<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>społeczeństwo - Nowe Kształty</title>
	<atom:link href="https://www.noweksztalty.pl/tag/spoleczenstwo/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.noweksztalty.pl</link>
	<description>Polityka, cywilizacja, społeczeństwo</description>
	<lastBuildDate>Thu, 30 Apr 2026 18:21:37 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0.2</generator>

<image>
	<url>https://www.noweksztalty.pl/wp-content/uploads/2021/06/cropped-cropped-Nowe-Ksztlty-na-header-strony-1-32x32.png</url>
	<title>społeczeństwo - Nowe Kształty</title>
	<link>https://www.noweksztalty.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Masowość to przeszłość? &#8211; A. Leszczak</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/masowosc-to-przeszlosc-a-leszczak/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=masowosc-to-przeszlosc-a-leszczak</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 30 Apr 2026 18:21:37 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[antyliberalizm]]></category>
		<category><![CDATA[ideologia]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[prawica]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3403</guid>

					<description><![CDATA[<p>Fakt, że przeszłość nie wróci brzmi jak truzim. Jednak w myśleniu o kształcie społeczeństwa często nieświadomie wpadamy w tę pułapkę. Dlaczego jest to problem, jak się z niego wyrwać i co można spróbować zamiast nostalgicznego patrzenia na to, co minęło? Ale to już było Z dużym zainteresowaniem przeczytałam tekst „Bez ofiarności naszych babek i prababek [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/masowosc-to-przeszlosc-a-leszczak/">Masowość to przeszłość? – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Fakt, że przeszłość nie wróci brzmi jak truzim. Jednak w myśleniu o kształcie społeczeństwa często nieświadomie wpadamy w tę pułapkę. Dlaczego jest to problem, jak się z niego wyrwać i co można spróbować zamiast nostalgicznego patrzenia na to, co minęło?</p>
<h4 align="justify">Ale to już było</h4>
<p align="justify">Z dużym zainteresowaniem przeczytałam <a href="https://nlad.pl/bez-ofiarnosci-naszych-babek-i-prababek-polski-by-nie-bylo/">tekst</a> „Bez ofiarności naszych babek i prababek Polski by nie było” autorstwa Adama Szabelaka opublikowany na portalu Nowy Ład. To bardzo ciekawa analiza wkładu kobiet w kształtowanie Polski w okresie zaborów, odzyskiwania niepodległości i dwudziestoleciu międzywojennym. Poza przypomnieniem czy dla wielu przedstawieniem zasług Polek na wielu płaszczyznach (politycznej, kulturalnej, sztuki, a przede wszystkim rodziny i wychowania) pokazuje on charakterystyczny dla wielu członków prawicy sposób myślenia. To pewnego rodzaju tęsknota i nostalgia za czasem, gdy środowisko narodowe liczyło tysiące działaczy, miało solidną reprezentację w parlamencie, biznesie, szkolnictwie, sztuce i innych dziedzinach życia. Na podstawowym poziomie nie dziwi takie podejście – kto nie chciałby pochwalić się dokonaniami poprzedników? Problem zaczyna się, gdy na takim niemal rozrzewnieniu się poprzestaje. A to robi zdecydowana większość.</p>
<p align="justify">Postawa taka przenosi myślenie na przeszłość, zamiast na teraźniejszość i przyszłość. Zamyka w wiecznym muzeum, pozwala podziwiać piękne, odnowione eksponaty – ale starannie wybrane (pomija ciemniejsze lub po prostu mniej udane karty dawnej działalności), a przede wszystkim niedostępne. Przypomina zwiedzanie muzeum techniki: można być pełnym podziwu dla przemyślności dawnych wynalazców, jednak próba uruchomienia we współczesnych warunkach zdecydowanej większości maszyn i urządzeń mija się z celem. Są rażąco niedostosowane do dzisiejszych potrzeb i standardów. Historie i wspomnienia więcej wybaczają. Nie są tak namacalne, bezpośrednie. Użycie tej samej nazwy organizacji daje poczucie ciągłości i bycia jednością z tymi, którzy nas poprzedzali – niestety, często bez refleksji o różnicy między ich sytuacją a naszą.</p>
<p align="justify">Fakty są bowiem takie, że obecnie żadna z szeroko pojętych organizacji prawicowych nie ma takiego rozmachu i zasięgu działania, co te z dwudziestolecia międzywojennego czy lat przed odzyskaniem niepodległości. Narodowe, edukacyjne, sportowe, religijne – wszystkie straciły na liczbie członków i znaczeniu. Nawet największa z nich, Kościół katolicki, jest w kryzysie, tracąc wiernych, przede wszystkim młodych; starsi wiekiem wymierają i nie są zastępowani. Inne duże zrzeszenia, jak harcerstwo (kilkadziesiąt lat temu liczące dziesiątki tysięcy członków) albo duże organizacje sportowe (nie ma już „Sokoła”) także się zmniejszyły. Wraz ze skurczeniem się liczebnościowym przyszło zmniejszenie chęci wpływania na kształtowanie rzeczywistości. Grupy te nie pretendują do miana tych, które kształtują państwo, naród, kolejne pokolenia czy jednostki o konkretnym profilu. One co najwyżej dostarczają ciekawych wrażeń i umożliwiają naukę czegoś interesującego. Które z tych zjawisk zaszło jako pierwsze jest tematem na osobny tekst.</p>
<h4 align="justify">Indywidualizujemy się na śmierć</h4>
<p align="justify">Bardzo lubimy czuć się wyjątkowi, a kultura w której żyjemy codziennie utwierdza nas w przekonaniu, że to dobre i konieczne. Chcemy mieć dopasowane wszystko pod siebie, przekonani, że jedynie pójście za własnymi pragnieniami i realizacja tego, co uważa się dla siebie za słuszne przyniesie szczęście. O problemach z indywidualizmem, który od pewnego momentu jest egoizmem napisano wiele. Także o tym, jak wpływa to na narody. Stawiany często w opozycji do mentalności dominującej w Azji dalekowschodniej, gdzie to kolektywizm rządzi umysłami i duszami mas, rzekomo wyzwala do tego, co najlepsze. Jak jednak każdy egoizm, wiąże się z pychą. Pierwszy z grzechów głównych, podstawa wielu innych grzechów, przywar i słabości. Żyjąc zanurzonymi w świecie promującym tak silne skupienie się na sobie, bez nawet wyobrażenia alternatywy, trudno wyjść ponad frustrację.</p>
<p align="justify">Można bowiem zauważyć niezadowolenie z tego, jak wygląda dzisiejsze społeczeństwo. Prymat realizowania się (jakkolwiek by się to rozumiało) powoduje, że rozpadają się więzi społeczne, przyszłość narodów jest niepewna przez zbyt małą liczbę dzieci, powstaje społeczeństwo akceptujące grzeszne życie w imię tolerancji i nie przeszkadzania sobie wzajemnie. Choć pokolenia ludzi młodszych niż starszych właściwie nie znają, nie pamiętają życia nie nastawionego na indywidualizm, pragną, by było inne. Samotność, poczucie oderwania od grupy, braku zakorzenienia, bezcelowości i bezsensowności życia (a także choroby psychiczne i somatyczne z tym związane) nie biorą się znikąd. Funkcjonowanie w systemie będącym zaprzeczeniem tego, do czego człowiek jest przyzwyczajony i wręcz stworzony ewolucyjnie, gdzie zmiana nastąpiła w naprawdę krótkim czasie, degradując szerokie masy ludzkie.</p>
<p align="justify">Rośnie świadomość problemów społecznych, które jednoczą ponad podziałami. O demografii pisze i mówi się coraz więcej – i dobrze. Coraz więcej młodych osób deklaruje pragnienie posiadania większej liczby dzieci, a wielodzietność zaczyna być postrzegana jako cel, nie patologia. Kolejna z przywar narodowych, alkoholizm, wreszcie powszechnie staje się <i>passe</i>, a trzeźwe życie uznawane uznawane jest za normę. Świadomość konieczności mądrej ochrony środowiska, znaczenia jakości powietrza, wód i gleby dla zdrowia (smog, wpływ na uprawy i zwierzęta hodowlane) pcha ku zmianom legislacyjnym i konsumenckim. Społeczeństwo powoli się zmienia, jednocząc się wokół istotnych tematów niezależnie od przekonań politycznych bądź jedynie w luźnym powiązaniu. Wybieramy, co nam się podoba z różnych opcji ideowych, tworząc nierzadko konglomerat poglądów. Zostawiamy fanatyczne przyspawanie do jednej partii boomerom, dosłownie lub w przenośni. Ten efekt dążenia do posiadania swojego zdania w oderwaniu od doktryn to otwarcie na nowe możliwości myślenia o społeczeństwie, jego kształtowaniu i roli w tym procesie.</p>
<h4 align="justify">Wciąż jest nadzieja</h4>
<p align="justify">Nowe czasy wymagają nowych form. Nie zanosi się na to, by ruchy masowe miały powrócić. Przeminęły, a od nas zależy, czy pozostaniemy przy nostalgicznym spojrzeniu w przeszłość, czy dostosujemy sposoby działania do obecnych warunków. Na polskim poletku trudno znaleźć inicjatywy, które okazały się sukcesem (takie jednak istnieją – o tym niżej). Zerknijmy więc do naszych sąsiadów. Włochy są krajem z bogatą tradycją tworzenia lokali będących połączeniem miejsc spotkań towarzystkich, barów (z czego się utrzymują), bibliotek lub księgarń. Okazjonalnie odbywają się tam koncerty, wykłady, spotkania dyskusyjne czy treningi sportowe. Wokół takich miejsc wyrasta społeczność, często bardzo jasno zorientowana ideowo. Konkretne miejsce, urządzone w konkretnym stylu, zapraszające do spędzania w nim czasu, staje się kotwicą. Inną metodą poszli Amerykanie, a za nimi wiele innych krajów (w Europie głównie skandynawskie), tworząc Active Cluby. Nieformalne grupy znajomych skupiające się na treningach głównie siłowych i sztuk walki, czasem także wędrówkach w wymagających warunkach – wszystko spięte ideą siły, zwycięstwa, antyliberalizmu. Nie zapominać należy o licznych portalach, twórcach muzycznych, filmowych, a nawet wydawnictwach, które dopełniają całości potrzeb kultury alternatywnej.</p>
<p align="justify">Rzecz jasna można narzekać, że to duże projekty. Owszem, posiadanie lokalu na własność to ogromny wydatek i ryzyko. Jednak wynajęcie nawet po znajomości miejsca, gdzie regularnie się spotyka na różnych interesujących aktywnościach jest już w zasięgu wielu z nas. Dawni studenci oszczędzający każdy grosz, będący niegdyś podstawą prawicy realnie pragnącej fundamentalnej zmiany dorośli, poszli do pracy i zarabiają. Choć, nie ukrywajmy, jednocześnie mają mniej czasu. Niemniej jednak to stworzenie początkowo niewielkiego miejsca, gdzie dzieją się interesujące rzeczy, odpowiednio rozreklamowane daje nadzieję na to, że przyciągnie innych. Nie będzie masowości, owszem – ale będzie coś. Mówiąc przyziemnie, od czegoś trzeba zacząć. Regularne spotkania z ideą i ludźmi podobnymi nam nie tylko dobrze kształtują, ale tez motywują do dalszego rozwoju, wymiana myśli i doświadczeń jest cenna, a czas spędzony wśród tych, przy których nie trzeba się krygować w drażliwych kwestiach – bezcenny. Zdaje się, że w Polsce dotychczas powstało tylko jedno takie miejsce, jest to warszawska Kuźnia. Jej popularność niesie nadzieję na rozwój i otwarcie podobnych miejsc również w innych miastach.</p>
<p align="justify">Na spotkaniach nie musi się kończyć. Gdy znów spojrzymy na inne kraje europejskie, zobaczymy, że poważne, regularne działanie lubi wchodzić w politykę. Nie na zasadzie podlizywania się konkretnym postaciom czy partiom (choć niestety to też się zdarza). Chodzi o tworzenie włąsnych inicjatyw politycznych bądź kandydowanie w wyborach, szczególnie lokalnych, gdzie głos pojedynczego człowieka ma większe znaczenie. Przykładowo istniejący od kilku miesięcy włoski projekt Remigrazione e Reconquista (Remigracja i Odzyskanie) prowadzi regularne wiece uliczne, spotyka się z politykami, a nawet złożyło propozycję zmiany prawa w kwestii migrantów. Tak poważne, zaawansowane działania nie biorą się znikąd. Są efektem wieloletniej, czasem trwającej dekady ciężkiej pracy, upartości i nadziei. Wspaniałe ruchy nie powstaną same – ktoś musi je stworzyć. Na przykład ty.</p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/masowosc-to-przeszlosc-a-leszczak/">Masowość to przeszłość? – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dobre posiłki, złe decyzje &#8211; A. Leszczak</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/dobre-posilki-zle-decyzje-a-leszczak/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=dobre-posilki-zle-decyzje-a-leszczak</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 27 Jan 2026 16:57:16 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[kapitalizm]]></category>
		<category><![CDATA[lekarz]]></category>
		<category><![CDATA[medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3343</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wyżywienie w szpitalach publicznych w Polsce przeszło w ostatnich latach długą drogę. Z kategorii „zupełnie niezjadliwe, potencjalne zagrożenie biologiczne” (jak wielu je oceniało) do „znośne, dobre, momentami całkiem smaczne”. Przyczyniła się do tego większa świadomość wpływu, jaki ma odpowiednio zbilansowana dieta, ale przede wszystkim odpowiednie źródło finansowania. Program pilotażowy „Dobry posiłek w szpitalu”, wprowadzony przez [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/dobre-posilki-zle-decyzje-a-leszczak/">Dobre posiłki, złe decyzje – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-weight: 400;">Wyżywienie w szpitalach publicznych w Polsce przeszło w ostatnich latach długą drogę. Z kategorii „zupełnie niezjadliwe, potencjalne zagrożenie biologiczne” (jak wielu je oceniało) do „znośne, dobre, momentami całkiem smaczne”. Przyczyniła się do tego większa świadomość wpływu, jaki ma odpowiednio zbilansowana dieta, ale przede wszystkim odpowiednie źródło finansowania. Program pilotażowy „Dobry posiłek w szpitalu”, wprowadzony przez Ministerstwo Zdrowia w 2023, zwiększył stawkę wyżywienia dziennego do ponad 25 zł na dzień. Niestety, w poszukiwaniu oszczędności to samo ministerstwo go kończy. Czy to jednocześnie koniec ery pozytywnych zmian? Po co w ogóle odpowiednie wyżywienie i co mają do tego państwowe regulacje zawodu dietetyka?</span></p>
<h3><span style="font-weight: 400;">Nie tylko zbyt niska waga</span></h3>
