Ułatwienia dostępu

Katolicyzm kulturowy – to jedna z najczęściej powtarzanych mantr służących do opisu (i wyrażenia swego negatywnego stosunku) do polskiego katolicyzmu. Obok modnych stwierdzeń, a właściwie „dogmatów”, które powtarzane są bezrefleksyjnie, o toksyczności polskiego Kościoła (za dużo „moja wina, moja bardzo wielka wina…”) i rzekomym zalewie polskich wiernych kazaniami o grzechu, piekle, polityce i seksie; ten konkretny intelektualny cios łączy zarówno katolików „otwartych, jak i tradycyjnych”, choć w różnym natężeniu.

Zmierzmy się zatem z polskim katolicyzmem kulturowym. Inspiracją do tego tekstu jest refleksja nad tym, jak wiele my – zwykli wierni w tym kraju, otrzymaliśmy na prostej katechezie i w polskiej kulturze. Jak głębokie to bogactwo, które po latach, w życiu dorosłym, odzywa się w nas, wiercąc, drażniąc i nie pozwalając zasnąć naszym sumieniom. Chciałbym w tym Adwencie zaproponować prostą, znaną wiernym Kościoła formułę pytań na bazie tego wszystkiego, co w Polsce jeszcze w ostatnich dekadach jako dziecko otrzymałem w dziedzictwie Kościoła i Narodu Polskiego.

A zatem: czy jestem katolikiem chodzącym do kościoła z przyzwyczajenia, z powodu społecznych konwenansów, „by rodzina nie gadała”, czy też z prawdziwej wiary? Czy staram się zgłębić i zrozumieć treść wiary? Czy osądzam prostych ludzi – najczęściej emerytów, posądzając ich o hipokryzję i „klepanie różańca” bez żadnej głębi? Czy praktyki pobożności ludowej i tej zwyczajnej, parafialnej, nie stawiam w sumieniu w kategorii: „wiara dla małych dzieci”? Czy chodzę wyłącznie na Mszę Świętą dla dzieci, obrażając własny intelekt twierdzeniem, iż tam słucham kazań, „które rozumiem”?

Kalendarz liturgiczny

Czy znam i rozpoznaję po kolorach szat liturgicznych, który okres obecnie Kościół przeżywa? Czy w okresie Adwentu byłem choć raz na roratach, tak bardzo związanych z naszą Ojczyzną? Czy zadbałem o religijny i tradycyjnie po polsku postny charakter wieczerzy wigilijnej? Czy znam i śpiewam polskie kolędy (nie sposób tu nie przytoczyć zwłaszcza „Bóg się rodzi”)? Czy w Środę Popielcową uczestniczyłem w obrzędzie posypania głów popiołem (czy rozumiem ten obrzęd)? Czy w Wielkim Poście uczestniczyłem choć raz w nabożeństwie Drogi Krzyżowej lub w arcypolskich Gorzkich Żalach? Czy znam pieśni pasyjne, będące skarbcem wielkowiekowej historii mojej Ojczyzny (np. „Krzyżu święty nade wszystko”, „Krzyżu Chrystusa bądźże pochwalony” i inne)? Czy poświęciłem palmę w Niedzielę Palmową? Czy uczestniczyłem w obchodach Triduum Paschalnego? Czy przygotowałem tradycyjną święconkę, zgodnie z polskim zwyczajem i świadomością tego, co symbolizują poszczególne produkty? Czy uczestniczyłem w procesji rezurekcyjnej? Czy znam pieśni wielkanocne (takie jak: „Zwycięzca śmierci”, „Otrzyjcie już łzy płaczące”, czy „Chrystus zmartwychwstan jest”)? Czy uczestniczyłem w procesji na Boże Ciało (jaki stosunek mam do tej tradycji)? Czy zgodnie z polskim zwyczajem udałem się na Mszę Świętą 3 maja i 15 sierpnia? Czy odwiedziłem cmentarze „na Wszystkich Świętych” (jaki mam stosunek do tej tradycji)? Czy byłem choć raz na „majowych”, „czerwcowych” i wiem, jakie modlitwy kryją się za tymi zwyczajowymi nazwami? Czy wiem, co to za święto „Zielone Świątki”, czy „Matki Bożej Zielnej”? Czy odmówiłem choć raz różaniec święty w październiku?

