p align="justify">Nie neguję tu istnienia obiektywnej prawdy, ale proponuję zastanowienie się nad tym, jak daleko ona sięga. Poza szczególnymi przypadkami jawnego działania na szkodę, wiele grup ma bardzo zbieżne poglądy i cele. I to nad na nich warto się skupić. Skoro jesteśmy w defensywie, nie wypada wybrzydzać. Mniej „najmojszej racji” i „jedynych słusznych podejść”, więcej chęci zrozumienia. A także zastanowienia się, czego właściwie chcemy? O co walczymy, na rzecz czego działamy? Konieczność zrewidowania, a czasem nawet dokładnego określenia celów będzie odżywcze. Jeśli będziemy dalej trwać w swoich oblężonych już nie twierdzach, a chatach, poobrażani na siebie, nawet nie zauważymy, jak wiele tracimy.</p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/nim-sie-wszyscy-poobrazamy-a-leszczak/">Nim się wszyscy poobrażamy – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zmieniaj albo giń! &#8211; A. Leszczak</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/zmieniaj-albo-gin-a-leszczak/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=zmieniaj-albo-gin-a-leszczak</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 08 Aug 2024 15:45:44 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[antyliberalizm]]></category>
		<category><![CDATA[#polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[ideologia]]></category>
		<category><![CDATA[prawica]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=2784</guid>

					<description><![CDATA[<p>W narracji szeroko pojętej prawicy niczym mantra przewija się stwierdzenie, że musimy czegoś bronić. Rodziny, życia, wartości, religii. Nie jest to pomysł zły – marne są jego skutki. Pasywna obrona na nic się nie zda, bez aktywnego kształtowania zostaniemy zepchnięci do podręczników historii. Na początek zachęcam do pewnej zabawy. Wpiszcie w wyszukiwarkę (bez lokowania produktu) [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/zmieniaj-albo-gin-a-leszczak/">Zmieniaj albo giń! – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">W narracji szeroko pojętej prawicy niczym mantra przewija się stwierdzenie, że musimy czegoś bronić. Rodziny, życia, wartości, religii. Nie jest to pomysł zły – marne są jego skutki. Pasywna obrona na nic się nie zda, bez aktywnego kształtowania zostaniemy zepchnięci do podręczników historii.</p>
<p align="justify">Na początek zachęcam do pewnej zabawy. Wpiszcie w wyszukiwarkę (bez lokowania produktu) hasło „bronimy” lub „brońmy” i zobaczcie, co strona nam podpowie jako rozwinięcie. Najprawdopodobniej zdecydowana większość haseł będzie związana z zachowaniem tego, co jest nam znane, ważne i… prawicowe. O ile po wyszukaniu samego hasła „brońmy” pojawiają się nieliczne inicjatywy lewicowe, jak obrona Romów czy sędziów, tak przeważają związane z prawą stroną sceny politycznej. Podobnie jak skojarzenia, które prawdopodobnie rodzą się w Waszych głowach: bronimy krzyża w szkołach i urzędach, dzieci nienarodzonych, gotówki, polskiego mundury lub maluchy – inicjatywa sprzed kilku lat sprzeciwiająca się obowiązkowi wysłania do szkoły podstawowej sześciolatków.</p>
<p align="justify">W polskim życiu politycznym i społecznym związanym z prawicą dominuje konserwatyzm. Odkładając na bok naukowe podziały, a odnosząc się do tego, z czym zazwyczaj mamy do czynienia – kładzie nacisk na zachowanie nie do końca określonej tradycji, zwyczajów i na swój sposób „zdrowego rozsądku”, które jest echem prawa naturalnego. Zdziwieniem napawałoby dziwienie się: w końcu <i>conservare (</i>zachowywać) jest właśnie tym. Polską cechą jest to, że nacisk u nas jest kładziony nie na formę rządów – słyszeliście na poważnie o monarchistach? &#8211; a kwestie obyczajowe i społeczne. Przyczyna prawdopodobnie leży w przemianach ustrojowych z końca XX wieku, gdzie demokracja parlamentarna był tak bardzo oczywistym, że jedynym wyborem. Podobnie ma się z ekonomią, większość zgadza się na jakąś formę wolnego rynku. Po kilku latach większość przyzwyczaiła się do „socjalistycznego” 500+ i nawet w pewnym wyczekiwaniem obserwuje zapowiedzi kolejnych dopłat.</p>