<p><span style="font-weight: 400;">Dwie suche kromki na śniadanie, podejrzanie wyglądająca mieszanka udająca zupę i plasterek przywiędłej sałatki do połówki pomidora na kolację? To już przeszłość, przynajmniej w większości szpitali publicznych. Do programu „Dobry posiłek w szpitalu” dołączyło prawie 600 placówek, więc około 2/3 w skali kraju. Co oznacza on bezpośrednio? Zwiększenie stawki żywieniowej na pacjenta do 25,62 zł dziennie. Dla porównania: jeszcze kilka lat temu stawka ta nie była ujednolicona i wahała się od około 5 do 15 zł na dzień. Wartości z górnych widełek najczęściej były prywatną inicjatywą szpitali, które przeznaczały dodatkowe środki na ten cel. Nawet uwzględniając inflację i niższe wówczas ceny, nie ma fizycznie możliwości zapewnienia pełnowartościowego wyżywienia dla ludzi z często zwiększonym, specyficznym zapotrzebowaniem. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Dlaczego jest to tak ważne? Ponieważ nawet 1/3 osób trafiających do szpitali wykazuje cechy niedożywienia. To stan wyjściowy: spośród nich swój stan pogorszy około 7 z 10. Zazwyczaj dotyka starsze osoby, których organizmy są słabsze z racji wieku i współwystępowania innych chorób. To sytuacja bardzo problematyczna z wielu powodów. Niedożywienie bowiem to nie tylko waga zbyt mała w stosunku do oczekiwanej – a wręcz nie zawsze BMI jest zbyt niskie. Pod tym określeniem kryją się różne stany. Od „zwykłego” niedożywienia kalorycznego, gdzie je się mniej, niż wynika to z potrzeb organizmu, przez niedobór poszczególnych składników odżywczych (najczęściej białka), na złożonych sytuacjach kończąc. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Niebezpiecznym stanem jest sarkopenia, czyli zmniejszona ilość tkanki mięśniowej. Nie chodzi o to, że 70-latek nie wygląda jak Schwarzenegger, ale o skutki. Powoduje to problemy z samodzielnym poruszaniem się: korzystaniem z łazienki, poruszaniem się po domu, ubieraniem się, wyjściem na zakupy, przygotowaniem posiłków czy sprzątaniem. Z czasem dochodzi do efektu kuli śnieżnej, gdzie osłabienie powoduje narastającą niechęć do poruszania się i przejście w fotelowy, aż w końcu łóżkowy tryb życia. Nieco inną, ale też niepożądaną sytuacją jest otyłość sarkopeniczna, gdzie do zbyt małej ilości tkanki mięśniowej dołącza nadmiar tkanki tłuszczowej, dodatkowo obciążając wiele narządów: od stawów zaczynając, na sercu kończąc.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Problem niedożywienia to nie tylko gorsze funkcjonowanie pacjentów. Przekłada się bezpośrednio na pogorszenie przebiegu i wyników leczenia, zarówno w kontekście długości pobytu w szpitalu, liczby powikłań, jak śmiertelności i powtórnych przyjęć do szpitala w krótkim czasie od wypisu. Nie jest to podręcznik żywienia dietetycznego, więc skutki te wymienię skrótowo. To między innymi gorsze gojenie ran i zwiększona tendencja do powstawania odleżyn, większa podatność na zakażenia wewnątrzszpitalne i ich gorszy przebieg, pogorszenie wydolności oddechowej i większe ryzyko konieczności podłączenia wspomagania oddechu aż do respiratora, powstanie zaburzeń rytmu serca, obrzęków, majaczenia i innych zaburzeń psychicznych. Niedobór białek, a szczególnie albumin – jednego z ich typów – pogarsza transport we krwi wielu leków, w tym tak powszechnie stosowanych, jak paracetamol. Zbyt słaby organizm nie udźwignie bardziej skutecznego, ale też  agresywnego leczenia, co jest niezwykle istotne między innymi w onkologii, ale również chirurgii. </span></p>
<h3><span style="font-weight: 400;">Stan na wczoraj</span></h3>
<p><span style="font-weight: 400;">Problem niedożywienia to więc nie tylko źle wyglądające liczby na karcie z przyjęcia, ale realne, bezpośrednie przełożenie na proces zdrowienia. Świadomość, że leczenie żywieniowe jest komplementarną częścią procesu – obok innych dziedzin, jak dobór odpowiednich badań, leków czy rehabilitacja – rośnie z każdym rokiem. Nadal jednak jest dziedziną niejako w powijakach, wymagającą rozwoju i trwałego umocowania w realiach szpitalnych. Pewne postępy już zaszły. Przy przyjęciu (za wyjątkiem hospitalizacji jednodniowych oraz szpitalnych oddziałów ratunkowych) obowiązkowe jest ocena według skali </span><a href="https://www.mp.pl/interna/table/016_6971"><span style="font-weight: 400;">NRS-2002</span></a><span style="font-weight: 400;">, która ocenia stan odżywienia i ryzyko niedożywienia. Stosunkowo prosta, pozwala na oszacowanie, czy pacjent potrzebuje interwencji żywieniowej. Jednak przejście od zsumowanych punktów do realnej praktyki nie jest proste. Potrzeba świadomości personelu, wiedzy na temat dostosowania diety i możliwości zapewnienia zindywidualizowania jej. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Opcją idealną byłoby dostosowanie posiłków pod każdego pacjenta. W praktyce jest to absolutnie niemożliwe, więc najczęściej ogranicza się do wyboru jednego z rodzajów diet. Różnorodność zależy od – coraz częściej – firmy cateringowej dostarczającej posiłki. W standardzie znajdziemy m.in. dietę zwykłą, cukrzycową, lekkostrawną czy zmiksowaną (w formie papki, dla chorych mających trudności z przełykaniem stałych pokarmów). Tam, gdzie oferta jest większa, będzie również wybór opcji wysokobiałkowej, wątrobowej czy nawet wegetariańskiej. Posiłkować się można również dodatkowymi preparatami, jak proszki białkowe czy napoje wysokoenergetyczne. Gdy zachodzi potrzeba, można przejść zupełnie na dietę tzw. przemysłową, w formie gotowych preparatów, do podawania do przewodu pokarmowego za pomocą specjalnych rurek, lub nawet dożylnie (pozajelitowo). Na ostatnia opcja jest najlepiej dopasowana do indywidualnych potrzeb, bo jej skład ustalany jest na podstawie wyników badań laboratoryjnych – każdorazowo wykonywana jest „na zamówienie”.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Osobnym problemem jest spowodowanie lub pogłębienie niedożywienia wygenerowane nie przez samą chorobę, a przez błędne decyzje. Chodzi o sytuację nakazywania pozostawania na czczo zbyt długo lub gdy nie ma do tego wskazań. Kto z nas nie słyszał o sytuacji, gdy ktoś przez trzy dni nic nie jadł, bo miał przesuwane badanie lub operację? Nie wynika to ze złośliwości personelu, a niewłaściwego planowania i zbyt późnego podejmowania decyzji. Co więcej, wytyczne odnoszące się do restrykcji żywieniowych przed zabiegami zmieniają się, łagodnieją. Na rynku zaczynają pojawiać się specjalne napoje przedoperacyjne, składające się z wody, cukrów i elektrolitów. Pacjent pozostaje nawodniony i mniej głodny, więc także spokojniejszy, a po operacji rzadziej dochodzi do powikłań metabolicznych. Nadal jednak najczęściej pozostają ciekawostką, ewentualnie do stosowania po zakupieniu przez samego zainteresowanego.</span></p>
<h3><span style="font-weight: 400;">Stan na dziś</span></h3>
<p><span style="font-weight: 400;">Wróćmy do sytuacji obecnej. Dzienna stawka żywieniowa spada z ponad 25 zł do 21 zł. Minimalnie pocieszający jest fakt, że dla ciężarnych spadek też wynosi 2 zł na dzień. W praktyce spadek w przełożeniu na siłę  nabywczą jest większy – </span><a href="https://ycharts.com/indicators/poland_consumer_price_index_food?utm_source=chatgpt.com"><span style="font-weight: 400;">szacuje się</span></a><span style="font-weight: 400;">, że od 2023 do 2025 roku ceny żywności wzrosły o 8,7%. Co oznacza to w praktyce? Najczęściej posiłki składające się z mniejszej liczby elementów, mniejsze porcje. Przekłada się to na zmniejszoną kaloryczność, gorsze zbilansowanie składników odżywczych. Pozytywny trend, utrzymujący się od paru lat, będzie wyhamowywał. Co gorsza, pula przeznaczona na ten program pilotażowy była wydzielona. Obecnie pieniądze przeznaczone na wyżywienie będą włączone w ogólny budżet – ten sam, z którego finansowane są m.in. badania czy leki. Rodzi to pokusę, by dokonywać „podbierania”, w praktyce jeszcze bardziej obniżając stawkę. Zahaczamy tu o problem wykonywania świadczeń ponad limit zakontraktowania z NFZ – ale to temat na osobny artykuł.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Skąd właściwie pomysł na tę zmianę? Gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze. Jak przyznaje samo Ministerstwo Zdrowia, chodzi o oszczędności, i to niebagatelne: 900 mln złotych. Kwota robiąca gigantyczne wrażenie. Skąd się wzięła? Prawdopodobnie w odniesieniu do kosztów poniesionych w 2024 roku – wyniosła niecałe 890 mln złotych (dokładniejsze podsumowanie jest </span><a href="https://www.termedia.pl/mz/Program-Dobry-posilek-w-szpitalu-przedluzony-do-konca-roku,64138.html"><span style="font-weight: 400;">tutaj</span></a><span style="font-weight: 400;">). Powstaje jednak pytanie: skoro oszczędności mają wynieść mniej więcej równowartość tego programu, to jak ma się to do przecież nie obciętej do zera, a zmniejszonej puli pieniędzy na wyżywienie? Nie wiadomo, nikt tego nie wyjaśnił. Rzeczywiste oszczędności będą dużo mniejsze – z czegoś trzeba zapłacić szpitalom – a summa summarum może się okazać, że wcale więcej środków w kasie nie zostanie. Nie wiadomo bowiem, jaki wpływ na kwestie ekonomiczne miało zwiększenie nakładów, ewaluacja dopiero przed nami. Na logikę pogorszenie wyżywienia będzie się łączyć z większą liczbą powikłań, a co za tym idzie – większą kwotą przeznaczoną na danego pacjenta. Ocena jednak dopiero przed nami.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Sama mniejsza kwota to nie wszystko. Udział w pilotażu zobowiązywał szpitale do zatrudnienia dietetyka, w wymiarze co najmniej połowy etatu. To znacząca zmiana dla wielu placówek, które wcześniej nie współpracowały z takim specjalistą. Na nim spoczywa odpowiedzialność za skonstruowanie diet w zależności od potrzeb pacjentów oraz prowadzenie konsultacji dietetycznych. Nie jest to proste zadanie, ponieważ brak jednoznacznych, ogólnokrajowych norm dotyczących kaloryczności czy składu posiłków. Wcześniej brakowało osoby bezpośrednio odpowiedzialnej za tworzenie takich norm wewnątrzszpitalnych – wyznaczona osoba, mająca obowiązki skupiające się wokół tylko tego zagadnienia, mogła zająć się tym w pełni. To dla wielu placówek nowość, profesjonalizacja, na którą prawdopodobnie by się nie zdecydowały, gdyby nie program pilotażowy.</span></p>
<h3><span style="font-weight: 400;">Stan na jutro</span></h3>
<p><span style="font-weight: 400;">Formalnie od 1 stycznia tego roku obowiązuje nowe rozporządzenie Ministra Zdrowia w tym zakresie. Część z zapisów jest powtórzeniem tego, co znamy z programu pilotażowego, m.in. o konieczności zapewnienia regularności posiłków, publikacji jadłospisu na stronie internetowej szpitala czy poddawaniu ocenie świeżości dań. Pewnym novum jest konieczność dostosowania diety do wymogów kulturowych lub religijnych – zarówno w kwestii np. diety wegetariańskiej, jak i np. halal lub koszernej. Jak szpitale mają zapewnić to, co nie zdarza się zbyt często, będąc zazwyczaj zależnymi od dostaw z firm zewnętrznych, tego nie wiadomo. Przy rzadziej występujących wymaganiach realizacja prawdopodobnie pozostanie na papierze.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">To, czego brakuje, to poza wspomnianą wcześniej stawką żywieniową jest obecność dietetyka jako osoby współuczestniczącej w procesie leczniczym.  Nadal nie pojawił się również zapis dotyczący minimalnej kaloryczności i zawartości części składowych posiłków. Jak komentuje środowisko dietetyczne, rozporządzenie napisane jest tak, by „odbębnić” część formalną, nie jest natomiast nastawione na efekty. Współczesna medycyna jako całość myśli coraz bardziej skutkiem, nie prostą sumą procedur, a także zindywidualizowaniem postępowania. W praktyce takie podejście do problemu jest staniem w miejscu, a nawet cofnięciem się.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Czas przejściowy, na wdrożenie nowych procedur trwa do połowy tego roku. Czy zgłoszenia licznych grup zawodowych będą wzięte pod uwagę – przyjdzie nam zobaczyć. Na razie to, co pozostaje pacjentom w stosunku do zeszłego roku to liczenie na rodzinę (lub sklepiki szpitalne) w kwestii dożywienia. </span></p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/dobre-posilki-zle-decyzje-a-leszczak/">Dobre posiłki, złe decyzje – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Teologia zdrowia &#8211; A. Leszczak</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/teologia-zdrowia-a-leszczak/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=teologia-zdrowia-a-leszczak</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 23 Jan 2026 16:00:39 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[chrześcijaństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[Katolicka Nauka Społeczna]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[moralność]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3333</guid>

					<description><![CDATA[<p>Początek roku to dla wielu osób czas postanowień. Często krążą one wokół szeroko pojętego zdrowia: rozpoczęcie albo zintensyfikowanie treningów, zmiana diety czy zapisanie się na badania profilaktyczne. Fenomen ten doczekał się wielu analiz, pod różnymi kątami. Ta będzie inna – bo z perspektywy katolickiej. Co Kościół mówi na temat dbania o zdrowie? Wbrew pozorom trochę [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/teologia-zdrowia-a-leszczak/">Teologia zdrowia – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Początek roku to dla wielu osób czas postanowień. Często krążą one wokół szeroko pojętego zdrowia: rozpoczęcie albo zintensyfikowanie treningów, zmiana diety czy zapisanie się na badania profilaktyczne. Fenomen ten doczekał się wielu analiz, pod różnymi kątami. Ta będzie inna – bo z perspektywy katolickiej. Co Kościół mówi na temat dbania o zdrowie? Wbrew pozorom trochę się uzbiera, z drugiej strony tematyka ta wydaje się postawiona na boczny tor.</p>
