Ułatwienia dostępu

W ramach debaty konstytucyjnej (która nie omija także łam „Nowych Kształtów”) Polska zasługuje na merytoryczną debatę na temat tego, iż wbrew woli większości społeczeństwa parlament, uchwalając w 1997 roku nowy Kodeks karny, wyeliminował z niej karę główną, sprawiając, iż najwyższym możliwym wymiarem kary stała się kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Polska bez kary śmierci – decyzja podjęta bez konsultacji

W 1997 roku przyjęto nie tylko Konstytucję, ale  i Kodeks karny, który całkowicie pomija możliwość stosowania kary śmierci. Inaczej niż w przypadku referendum konstytucyjnego, o tej doniosłej decyzji politycy zadecydowali samodzielnie, bez konsultacji z Narodem.

Konstytucje państw europejskich możemy podzielić na te, które jednoznacznie karę śmierci odrzucają (np. konstytucja hiszpańska czy francuska), które nie wypowiadają się jednoznacznie co do możliwości jej stosowania (konstytucja polska) oraz te, które wprost gwarantują państwu możliwość wprowadzenia takich przepisów do prawa karnego (są to konstytucje: Cypru, Malty, Grecji oraz Włoch). Tą ostatnią drogą powinna podążyć również i Polska.

Argumenty za karą śmierci w historii filozofii 

Powinniśmy, przede wszystkim, na ten temat zacząć rozmawiać – i to nie tylko od jednego do drugiego brutalnego zabójstwa, kiedy to postulat powrotu do kary głównej krótkoterminowo rozgrzewa społeczeństwo. Ten sposób debaty o niej jest zresztą najgorszym z możliwych i służy środowiskom lewicowym do tego, by karę tę traktować jako niesprawiedliwą, sadystyczną formę znęcania się nad (rzekomo niewinną) „ofiarą” (czytaj: skazanym przez sąd za popełnioną zbrodnię). Tymczasem wbrew narracji liberałów kara śmierci to nie postulat „chłopskiego rozumu” (skądinąd – czy gdyby było inaczej to w realiach demokratycznych byłby to argument przeciwko niej?!). Historia filozofii zna dziesiątki wybitnych myślicieli, którzy znajdowali argumenty na rzecz jej wykonywania. Sięgać można aż do czasów starożytnych, aczkolwiek, przykładowo, z perspektywy katolickiej, ważnym autorytetem z pewnością jest św. Tomasz z Akwinu – jego dorobek intelektualny rezonuje wszak na katolickich intelektualistów do dnia dzisiejszego. Bogusław Wolniewicz, będący wszak nie tylko komentatorem politycznym (i źródłem kilku zabawnych memów), ale przede wszystkim wybitnym badaczem Wittgensteina, również był jej gorącym orędownikiem.

Problem godności ludzkiej – czy kara wyklucza człowieczeństwo?

Wskazać jednak trzeba, że w debacie nad karą śmierci jej zwolennicy często popełniają pewien błąd natury argumentacyjnej – choć może wywoływać to (z owej „chłopsko-rozumowej perspektywy”) kontrowersje, to faktem jest, że wszystkie czołowe nurty intelektualne (a także nauczanie Kościoła) zakładają, że człowiek posiada przyrodzoną oraz niezbywalną godność.

Będąca dziś swoistą „świecką religią” (czy raczej – głównym dogmatem „religii” liberalnej) ideologia praw człowieka zbudowana jest na takim właśnie prawno-naturalnym założeniu, iż nie jest ona nadania jakimkolwiek aktem prawnym, lecz wynika z samego człowieczeństwa i że nikomu nie może być ona odebrana, a nawet, że człowiek sam nie może się jej pozbawić.

Choć prawnicy wskazują na szereg inspiracji intelektualnych z których ową godność wywodzą (od filozofii antycznej i Starego Testamentu, poprzez średniowieczną myśl chrześcijańską aż do oświeceniowego liberalizmu i socjalistycznej walki o godność robotników oraz współczesnego katolickiego personalizmu), to najważniejszym autorytetem dla (zwłaszcza liberalnych) prawników pozostaje Immanuel Kant. Filozof z Królewca w „Uzasadnieniu metafizyki moralności” stwierdza, że człowiek pozostaje celem samym w sobie i nigdy nie może być środkiem do celu.

