Ułatwienia dostępu

Z zaciekawieniem przeczytałem niedawny tekst p. Łukasza Warzechy, opublikowany na łamach Klubu Jagiellońskiego, pod tytułem ,,Prawica musi bronić „januszy”, gdy Jan Śpiewak wspiera globalny kapitał i broni dziedzictwa PRL-u”. Nie będę polemizował ze wszystkimi tezami tekstu, skupię się na tych najważniejszych. Odbija się w nim bowiem, jak w soczewce, zasadniczy dla współczesnej prawicy problem-co jest wartością prymarną. Z tekstu oraz z całokształtu publicystyki p. Łukasza Warzechy wynika, że dla niego jest to wolność-wartość par excellence liberalna. Dlatego też między nami, a Warzechami tego świata, nigdy nie może dojść do sojuszu innego niż taktyczny. Fundamenty naszego myślenia politycznego są bowiem zupełnie różne. Zanim to jednak wyjaśnię szerzej przyjrzyjmy się kilku tezom z analizowanego tekstu.

Bezdroża warzechizmu

P. Łukasz Warzecha we wspomnianym tekście pisze chociażby tak:

,,I powinno to być właśnie zadanie konserwatywnej prawicy, jako że bez własności nie ma obywatelskiej świadomości i impulsu do stawiania w obronie ładu, prawa, a nawet samego państwa. Posiadanie, gromadzenie bogactwa, ambicja gospodarcza – to są obywatelskie cnoty ściśle powiązane z prawicowym widzeniem świata. Dzisiaj będące pod ostrzałem egalitarystów i kryptosocjalistów.”

Ten cytat zwrócił moją szczególną uwagę ze względu na jego manipulacyjny charakter. Stawia on tezę, że bez własności nikt nie będzie chciał bronić ładu, prawa, a nawet państwa. Przytomny czytelnik zada pytanie czy są jakieś fakty na uzasadnienie tej z gruntu materialistycznej tezy. Przez większość historii zdecydowana większość ludzi nie miała nic lub prawie nic. Pomimo tego walczyli oni w armiach, służyli w organach porządku publicznego czy pracowali w administracji państwowej. Przykładem skrajnym może być Związek Sowiecki oraz inne kraje komunistyczne. Tam bardzo często nie było nawet instytucji własności w naszym rozumieniu tego słowa i jakoś dziesiątki milionów ludzi pracowało i służyło na rzecz tych krajów. Myślę, że gdyby zapytać zdecydowaną większość polskich powstańców, żołnierzy, konspiratorów czy urzędników to zdecydowana większość z nich nie uzasadniałaby swoich działań materialistycznie. Miliony ludzi oddały swoje życie dla samego istnienia Polski, a to jakie będzie w nim prawo własności było dla nich kwestią wtórną. Ci którzy chcą potraktować ojczyznę jako jeden wielki wspólny biznes mają mózg przeżarty kapitalizmem i mieszczańskim sposobem patrzenia na rzeczywistość. To oczywiście nie znaczy, że cnoty takie jak zaradność, oszczędność, zapobiegliwość są złe. Co do zasady nie są. Są jednak trzeciorzędne. I tego nie rozumieją Warzechy i Mentzeny tego świata. Implikacja więc, że to własność jest podstawą istnienia Polski jest z gruntu fałszywa.