<h4>Nie tak monotematycznie</h4>
<p>Zagadnienie zdrowia w kontekście katolicyzmu niemal odruchowo kojarzy się z jego przeciwieństwem: chorobą i śmiercią. Szczególnie w Polsce, gdzie – chcąc nie chcąc – dziedzictwo nauczania Jana Pawła II jest nadal silne. Nawet wśród młodych, którzy nie pamiętają jego życia, kwestie dotyczące tego obszaru życia zostały zdominowane przez jego pontyfikat i dziedzictwo. Niekoniecznie przez samą jego postać, a przez to, że zarówno wśród polskich biskupów, jak i z Watykanu usłyszeć możemy przede wszystkim o chorobie, cierpieniu, towarzyszeniu w nich, godności i śmierci. Nic dziwnego, papież-Polak uczynił z tej problematyki niemal sedno swojego nauczania w ostatnich latach życia, a cały świat towarzyszył mu w cierpieniu i umieraniu. To, co najbardziej wstrząsa, najbardziej zostaje w pamięci. Głośne przeciwstawianie się eutanazji, wołanie o zapewnienie chorym godności opieki, ustanowienie Światowego Dnia Chorego – to właśnie zapamiętaliśmy z jego nauczania.</p>
<p>Nauczanie Kościoła nie zamyka się jednak tylko w tych ramach. Choć temat zdrowia jest poruszany znacznie rzadziej, nie został zupełnie pominięty. Katechizm Kościoła Katolickiego <a href="https://www.kerygma.pl/katechizm-kkk/kkk-iii-dekalog/559-kkk-2288-2301">naucza</a>, że życie i zdrowie fizyczne są dobrami powierzonymi nam przez Boga. Nie mają jednak wartości absolutnej, przestrzega przed wyłącznym skupieniem się na tych wartościach, co może skutkować zaburzeniem relacji międzyludzkich. Przestrzega przed naużywaniem alkoholu, papierosów, leków i pożywienia, krytykuje upodobanie do nadmiernej prędkości, odrzuca całkowicie używanie narkotyków. Postrzega zdrowie i życie jako dobro nie tylko jednostkowe, ale także wspólnotowe, wymieniając pożywienie, ubranie, mieszkanie, świadczenia zdrowotne, zatrudnienie, wykształcenie i pomoc społeczną.</p>
<p>Papieże również poruszali te zagadnienia. Stało się to dopiero po drugiej wojnie światowej, na fali zainteresowania społecznego tą tematyką i poszerzeniem definicji zdrowia. WHO w 1948 określiło je nie tylko jako brak choroby, ale również jako całkowity dobrostan fizyczny, psychiczny i społeczny (definicja do dziś krytykowana jest jako niemożliwa do spełnienia i idąca zbyt daleko). Rok później papież Pius XII powtórzył tę definicję, kładąc dodatkowo nacisk na strefę duchową i religijną. Jan Paweł II z kolei w <a href="https://www.vatican.va/content/john-paul-ii/en/speeches/2000/jul-sep/documents/hf_jp-ii_spe_20000707_catholic-doctors.html">przemówieniu</a> do lekarzy katolickich wygłoszonym w 2000 roku powiązał rozwój medycyny z etyką i prawami człowieka, zwrócił uwagę na współczesnej zagrożenia jak aborcja i eutanazja, a także wezwał do udzielania pomocy szczególnie ubogim i samotnym. Zwrócił także uwagę na zagrożenia dla zdrowia publicznego, jakim są choroby zakaźne: zakażenie wirusem HIV i AIDS w jego konsekwencji, malaria i leptospiroza (choroba odzwierzęca, częsta szczególnie w klimacie tropikalnym).</p>
<h4>Niezasypana luka</h4>
<p>Choć Kościół nie pozostawił tematyki zdrowia zupełnie samej sobie, to dysproporcja między ilością nauczania na ten temat oraz o chorobie, cierpieniu i śmierci jest bardzo duża. Tymczasem stan względnego zdrowia jest właśnie tym, który jest codziennością większości wierzących. Dodatkowo już dekady temu przestano stawiać grubą kreskę między brakiem choroby a jej obecnością, traktując jako dwa odrębne stany, a nią samą jako coś, co się czasem po prostu przydarza. Rola szeroko pojętej profilaktyki nieustannie rośnie od XIX wieku. Początkowo była skierowana wobec konkretnych jednostek chorobowych, przede wszystkim chorób zakaźnych, obecnie traktowana jest jako część zdrowego stylu życia. Nie można mieć za złe Kościołowi, że potraktował zdrowie komplementarnie dopiero w latach 40, po ogłoszeniu wspomnianej wcześniej nowej definicji przez WHO – zajmuje się w końcu doprowadzaniem ludzi do zbawienia, a nie zdrowiem publicznym.</p>
<p>Wygląda jednak na to, że temat zdrowia od niemal 80 lat nie był za bardzo w katolicyzmie rozwijany, za wyjątkiem jednostkowych przypadków. Wiedza, nauka, zrozumienie organizmu zarówno w kontekście jednostkowym, jak i społecznym poszło od tego czasu daleko do przodu. KKK wyraźnie podkreśla, że zdrowie jest darem od Boga, a niszczenie go to złamanie piątego przykazania. Wskazówki dotyczące zachowania go (ograniczenie palenia tytoniu, spożycia alkoholu czy przepisowe poruszanie się pojazdami) to zdecydowanie zbyt mało w stosunku do obecnej wiedzy.</p>
<p>Polska na pewien sposób pozytywnie odróżnia się od innych krajów poprzez istnienie Krucjaty Wyzwolenia Człowieka – programu życia w abstynencji alkoholowej, zapoczątkowanej przez ks. Blachnickiego i Ruch Światło-Życie. Traktuje alkoholizm jako chorobę nie tylko jednej osoby, ale całego systemu społecznego, przeciwstawiając się społecznemu przymusowi picia alkoholu i promując godność ludzką. Coroczne wezwanie biskupów polskich do trzeźwości/abstynencji w sierpniu co roku wyzwala na nowo dyskusję na temat sensowności takich wezwań – czy to w tym czasie, tradycyjnie spędzanych na imprezach, czy w ogólności. Co interesujące, od pewnego czasu wezwanie to spotyka się z coraz większym zrozumieniem ze strony młodych ludzi, co wiąże się między innymi z faktem spadku ogólnego spożycia alkoholu. Jak jednak jednak widać, promocja zdrowia jest jednoaspektowa. Nie można zaprzeczyć, że alkohol i uzależnienie od niego jest wciąż palącym problemem, również duchowym – jednak na nim się nie kończy i kończyć nie powinno.</p>
<h4>Nowe spojrzenie</h4>
<p>Kościół od dawna wypowiada się nie tylko na tematy związane bezpośrednio ze zbawieniem człowieka, ale także na te bardziej przyziemne. Katolicka Nauka Społeczna funkcjonuje formalnie od XIX wieku, nie znaczy to jednak, że wcześniejsze okresy pozbawione były wskazówek dotyczących postępowania w codziennym życiu wierzących. Ta ważna dziedzina jego nauczania jest nieustannie rozwijana i – przynajmniej w teorii – ma odpowiadać na bieżące potrzeby i wyzwania wynikające ze zmieniającego się świata. W teorii – dlatego, że wiele tematów jest pomijanych, niektóre podejmowane ze znacznym opóźnieniem, z kolei inne traktowane wręcz po macoszemu. Przykładem może być rozwój najnowszej nauki, transhumanizm czy sztuczna inteligencja, wraz z majaczącą na horyzoncie osobliwością (<a href="https://www.noweksztalty.pl/czlowiek-2-0-czyli-osobliwosc-sie-zbliza-l-burzynski">pisał o niej Łukasz Burzyński</a>), a poza kilkoma frazesami nie doczekaliśmy się jasnego stanowiska Kościoła.</p>
<p>Tym bardziej kwestia zdrowia, jego ochrony i rozwoju, tak dobrze znana od setek lat, a rozwijana od dziesiątek, została zepchnięta na boczny tor. Dlaczego? Powodów jest wiele. Wciąż pokutuje przekonanie, że to ból, cierpienie i śmierć powinny być tymi, które przede wszystkim interesują katolika. Im więcej treści na te tematy, tym większe zainteresowanie i powielanie – koło się zamyka. Kościół stoi (a przynajmniej stać powinien) w opozycji do tendencji światowych, a kult zdrowia, piękna i wiecznej młodości dominował przez długi czas. Teologowie jak się wydaje obawiali się stanąć po podobnej stronie, a nie odnosząc się do tych tematów jako czegoś pozytywnego wylali dziecko z kąpielą.</p>
<p>Zdrowe, sprawnie działające ciało jest bowiem wielkim darem Bożym. Wiedzą o tym nie tylko ci, którym coś nie domaga &#8211; kto nie wspominał z nostalgią czasu bez przeziębienia, kiedy zaatakuje podstępny wirus czy bakteria… A to jedynie bardzo podstawowy wymiar, wymiar braku choroby. Zdrowie jest nam potrzebne do wypełniania naszego powołania, czy to życia konsekrowanego, czy małżeńskiego, bądź też czasu przygotowania do nich. Zniedołężniały przez swoją winę człowiek nie poniesie pomocy potrzebującemu, nie wysiedzi wielu godzin w konfesjonale, nie będzie w stanie dać dobrych wzorców swoim dzieciom, aktywnie uczestnicząc w ich wychowaniu. Kult zdrowia promowany przez główny nurt jest zresztą bardzo płytki, sprowadzający się do spełnienia jakiś kanonów „piękna”, które z prawdziwym pięknem z triady wraz z dobrem i prawdą nie ma wiele wspólnego. KKK przestrzegający przez nadmiernym skupieniem się na ciele jawi się raczej jako strachliwie spoglądający na możliwość wypaczenia, niż afirmacji tego, co otrzymaliśmy.</p>
<p>Za wyjątkiem okresowych wezwań do trzeźwości lub abstynencji trudno szukać w Kościele wezwań do troski o zdrowie. Tymczasem do wielka odpowiedzialność i wyraz dojrzałości. Można złośliwie powiedzieć, że księża, którzy stereotypowo nie prowadzą najzdrowszego trybu życia nie byliby przekonujący w swoim głoszeniu… Jednak nie powinno stać się to hamulcem, a odwrotnie: motorem zmian. Kościół nie jest wspólnotą chorych, zniedołężniałych starców jedynie z perspektywą cierpienia i marzeniami rychłej śmierci. Powinien być pełen ducha młodości, świeżości, radości życia, korzystania w pełni darów Bożych – niezależnie od wieku metrykalnego. Doceńmy i zatroszczmy się o to, co dane jest nam z góry, za co jesteśmy odpowiedzialni i służyć ma nie karmieniu pychy, a służbie bliźnim.</p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/teologia-zdrowia-a-leszczak/">Teologia zdrowia – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ekoterroryzm za miedzą &#8211; A. Leszczak</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/ekoterroryzm-za-miedza-a-leszczak/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=ekoterroryzm-za-miedza-a-leszczak</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 07 Jan 2026 15:05:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[ideologia]]></category>
		<category><![CDATA[prawo]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[środowisko]]></category>
		<category><![CDATA[zagranica]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3325</guid>

					<description><![CDATA[<p>To nie był przyjemny początek roku. W sobotę, 3 stycznia część Berlina ogarnęły ciemności. Pożar infrastruktury energetycznej na moście kablowym nad kanałem Tetlow spowodował, że prąd przestał docierać do niemal 50 tysięcy gospodarstw domowych oraz ponad 2 tysięcy przedsiębiorstw i miejsc użyteczności publicznej. Do sabotażu szybko przyznała się anarchistyczna grupa Vulkan, motywując go troską o [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/ekoterroryzm-za-miedza-a-leszczak/">Ekoterroryzm za miedzą – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>To nie był przyjemny początek roku. W sobotę, 3 stycznia część Berlina ogarnęły ciemności. Pożar infrastruktury energetycznej na moście kablowym nad kanałem Tetlow spowodował, że prąd przestał docierać do niemal 50 tysięcy gospodarstw domowych oraz ponad 2 tysięcy przedsiębiorstw i miejsc użyteczności publicznej. Do sabotażu szybko przyznała się anarchistyczna grupa Vulkan, motywując go troską o środowisko. To nie jest jej pierwszy atak, a historia ataków terrorystycznych spod zielonej flagi „ochrony przyrody” ma długą tradycję. Dlaczego skrajna lewica jest znacznie silniejsza u naszego zachodniego sąsiada, co państwo próbuje z tym zrobić i co ma z tym wspólnego Rosja?</p>
<h4>Anatomia problemu</h4>
<p>Jak to właściwie możliwe, że w stolicy kraju uważającego się za najpotężniejsze państwo Europy dochodzi do ataku na infrastrukturę krytyczną, a służby wciąż (w momencie pisania tego tekstu) nie mają pojęcia, kto personalnie za tym stoi? Gdyby nie szybkie i dumne przyznanie się do winy przez konkretną organizacji, kto wie, jak długo by szukano po omacku choćby punktu zaczepienia. Sytuacja ta – nie pierwsza w ostatnim czasie, ale najbardziej widowiskowa i dotykająca zwykłych ludzi – jest wynikiem zsumowania się kilku czynników.</p>
<p>Pierwszym z nich jest sam fakt istnienia niewystarczająco chronionej infrastruktury krytycznej. Władze Berlina dumnie mówią, że 99% sieci energetycznej w mieście biegnie pod ziemią. Pozostały 1% jest ponad jej powierzchnią trochę z konieczności, trochę z braku modernizacji – oficjalnie całość ma być bezpiecznie ukryta przed sabotażystami. Powstaje jednak pytanie, jak to możliwe, że osoby niepowołane zdołały dostać się do tak ważnego z punktu widzenia bezpieczeństwa miejsca, jak most kablowy? Zapewne zawiodły zabezpieczenia. Pewien wgląd w ten delikatny problem dało wzajemnie przerzucanie się oskarżeniami przez służby policyjne, energetyczne, miejsce i państwowe. Wytknięto bowiem, że miejsca wrażliwe… nie posiadają monitoringu! Policja mówi wprost, że to zaniedbanie absurdalne, do tego znacząco utrudniające pracę śledczym. Mała dygresja: obecna technologia pozwala na częściową identyfikację sprawcy przestępstwa z monitoringu nawet, gdy ma zakrytą twarz i inne cechy charakterystyczne, na podstawie cech jak wzrost, budowa ciała czy sposób poruszania się.</p>
<p>Mamy więc możliwość, pozostają sprawcy. Grupa Vulkan (Vulkangruppe) to nie żółtodzioby. Ocenia się, że są aktywni od co najmniej 2011 roku &#8211; choć działając pod różnymi nazwami, to w praktyce w tych samych strukturach. Mają na koncie między innymi ataki na infrastrukturę kolejową (2011), energetyczną (2018, 2025, 2026), firmy związane z nowoczesną technologią (2020, 2021, 2024). Można rzecz, że mierzą wysoko, bo atak w 2024 roku był skierowany przeciwko Tesli, a do ataku odniósł się sam Elon Musk. Natomiast ten z 2020 roku dotknął firmę pracującą nad aplikacją do monitorowania obywateli w związku z covidowym lockdownem. Doświadczeni w działaniach nie tylko z perspektywy samych ataków, ale również – jak się wydaje – unikania odpowiedzialności. Media bowiem milczą na temat schwytania sprawców, nie mówiąc o postawieniu ich przed sądem i skutecznym ukaraniu.</p>