Liberałowie, odwołując się do myśli kantowskiej, starają się wskazywać, że tak rozumiana godność ludzka jest nie do pogodzenia z karą śmierci. Zwolennicy kary śmierci opowiadając o przestępcach w sposób przedmiotowy, obelżywy, niejako dowodzą, że abolicjoniści mają rację, chcąc chronić „biednych” kryminalistów przed tłumem marzącym o masakrycznych widowiskach rodem z „Nadzorować i karać” Foucaulta. Liberałowie tymczasem (świadomie lub nie) pomijają w myśli Immanuela Kanta jeden, dość istotny element – otóż on sam pozostawał gorącym orędownikiem kary śmierci. W żaden sposób nie uważał, by uderzała ona w ludzką godność, a wręcz uważał zgoła przeciwnie.

Perspektywa kantańska: kara jako potwierdzenie godności

Jak to możliwe? Zacytujmy felieton prof. Piotra Bartuli, wykładowcy akademickiego z Wydziału Filozofii UJ (a zarazem znanemu w krakowskich środowiskach wolnościowych sympatykowi ideowej prawicy, a przede wszystkim człowiekowi, który pozostaje gorącym zwolennikiem kary śmierci i rozwinął na ten temat swą własną, tzw. testamentową koncepcję sprawiedliwości – zainteresowanych poglądami myśliciela spod Grodu Kraka odesłać należy do jego książki „Kara śmierci – powracający dylemat”):

„Można też dowodzić, jak to czynił Kant, że stosując karę śmierci, potwierdzamy godność człowieka i ważność jego czynów. Idea godności ludzkiej i wolności jest w ogóle warunkiem karania kogokolwiek. Godność tę zakłada się również w mordercy, który „powinien cenić własne życie niżej niżeli człowieczeństwo w sobie”. Kara śmierci tę godność potwierdza. Z jednej strony potępiamy maksymalnie i stygmatyzujemy moralnie osobę, która zerwała z nami więzy solidarności i ujawniła pogardę dla życia ludzkiego. Z drugiej natomiast nie zabijamy jej jak wściekłego psa, ale karzemy ją, dostrzegając w niej istotę rozumną, zdolną do przyjęcia konsekwencji swojego działania. Ofiarowując jej w zamian za mord umyślny cywilizowany proces, oddajemy jej cześć jako istocie rozumnej, godnej ukarania, rozumiejącej, że życie okryte hańbą zbrodni jest czymś gorszym od nieistnienia. Ta ideologia kary zakłada, że nie traktujemy złoczyńcy jako „obcego”, którego należy zabić bez procesu, ale właśnie powinniśmy go karać jako równego nam. Potwierdzamy w ten sposób wartość i ważność samego życia”.

Zdaję sobie sprawę z emocji, które towarzyszą rozważaniom nad tym, jak karać za najbrutalniejsze przestępstwa – jednak dehumanizujące rozważania nie pomogą w ukształtowaniu racjonalnej debaty nad ewentualnym powrotem do kary śmierci, a raczej dają argumenty przeciwnikom najwyższego wymiaru kary.

Postulat przywrócenia kary głównej w Konstytucji 

Zauważmy zresztą, że w całym cywilizowanym świecie dąży się do tego, by była ona egzekwowana w sposób maksymalnie humanitarny – Amerykanie zresztą w pogoni za tym celem poszli zbyt daleko wymyślając zastrzyk trucizny, który, wbrew intencjom, okazuje się być karą niezwykle okrutną (dlatego dziś skazańcy, gdy tylko mają taką możliwość, wnioskują o alternatywną metodę egzekucji, choćby o krzesło elektryczne). W Polsce stosowano karę śmierci poprzez powieszenie bądź rozstrzelanie – i nie widzę powodów dla których mielibyśmy postulować odejście od tego typu humanitarnych (prawidłowo wykonana kara powieszenia skutkuje przerwaniem rdzenia kręgowego i natychmiastowym zgonem) metod wykonywania kary głównej.

Inspirując się państwami basenu Morza Śródziemnego – tymi, które zrodziły naszą cywilizację – umieśćmy w naszej ustawie zasadniczej przepis który umożliwiałby naszemu państwu wprowadzenie i, ewentualne, stosowanie tej kary. Liberalni prawnicy i politycy starają się, poprzez wpływanie na doktrynę prawa konstytucyjnego czy tworzenie przepisów prawa międzynarodowego (w tym prawa Unii Europejskiej) blokować narodom możliwość podjęcia decyzji o tym, czy chcą mieć w swoim prawie karnym karę śmierci czy też nie – z uwagi na fakt, iż ustawa zasadnicza jest najważniejszym aktem prawnym przepis mówiący jednoznacznie o jej możliwości wprowadzenia, orzekania i stosowania byłby gwarantem tego, że ewentualne oczekiwania Narodu Polskiego w zakresie prowadzenia polityki karnej mogłyby zostać zaspokojone.

Sprawdź inne artykuły autora.