<p align="justify">Konserwatyzm przeciwstawia się natomiast rewolucji, kojarzonej właściwie wyłącznie z ruchami skrajnie lewicowymi, rewolucją francuską czy bolszewicką, ewentualnie rozruchami antyrządowymi (zauważmy, że Solidarność nie określała siebie jako ruch rewolucyjny!). Przez to polskiej myśli zupełnie obce są koncepcje takie, jak konserwatyzm rewolucyjny, przez ten przymiotnik skreślany, zanim dojdzie do głębszej jego analizy – choć w krajach zachodnich jest brany pod uwagę na tyle poważnie, że został określony jako wywrotowy, niebezpieczny i potencjalnie totalitarny. Jedną z najważniejszych cech rewolucji jest jej gwałtowność, przejawiająca się w wielu wymiarach. To radykalizm postulatów, szybkość przemian konieczna do jej powodzenia (nim wcześniejszy porządek zdąży się okopać, przechodząc w uciążliwą wojnę pozycyjną – przysłowiową lub nie), pewność siebie i sam pęd do przemian jest dla wielu prawicowców odrzucający.</p>
<p align="justify">Odpychająca wizja rewolucji brutalnie, w płomieniach i strugach krwi jest tym, co tych samych prawicowców sprowadza na polityczne i społeczne manowce. Pragną być dystyngowani, porządni, zachowywać się właściwie, tak, by nikt nie oskarżył ich o jakąkolwiek zdrożność – a wbrew temu, co o sobie myślimy, <i>cancel culture</i> i u nas jest silna, choć nie nazywa się w ten sposób. Zamykają się w bezpiecznych, przewidywalnych przestrzeniach. Robią to zarówno politycy, jak i Kościół czy publicyści. Niewiele jest takich, którzy są w stanie wyjść poza narzekanie i wezwanie do „przywrócenia właściwego porządku” – jak jednak to przywrócenie ma zajść w świecie przepełnionym liberalizmem i postmodernizmem? Dotychczasowe fundamenty nie są tak niezmienne, jakie się wydawały jeszcze do niedawna, kolejne granice są przekraczane. Mądrymi tekstami i płomiennymi petycjami nic się nie zmieni.</p>
<p align="justify">Trzeba nam uznać, że Polska czy szerzej – Europa nie są już terenami kulturowo katolickimi, chrześcijańskimi, w głównym nurcie przekazu. Otwarcie Igrzysk Olimpijskich w Paryżu, które zszokowało wielu, nie wzięło się znikąd. Nie jest wydarzeniem odosobnionym, wyjątkiem, ekscesem elit, które nieświadomie przeholowały. Organizatorzy wiedzieli, że mogą sobie na to pozwolić, bo chrześcijanie nie są żadną siłą polityczną, która mogłaby im na jakikolwiek sposób zagrozić. Oparcie na Kościele katolickim, nam najbliższym, który jeszcze niecały wiek temu był poważaną siłą nie ma sensu. Ten sam Kościół kilkadziesiąt lat temu świadomie, stopniowo rezygnował z bycia częścią bieżącej polityki – a okazjonalne listy Komisji Episkopatu Polski można w praktyce pominąć, bo nie robią niemal na nikim wrażenia. No, może na dziennikarzach Gazety Wyborczej, która zawzięcie tropi wszelkie wpływy znienawidzonej przez nich instytucji, wywołując w wiernych jedynie gorzki śmiech.</p>