<h4>Rozbić wszystko w pył</h4>
<p>Jakimi motywacjami kierowali się sprawcy? Jak każdy terroryzm, ten również ma podbudowę ideologiczną. Pewien wgląd daje manifest, opublikowany przez grupę (dostępy <a href="https://www.berliner-zeitung.de/news/stromterror-in-berlin-das-bekennerschreiben-im-wortlaut-li.10012514?utm_term=Autofeed&amp;utm_medium=Social&amp;utm_source=Twitter#Echobox=1767519491">tutaj</a> w języku niemieckim). Wychodzą z przekonania, że działalność człowieka ma destrukcyjny wpływ na środowisko naturalne, a głównymi winnymi są ludzie bogaci – przepełnieni chciwością, konsumpcjonizmem i potrzebą władzy. Uderzają w system pozyskiwania energii oparty na węglu, ale z aktualnym zacięciem: za szczególnie niebezpieczne uważają systemy AI, wyjątkowo silnie pochłaniające zasoby naturalne. Skrytykowana została również polityka odsuwania neutralności klimatycznej w czasie, obrót ropą naftową i gazem ziemnym, patriarchat i rasizm Chin, szowinizm bogaczy ze Stanów… Manifest kończy się wezwaniem do podjęcia podobnej walki w innych miejscach świata, ponieważ pokojowe wezwania do zmiany nie przynoszą wymiernych skutków.</p>
<p>Jeśli, drogi Czytelniku, zestawienie to zostawiło chaos w twojej głowie, nie czuj się z tym źle. Radykalna lewica, a szczególnie anarchizm insurekcjonistyczny (bo to tej grupy można zaliczyć działalność Vulkangruppe) jest właśnie taka. Łączy w sobie lewicowe rozumienie świata, relacji narodowych i klasowych, mieszając je i znajdując licznych wrogów w całym obecnie systemie władzy. Anarchizm – bo wychodzi z założenia, że do sprawiedliwości potrzebne jest rozbicie tych struktur z państwami i korporacjami na czele, jako głównymi nośnikami przemocy. Insurekcjonizm – swoista kalka językowa, prawidłowo kojarzona z powstaniami. Jednak nie są to powstania narodowe, a skupiające się na działalności zbrojnej, wręcz zbrodniczej, dla niepoznaki nazwanej akcją bezpośrednią.</p>
<p>Nie są pierwszą grupą, która przemocą stara się zmienić politykę na bardziej „przyjazną środowisku” &#8211; we własnym rozumieniu. Ekoterroryzm i<i> radical environmentalism</i> (nazwa nie ma jednoznacznego tłumaczenia na język polski) mają długą historię. Podbudowa ideologiczna powstała w latach 60, a już dekadę później działalność rozpoczął Animal Liberation Front (Front Wyzwolenia Zwierząt), skupiający się na przemyśle związanym ze zwierzętami. Lata 90 przyniosły aktywność Earth Liberation Front (Front Wyzwolenia Ziemi) uderzający w to, co jego uczestnicy rozumieli jako niszczące planetę: uprawy GMO, produkcję energii z paliw kopalnych, wylesianie czy istnienie SUVów. Obie grupy, a także liczni naśladowcy działający pod innymi szyldami podejmowali zarówno akcje bez wykorzystania przemocy, jak i typowe zamachy terrorystyczne: uprowadzenia, podpalenia, zamachy bombowe. W Polsce mało znane, w krajach Zachodu wprowadziły wiele zamieszania. W większości rozbite, od czasu do czasu wciąż rezonują. Przykładowo w 2020 roku w Aspen w USA sprawca uszkodzenia linii ciepłowniczej, przez co ponad 3 tysiące osób zostało pozbawionych ciepła, napisał na miejscu ataku „Earth First!”, nazwę jednej z takich organizacji.</p>
<h4>Hipokryzja i dziwne powiązania</h4>
<p>Przenieśmy się do współczesności. Istotnym aspektem ataku sprzed kilku dni jest fakt, iż uderza w podstawowy element bezpieczeństwa narodowego, jakim jest zapewnienie dostaw prądu. Można zaśmiać się z hipokryzji sprawców, którzy w manifeście zaznaczyli, że ich celem nie było pozbawienie ludzi ciepła, a chcieli przede wszystkim uderzyć w bogaczy – tych biedniejszych, którzy dostali niejako rykoszetem, przepraszają. Efekt jest jednak taki, że awaria wciąż nie została usunięta, tysiące ludzi nie ma dostępu nie tylko do prądu, ale również ciepła, ponieważ nie działają przepompownie wody na wyższe piętra. Miasto uruchomiło zapasowe reflektory na spowitych mrokiem ulicach, punkty dogrzewania i ładowania sprzętu elektrycznego. Jakie będą długotrwałe efekty tej awarii dopiero się okaże – uszkodzenia wtórne infrastruktury mogą być jeszcze bardziej kosztowne, niż obecne straty, a tych wciąż nie oszacowano.</p>
<p>Jak wspomniano, nie jest to pierwszy atak tej grupy. Z tego względu organizacja jest na celowniku różnego rodzaju służb badających terroryzm i mających go zwalczać. Jak wynika z <a href="https://www.europol.europa.eu/cms/sites/default/files/documents/Tesat_Report_2022.pdf">raportu</a> Europolu opublikowanego w 2022 roku, liczba ataków ze strony struktur zaliczonych do skrajnie lewicowych i anarchistycznych spada w perspektywie kilkuletniej. Jednak niepokojąca jest szeroka sieć powiązań, wielokierunkowe działanie, paramilitarny kierunek i bezkompromisowość działań. Interesujące jest to, że część z akcji była skierowana przeciwko masztom 5G i infrastrukturze służącej do monitorowania obywateli w związku z covidowym lockdownem – działaniami u nas skojarzonymi wyłącznie z prawicą, i to nazywają szurską. Liczne „akcje bezpośrednie”, nierzadko kończące się rozlewem krwi i uszkodzeniem mienia, wyglądają za granicą zupełnie inaczej, niż w Polsce. Nasze organizacje co najwyżej maszerują, wykrzykując hasła, a w najbardziej śmiałych działaniach sprayują po budynkach policji i Straży Granicznej. Bodaj najbardziej śmiała akcja została przeprowadzona kilka lat temu we Wrocławiu i polegała na zablokowaniu kilku bankomatów i parkomatów pianką montażową – miało to uderzyć w „wielki kapitał”, skończyło się na wściekłości zwykłych ludzi.</p>
<p>Jak wspomniano w raporcie Europolu, grupy anarchistyczne z jednej strony są dobrze zorganizowane i powiązane więzami współpracy, z drugiej nie są bezpośrednio zrzeszone w konkretne, polityczne organizacje (przynajmniej nie wprost). Opierają się raczej na wspólnych wartościach, jak antyfaszyzm, antyrasizm (w tym ruchy BLM), antykapitalizm czy antykolonializm. Nie znaczy to, że nie wspierają się wzajemnie. Choćby istnieje sieć Anarchistycznego Czarnego Krzyża, organizacji wspierającej więźniów &#8211; kiedyś przez dostarczanie im potrzebnych rzeczy do przetrwania za kratami, dziś zbierająca fundusze na prawników i lobbing. Przynajmniej formalnie, bo jak to w dużych organizacjach pod tę drugą kategorię działalności wiele można podpiąć. Przykładowo w Niemczech działa Rote Hilfe (Czerwona Pomoc), której konta bankowe zostały pod koniec zeszłego roku zamknięte i przejęte. Ma to związek z procesem grupy Antifa-East, wpisanej na listę organizacji terrorystycznych. Sami zainteresowani jak zwykle twierdzą, że nie są grupą, więc nie można ich sądzić – jednak ta narracja zdaje się wreszcie sypać. Kwestia finansowania nadal pozostaje tajemnicą dla opinii publicznej.</p>
<p>Pozostaje jeszcze kwestia szczególnie dla nas jako Polaków interesująca, mianowicie powiązania z Rosją. Politycy niemieccy sugerują, że atak na most kablowy, a także inne podobne akcje są bądź to bezpośrednio finansowane, bądź silnie inspirowane przez ten kraj. Na ten moment nie ma jednak ku temu twardych dowodów, ani nawet sensownych przesłanek. Rosji jako krajowi czerpiącemu zyski z handlu paliwami kopalnymi powinno – przynajmniej w teorii – zależeć na tym, by były wykorzystywane jak najdłużej i jak najszerzej (a przy tym były zniesione sankcje na ich sprzedaż). Tymczasem Vulkangruppe opowiada się wprost za dokładnie przeciwnym rozwiązaniem, choć jednocześnie nie podaje alternatyw jak energia atomowa. Wydaje się raczej, że to oskarżenia czysto polityczne, użyteczne do bieżącej walki. Nieco na boku, kilka tygodni temu siedziba polskiego MSZ w Brukseli została pokryta napisami uderzającymi w zabezpieczenie granicy polsko-białoruskiej. Prominientni politycy natychmiast rzucili oskarżenia w stronę Rosji jako sprawcy. Tymczasem kilka dni później do akcji przyznała się nasza swojska grupa anarchistyczna pod nazwą 161 crew – co już nie zostało naprostowane w mainstreamowych mediach.</p>
<p>Ekoterroryzm, choć w znacznie mniejszej skali, nadal stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa krajów. Nie jest to dobra wiadomość, bo oznacza to, że jesteśmy równie bezbronni wobec ataków sabotażystów rosyjskich (co doświadczamy my jako kraj), jak i współobywateli. Tylko jeden atak zaburzył życie dziesiątek tysięcy ludzi, obnażając słabość państwa w bardzo podstawowych kwestiach bezpieczeństwa. Polska może ma szczęście, a może nam się to nie trafiło. Nie należy przy tym pławić się w samozadowoleniu, a potraktować jako dar od losu, by lepiej przygotować się na takie sytuacje – zarówno jako państwo, jak i pojedyncze osoby, rodziny i miasta. Żyjąc w niespokojnych czasach, kiedy ideologie pod różnymi postaciami wdzierają się siłą w nasze życie, bycie gotowym to nie luksus, a konieczność.</p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/ekoterroryzm-za-miedza-a-leszczak/">Ekoterroryzm za miedzą – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Adwentowy rachunek sumienia kulturowego katolika</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/adwentowy-rachunek-sumienia-kulturowego-katolika/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=adwentowy-rachunek-sumienia-kulturowego-katolika</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Michał Kmieć]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 21 Dec 2025 08:48:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[chrześcijaństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Katolicka Nauka Społeczna]]></category>
		<category><![CDATA[katolicyzm]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3306</guid>

					<description><![CDATA[<p>Katolicyzm kulturowy – to jedna z najczęściej powtarzanych mantr służących do opisu (i wyrażenia swego negatywnego stosunku) do polskiego katolicyzmu. Obok modnych stwierdzeń, a właściwie „dogmatów”, które powtarzane są bezrefleksyjnie, o toksyczności polskiego Kościoła (za dużo „moja wina, moja bardzo wielka wina…”) i rzekomym zalewie polskich wiernych kazaniami o grzechu, piekle, polityce i seksie; ten [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/adwentowy-rachunek-sumienia-kulturowego-katolika/">Adwentowy rachunek sumienia kulturowego katolika</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Katolicyzm kulturowy – to jedna z najczęściej powtarzanych mantr służących do opisu (i wyrażenia swego negatywnego stosunku) do polskiego katolicyzmu. Obok modnych stwierdzeń, a właściwie „dogmatów”, które powtarzane są bezrefleksyjnie, o toksyczności polskiego Kościoła (za dużo „moja wina, moja bardzo wielka wina…”) i rzekomym zalewie polskich wiernych kazaniami o grzechu, piekle, polityce i seksie; ten konkretny intelektualny cios łączy zarówno katolików „otwartych, jak i tradycyjnych”, choć w różnym natężeniu.</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Zmierzmy się zatem z polskim katolicyzmem kulturowym. Inspiracją do tego tekstu jest refleksja nad tym, jak wiele my – zwykli wierni w tym kraju, otrzymaliśmy na prostej katechezie i w polskiej kulturze. Jak głębokie to bogactwo, które po latach, w życiu dorosłym, odzywa się w nas, wiercąc, drażniąc i nie pozwalając zasnąć naszym sumieniom. Chciałbym w tym </span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">Adwencie</span></span></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"> zaproponować prostą, znaną wiernym Kościoła formułę pytań na bazie tego wszystkiego, co w Polsce jeszcze w ostatnich dekadach jako dziecko otrzymałem w dziedzictwie Kościoła i Narodu Polskiego.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">A zatem: czy jestem katolikiem chodzącym do kościoła z przyzwyczajenia, z powodu społecznych konwenansów, „by rodzina nie gadała”, czy też z prawdziwej wiary? Czy staram się zgłębić i zrozumieć treść wiary? Czy osądzam prostych ludzi – najczęściej emerytów, posądzając ich o hipokryzję i „klepanie różańca” bez żadnej głębi? Czy praktyki pobożności ludowej i tej zwyczajnej, parafialnej, nie stawiam w sumieniu </span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">w</span></span></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"> kategorii: „wiara dla małych dzieci”? Czy chodzę wyłącznie na Mszę Świętą dla dzieci, obrażając własny intelekt twierdzeniem, iż tam słucham kazań, „które rozumiem”?</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Kalendarz liturgiczny</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Czy znam i rozpoznaję po kolorach szat liturgicznych, który okres obecnie Kościół przeżywa? Czy w okresie Adwentu byłem choć raz na roratach, tak bardzo związanych z naszą Ojczyzną? Czy zadbałem o religijny i tradycyjnie po polsku postny charakter wieczerzy wigilijnej? Czy znam i śpiewam polskie kolędy (nie sposób tu nie przytoczyć zwłaszcza „Bóg się rodzi”)? Czy w Środę Popielcową uczestniczyłem w obrzędzie posypania głów popiołem (czy rozumiem ten obrzęd)? Czy w Wielkim Poście uczestniczyłem choć raz w nabożeństwie Drogi Krzyżowej lub w arcypolskich Gorzkich Żalach? Czy znam pieśni pasyjne, będące skarbcem wielkowiekowej historii mojej Ojczyzny (np. „Krzyżu święty nade wszystko”, „<a href="https://www.youtube.com/watch?v=6U4x_mw0HAo" target="_blank" rel="noopener">Krzyżu Chrystusa bądźże pochwalony</a>” i inne)? Czy poświęciłem palmę w Niedzielę Palmową? Czy uczestniczyłem w obchodach Triduum Paschalnego? Czy przygotowałem tradycyjną święconkę, zgodnie z polskim zwyczajem i świadomością tego, co symbolizują poszczególne produkty? Czy uczestniczyłem w procesji rezurekcyjnej? Czy znam pieśni wielkanocne (takie jak: „Zwycięzca śmierci”, „Otrzyjcie już łzy płaczące”, czy „Chrystus zmartwychwstan jest”)? Czy uczestniczyłem w procesji na Boże Ciało (jaki stosunek mam do tej tradycji)? Czy zgodnie z polskim zwyczajem udałem się na Mszę Świętą 3 maja i 15 sierpnia? Czy odwiedziłem cmentarze „na Wszystkich Świętych” (jaki mam stosunek do tej tradycji)? Czy byłem choć raz na „majowych”, „czerwcowych” i wiem, jakie modlitwy kryją się za tymi zwyczajowymi nazwami? Czy wiem, co to za święto „Zielone Świątki”, czy „Matki Bożej Zielnej”? Czy odmówiłem choć raz różaniec święty w październiku?