Kolejnym fundamentalnym błędem p. Łukasz Warzecha jest twierdzenie, że gromadzenie bogactwa i ambicja gospodarcza są obywatelskimi cnotami wprost powiązanymi z prawicową wizją świata. Jest to postawienie konserwatywnego świata na głowie. Autor tekstu stawia bowiem wartości par excellence liberalne, jak właśnie gromadzenie majątku i dorabianie się, na piedestał nie uzasadniając w żaden sposób dlaczego to one miały by być związane z prawicowym sposobem patrzenia na świat. Żyjemy w określonej rzeczywistości i wiemy jak łatwo ,,dorabianie się” przechodzi w chciwość, ślepą pogoń za zyskiem i skrajnie indywidualistyczny korwinowsko-mentzenowski egoizm. Postawienie wartości materialnych w centrum ,,prawicowego sposobu życia” jest w mojej ocenie absolutnym zaprzeczeniem dotychczasowego dorobku konserwatyzmu. Zdecydowana większość ruchów i myślicieli prawicowych na pierwszym miejscu stawiała różnego typu wartości niematerialne. Dla jednego najważniejsze będzie służenie państwu, dla drugiego rodzina, trzeci z kolei za prymarny będzie uważał naród, a dla jeszcze innego najistotniejsze będzie zbawienie duszy. To wszystkie wartości mieszczą się spokojnie w prawicowym kanonie choć są one różne. Postawienie w centrum na indywidualny zysk, gromadzenie majątku czy dorabianie się jest arcyliberalne, a to ideologia zasadniczo inna i nie będąca, w mojej ocenie, częścią konserwatyzmu. Wolność i materializm nie powinny być zatem w centrum prawicowego życia. Te wartości i cechy, które przedstawił p. Łukasz mogą być co najwyżej dobrym narzędziem do osiągania innych celów. Pogoń za dobrami materialnymi jest kiepskim panem, ale może być dobrym sługą. Dobrym przykładem jest historia Wielkopolski i Wielkopolan. Każdy kto zna historię naszej walki pod zaborami wie jakimi metodami była prowadzona ta ,,najdłuższa wojna nowoczesnej Europy”. Dorabianie się, edukacja, powiększanie majątku było tylko środkiem do osiągnięcia celu jakim było odzyskanie niepodległości i wejście w skład odrodzonej Rzeczypospolitej. Gdyby nasi przodkowie rozumieli tylko język interesu to pewnie lepiej wyszliby ekonomicznie zostając już na zawsze częścią Niemiec. Ale nie chcieli oni tego. Są bowiem wartości bezcenne za które warto poświęcić wszystkie dobra materialne. Czymś takim było i jest istnienie Polski.

P. Łukasz Warzecha w swoim tekście próbuje zatem dokonać wrogiego przejęcie prawicowości. Jego nowym centrum miałyby być wartości par excellence liberalne. Powinniśmy oczywiście tę wizję odrzucić. Najważniejszą częścią życia nie powinno być dorabianie się i bogactwo. Jak słusznie zauważył p. Robert Winnicki:

,,Sens istnienia państwa polskiego sprowadza się do jednej, jedynej rzeczy: chodzi o to żeby było ono narodowym państwem Polaków. Żadnym innym.

Może być większe albo mniejsze, biedniejsze albo bogatsze(podkreślenie autora-J.N.), potężniejsze albo słabsze. Może w nim mieszkać 40, 70 milionów ludzi albo 20 czy 10. Różnie bywało w naszej historii i różnie będzie w przyszłości. Wszystko to są sprawy drugorzędne. Liczy się jedynie to żeby pozostało narodowym państwem Polaków.”

No właśnie w polityce powinno chodzić przede wszystkim o kwestie przekraczające wymiar jednostki. Tego nie rozumie p. Łukasz, który widzi wszystko osobno. Dla warzechów tego świata podstawowym uzasadnieniem sensu istnienia państwa są indywidualne wolności i interesy. To oczywiście błędny sposób patrzenia na świat. 

Prawica nie ma również obowiązku bronić wolności z jeszcze jednego fundamentalnego powodu. Ludzie bardzo często źle korzystają ze swojej wolności-szkodzą sobie i innym. Dlatego też państwo powinno być jak Bóg sprawiedliwy-za dobre wynagradzać, za złe karać. Potrzebujemy państwowego interwencjonizmu i walki z tymi którzy szkodzą sobie i nam. Potrzebna jest więc karząca ręka państwa, która surowo, lecz sprawiedliwie powinna oceniać, kontrolować, karać ale też nagradzać obywateli. A liberalizm wyrzućmy do śmietnika historii. Tam gdzie jego miejsce.

Więcej tekstów tego autora.