<p align="justify">Do wyjścia ze potrzebne jest swoiste myślenie rewolucyjne. Nie polegające na niszczeniu i paleniu, ale na uznaniu, że dotychczasowe formy uległy wyczerpaniu. Życie w świecie przesytu paradoksalnie nie daje odpowiedzi na najbardziej palące pytania – nie pozostaje nam nim innego, jak wykreować własne. Korzystając z wiedzy i idei poprzednich pokoleń, jednak nie traktując ich dogmatycznie, ale jako obserwacje, które muszą być przefiltrowane przez uwarunkowania współczesności. Co jednak ważne, nie poprzez trzymanie się jakiegoś żelaznego kanonu, ale z otwartością na te niekojarzone z naszym nurtem, a nawet obrazoburcze. Sama wiedza to za mało, bo nawet najtęższe mózgi zamknięte w metaforycznej (albo i nie) piwnicy zmienią co najwyżej kilku znajomych z grup online.</p>
<p align="justify">Doświadczenie uczy, że trwała zmiana jest w stanie przyjść jedynie przez elity. Nie oznacza to z automatu pójście w politykę, ale oddziaływanie w swoim otoczeniu, na takim poziomie, na jakim się znajdujemy. Tu niezbędne będą kolejne cechy rewolucyjne: zadziorna pewność siebie i energia wynikająca ze świadomości tego, czego częścią się jest. To jak umysł młodzieńca, który nie wie, że się nie da, i właśnie dlatego mu się udaje, nie przejmując się zastanymi konwenansami i przekonaniami. Wreszcie, społeczność – bez ludzi podobnych sobie łatwo się wypalić, zabrnąć w ślepy zaułek, a przede wszystkim być nieskutecznym. Choć nie możemy liczyć na to, że przykryjemy lewicowców i liberałów czapkami, to zorganizowana mniejszość ma oddziaływanie znacznie silniejsze i jest skuteczniejsza, niż niezorganizowana większość. Jeden z paradoksów demokracji. Choć nie wiemy, co przyniesie przyszłość, to pozostawienie jej biegu historii byłoby zmarnowaniem danej nam szansy.</p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/zmieniaj-albo-gin-a-leszczak/">Zmieniaj albo giń! – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Czas skończyć z liberalną demokracją</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/czas-skonczyc-z-liberalna-demokracja/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=czas-skonczyc-z-liberalna-demokracja</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jakub Nawrot]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 21 Jul 2024 07:30:16 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[#polityka]]></category>
		<category><![CDATA[antyliberalizm]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[ideologia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=2755</guid>

					<description><![CDATA[<p>Przez ostatnie 35 lat głównym paradygmatem polskich elit politycznych oraz większości społeczeństwa było to aby było jak ,,na Zachodzie&#8221;. Coś co jednak działało kiedyś nie znaczy, że będzie tak zawsze. W końcu jak śpiewała Anna Jantar ,,Nic nie może przecież wiecznie trwać&#8221;. Podobnie jest z liberalną demokracją. W coraz mniejszym stopniu Polska jest beneficjentem tego [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/czas-skonczyc-z-liberalna-demokracja/">Czas skończyć z liberalną demokracją</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p align="JUSTIFY"><b>Przez ostatnie 35 lat głównym paradygmatem polskich elit politycznych oraz większości społeczeństwa było to aby było jak ,,na Zachodzie&#8221;. Coś co jednak działało kiedyś nie znaczy, że będzie tak zawsze. W końcu jak śpiewała Anna <a href="https://www.youtube.com/watch?v=frcF89Uos4s">Jantar</a> ,,Nic nie może przecież wiecznie trwać&#8221;. Podobnie jest z liberalną demokracją. W coraz mniejszym stopniu Polska jest beneficjentem tego systemu, a w coraz większym staje się on dla nas kulą u nogi.</b></p>
<p align="JUSTIFY">System w którym żyjemy dał nam w ostatnich 35 latach dużo. Nie są jedynie publicystycznymi enucjacjami twierdzenia o <a href="https://www.youtube.com/watch?v=_wL-mQcxWMI">,,złotym</a> wieku&#8221; Polski. Chwalenie III RP ma jednak miejsce bez przerwy w mediach głównego nurtu. Nie będę więc rozwijał tego wątku.</p>