</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Sakramenty</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Czy pamiętam, że to właśnie sakramenty stanowią centrum życia katolika? Czy spowiadałem się przynajmniej raz w okresie wielkanocnym? Czy uczęszczam na coniedzielną Mszę Świętą oraz w święta nakazane? Czy w ogóle pamiętam, które święta są nakazane? Czy pamiętam datę swego chrztu świętego i bierzmowania? A imię patrona z bierzmowania? Czy jeśli jestem w małżeństwie, odnawiam i pamiętam przysięgę złożoną przed ołtarzem? Czy okazuję szacunek Najświętszemu sakramentowi? Czy wchodząc do kościoła, przyklękam na prawe kolano? A może bezrefleksyjnie przyklękam na lewe kolano? Czy może w odpowiednich momentach, zamiast klęknąć na dwa kolana, robię charakterystyczny przykuc, w celu niepobrudzenia spodni? Czy pamiętam, że podczas Przeistoczenia, czy błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem, jako osoba wierząca powinienem uklęknąć, nawet jeśli nie uczestniczę w liturgii? Zwracam szczególnie uwagę na tę kwestię, gdyż zauważalny jest zanik rozumienia „tej chwili”. Niegdyś nawet ludzie stojący w kolejce do konfesjonału na czas Przeistoczenia nie podchodzili do spowiedzi, lecz czekali na dźwięk dzwonków nawołujący do powstania, pomimo odejścia wcześniejszego penitenta.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Modlitwa</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Czy odmawiam pacierz rano i wieczorem? Czy modlę się do Anioła Stróża znaną i piękną modlitwą uczoną w czasach dzieciństwa? Czy znam podstawowe modlitwy katechizmowe – akt wiary, nadziei i miłości, Skład Apostolski, „Pod Twoją obronę” i inne, nie mówiąc o Modlitwie Pańskiej, „Zdrowaś Maryjo” i „Chwała Ojcu”? Czy znam tajemnice różańca świętego? Koronkę do Bożego Miłosierdzia? Czy modlę się za rodzinę, Kościół, papieża i własnych dobroczyńców?</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Wspólnota Kościoła</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Czy znam imię obecnego papieża? A imię i nazwisko swego biskupa i proboszcza? Czy wiem, kto jest patronem Polski, diecezji, własnej parafii i kościoła parafialnego? Czy wiem, kiedy jest przewidziany odpust parafialny? Czy posiadam przy zachowaniu samodzielnego myślenia, szacunek do papieża, biskupa, stanu duchownego i zakonnego? Czy pozdrawiam „kapłanów i siostry zakonne na ulicy”? Czy wiem, jakie relikwie świętych i błogosławionych znajdują się w moim kościele parafialnym? Czy znam regionalne sanktuaria? A narodowe? Kiedy ostatni raz odwiedziłem Jasną Górę, Święty Krzyż, czy Świętą Lipkę? Czy kredą otrzymaną w Święto Trzech Króli napisałem stosowny napis na drzwiach własnego domu? Czy przyjąłem księdza po kolędzie? Czy przestrzegam postu od mięsa w piątki (czy rozumiem znaczenie tej ascezy?)?</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Życie moralne</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Jako że większość rachunków sumienia tyczy się przede wszystkim teologii moralnej, chciałbym jedynie zwrócić uwagę na kilka punktów charakterystycznych dla zwyczajnego, polskiego duszpasterstwa. Czy traktuję z szacunkiem swoich rodziców, osoby starsze, schorowane i ubogie (a może narzekam na to, że muszę ustąpić miejsca w autobusie)? Czy okazuję życzliwość wobec bliźniego, czy też żywię nienawiść w sercu (np. do przeciwnika politycznego)? Czy znam i rozumiem nauczanie Kościoła na temat aborcji, eutanazji, in vitro, rozwodów, antykoncepcji i „mieszkania przed ślubem”? </span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Polska</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Czy modlę się za Ojczyznę? Czy znam „Modlitwę za Ojczyznę” ks. Piotra Skargi? Czy umiem zachować odpowiednią postawę podczas śpiewu: „Boże coś Polskę”, często śpiewanej na zakończeniu Mszy Świętej – czy też wychodzę od razu, „nie czując” znaczenia tej i innych pieśni (np. „Bogurodzica”) dla Polskiego Narodu? Czy znam pieśni ludowe i maryjne tak związane z polską kulturą („Z dawna Polski tyś Królową”, „Chwalcie łąki umajone”, „Twoja cześć, chwała – Nasz wieczny Panie” i inne)? Czy znam Litanię do świętych i błogosławionych Narodu Polskiego? Czy znam patronów Polski i najważniejsze sanktuaria w Ojczyźnie? Czy zgłębiam historię chrześcijaństwa na ziemiach polskich (np. książka Feliksa Konecznego – „Święci w dziejach narodu polskiego”, „Pamięć i tożsamość” – Jana Pawła II, czy tegoroczna nowość Grzegorza Górnego – „Duchowa historia Polski”)?</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Jan Paweł II</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Papież Polak stanowi pewną szczególną oś polskiego katolicyzmu. Pomijając medialne ataki, myślę, że jako Polacy-katolicy, musimy szczerze zmierzyć się z tym pontyfikatem. Czy znam i zgłębiam nauczanie Papieża Polaka, zwłaszcza te skierowane w pielgrzymkach do Polski? Czy może poprzestaję na zwolnieniu swego umysłu z odpowiedzialności frazesem o polskich biskupach, „którzy nastawiali pomników i zrobili z papieża mem”, tak, jakbyśmy sami byli niezdolni do zgłębienia tego nauczania? A może jako wierny przywiązany do Tradycji Łacińskiej poprzestaję na wiedzy o tym, że papież ucałował Koran i zorganizował modlitwy w Asyżu, zwalniając się tym samym nie tylko z obowiązków katolickich, ale i polskich? Czy reaguje na medialne ataki na zbiorową pamięć wspólnoty politycznej i kulturowej, jaką jest Naród Polski? </span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">*</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Nie sposób przytoczyć całe</span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">j tej spuścizny</span></span></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"> zwykłego, codziennego polskiego katolicyzmu, który w większości otrzymaliśmy w czasach naszego dzieciństwa. Zmierzenie się z tym wielkim dziedzictwem bycia po prostu katolikiem, jednocześnie na arcypolski sposób, sprawiło, iż być może karygodnie przeoczyłem coś oczywistego. Potrzebujemy jednak zmierzyć się z tym „kulturowym katolicyzmem”. Każdy z nas powinien sobie odpowiedzieć na pytanie, „ile z tego w nas zostało”? Czy rzeczywiście jest to tak płytka wiara, jak próbują nam zewsząd, nawet w kościele, „wmawiać”? Czy może właśnie na tym, można budować piękne, dobre życie członka Kościoła i polskiego obywatela? Nie sposób tu ominąć kwestii tożsamości narodowej i spójności społecznej – czy mamy coś innego, trwalszego, mocniejszego? Czy, jak w ostatnich latach twierdziły pewne środowiska, musimy ratować patriotyzm, oddzielając go od polskiego katolicyzmu, czy (a jest to chyba jakaś intuicja ewangeliczna) w tym pogardzanym i wyśmiewanym sposobie bycia Polakiem-katolikiem tkwią ożywcze soki, dynamizm życia i kod kulturowy zrozumiały nawet dla największych antyklerykałów? </span></p>
<p align="justify"><a href="https://www.noweksztalty.pl/author/michal-kmiec/">Więcej tekstów Autora.</a></p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/adwentowy-rachunek-sumienia-kulturowego-katolika/">Adwentowy rachunek sumienia kulturowego katolika</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Młoda prawica wciąż z Bogiem &#8211; A. Leszczak</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/mloda-prawica-wciaz-z-bogiem-a-leszczak/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=mloda-prawica-wciaz-z-bogiem-a-leszczak</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 05 Dec 2025 15:52:13 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[antyliberalizm]]></category>
		<category><![CDATA[ideologia]]></category>
		<category><![CDATA[chrześcijaństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[katolicyzm]]></category>
		<category><![CDATA[moralność]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3289</guid>

					<description><![CDATA[<p>Z pewnym smutkiem, a nawet niepokojem przeczytałam tekst Ludwika Pędzioła „Młoda prawica bez Boga” opublikowany na portalu pch24.pl. Autor stawia w tekście tezę, że najmłodsze pokolenie, dorastające w Polsce postkomunistycznej, a więc kapitalistycznej i liberalnej, nie ma w sobie poczucia transcendencji, religijność przestała być istotna, co nieuchronnie prowadzi do szeregu negatywnych skutków. Jako przedstawicielka tej [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/mloda-prawica-wciaz-z-bogiem-a-leszczak/">Młoda prawica wciąż z Bogiem – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Z pewnym smutkiem, a nawet niepokojem przeczytałam tekst Ludwika Pędzioła „<a href="https://pch24.pl/mloda-prawica-bez-boga">Młoda prawica bez Boga</a>” opublikowany na portalu pch24.pl. Autor stawia w tekście tezę, że najmłodsze pokolenie, dorastające w Polsce postkomunistycznej, a więc kapitalistycznej i liberalnej, nie ma w sobie poczucia transcendencji, religijność przestała być istotna, co nieuchronnie prowadzi do szeregu negatywnych skutków. Jako przedstawicielka tej grupy wiekowej poczułam się niejako wywołana do zabrania głosu. Jesteśmy zbiorem zbyt różnorodnym, by łatwo było nas zaszufladkować, religijność wciąż stanowi istotną wartość, choć manifestowaną w inny sposób. Coraz większym problemem jest również sam podział prawica-lewica.</p>
<h4>Zarzuty dużego kalibru</h4>
<p>Nie sposób się nie zgodzić, iż kryzys na prawicy istnieje. Funkcjonujemy w świecie postmodernistycznym, odrzucającym Tradycję i tradycję, nastawionym na poszukiwanie indywidualistycznie rozumianego szczęścia i przedkładającym go nad wszystko inne. Lewa, postępowa nieźle się w tej rzeczywistości odnajduje, mogąc wybierać spośród szybszego lub wolniejszego, ale wciąż „postępu” – rozumianego jako coraz większe swobody dla coraz większych dziwactw. Ci, którzy reprezentują poglądy konserwatywne, narodowe, monarchistyczne i podobne są w wiecznej defensywie, pragnąć świata, który nie istnieje. Droga do zrealizowania tego marzenia jest niejasna, różne opcje ideowe proponują różne rozwiązania, jednak żadne z nich na dłuższą metę zdaje się nie zdawać egzaminu. Wywołuje to zrozumiałą frustrację. Sami prawicowcy nie pozostają bez wpływu społeczeństwa, w którym żyją. Jednak uczynienie z nich grupy różniącej się jedynie przedziałem wiekowym, a jednolitą wewnątrz jest zbytnim uproszczeniem.</p>
<p>P. Pędzioł dokonał umownego podziału między prawicę „starą” (wychowaną w pełni w czasach PRL), „średnią” (dorastającą w czasach transformacji) i „nową” (znającą już tylko III RP). Nakreśla przy tym jednoznacznie negatywny obraz najmłodszej grupy wiekowej, za wyjątkiem drobnych pochwał odnoszących się do znajomości technologii czy dbania o jakość przekazu. Co istotne, w jego wizji zbiorowość ta jest jednolita. Ma ją cechować odrzucenie metafizyki, głębszej moralności, brak poszukiwania obiektywnej prawdy. Z kolei to, co rzekomo różni ją od lewicy, to jedynie fakt zakazywania prywatnych przyjemności, jak mięso, użycie plastiku czy kupno alkoholu. Czysty liberalizm, zero cnoty. Nie mówiąc o porzuceniu Boga (znaczący spadek religijności), a także honoru i ojczyzny (niechęć do bronienia kraju w razie wojny wyrażony w badaniach ankietowych). Co więcej, gdyby lewica przestała stawiać takie ograniczenia, jakie stawia obecnie, „młoda prawica” zaczęłaby widzieć w niej sojusznika i ochoczo przeszła na jej stronę.</p>
<h4>Oś, kompas, trójkąt?</h4>
<p>Obraz nakreślony przez autora wzmiankowanego tekstu jest problematyczny na kilku poziomach. Jak wspomniałam, przedstawia on de facto dwa pokolenia (Y, tzw. milenialsi, i Z, „zetki”), zróżnicowanych wewnętrznie, w gruncie rzeczy jednolitą masę. Tymczasem różnice są znaczne: zarówno między wymienionymi pokoleniami, jak i wewnątrz nich. Prawica to nie tylko liberałowie, dla których to wolność (rozumiana do tego egoistycznie, jako możliwość egzekwowania swoich praw wynikających z indywidualistycznych pobudek) jest kwestią nadrzędną. Dyskusje o zakresie ideowym prawicy trwają od co najmniej wieku, są równie zawiłe co system władzy w Unii Europejskiej, nie jest to więc miejsce na przytaczanie ich. W skrócie w tym worku mieszczą się zarówno wspomnieni liberałowie gospodarczy, jak i konserwatyści (w tym socjalni i liberalni), chadecy, monarchiści, nacjonaliści (nie wszyscy utożsamiają się z prawicą), reakcjoniści, kontrrewolucjoniści, populiści czy wreszcie ruchy spod znaku Nowej Prawicy.</p>
<p>Jak widać, rozpiętość jest szeroka, poszczególne nurty nie tylko znacząco różnią się między sobą, ale wręcz w wielu kwestiach sobie przeczą. Zamiast próbować ustalić poglądy na tradycyjnej, jednak zbyt uproszczonej osi prawica-lewica próbuje się innych, bardziej wielowymiarowych modeli. Do najpopularniejszych należą <a href="https://politicalcompass.org/">kompas polityczny</a> (oś ekonomicznej prawica i lewica oraz oś autorytaryzmu i libertarianizmu), <a href="https://www.trojkat.innowacje.info/test.php">trójkąt </a><a href="https://www.trojkat.innowacje.info/test.php">ideologiczny</a> (liberalizm – socjalizm – konserwatyzm), czy wreszcie zestawienia stworzone np. przez projekt <a href="https://www.trojkat.innowacje.info/test.php">MyPolitics</a> (ocena w siedmiu kategoriach ideologicznych). Wszystkie z nich są krytykowane za niedokładność, brak wystandaryzownia czy problematyczność przedstawienia ideologii bardziej niestandardowych. Nie powstał system nawet zbliżony do idealnego, odzwierciedlający różnorodność prądów myślowych. Przedstawienie więc prawicy jako jednoznacznie liberalnej jest zbyt daleko idącym uproszczeniem.</p>