Sakramenty

Czy pamiętam, że to właśnie sakramenty stanowią centrum życia katolika? Czy spowiadałem się przynajmniej raz w okresie wielkanocnym? Czy uczęszczam na coniedzielną Mszę Świętą oraz w święta nakazane? Czy w ogóle pamiętam, które święta są nakazane? Czy pamiętam datę swego chrztu świętego i bierzmowania? A imię patrona z bierzmowania? Czy jeśli jestem w małżeństwie, odnawiam i pamiętam przysięgę złożoną przed ołtarzem? Czy okazuję szacunek Najświętszemu sakramentowi? Czy wchodząc do kościoła, przyklękam na prawe kolano? A może bezrefleksyjnie przyklękam na lewe kolano? Czy może w odpowiednich momentach, zamiast klęknąć na dwa kolana, robię charakterystyczny przykuc, w celu niepobrudzenia spodni? Czy pamiętam, że podczas Przeistoczenia, czy błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem, jako osoba wierząca powinienem uklęknąć, nawet jeśli nie uczestniczę w liturgii? Zwracam szczególnie uwagę na tę kwestię, gdyż zauważalny jest zanik rozumienia „tej chwili”. Niegdyś nawet ludzie stojący w kolejce do konfesjonału na czas Przeistoczenia nie podchodzili do spowiedzi, lecz czekali na dźwięk dzwonków nawołujący do powstania, pomimo odejścia wcześniejszego penitenta.

Modlitwa

Czy odmawiam pacierz rano i wieczorem? Czy modlę się do Anioła Stróża znaną i piękną modlitwą uczoną w czasach dzieciństwa? Czy znam podstawowe modlitwy katechizmowe – akt wiary, nadziei i miłości, Skład Apostolski, „Pod Twoją obronę” i inne, nie mówiąc o Modlitwie Pańskiej, „Zdrowaś Maryjo” i „Chwała Ojcu”? Czy znam tajemnice różańca świętego? Koronkę do Bożego Miłosierdzia? Czy modlę się za rodzinę, Kościół, papieża i własnych dobroczyńców?

Wspólnota Kościoła

Czy znam imię obecnego papieża? A imię i nazwisko swego biskupa i proboszcza? Czy wiem, kto jest patronem Polski, diecezji, własnej parafii i kościoła parafialnego? Czy wiem, kiedy jest przewidziany odpust parafialny? Czy posiadam przy zachowaniu samodzielnego myślenia, szacunek do papieża, biskupa, stanu duchownego i zakonnego? Czy pozdrawiam „kapłanów i siostry zakonne na ulicy”? Czy wiem, jakie relikwie świętych i błogosławionych znajdują się w moim kościele parafialnym? Czy znam regionalne sanktuaria? A narodowe? Kiedy ostatni raz odwiedziłem Jasną Górę, Święty Krzyż, czy Świętą Lipkę? Czy kredą otrzymaną w Święto Trzech Króli napisałem stosowny napis na drzwiach własnego domu? Czy przyjąłem księdza po kolędzie? Czy przestrzegam postu od mięsa w piątki (czy rozumiem znaczenie tej ascezy?)?

Życie moralne

Jako że większość rachunków sumienia tyczy się przede wszystkim teologii moralnej, chciałbym jedynie zwrócić uwagę na kilka punktów charakterystycznych dla zwyczajnego, polskiego duszpasterstwa. Czy traktuję z szacunkiem swoich rodziców, osoby starsze, schorowane i ubogie (a może narzekam na to, że muszę ustąpić miejsca w autobusie)? Czy okazuję życzliwość wobec bliźniego, czy też żywię nienawiść w sercu (np. do przeciwnika politycznego)? Czy znam i rozumiem nauczanie Kościoła na temat aborcji, eutanazji, in vitro, rozwodów, antykoncepcji i „mieszkania przed ślubem”?