<p align="JUSTIFY"><b>System ma awarię</b></p>
<p align="JUSTIFY">Ostatnie 10 lat to stały wzrost napięcia i chaosu na świecie. Elity dotychczasowe przestały radzić sobie z kryzysami. Zachód jest pogrążony w wielowymiarowej depresji zarówno <a href="https://kulturaliberalna.pl/2019/09/06/jacek-dukaj-przyszlosc-praca-czlowiek-rozpacz-egzystencja/">wewnętrznej</a> jak i zewnętrznej. Co ważne nie widać na horyzoncie jaskółek poprawy sytuacji, wręcz przeciwnie. Każde z państw ma oczywiście swoje unikalne problemy, jednak jeden z nich jest wspólny dla wszystkich: liberalna demokracja jest za słaba.</p>
<p align="JUSTIFY">Liberałowie zakochani w swoim ustroju i mówiący, że potrzebujemy jej jeszcze więcej przypominają więc w tej sytuacji lekarza, który na każdą dolegliwość przepisuje ten sam lek.</p>
<p align="JUSTIFY">System w miarę się sprawdzał w czasie jednobiegunowych chwil i innych <a href="https://kulturaliberalna.pl/2019/09/06/jacek-dukaj-przyszlosc-praca-czlowiek-rozpacz-egzystencja/">końców</a> historii. Ale świat się zmienił&#8230;.</p>
<p align="JUSTIFY"><b>Granice liberalizmu</b></p>
<p align="JUSTIFY">W polskiej rzeczywistości ten brak <a href="https://www.gov.pl/web/obrona-narodowa/komunikat-mon-w-sprawie-ataku-na-polskich-zolnierzy-na-granicy#:~:text=W%20nocy%20z%2013%20na,gest%C3%B3w%20i%20kierowanie%20wulgarnych%20hase%C5%82.">skuteczności</a> widać najpełniej w sprawie obrony granicy przed bandytami nasyłanymi tutaj przez Putina i Łukaszenkę. Państwo spętane prawem, ideologią i pożytecznymi idiotami nie jest w stanie efektywnie wypełniać swojej roli. Bo liberalna demokracja właśnie taka jest-słaba i tchórzliwa. <a href="https://www.youtube.com/watch?v=xR0kKNaRk_U">Uległość-to</a> najlepiej pasujące do niej określenie.</p>
<p align="JUSTIFY">Dlatego też wszystkie kraje autorytarne mogą sobie pozwolić na więcej w relacjach z nami gdyż wiedzą, że zachód jest słaby. Drżący przed utratą swojego dobrobytu, stylu życia i trwania tego dysfunkcyjnego systemu.</p>
<p align="JUSTIFY"><b>Dwójmyślenie elit</b></p>
<p align="JUSTIFY">Tą słabość oraz systemowe ograniczenia widać też dobrze w naszym kraju. Nadwiślański <a href="https://www.youtube.com/watch?v=rRI3BpzG70w">katechon</a> liberalnej demokracji Donald Tusk wyraźnie zmienił retorykę w sprawie obrony granic oraz opowiada, że żyjemy w czasach przedwojennych. Skoro więc sytuacja jest tak poważna to dlaczego działania rządu są tak rachityczne? Dlaczego nie wprowadzamy poboru, nie strzelamy do bandytów szturmujących nasze granice, nie wsadzamy do więzień pożytecznych idiotów Putina oraz nie wychodzimy z wszystkich krępujących nam ręce <a href="https://defence24.pl/polityka-obronna/polska-wystapi-z-traktatu-ottawskiego-bez-min-nie-mozna-skutecznie-sie-bronic">demoliberalnych</a> organizacji i instytucji? Legendarne lenistwo Pana Premiera jest tylko jedną z odpowiedzi. Dużo jednak ważniejsze są ograniczenia, które narzuca nam system.</p>
<p align="JUSTIFY">Przypominamy w tej sytuacji człowieka, który widząc zbliżającego się napastnika wiąże sobie ręce.</p>
<p align="JUSTIFY">Jeśli chcemy przetrwać jako wspólnota oraz realizować swoją rację stanu musimy odejść od liberalnej demokracji. Będzie to niezwykle trudne bo sam system został tak zaprojektowany aby zmieniać się bardzo powoli, a także by nie podważać swoich fundamentów.</p>
<p align="JUSTIFY"><b>Wyzwolenie</b></p>