<p>Szczególnie, że prawica młodego pokolenia jest bardzo różnorodna, w dobrym tego słowa znaczeniu. Jesteśmy pierwszymi pokoleniami wychowanymi nie na opozycji wobec komunizmu (a mimo to poglądy antykomunistyczne są w nas mocne), ale eksplorującym śmiało prądy myślowe z Polski, jak i zagranicy – przeszłe i teraźniejsze. Czasem efekt jest zabawny, bardziej funkcjonujący w kategorii mema niż zasługujący na poważne traktowanie (szestnastolatek rozprawiający o prawie Burbonów do tronu i mówiący „niewiasta” zamiast „kobieta”), jednak to owa śmiałość jest powiewem świeżego powietrza w dotychczas raczej zatęchłych kręgach jednoznacznie konserwatywnych. Tendencja jest jednoznaczna, zawód dotychczasowymi, niewystarczającymi i skazanymi na porażkę formami nakazuje zwrot ku nowemu.</p>
<h4>Z Bogiem, obok, rzadko przeciw</h4>
<p>Co ważniejsze, prawica młodego pokolenia nie wyzbywa się ona Boga, a na pewno nie cała. Choć religijność (uczestnictwo w nabożeństwach, deklarowane przywiązanie do zasad katolicyzmu) istotnie spada, nie jest to po prostu ubytek wiernych. Po dziesiątkach lat wiary kulturowej zastępuje samookreślenie się – w jedną lub drugą stronę. Jedni młodzi ochoczo zamieszkują ze sobą przed ślubem, czy nawet nie planują go zawierać, inni są dużo bardziej świadomi i zaangażowani we życie religijne. Znakiem są choćby powiększające się rzesze wiernych uczęszczających do kaplic FSSPX, który choć stojący na marginesie Kościoła, swoim radykalizmem przyciągają. Liczne są także wspólnoty Domowego Kościoła, pojawiają się duszpasterstwa postakademickie, czy inicjatywy stricte od świeckich dla świeckich. Katolicyzm coraz bardziej wychodzi poza mury świątyń, stając się częścią życia wiernych. Jednocześnie świadomość bycia w mniejszości na jednych działa motywująco, na innych wręcz przeciwnie – jednak to ci pierwsi stanowić będą awangardę.</p>
<p>Nie można zapomnieć, że – jak to zostało stwierdzone na wstępie – obracamy się w świecie delikatnie rzecz ujmując niechętnemu wierze i szeroko pojętym tradycyjnym wartościom. To powoduje, że bez silnego oparcia w religii łatwo można przejść na pozycje areligijne, a w konsekwencji (choć nie od razu) oparte na moralności „co mi się wydaje”. A jednocześnie utożsamiać się z prawicą, w efekcie zupełnie bezobjawową. Takie jednostki się zdarzają, szczęśliwie same się prędzej czy później odcinając od tego nurtu. Szkoda jedynie ludzi, którzy widząc w nich autorytet za nimi idą. Jawne przeciwstawianie się religii chrześcijańskiej zachodzi bardzo rzadko. To absolutny margines – nacjonalistyczny Niklot odwołujący się do rodzimowierstwa, francuska Nowa Prawica zarzucająca katolicyzmowi bycie podstawą liberalizmu nie są znane szerzej niż wąskiemu gronu fascynatów.</p>
<p>Nie mogę sobie odmówić w tym miejscu drobnego przytyku. Żyjemy w takich a nie innych warunkach, nastroju politycznym nie dzięki nam samym. Ktoś ten świat stworzył i nam dał – właśnie starsze pokolenia. Nie zmywam winy z młodych, nie pragnących dążenia do poznania Prawdy, opadających w oślizgłe macki wygodnictwa. Jednak to z wychowania bierze się znacząca część charakteru i podejmowanych decyzji. Plagą był brak miłości w rodzinach, rozwody, zdrady, przekonanie o tym, że dziecko jest jedynie przeszkodą do kariery i własnego szczęścia (badania demograficzne jasno to potwierdzają). Nie mówiąc o nałogach, jak alkoholizm – młodzi coraz rzadziej sięgają po tę używkę. Problemy są nie tylko sumą kłopotów jednostkowych, ale również klimatu społecznego. Weszliśmy w III RP bez większego planu innego niż stricte gospodarczy. Miało być nowocześnie, zachodnio i bogato. Sprowadzało się to do rosnących wskaźników ekonomicznych, bez oglądania się na koszty społeczne &#8211; o skutkach takiego myślenia pisze choćby małżeństwo Okrasków. Zachłyśnięcie się Zachodem, który odrzucił trwałe ideały już dawno, bez próby określenia nowej, postkomunistycznej, polskiej duszy wyprało nas z głębszych ideałów. Powoli dryfujemy w stronę postępu, jednak z silnymi oporami. Nie udało się ani przepchnięcie aborcji na życzenie, ani związków homoseksualnych, gender również nie zagrzał na dłużej miejsca. Nie jest dobrze – jest absolutnie nijako.</p>
<h4>Nieznana alternatywa</h4>
<p>Młoda prawica żyje w świecie przepełnionym niepewnością. Dopiero wchodząca na rynek pracy i matrymonialny lub będący na nim od niedawna, dopiero gruntująca swoją pozycję. Przyszłość jawi się w barwach bądź ciemnych, bądź „jedynie” niepewnych. Na pierwszy plan wysuwają się zmiany ideologiczne, których na dłuższą metę nie jesteśmy w stanie zatrzymać – nieważne, ile napiszemy artykułów, nagramy podcastów, zorganizujemy pikiet. Poszukujemy coraz to nowych dróg działania, których efekty nie są znane, bo zależą od zbyt wielu czynników, w tym od nas niezależnych. Kto wie, czy pierwszy upadnie system liberalny, czy Polska jaką znamy? Zmiany demograficzne stawiają pod znakiem zapytania zabezpieczenie bytu na starość &#8211; szczęśliwie coraz więcej młodych zaczyna o tym myśleć szybciej, niż w wieku 50 lat. Masowe ściąganie migrantów zarobkowych i tolerancja wobec tych nielegalnych, połączona ze świadomością skutków – widzimy, co dzieje się na Zachodzie, szczególnie w kontekście tego, po czyjej stronie w razie konfliktu staje państwo – nie napawa optymizmem, nie zwiększa poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji.</p>
<p>Żyjemy w czasie przełomu. Nie za bardzo wiemy, kim jesteśmy, co tak naprawdę kryje się pod byciem Polakiem – z pewnością więcej, niż segregowanie śmieci i głosowanie w wyborach. Musimy niejako wymyślić sami siebie, nadać kierunek i tor działania. W tak rozdrobnionej prawicy jaka funkcjonuje obecnie będzie to zadanie niezwykle trudne. Polaryzacja polityczna się zwiększa, nie tylko w kontekście partii, ale wizji Polski. Nie jest to wezwanie do Hołownianego podania sobie rąk w imię fałszywego pokoju, lecz głębokiego przemyślenia swojej tożsamości. Nie w bieżących kontekstach jak stosunek do Unii Europejskiej czy wysokości podatków, ale ze wzrokiem skierowanym w przyszłość. Za pewien czas to my będziemy tymi starszymi i odpowiedzialnymi za kształt świata, w którym będą żyć kolejne pokolenia.</p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/mloda-prawica-wciaz-z-bogiem-a-leszczak/">Młoda prawica wciąż z Bogiem – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>K. Smutniak nie powinna odgrywać roli Maryi</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/k-smutniak-nie-powinna-odgrywac-roli-maryi/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=k-smutniak-nie-powinna-odgrywac-roli-maryi</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr Góral]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 09 Nov 2025 21:20:20 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[aborcja]]></category>
		<category><![CDATA[chrześcijaństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[moralność]]></category>
		<category><![CDATA[ProLife]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[życie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3164</guid>

					<description><![CDATA[<p>W polskim Internecie wybuchła wrzawa, gdy okazało się, ze polska aktorka – Katarzyna Smutniak – mająca wcielić się w rolę Bogurodzicy w kontynuacji Pasji poparła niesławne Strajki Kobiet. Naturalnie wywołało to oburzenie wśród katolików, oraz konserwatywnych internautów, którzy głośno wyrazili swoje oburzenie. Pojawiła się także petycja do Mela Gibsona, reżysera filmu, o zmianę odtwórczyni roli [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/k-smutniak-nie-powinna-odgrywac-roli-maryi/">K. Smutniak nie powinna odgrywać roli Maryi</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">W polskim Internecie wybuchła wrzawa, gdy okazało się, ze polska aktorka – Katarzyna Smutniak – mająca wcielić się w rolę Bogurodzicy w kontynuacji </span><i><span style="font-weight: 400;">Pasji</span></i><span style="font-weight: 400;"> poparła niesławne Strajki Kobiet. Naturalnie wywołało to oburzenie wśród katolików, oraz konserwatywnych internautów, którzy głośno wyrazili swoje oburzenie. Pojawiła się także </span><a href="https://maryjaniepopieralaaborcji.pl/pl/?fbclid=IwY2xjawN0vVdleHRuA2FlbQIxMQABHtWGX_D3baDDacCWeE3lmfqTYgp85zZZMZBkylrtTSDC75z5L8hr38JaOXmF_aem_-INIWNEoYysMThj9xyTrog"><span style="font-weight: 400;">petycja</span></a><span style="font-weight: 400;"> do Mela Gibsona, reżysera filmu, o zmianę odtwórczyni roli Niepokalanej. Akcja ta spotkała się z reakcją „drugiej strony”, która odczytała ją jako okazję do ataku na „nietolerancyjną” prawicę i jej cenzorskie zapędy. Osobiście jako katolik uważam, że pani Smutniak poparłszy publicznie z gruntu antykatolickie marsze nie zasługuje na zaszczyt by odegrać rolę tak znaczącej dla Kościoła i świata osoby. Sprawa ta ma jednak drugie, polityczne dno, którego nie można lekceważyć, choć nie jest najistotniejsza.</span></p>
<h4 style="text-align: justify;"><b>Maryja – rola nie do obsadzenia?</b></h4>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Liberałowie i lewica, tak definiuję identyfikację obrońców angażu pani Smutniak, z właściwą sobie kpiną z ciemnego ludu prawicowego przypominają, że aktor to tylko aktor i jedynie odgrywa postać i się nią staje. I rzeczywiście, jest to obserwacja zgodna z prawdą. Nikt nie oczekuje od Henry’ego Cavilla umiejętności lotu by mógł odegrać rolę Supermana, ani nikt nie myśli, że odtwórca roli psychopatycznego mordercy przetrzymuje w domu rozczłonkowane zwłoki swoich ofiar. Jednakże oczekujemy od obsady filmu czy serialu osadzonego na faktach jak najlepszego zrozumienia postaci, by mógł następnie oddać wiernie emocje i charakter danego człowieka na wielkim ekranie. Ba! Nie rzadko wybuchają gorące dyskusje na temat tego, że postać z książki, która została przeniesiona na inne medium nie odzwierciedla swojego literackiego opisu, co rozczarowuje wiernych fanów. Maryja jest postacią wyjątkową, z jednej bowiem strony jest osobą z krwi i kości, wielu ludzi poczuwa się do bycia Jej przybranymi dziećmi. Jest także panną Niepokalanie Poczętą, co znaczy: „Że N. Panna od pierwszej chwili poczęcia dla zasług Jezusa Chrystusa była wolną od grzechu pierworodnego, jest artykułem wiary [dogmatem – przyp. mój], przez Piusa IX uroczyście orzeczonym”</span><span style="font-weight: 400;">. Oznacza to, że jest Ona wolną od wszelkiego grzechu. Historia zbawienia zna tylko dwie takie osoby, gdzie pierwszą jest Jej Syn, a drugą Ona sama. Można by było zatem powiedzieć, że nie można dobrze obsadzić ani roli Jezusa i Maryi bo nie ma aktora, który by był wolny choćby od grzechu lekkiego. To by jednak oznaczało, że katolicyzm całkiem powinien odpuścić sobie kinematografię, a przecież to byłoby nieroztropne. Z drugiej strony, niekiedy aktor tak bardzo zostaje scalony ze swoją rolą, że później patrząc na przykład na Daniela Radcliffa najpierw widzimy w nim Harry’ego Pottera, a dopiero potem właściwą osobę. Stąd wydaje się czymś wyjątkowo niesmacznym by pani, która wypowiedziała wojnę (przypominam, że hasłem Strajku Kobiet było m.in. zawołanie „To jest wojna”) katolickiej moralności i wyraziła swoje wsparcie dla protestów, które maszerowały na kościoły w próbach ataków, miałaby teraz odegrać rolę Maryi Panny. Jest to czymś absurdalnym. Niektórzy katolicy wyrażają nadzieję, że być może udział w projekcie Gibsona stanie się przyczynkiem do nawrócenia pani Smutniak, jak miało to miejsce z jednym z aktorów grających w pierwszej części filmu.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;"> Niewątpliwie taka nadzieja jest jak najbardziej katolicka i należy otoczyć aktorkę modlitwą w intencji nawrócenia. Niemniej, jest w tym coś z wystawiania Pana Boga na próbę, albo zaszantażowania Go. Tak jakbyśmy mówili „no, Panie Boże, mamy tu taką aktorkę, no jest jaka jest, ale masz okazję się popisać przed światem i ją nawrócić”. Stworzenie nie powinno stawiać Stwórcy żądań czy wyzwań. Bardzo bym chciał, żeby Pani Smutniak publicznie wyraziła skruchę za publiczne zgorszenie, jakiego dopuściła się przed laty i żeby nie było to na pokaz. Na razie jednak, zgodnie z moją wiedzą, nie zrobiła niczego takiego i chyba liczy na wyciszenie medialnego harmidru. Uważam, że katolicki sprzeciw wobec obsadzenia jej w tak doniosłej roli jest wyrazem działającego jeszcze, pomimo kryzysu Kościoła, zmysłu wiary i twardo powinniśmy stać na swoim stanowisku. Mamy takie prawo, a nawet obowiązek, by domagać się poszanowania czci naszej duchowej Matki. </span></p>
