Ułatwienia dostępu

Od wielu już lat różnej maści publicyści zastanawiają się nad tym co jest esencją systemu władzy budowanego przez Donalda Tuska. Półtorej roku rządów uśmiechniętej Polski skłoniło mnie do próby udzielenia własnej odpowiedzi na to pytanie. W mojej ocenie można wskazać dwie fundamentalne cechy tuskizmu-pustkę i nienawiść. Pod pierwszą z nich kryje się zupełne wyjałowienie ideowe- Tusk, jak słusznie zauważył Jan Rokita w swoim komentarzu dla kanału Zero, nie ma już żadnych własnych pomysłów. Przejął on bowiem, w swojej narracji politycznej, zdecydowaną większość postulatów Prawa i Sprawiedliwości. Drugim fundamentem tuskizmu jest nienawiść wobec prawicy, w szczególności do PiS i Jarosława Kaczyńskiego. Te dwie cechy są esencją obecnej władzy.

Pustka ideowa

W ciągu ostatnich kilku lat zobaczyliśmy powolne przepoczwarzanie się obozu liberalnego poprzez stopniowe przejmowanie przez niego języka oraz poglądów prawicy. Najbardziej symptomatycznym przykładem jest sprawa imigracji. Uśmiechnięta Polska przeszła w swojej narracji od ,,refugges welcome” do ,,twardej obrony polskich granic”. Zjawisko ,,wrogiego przejęcia populizmu” przyśpieszyło w momencie zdobycia przez obóz liberalny władzy. Donald Tusk opowiadający o ,,nacjonalizmie gospodarczym” czy ,,budowie Polski piastowskiej” jest obiektem śmiechu i kpin z naszej strony. Oczywiście jest to zabawne, ale trzeba zwrócić uwagę jak wielką metapolityczną korzyść z tej zmiany narracyjnej odnosimy. Tusk legitymizuje w ten sposób język prawicy i poszerza tzw. Okno Overtona.

Pierwszym krokiem do odniesienia zwycięstwa politycznego jest zawładnięcie języka i osiągnięcie metapolitycznej hegemonii. To się stopniowo dzieje na naszych oczach co jest dobrym prognostykiem dla prawicy na przyszłość. Oczywiście gdyby nasze zwycięstwo ograniczyło się jedynie do sfery języka pozostałoby ono niepełne. Na polityczną konsumpcję przyjdzie czas dopiero wtedy gdy przejmiemy władzę i zaczniemy wprowadzać w życie prawicowy program. To metapolityczne obłaskawienie przez liberalne elity języka suwerenności i nacjonalizmu buduje fundamenty pod przejęciem władzy przez prawicę. Pan premier jest zatem, paradoksalnie, koryfeuszem prawicowo-populistycznej rewolucji, która majaczy na horyzoncie. Być może Donald Tusk jest zatem tą siłą, która wiecznie zła pragnąc wieczne dobro czyni?

Obóz liberalny nie ma już nic do zaproponowania Polakom. Jego ideowe bankructwo jest pełne. Z tej narracyjnej przemiany Tuska można wysnuć jeszcze jeden wniosek metapolityczny. W Polsce AD 2025 inna polityka, niż pisowska, na dłuższą metę nie jest możliwa. Wychodzi więc na to, że najtrafniej znaki czasu odczytał ,,publicysta wyklęty” czyli p. Ronald Lasecki, który w swoim znakomitym tekście pod tytułem ,,Prawdziwa alternatywa dla PiS” napisał tak:

,,Centrolew czy PO, przy odpowiednim układzie czynników takich jak frekwencja, mobilizacja własnego elektoratu i sojusze parlamentarne, może niekiedy osiągnąć chwilową arytmetyczną przewagę, ale nie zakorzeni się nigdy w narodzie ani z nim nie „zrośnie” – moim zdaniem, te około 30% które Platforma z przystawkami osiągnęła obecnie, przy maksymalnej mobilizacji jej wielkomiejskiego elektoratu i względnej apatii tradycyjnego elektoratu PiS, to górny pułap możliwości liberałów; jak widać, nie dający bynajmniej zwycięstwa wyborczego.

Rząd centrolewu więc przeminie, choroba PiS-izmu (choroba polskości?) zaś zostanie – obecne wybory bynajmniej jej nie zakończyły. Choroba ta z nami zostanie, dopóki nie pojawi się „lekarz” – prawdziwa, tożsamościowo-mentalna alternatywa dla PiS”.

Nienawiść

Drugim filarem rządów Donalda Tuska jest nienawiść. Emocja ta nie jest jakimś zabarwieniem rządów centrolewu, jest jego esencją. Sensem istnienia i trwania rządu Uśmiechniętej Polski nie jest realizacja jakiegoś programu. Jedynym uzasadnieniem jest zemsta na PiS oraz żeby nie rządził Kaczyński. Nienawiść jest oczywiście emocją polityczną i czasem jest potrzebna, jeśli jednak zaczyna dominować to stajesz się… Romanem Giertychem. Były prezes Ligi Polskich Rodzin stał się egzemplifikacją tej właśnie emocji. Nie mam również wątpliwości, że dzięki swojej aktywności Pan Roman jest obecnie metapolitycznym przywódcą Koalicji Obywatelskiej. Widomym znakiem jak istotna jest nienawiść dla tego środowiska było niedawne expose premiera. W jego wystąpieniu nazwa PiS padła kilkanaście razy, a padające w trakcie przemówienia groźby o tym, że ,,być może wszystkich pisowców nie wsadzimy, ale próbować warto” najpełniej oddają stan emocjonalny pana premiera. Najważniejszym napędem politycznym Donalda Tuska jest po prostu nienawiść.

Donald Tusk jest przeszłością

Obserwując coraz bardziej niezrównoważone zachowanie pana premiera stwierdzam, że jest on już przeszłością polskiej polityki. Na pierwszy rzut oka ma on wszystko- swój rząd, media i inne atrybuty władzy. To jednak kolos na glinianych nogach co pokazały ostatnie wybory prezydenckie. Polska i świat zmieniają się. Ta rzeka, jaką jest polskie społeczeństwo, płynie już bowiem innym nurtem niż w latach 2007-2014. Donald Tusk może się wściec jeszcze tysiąc razy, ale nie zmieni tego, że liberalny świat znika. Pan premier jest już zatem politycznym trupem i może tylko odwlekać swoją ostateczną ewaporację. Co oczywiście nie znaczy, że wyborcy i formacje lewicowo-liberalne znikną na zawsze. Społeczne i narracyjne imaginarium jest już jednak gdzieś indziej. Dlatego tuskizm jest już na szczęście przeszłością. I bardzo dobrze.