<p align="JUSTIFY">Zamach stanu? Atak Rosji? Rewolucja polityczna na Zachodzie? Co nas wyzwoli? Nie wiem który z tych czynników spowoduje, że odejdziemy od tego systemu. Może wszystkie z nich jednocześnie, a może żaden. Wiem jedno. Dłuższe trwanie przy nim to powolne gnicie. Jeśli chcemy przetrwać musimy się zmienić.</p>
<p align="JUSTIFY">Napisałem przed chwilą, że wiem jedno. Jednak nie, wiem dwie rzeczy. Jeśli to my będziemy pisać nową konstytucję dla Polski to na pewno znajdzie się w niej coś na kształt artykułu 48 <a href="https://cejsh.icm.edu.pl/cejsh/element/bwmeta1.element.polindex-article-doi-10_5604_01_3001_0013_3582">Konstytucji</a> Weimarskiej.</p>
<p align="JUSTIFY">Więcej tekstów tego <a href="https://www.noweksztalty.pl/author/jakub-nawrot/">autora.</a></p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/czas-skonczyc-z-liberalna-demokracja/">Czas skończyć z liberalną demokracją</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Naginanie sztuką &#8211; A. Leszczak</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/naginanie-sztuka-a-leszczak/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=naginanie-sztuka-a-leszczak</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 25 Jun 2024 19:45:08 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[#polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[moralność]]></category>
		<category><![CDATA[Slider]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=2731</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wrocław nie ma szczęścia do sztuki prezentowanej w przestrzeni publicznej. Na szczególną negatywną uwagę zasługuje tu przestrzeń wystawowa na ulicy Szewskiej, należąca do Fundacji Art Transparent, o której zrobiło się głośno w połowie kwietnia. Trudno zapomnieć te obrazy, powszechnie kojarzące się z pedofilią. Kilka dni temu pojawiły się kolejne, tym razem uderzające w Straż Graniczną. [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/naginanie-sztuka-a-leszczak/">Naginanie sztuką – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Wrocław nie ma szczęścia do sztuki prezentowanej w przestrzeni publicznej. Na szczególną negatywną uwagę zasługuje tu przestrzeń wystawowa na ulicy Szewskiej, należąca do Fundacji Art Transparent, o której zrobiło się głośno w połowie kwietnia. Trudno zapomnieć te obrazy, powszechnie kojarzące się z <a href="https://www.tuwroclaw.com/wiadomosci,kontrowersyjna-wystawa-zniknela-z-centrum-do-dyskusji-wrocimy-po-wyborach,wia5-3312-74336.html">pedofilią</a>. Kilka dni temu pojawiły się kolejne, tym razem uderzające w <a href="https://www.tuwroclaw.com/wiadomosci,zdejmij-mundur-przepros-matke-szokujaca-wystawa-we-wroclawiu-zdewastowana,wia5-3315-74931.html">Straż Graniczną</a>. Za każdym razem spotkały się nie tylko z reakcjami w internecie, ale również bezpośrednimi – nośniki zostały pokryte farbą. Zrodziło to liczne dyskusje – o samej sztuce, jej granicach, odpowiedzialności politycznej i społecznej. W tym wszystkim zabrakło najważniejszego: jaka jest, a jaka powinna być relacja sztuki i społeczeństwa?</p>
<h5 align="justify"><b>Wpasuj się lub giń</b></h5>
<p align="justify">Mówi się, że nie ma czegoś takiego jak zły PR, a jeśli mówią o tobie nawet źle, to dobrze, byleby nie przekręcali nazwisk. Na pierwszy rzut oka twórcy wymienionych wystaw wzięli sobie do serca tę sentencję na tyle mocno, że popełnili ten sam &#8222;błąd wizerunkowy&#8221; aż dwa razy, nie czerpiąc żadnej nauki z pierwszego. Obu bowiem przypadkach reakcja była taka sama, i równie przewidywalna. Fundacja ogłosiła, że jest przerażona ilością hejtu, gróźb (rzekomo nawet śmierci) i niezrozumienia ze strony odbiorców, a także ubolewa, że sztuka nie została prawidłowo zinterpretowana – a jak wiadomo, niezrozumienie rodzi agresję. Rzecz jasna to my, szarzy ludzie, nie jesteśmy wystarczająco wyedukowani, otwarci i tolerancyjni, by móc pojąć jedyną słuszną interpretację. To, co stanowi jedną ze składowych odbioru dzieła zostaje ograniczone do niewielkiego wycinka. Rzekoma wolność tworzenia i postrzeganie musi zostać dopasowana do odgórnego założenia – lub odrzucona, a utopia pełni liberalizmu zmienia się w piekło totalitaryzmu. Tyle, że na salonach.</p>