<h4 style="text-align: justify;"><b>My, Oni i Kto Kogo.</b></h4>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Wyżej wspomniałem, że sprawa ta ma także drugie, polityczne, dno i zamierzam się teraz do niego odnieść. W poprzednich latach, gdy lewica i liberałowie byli zdecydowanie na fali wznoszącej mogliśmy usłyszeć i ujrzeć działanie cancel culture. Ilekroć ktokolwiek wyraził opinię sprzeczną z lewicowo-liberalnym nurtem mógł spodziewać się konsekwencji. Przykładem niech będzie tutaj Gina Carano straciła rolę w serialu Disneya „The Mandalorian” za swoje wypowiedzi, które uznano za transfobiczne i podważające wiarę w pandemię Covid-19. Na polskim podwórku można wspomnieć o tym jak o ostracyzm otarła się Beata Lubecka, która prowadziła wywiad z awanturnikiem Michałem Sz. Ps. Margot, po którym została </span><a href="https://wpolityce.pl/polityka/561888-margot-znika-z-pieniedzmi-kto-bronil-dzialaczy-lgbt"><span style="font-weight: 400;">oskarżona</span></a><span style="font-weight: 400;"> o homofobię i straciła nominację do nagrody Grand Press. Przemysław Babiarz został zawieszony przez Telewizję Polską </span><a href="https://polskieradio24.pl/artykul/3407952,paryz-2024-tvp-przemyslaw-babiarz-zawieszony-nie-bedzie-komentowal-igrzysk"><span style="font-weight: 400;">komentując</span></a><span style="font-weight: 400;"> ceremonię otwarcia letnich Igrzysk Olimpijskich 2024 w Paryżu w związku z jego słowami nt. piosenki Lennona.</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><iframe title="Przemysław Babiarz o piosence &#039;Imagine&#039; podczas ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich." width="640" height="360" src="https://www.youtube.com/embed/1WnbZcGt6nc?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" referrerpolicy="strict-origin-when-cross-origin" allowfullscreen></iframe></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;"> Są to przykłady, które potrafię przywołać najszybciej, choć zapewne gdybym dłużej pomyślał nad tym zagadnieniem, znalazłbym inne, podobne historie. W każdej z nich mamy do czynienia z represjami wobec osób, które ośmieliły się na najmniejszy choćby akt herezji wobec liberalnego świata. Za swój sprzeciw, sceptycyzm, czy choćby krzywe spojrzenie tracili pracę, tracili możliwość na rozwój i liczyli się na infamię społeczeństwa. Wtedy prawica głośno wyrażała swoje oburzenie, bo nic więcej nie mogła. Dzisiaj, choć żadna kontrrewolucja się nie dokonała, kierunek w którym wieje wiatr wydaje się przesuwać na naszą korzyść. Prawica jest już mniej na cenzurowanym, a nawet zbiera się w sobie na odwagę, by samemu sięgać po narzędzie ostracyzmu. Wszystkim znane są słowa przypisane Wolterowi: „nie zgadzam się z tym co mówisz ale oddam życie abyś miał prawo to powiedzieć”. Ta fraza jest pomnikiem prawdziwej naiwności, częstokroć niebezpiecznej i kończącej się w przykry sposób. Sam ich rzekomy autor nijak by się do nich nie stosował, gdyż z prawdziwą namiętnością prześladował i pisał donosy na swojego przeciwnika, który podważał to co ten sofista głosił</span><span style="font-weight: 400;">. Ludzie przekonani o słuszności swoich poglądów, ba, o ich prawości dość naturalnie będą zwalczać stanowiska przeciwne. Dla liberała czy lewicowca walka z tym co jakkolwiek przypomina prawicową opinię czy narrację jest dosłownie walką z odrodzonym faszyzmem. Nas ma nie być i trzeba zdusić w zarodku możliwość reprezentacji. Zaś osoby które są podejrzane o podzielanie poglądów nieprawomyślnych, mają być upokorzone a następnie mają się ukorzyć. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Na swój sposób jest to jakaś parodia zdrowej reakcji organizmu. Element obcy trzeba otoczyć, by nie zainfekował całego ustroju. Piszę o tym jako o parodii, bo uważam, że wartości jakie broni „druga strona” są właśnie tym, z czym powinno się walczyć. I tak, pogląd o wolności człowieka do zabijania dzieci nienarodzonych powinien być postrzegany, zgodnie z prawdą, jako coś złego i jako coś co powinno wykluczać z udziału w politycznym dyskursie.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Niezależnie od tego czy petycja o odwołanie pani Smutniak z roli Niepokalanej, chcę w ostatnich słowach gorąco poprosić o modlitwę za aktorkę. Wierzę, że każdy człowiek ma szansę odpowiedzieć pozytywnie na łaskę, której Bóg udziela.</span></p>
<p>Inne teksty <a href="https://www.noweksztalty.pl/author/piotr-gorny/">autora.</a></p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/k-smutniak-nie-powinna-odgrywac-roli-maryi/">K. Smutniak nie powinna odgrywać roli Maryi</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Flotylla lekkomyślności, poseł beztroski &#8211; A. Leszczak</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/flotylla-lekkomyslnosci-posel-beztroski-a-leszczak/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=flotylla-lekkomyslnosci-posel-beztroski-a-leszczak</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 04 Oct 2025 10:37:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[antyliberalizm]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[ideologia]]></category>
		<category><![CDATA[Izrael]]></category>
		<category><![CDATA[patriotyzm]]></category>
		<category><![CDATA[prawica]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[zagranica]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3137</guid>

					<description><![CDATA[<p>Tak zwana flotylla wolności nie zdobyła większego zainteresowania w naszym kraju &#8211; aż do czasu, gdy Izrael nielegalnie przejął jej statki na wodach międzynarodowych. Aresztował przy tym polskich obywateli, w tym posła KO Franciszka Sterczewskiego. Dyskusja, która wybucha wokół tego wydarzenia jak w soczewce skupia problem zakresu pomocy międzynarodowej, odpowiedzialności za czyny i tożsamości. &#160; [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/flotylla-lekkomyslnosci-posel-beztroski-a-leszczak/">Flotylla lekkomyślności, poseł beztroski – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-weight: 400;">Tak zwana flotylla wolności nie zdobyła większego zainteresowania w naszym kraju &#8211; aż do czasu, gdy Izrael nielegalnie przejął jej statki na wodach międzynarodowych. Aresztował przy tym polskich obywateli, w tym posła KO Franciszka Sterczewskiego. Dyskusja, która wybucha wokół tego wydarzenia jak w soczewce skupia problem zakresu pomocy międzynarodowej, odpowiedzialności za czyny i tożsamości.</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><b>Skąd te statki?</b></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Czym właściwie jest Global Movement to Gaza i Flotylla Sumud? To inicjatywa stworzona przez aktywistów propalestyńskich z wielu krajów Europy, której celem jest dostarczenie pomocy humanitarnej Palestyńczykom. Nie wojna, a ludobójstwo trwające od 2022 roku, a mające swoje korzenie w momencie powstania państwa Izrael, postawiło mieszkańców Strefy Gazy w absolutnie dramatycznym położeniu. Są oni uzależnieni od dostaw żywności, środków higienicznych, medycznych i innych niezbędnych do przeżycia z zewnątrz. Trwające działania zbrojne skutecznie to uniemożliwiają, sam Izrael nie jest zainteresowany wspomaganiem swoich wrogów, a organizacje pozarządowe regularnie zmuszone są ograniczać swoje działania przez zagrożenie życia swoich działaczy. </span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="font-weight: 400;">Wody wokół Gazy są w pełni kontrolowane przez wojsko izraelskie, nie przepuszczające żadnych statków uznawane za nieprzyjazne. Próby przełamania tej izolacji drogą lądową w przeszłości podejmowane były wielokrotnie. Nie przebiły się do polskiej świadomości z prostego powodu: były zbyt daleko i mało znaczące. Były to między innymi tegoroczne Konwój Soumoud (samochodowy) czy Światowy Marsz dla Gazy (pieszy) &#8211; oba miały się odbyć w tym roku, zostały rozwiązane, nim spróbowały przekroczyć granicę ze Strefą Gazy. Próby przełamania blokady morskiej trwają od co najmniej 2010 roku, z równą skutecznością &#8211; to jest zerową. Ostatnia głośna miała miejsce kilka tygodni temu, gdy próbowała tego dokonać Greta Thunberg. Kończą się one zawsze tak samo: zatrzymaniem statków, aresztowaniem płynących i deportacją do krajów, skąd przybyli.</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><b>Naiwność czy wyrachowanie?</b></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Od początku nic nie wskazywało na to, by los rozwiązanej przed paroma dniami Flotylli Sumud miał być inny. Uczestnicy zadbali przy tym, by rejs odbywał się widowiskowo. Szeroka i dobrze zaplanowana obecność w mediach społecznościowych, relacje kilka razy dziennie, możliwość śledzenia położenia poszczególnych łodzi online z dokładną lokalizacją to tylko wierzchołek góry lodowej. Jedno trzeba oddać ruchowi skrajnie lewicowemu (dlaczego tak go pozycjonuję &#8211; o tym za chwilę): potrafi zorganizować dobry marketing międzynarodowy, angażując przy tym ludzi i grupy zupełnie ze sprawą niepowiązane. Przykładowo przekonali związkowców ze stoczni, transportu publicznego, uczelni i świata sztuki z wielu krajów Europy Zachodniej, by zagrozili strajkiem w razie zatrzymania statków. Z drugiej strony, jak widać na niewiele się to zdało. Ani nie stanęły pociągi czy zajęcia w szkołach (przynajmniej w momencie pisania tego tekstu), ani nikt realnie się tym nie przejął. </span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="font-weight: 400;">Flotylla od początku miała podejście skrajnie idealistyczne &#8211; czy mówiąc wprost, nierozsądne. Swoje działanie opierała na podejściu zwanym “non-violent activism” &#8211; aktywizmu bezprzemocowego (wyrażenie wciąż mało znane w naszym kraju). Na podobnej zasadzie działały np. propalestyńskie strajki uniwersyteckie czy też Ostatnie Pokolenie. O tym, dlaczego tak naprawdę jest to przemoc, pisałam w </span><a href="https://www.noweksztalty.pl/strajk-okupacyjny-czyli-przemoc-w-bialych-rekawiczkach"><span style="font-weight: 400;">tym </span></a><span style="font-weight: 400;">tekście &#8211; choć minął niemal rok od jego publikacji, nie stracił on na aktualności. Zasady przeprowadzania takich akcji zostały bowiem opisane i dopracowane kilkadziesiąt lat temu. W skrócie zakładają one widowiskową bezbronność, przekonanie o słuszności działań, która miałaby zadziałać niczym magiczna tarcza chroniąca ich przed przeciwnikami i konsekwencjami swoich działań, oraz de facto działania przemocowe, bo niezgodne z prawem, a ignorujące ten fakt. </span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="font-weight: 400;">Dodajmy do tego ogromne poruszenie w sprawie jednej wojny w momencie, gdy trwa ich na świecie wiele. Nie neguję ogromu tragedii, jaka dotyka Palestyńczyków, zwracam uwagę na to, że jedynie ten konflikt jest brany na sztandary przez lewicę. Ma to długą tradycję, związaną m. in. z postawami antyimperialnymi, przekonaniem o faszystowskim charakterze współczesnego Izraela, rasizmie skierowanym wobec arabskiej większości Palestyńczyków i skupieniu się na uciskanych mniejszościach. Temat nagłaśniany od 2022 roku &#8211; momentu pełnoskalowego, choć krótkotrwałego ataku Hamasu na Izrael &#8211; wydał konkretne owoce. W postaci dość zaskakującej: kilka osób z polskim obywatelstwem stwierdziło, że to, czego potrzebują w życiu, to wsiąść na łódki płynące przez całe Morze Śródziemne, by zawieźć Gazie pomoc humanitarną. O ile na pewien sposób zrozumiała jest tam obecność szefowej grupy promigranckiej czy wiceprzewodniczącego grupy Palestyńczyków Polskich, co rodzi się pytanie: co robi tam polski poseł?</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><b>Ciężkie skutki swawoli</b></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Mowa o pośle KO Franciszku Sterczewskim. Nie wydaje się zbyt aktywny w polityce parlamentarnej, zasłynął natomiast z akcji dokonanej podczas największego nasilenia kryzysu na granicy z Białorusią, kiedy to biegł z pizzą, by dostarczyć ją nielegalnym migrantom, nim zostanie złapany przez naszą Straż Graniczną. Jego rączy bieg został uwieczniony na zdjęciach. Niech Czytelnicy wybaczą tę ironię &#8211; wszak czy przystoi to członkowi polskiego parlamentu? Skoro mamy go ustawionego w tej perspektywie, nieco mniej dziwi tak mocne zaangażowanie w sprawę kraju nienależącego nawet do Europy czy nie dotykającego bezpośrednio Polski. Nieco mniej &#8211; ale nie zupełnie. Jak by nie patrzeć, pełni on funkcję niezwykle ważną społecznie, którego ewentualne zatrzymanie, ranienie, nie mówiąc o zgonie będzie miało daleko większe skutki, niż innego, niejako losowego obywatela Polski. Nie przejmując się swoimi obowiązkami, do pełnienia których został wybrany przez tysiące ludzi, i za które otrzymuje wynagrodzenie &#8211; zdecydował się uczestniczyć w tym od początku przegranym wydarzeniu.</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="font-weight: 400;">Nie dziwi lament lewicy, gdy został aresztowany. Dziwi ta sama reakcja ze strony niektórych członków prawicy. Kwestią jednoznacznie złą i godną potępienia była bezczelność izraelskiego wojska, które przejęcia statków i ludzi dokonało na wodach międzynarodowych &#8211; miejscu, gdzie być ich nie powinno. Niektórzy komentatorzy jednak nie zatrzymali się tylko na tej kwestii. Uznali, że kraj ten nie powinien na żaden sposób ingerować w wolność i działania polskiego posła, bo jest Polakiem. W skrócie: “lewak, ale nasz”. Można przy tym popuścić wodze fantazji i zapytać się, co by były gdyby dotarł jednak do granic Gazy, na tereny obecnie zajmowane przez wojsko izraelskie. Byłoby to przecież nielegalne przekroczenie granicy, przed którym &#8211; słusznie &#8211; ostrzegają i które potępiają ci sami komentatorzy…</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="font-weight: 400;">Problem pojawia się z określeniem “nasz”. Owszem, ma polskie obywatelstwo, mówi po polsku i nawet pewnie potrafi cytować Sienkiewicza. Czy jednak można uznać, że należy do tej samej wspólnoty kulturowej i narodowej, co my? Nawet jeśli nie wyrażał tego wprost, działał i wciąż działa z grupami, które są nam jednoznacznie przeciwne. Uznają Polskę i polskość za coś godnego potępienia, wyplenienia i zapomnienia w historii. Przeciwników politycznych w wersji łagodnej chcą cenzurować, w wersji mniej &#8211; zamykać w więzieniach, a nawet zabijać (wystarczy spojrzeć na reakcje po śmierci Kirka). Podczas pamiętnego podrzucania pizzy na granicę stanął po stronie białoruskiego reżimu, jednoznacznie nam szkodzącego, wrogiego. Te i inne zachowania stawiają go po jednoznacznej stronie barykady. On i jemu podobni nie chcą naszego dobra, rozwoju, siły. </span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="font-weight: 400;">On nie jest “naszym lewakiem”. Jest po prostu lewicowcem. Zasady międzynarodowe zobowiązują Polskę do pomocy swoim obywatelom, gdy ci znajdą się w niebezpieczeństwie i działania na ich rzecz są możliwe i rozsądne. Poseł Starczewski perfekcyjnie zignorował wszystkie ostrzeżenia i zdrowy rozsądek. Jednocześnie polskie MSZ zapewnia jemu i innym osobom z polskim obywatelstwem pomoc prawną &#8211; co na ten moment jest przydatne, ponieważ odmówili dobrowolnej deportacji i będą sądzeni przez sąd izraelski. Czy to jednak nie dalsze traktowanie ich niczym dzieci, tyle że na dużo większą skalę i z poważniejszymi konsekwencjami? Zapewne wypada pomóc swoim &#8211; sama bym nie chciała zostać pozbawiona choćby oferty pomocy, gdybym wpadła w tarapaty za granicą, choć nie planuję nawet w połowie tak szalonego działania. </span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="font-weight: 400;">Jednak stawianie samego faktu wspólnego obywatelstwa ponad codzienne działania danej osoby, która działa jednoznacznie na szkodę ojczyzny jest zjawiskiem mocno niepokojącym. Jako społeczeństwo zaczynamy sobie zdawać sprawę z tego, że nie stanowimy monolitu. Nie tylko chodzi o to, że obywatelstwo polskie uzyskują osoby nie urodzone w naszym kraju, urodzone i często nadal choć częściowo funkcjonujące w innym kręgu kulturowym. Napięcia między przedstawicielami szeroko pojętej prawicy i lewicy, dotyczące obecnego i przyszłego kształtu państwa i narodu, zaostrzają się. Stawianie obywatelstwa jako jedynego warunku wspólnoty, a na skutek tego popieranie działań to droga do przepaści.