Polska

Czy modlę się za Ojczyznę? Czy znam „Modlitwę za Ojczyznę” ks. Piotra Skargi? Czy umiem zachować odpowiednią postawę podczas śpiewu: „Boże coś Polskę”, często śpiewanej na zakończeniu Mszy Świętej – czy też wychodzę od razu, „nie czując” znaczenia tej i innych pieśni (np. „Bogurodzica”) dla Polskiego Narodu? Czy znam pieśni ludowe i maryjne tak związane z polską kulturą („Z dawna Polski tyś Królową”, „Chwalcie łąki umajone”, „Twoja cześć, chwała – Nasz wieczny Panie” i inne)? Czy znam Litanię do świętych i błogosławionych Narodu Polskiego? Czy znam patronów Polski i najważniejsze sanktuaria w Ojczyźnie? Czy zgłębiam historię chrześcijaństwa na ziemiach polskich (np. książka Feliksa Konecznego – „Święci w dziejach narodu polskiego”, „Pamięć i tożsamość” – Jana Pawła II, czy tegoroczna nowość Grzegorza Górnego – „Duchowa historia Polski”)?

Jan Paweł II

Papież Polak stanowi pewną szczególną oś polskiego katolicyzmu. Pomijając medialne ataki, myślę, że jako Polacy-katolicy, musimy szczerze zmierzyć się z tym pontyfikatem. Czy znam i zgłębiam nauczanie Papieża Polaka, zwłaszcza te skierowane w pielgrzymkach do Polski? Czy może poprzestaję na zwolnieniu swego umysłu z odpowiedzialności frazesem o polskich biskupach, „którzy nastawiali pomników i zrobili z papieża mem”, tak, jakbyśmy sami byli niezdolni do zgłębienia tego nauczania? A może jako wierny przywiązany do Tradycji Łacińskiej poprzestaję na wiedzy o tym, że papież ucałował Koran i zorganizował modlitwy w Asyżu, zwalniając się tym samym nie tylko z obowiązków katolickich, ale i polskich? Czy reaguje na medialne ataki na zbiorową pamięć wspólnoty politycznej i kulturowej, jaką jest Naród Polski?

*

Nie sposób przytoczyć całej tej spuścizny zwykłego, codziennego polskiego katolicyzmu, który w większości otrzymaliśmy w czasach naszego dzieciństwa. Zmierzenie się z tym wielkim dziedzictwem bycia po prostu katolikiem, jednocześnie na arcypolski sposób, sprawiło, iż być może karygodnie przeoczyłem coś oczywistego. Potrzebujemy jednak zmierzyć się z tym „kulturowym katolicyzmem”. Każdy z nas powinien sobie odpowiedzieć na pytanie, „ile z tego w nas zostało”? Czy rzeczywiście jest to tak płytka wiara, jak próbują nam zewsząd, nawet w kościele, „wmawiać”? Czy może właśnie na tym, można budować piękne, dobre życie członka Kościoła i polskiego obywatela? Nie sposób tu ominąć kwestii tożsamości narodowej i spójności społecznej – czy mamy coś innego, trwalszego, mocniejszego? Czy, jak w ostatnich latach twierdziły pewne środowiska, musimy ratować patriotyzm, oddzielając go od polskiego katolicyzmu, czy (a jest to chyba jakaś intuicja ewangeliczna) w tym pogardzanym i wyśmiewanym sposobie bycia Polakiem-katolikiem tkwią ożywcze soki, dynamizm życia i kod kulturowy zrozumiały nawet dla największych antyklerykałów?

Więcej tekstów Autora.