<p align="justify">Głębsza analiza tej sytuacji pozwala wysnuć dalej idące wnioski. Galeria ta postanowiła użyć sposobu znanego od lat i wciąż świetnie działającego: skandalu. Gdyby nie on, kto by o nich usłyszał za wyjątkiem garstki najbardziej zapalonych miłośników sztuki współczesnej? Tak powstało niemal perpetuum mobile reklamy: im większe oburzenie, im więcej artykułów, postów, komentarzy i udostępnień, tym więcej osób ich pozna. Nawet jeśli potencjalni nowi klienci stanowią jeden procent odbiorców, to ich liczba bezwzględna znacząco się zwiększa. Poza tym, czy nie ma czegoś przyjemnego w byciu męczennikiem za sprawę, w którą się szczerze wierzy, a negatywne reakcje tylko utwierdzają w przekonaniu o własnej wyjątkowości?</p>
<p align="justify">W gruncie rzeczy taka reakcja nie dziwi. Artyści są samozwańczą elitą, przekonaną, że musi objaśniać świat ciemnej masie. Żądają specjalnego traktowania wyłącznie ze względu na zawód, którym się zajmują. Mimo że jak w tym żarcie są jedynie zawodem dla otoczenia. To choroba nie tylko tej grupy. Podobnie zachowują się politycy, celebryci, niektórzy sędziowie, prokuratorzy, a nawet weterani walki z komunizmem. Patrząc z góry na większość społeczeństwa, niesieni przekonaniem o dziejowej misji niczym poeta z epoki romantyzmu, utracili kontakt z rzeczywistością. Mylne jednak jest wrażenie, że to przypadek odosobniony. Jest to szczególna manifestacja wizji świata, gdzie naród czy wspólnota nie jest traktowana jako całość, dążąca do powszechnego szczęścia i dobra, choć różnymi drogami. To ucywilizowana walka klas – wrogiem nie jest już robotnik lub burżuj, zależnie od pozycji społecznej, ale ten, kto się nie wpasowuje w rygorystyczny, postępowy katalog wymagań. Szerszym odbiciem tego są pogardliwe określenia jak „rozdawalnictwo”, „patologia” czy „pięśsetplusy”.</p>
<h5 align="justify"><b>Reakcja i jej brak</b></h5>
<p align="justify">Znamienna jest reakcja zdecydowanej większości komentujących obie wystawy i zamazania nośników. Na palcach jednej ręki można policzyć solidaryzujących się z jej twórcami. Zdecydowana większość wyraziła różnego stopnia oburzenie z powodu obrazów i zrozumienie dla „wandalizmu” – zarówno zwykli komentujący, jak i dziennikarze opisujący sprawę. Nawet pod artykułami mediów jak Gazeta Wyborcza czy Krytyka Polityczna przeważały negatywne głosy. Interesujące jest przy tym inne traktowanie technicznie tego samego aktu, jakim jest pokrycie farbą przestrzeni, która do tego nie służy, zależnie od tego, jaki ma to cel. Hipokryzja? Nie, to zdrowe podejście do prawa. Nie ono powinno nami rządzić, ale pewien duch, który za nim stoi. Istnieje w aktach prawnych nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpienie od jej wymierzenia – i nie jest to szczególna łaskawość państwa. Sytuacja czasem wymaga podjęcia środków nadzwyczajnych. Fakt, że ktoś zdecydował się na taki krok świadczy, że część naszego społeczeństwa zachowała zdroworozsądkowe podejście.</p>