</span></p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/flotylla-lekkomyslnosci-posel-beztroski-a-leszczak/">Flotylla lekkomyślności, poseł beztroski – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Marsz dla Życia i Rodziny we Wrocławiu</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/marsz-dla-zycia-i-rodziny-we-wroclawiu/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=marsz-dla-zycia-i-rodziny-we-wroclawiu</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 03 Oct 2025 14:27:09 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[antyliberalizm]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[aborcja]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[etyka]]></category>
		<category><![CDATA[Katolicka Nauka Społeczna]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta]]></category>
		<category><![CDATA[ProLife]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[życie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3132</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wrocław dla życia i rodziny! Już w najbliższą niedzielę ulice stolicy Dolnego Śląska wypełnią się świadectwem tego, co najważniejsze: szacunku dla życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Marsz dla Życia to nie tylko wydarzenie – to znak, że wciąż są wśród nas ludzie, którzy wierzą w siłę dobra, rodziny i miłości. W świecie, który [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/marsz-dla-zycia-i-rodziny-we-wroclawiu/">Marsz dla Życia i Rodziny we Wrocławiu</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Wrocław dla życia i rodziny!</p>
<p>Już w najbliższą niedzielę ulice stolicy Dolnego Śląska wypełnią się świadectwem tego, co najważniejsze: szacunku dla życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Marsz dla Życia to nie tylko wydarzenie – to znak, że wciąż są wśród nas ludzie, którzy wierzą w siłę dobra, rodziny i miłości.</p>
<p>W świecie, który coraz częściej relatywizuje podstawowe wartości, potrzebujemy głosu, który jasno powie: życie ma wartość. Potrzebujemy obecności, która przypomni, że tradycja, rodzina i odpowiedzialność za najsłabszych to nie przeszłość – to fundament, na którym warto budować przyszłość.</p>
<p>Nowe Kształty jak co roku włączają się w organizację wydarzenia. Rozpoczniemy Mszą Świętą odprawioną w Kościele Garnizonowym o godz. 12, następnie wyruszymy z placu przed tym kościołem i przejdziemy ulicami centrum miasta (dobra dostępność dla wózków). Po Marszu odbędzie się piknik rodzinny nad Odrą, na terenach zielonych za Kościołem na Piasku.</p>
<p><a href="https://m.facebook.com/events/1108659358050157/?acontext=%7B%22action_history%22:%22null%22%7D&#038;ref_source=newsfeed&#038;ref_mechanism=feed_attachment" title="Wydarzenie">Strona wydarzenia na FB</a><br />
<a href="https://wroclawdlazycia.pl/" title="Wrocław dla życia">Wrocław dla Życia &#8211; organizator</a></p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/marsz-dla-zycia-i-rodziny-we-wroclawiu/">Marsz dla Życia i Rodziny we Wrocławiu</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ze szkolnej ławki do Nieba &#8211; A. Leszczak</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/ze-szkolnej-lawki-do-nieba-a-leszczak/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=ze-szkolnej-lawki-do-nieba-a-leszczak</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 10 Sep 2025 19:47:58 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[antyliberalizm]]></category>
		<category><![CDATA[ideologia]]></category>
		<category><![CDATA[chrześcijaństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Katolicka Nauka Społeczna]]></category>
		<category><![CDATA[katolicyzm]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3116</guid>

					<description><![CDATA[<p>Odczytywany w parafiach list Komisji Episkopatu Polski na temat nauczania religii w Polsce to kolejny głos w dyskusji. Głos, który niestety jest w wielu miejscach chybiony, pokazujący jak na dłoni nieznajomość realiów szkolnego życia. Poruszył jednak inne istotne, a często pomijane kwestie. Jaka jest rola tego przedmiotu w kształtowaniu dzieci i czy wreszcie nadszedł czas, [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/ze-szkolnej-lawki-do-nieba-a-leszczak/">Ze szkolnej ławki do Nieba – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Odczytywany w parafiach list Komisji Episkopatu Polski na temat nauczania religii w Polsce to kolejny głos w dyskusji. Głos, który niestety jest w wielu miejscach chybiony, pokazujący jak na dłoni nieznajomość realiów szkolnego życia. Poruszył jednak inne istotne, a często pomijane kwestie. Jaka jest rola tego przedmiotu w kształtowaniu dzieci i czy wreszcie nadszedł czas, by powszechnie zdać sobie sprawę z konieczności przyłożenia się do edukacji przez samych rodziców?</p>
<h4>Głos hierarchów&#8230;</h4>
<p>Sam list KEP treściowo nie wywołał większego zaskoczenia. Słysząc pierwsze słowa, można było się w przybliżeniu domyśleć, co będzie dalej. Zwrócenie uwagi na bezprecedensowe – pierwszy raz od upadku systemu socjalistycznego – zmniejszenie wymiaru lekcji do jednej tygodniowo, przełożenie zajęć na początek lub koniec dnia, wyłączenie obowiązku uczestnictwa (w niej lub zajęciach z etyki). Jednocześnie znalazł się w nim naprawdę oczywisty i zaskakująco banalny błąd: ocena z tego przedmiotu od dawna nie wliczała się do średniej ocen.</p>
<p>Choć nie wybrzmiało to wprost, słychać wyraźnie rozżalenie postępowaniem obecnej ekipy rządzącej. Liberałowie za największego wroga wyraźnie obrali sobie instytucje reprezentujące konserwatywne wartości, Kościół zaś jest wciąż silnym ich reprezentantem (choć i tak wyraźnie zmiękczył swoją narrację w ostatnich dziesięcioleciach). Obcięcie wymiaru nauczania religii nie ma podłoża finansowego czy organizacyjnego, nie jest związane z silnych ruchem społecznym. Powód jest czysto ideologiczny, skierowany wobec katolickiej większości wierzących. Warto przy tym pamiętać, że jednocześnie niejako rykoszetem dostali uczniowie innych odłamów chrześcijańskich, a nawet wyznań.</p>
<p>Niechęć rządzących wobec wiary przejawia się w dość prostych, żeby nie powiedzieć prostackich gestach: poza opisywanymi zmianami w szkołach to choćby usunięcie krzyży z urzędów warszawskich czy propozycja usunięcia Funduszu Kościelnego, który jest fałszywie podstawiany jako „pożeranie pieniędzy państwowych”. Uderzenie w nauczanie młodych, którzy są jednocześnie z wielu stron zarzucani treściami bynajmniej nie chrześcijańskimi to kolejny, prawdopodobnie skuteczny sposób na dołożenie do rosnącej laicyzacji.</p>
<h4>&#8230;i wiernych</h4>
<p>Niejako z drugiej strony może nie barykady, ale sporu o kształt nauczania religii w szkole są sami wierni: obecni i dawni uczniowie oraz ich rodzice. Na palcach jednej ręki mogę wymienić osoby, które pozytywnie wypowiadały się o nauczaniu jej. Pierwsze skojarzenia z nią związane to nuda, powtarzalność, brak konkretów, dominacja emocji nad wiedzą. Wydaje się, że twórcy programu niemal zupełnie nie mają pomysłu, jak wypełnić bite dwanaście lat edukacji. Niemal, bo konkrety pojawiają się w okolicy sakramentów (I Komunii Świętej i bierzmowania). Poza tym? Nic szczególnego. Trochę historii ze Starego i Nowego Testamentu, odrobinę o historii Kościoła, innych wyznaniach. Poza tym zaskakująco dużo filmów i piosenek, które teoretycznie mają uatrakcyjniać zajęcia, jednak wywoływały raczej efekt śmieszności i braku powagi.</p>
<p>Odbiór przez uczniów jest bezlitosny. Nie dość, że podręczniki są infantylne, to jeszcze nauczyciele najczęściej nie traktują poważnie prowadzonych przez siebie zajęć, nie oceniając uczciwie (sprawdziany? Kartkówki? Zadania domowe? Nie słyszeli), wzbraniając się rękami i nogami przed postawieniem oceny niżej niż 4. Tak jakby uczniowie mieli się przestraszyć czy obrazić. Żeby jeszcze bardziej uczyć zajęcia – w ich mniemaniu – przyjaznymi, robią z nich tzw. luźne lekcje. Po czasie sami nauczyciele przestają podchodzić do swojego zawodu na poważnie.</p>
<p>A to wszystko na przedmiocie, który ma przekazać prawdy wiary, aktywnie i bezpośrednio przełożyć się na zbawienie uczniów. Zadanie niebagatelne, niezwykle ważne i odpowiedzialne. Nie wydaje się, żeby ktokolwiek uczestniczący w procesie przekazywania wiedzy zdawał sobie z tego sprawę. Oczywiście, można powiedzieć, że człowiek od pewnego momentu (mniej więcej szkoły średniej) nosi na swoich barkach coraz większą odpowiedzialność za swoje kształcenie. Jednak to, z jakim podejściem otoczenia wcześniej się spotkał przenosi się bezpośrednio na jego własne. Gdy doda się infantylność Mszy tzw. dziecięcych, wychodzi z tego wręcz przerażająca mieszanka: przekonanie, że wiara nie jest ważna ani poważna, co najwyżej to zbiór pięknych słówek i absurdalnych zakazów. Nie powinno więc nikogo dziwić, że traktowanie jej jak niepotrzebnego balastu życiowego skutkuje porzuceniem jej coraz częściej po sakramencie – o ironio – dojrzałości chrześcijańskiej.</p>
<h4>Ku życiu katolickiemu</h4>
<p>Jedna kwestia z listu biskupów zasługuje na szczególną uwagę. Wspomnieli oni o tym, że lekcje religii przekazują nie tylko wiedzę, ale również kształtują charakter, co jest niezwykle istotne w obecnym, niestabilnym świecie. W momencie załamania, próby wartości przekazane na tych zajęciach mogą stać się ostoją i pewnym kierunkiem, na podstawie którego młody, dorastający człowiek będzie w stanie podjąć właściwą decyzję. To jest najlepszy i najbardziej wart zapamiętania fragment tego tekstu. Jasno bowiem wykłada różnicę między powszechnym postmodernistycznym podejściem, które można podsumować jako „rób co czujesz, że jest słuszne”, które w momencie zawahania pozostawia człowieka w przepaści własnych emocji i pożądań, a twardą skałą wiary.</p>
<p>Katolicyzmowi czy szerzej chrześcijaństwu zarzuca się często niszczenie wolności, ponieważ zadaje wierzącym konkretny zestaw przekonań i postępowania. Tymczasem alternatywa sprowadza się do przerażającej niepewności, bez przekonania co do słuszności postępowania, miotania się między tym, co zdaje się właściwe. Już nawet nie wiedzie prymu rozum, jak w epoce tzw. oświecenia, a właśnie emocje i uczucia. To jest właśnie uwalniające. Nie przez zdjęcie odpowiedzialności – każdy bowiem musi podjąć decyzję opierając się na własnym sumieniu, a na dodatek dbać o prawidłowe ukształtowanie go – ale umiejscowienie jej na właściwym miejscu i we właściwej perspektywie. Wolność katolicka to w końcu zdolność do właściwego osądu i wyboru.</p>
<p>Niestety, próżno dziś szukać w szkole choćby elementów wychowania klasycznego. Większość pedagogów nie słyszała o wychowaniu do cnót, w najlepszym wypadku wyśmiewając słowa byłego ministra Czarnka. To, że na rodzicach również spoczywa obowiązek kształcenia i wychowania dziecka, jest jasne od dawna. Jednak przychodzi czas, gdy powinni zdać sobie sprawę jeszcze silniej, że ich obowiązek nie ogranicza się do sprawdzenia, czy ich dzieci odrobiły zadania domowe i nauczyły się na sprawdziany. To codzienna rozmowa, pokazywanie przykładem życia, podsuwanie właściwych lektur i wydarzeń. Im bardziej szkoła pragnie uczynić z ich pociech jedynie coraz gorzej wykształcony „produkt” mający zasilić rynek pracy, z pominięciem kształtowania ducha i duszy, tym większa odpowiedzialność spoczywa na nich.</p>
<p>Wątpię, by tak znaczne ukrócenie wymiaru godzin nauczania religii w szkołach było skutecznym wstrząsem dla układających program nauczania tego przedmiotu. Słychać jednak coraz więcej głosów katechetów dostrzegających problem, pragnących dostosować nauczanie do realiów i potrzeb. Także wśród rodziców nawet nie uczących dzieci w systemie edukacji domowej pragnienie współuczestnictwa w komplementarnym kształtowaniu swoich potomków systematycznie i zauważalnie rośnie. Nadszedł czas, by naprawdę wziąć sprawy w swoje ręce.</p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/ze-szkolnej-lawki-do-nieba-a-leszczak/">Ze szkolnej ławki do Nieba – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