<p align="justify">Ważne jest nie tylko to, co się mówi, ale i to, o czym się milczy. Urząd Miejski Wrocławia częściowo finansuje te i inne wystawy prezentowane na Szewskiej. Na niego zwróciły się oczy komentatorów z żądaniem odniesienia się do sprawy. Urząd usiłował dyplomatycznie umyć ręce, stojąc na stanowisku, że choć owszem, współfinansuje inicjatywę, to nie ma wpływu na jej kształt. Powstaje tu zasadnicze pytanie: czy i jak sponsorujący wydarzenie czy inicjatywę powinni decydować o jej realizacji? Problem nie jest nowy, i oba stanowiska mają swoje racje. Rozstrzyganie o subsydiowaniu na powstanie treści może nosić znamiona cenzury; z drugiej strony przykładanie ręki do projektów słabych, niewłaściwych czy wręcz gorszących nie jest dobrym rozwiązaniem. Szczególnie, że urząd sam z siebie pieniędzy nie posiada, a pochodzą one z podatków – tym samym każdy pracujący Wrocławianin niejako dokłada się do nich. Pewnym rozwiązaniem byłaby decyzja po zapoznaniu się z daną inicjatywą i po jej ocenie decyzja o finansowaniu, podobnie jak ma to miejsce w przypadku grantów. Nadal jest to uznaniowe, jednak presja społeczna może zadziałać i kolejne zastrzyki gotówki dla podmiotów jak Art Transparent by się skończyły.</p>
<h5 align="justify"><b>Między twórcą o odbiorcą</b></h5>
<p align="justify">Współcześnie sztuka oddziałuje dwustronnie. Odbiorca nie jest już biernym uczestnikiem. Przedstawia swoje zdanie (czasem tylko dla siebie, a czasem wpływając na dalszą karierę artysty, jeśli jest odpowiednio uznanym krytykiem) i wykorzystuje w swoich pracach (w remiksach muzycznych, kolażach czy przeróbkach graficznych, parodiach filmowych i teatralnych…). Można nawet ironicznie skomentować, że ci, którzy pomazali nośniki prezentujące te prace, włączyli się w ów dialog, tyle że twórcy nie podjęli go.</p>
<p align="justify">Podobna sytuacja dzieje się na poziomie psychologicznym. Artysta, prezentując swoją pracę, otrzymuje informację zwrotną. Gdy tematyka przez niego podjęta jest ważna społecznie, czuje się zachęcony do dalszej pracy w tym kierunku, być może również zradykalizowania swojego przekazu. Odbiorcy również zostają poruszeni, umocnieniu w swoich poglądach (zdarza się, że przeciwnych), bądź też taka sytuacja nie zachodzi. Im temat bardziej na czasie lub kontrowersyjny – pewne nie wychodzą z mody nigdy – tym większe prawdopodobieństwo, że owe poruszenie zajdzie i będzie silniejsze. Co za tym idzie, przedstawi swoje zdanie w sposób bardziej dosadny.</p>
<p align="justify">Twórcy tych wystaw poczuli się na tyle zagrożeni, że nie tylko odwiedzili kilka redakcji, przedstawiając siebie jako poszkodowanych, ale nawet zorganizowali panel dyskusyjny. Rozmawiano na nim o „gniewie, przemocy i przestrzeni publicznej”, który moderował Przemysław Witkowski. Mieni się on specjalistą od ruchów totalitarnych, szczególnie faszyzmu. Opisuje go z zajadłością godnej lepszej sprawy, widząc go w każdym zorganizowanym ruchu prawicowym i od lat wieszcząc jego pełne nadejście. Wybór właśnie jego nie jest przypadkowy. Przeciwnicy tych kontrowersyjnych prac nie są członkami jednej organizacji, nie dostali polecenia do zareagowania tak a nie inaczej, podobnie jak żadna z organizacji nie przyznała się do samego zamazania. Według logiki antyfaszyzmu właśnie to jest przejawem żywego i rozlanego po ludziach bez ich świadomości totalitaryzmu. Pozostaje więc uświadamianie, ostrzeganie, przestrzeganie, pisanie opasłych tomów… wspomniałam o uświadamianiu? Bezradni wobec reakcji ludu, pozostało im to. A my się możemy cieszyć, że na przekór próbom dewaluowania naszego zdania poparcie jest po naszej stronie. Choć trzeba przyznać, że nie wiadomo, jak długo.</p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/naginanie-sztuka-a-leszczak/">Naginanie sztuką – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
