<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>ideologia - Nowe Kształty</title>
	<atom:link href="https://www.noweksztalty.pl/category/ideologia-2/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.noweksztalty.pl</link>
	<description>Polityka, cywilizacja, społeczeństwo</description>
	<lastBuildDate>Thu, 30 Apr 2026 18:21:37 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0.2</generator>

<image>
	<url>https://www.noweksztalty.pl/wp-content/uploads/2021/06/cropped-cropped-Nowe-Ksztlty-na-header-strony-1-32x32.png</url>
	<title>ideologia - Nowe Kształty</title>
	<link>https://www.noweksztalty.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Masowość to przeszłość? &#8211; A. Leszczak</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/masowosc-to-przeszlosc-a-leszczak/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=masowosc-to-przeszlosc-a-leszczak</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 30 Apr 2026 18:21:37 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[antyliberalizm]]></category>
		<category><![CDATA[ideologia]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[prawica]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3403</guid>

					<description><![CDATA[<p>Fakt, że przeszłość nie wróci brzmi jak truzim. Jednak w myśleniu o kształcie społeczeństwa często nieświadomie wpadamy w tę pułapkę. Dlaczego jest to problem, jak się z niego wyrwać i co można spróbować zamiast nostalgicznego patrzenia na to, co minęło? Ale to już było Z dużym zainteresowaniem przeczytałam tekst „Bez ofiarności naszych babek i prababek [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/masowosc-to-przeszlosc-a-leszczak/">Masowość to przeszłość? – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Fakt, że przeszłość nie wróci brzmi jak truzim. Jednak w myśleniu o kształcie społeczeństwa często nieświadomie wpadamy w tę pułapkę. Dlaczego jest to problem, jak się z niego wyrwać i co można spróbować zamiast nostalgicznego patrzenia na to, co minęło?</p>
<h4 align="justify">Ale to już było</h4>
<p align="justify">Z dużym zainteresowaniem przeczytałam <a href="https://nlad.pl/bez-ofiarnosci-naszych-babek-i-prababek-polski-by-nie-bylo/">tekst</a> „Bez ofiarności naszych babek i prababek Polski by nie było” autorstwa Adama Szabelaka opublikowany na portalu Nowy Ład. To bardzo ciekawa analiza wkładu kobiet w kształtowanie Polski w okresie zaborów, odzyskiwania niepodległości i dwudziestoleciu międzywojennym. Poza przypomnieniem czy dla wielu przedstawieniem zasług Polek na wielu płaszczyznach (politycznej, kulturalnej, sztuki, a przede wszystkim rodziny i wychowania) pokazuje on charakterystyczny dla wielu członków prawicy sposób myślenia. To pewnego rodzaju tęsknota i nostalgia za czasem, gdy środowisko narodowe liczyło tysiące działaczy, miało solidną reprezentację w parlamencie, biznesie, szkolnictwie, sztuce i innych dziedzinach życia. Na podstawowym poziomie nie dziwi takie podejście – kto nie chciałby pochwalić się dokonaniami poprzedników? Problem zaczyna się, gdy na takim niemal rozrzewnieniu się poprzestaje. A to robi zdecydowana większość.</p>
<p align="justify">Postawa taka przenosi myślenie na przeszłość, zamiast na teraźniejszość i przyszłość. Zamyka w wiecznym muzeum, pozwala podziwiać piękne, odnowione eksponaty – ale starannie wybrane (pomija ciemniejsze lub po prostu mniej udane karty dawnej działalności), a przede wszystkim niedostępne. Przypomina zwiedzanie muzeum techniki: można być pełnym podziwu dla przemyślności dawnych wynalazców, jednak próba uruchomienia we współczesnych warunkach zdecydowanej większości maszyn i urządzeń mija się z celem. Są rażąco niedostosowane do dzisiejszych potrzeb i standardów. Historie i wspomnienia więcej wybaczają. Nie są tak namacalne, bezpośrednie. Użycie tej samej nazwy organizacji daje poczucie ciągłości i bycia jednością z tymi, którzy nas poprzedzali – niestety, często bez refleksji o różnicy między ich sytuacją a naszą.</p>
<p align="justify">Fakty są bowiem takie, że obecnie żadna z szeroko pojętych organizacji prawicowych nie ma takiego rozmachu i zasięgu działania, co te z dwudziestolecia międzywojennego czy lat przed odzyskaniem niepodległości. Narodowe, edukacyjne, sportowe, religijne – wszystkie straciły na liczbie członków i znaczeniu. Nawet największa z nich, Kościół katolicki, jest w kryzysie, tracąc wiernych, przede wszystkim młodych; starsi wiekiem wymierają i nie są zastępowani. Inne duże zrzeszenia, jak harcerstwo (kilkadziesiąt lat temu liczące dziesiątki tysięcy członków) albo duże organizacje sportowe (nie ma już „Sokoła”) także się zmniejszyły. Wraz ze skurczeniem się liczebnościowym przyszło zmniejszenie chęci wpływania na kształtowanie rzeczywistości. Grupy te nie pretendują do miana tych, które kształtują państwo, naród, kolejne pokolenia czy jednostki o konkretnym profilu. One co najwyżej dostarczają ciekawych wrażeń i umożliwiają naukę czegoś interesującego. Które z tych zjawisk zaszło jako pierwsze jest tematem na osobny tekst.</p>
<h4 align="justify">Indywidualizujemy się na śmierć</h4>
<p align="justify">Bardzo lubimy czuć się wyjątkowi, a kultura w której żyjemy codziennie utwierdza nas w przekonaniu, że to dobre i konieczne. Chcemy mieć dopasowane wszystko pod siebie, przekonani, że jedynie pójście za własnymi pragnieniami i realizacja tego, co uważa się dla siebie za słuszne przyniesie szczęście. O problemach z indywidualizmem, który od pewnego momentu jest egoizmem napisano wiele. Także o tym, jak wpływa to na narody. Stawiany często w opozycji do mentalności dominującej w Azji dalekowschodniej, gdzie to kolektywizm rządzi umysłami i duszami mas, rzekomo wyzwala do tego, co najlepsze. Jak jednak każdy egoizm, wiąże się z pychą. Pierwszy z grzechów głównych, podstawa wielu innych grzechów, przywar i słabości. Żyjąc zanurzonymi w świecie promującym tak silne skupienie się na sobie, bez nawet wyobrażenia alternatywy, trudno wyjść ponad frustrację.</p>
<p align="justify">Można bowiem zauważyć niezadowolenie z tego, jak wygląda dzisiejsze społeczeństwo. Prymat realizowania się (jakkolwiek by się to rozumiało) powoduje, że rozpadają się więzi społeczne, przyszłość narodów jest niepewna przez zbyt małą liczbę dzieci, powstaje społeczeństwo akceptujące grzeszne życie w imię tolerancji i nie przeszkadzania sobie wzajemnie. Choć pokolenia ludzi młodszych niż starszych właściwie nie znają, nie pamiętają życia nie nastawionego na indywidualizm, pragną, by było inne. Samotność, poczucie oderwania od grupy, braku zakorzenienia, bezcelowości i bezsensowności życia (a także choroby psychiczne i somatyczne z tym związane) nie biorą się znikąd. Funkcjonowanie w systemie będącym zaprzeczeniem tego, do czego człowiek jest przyzwyczajony i wręcz stworzony ewolucyjnie, gdzie zmiana nastąpiła w naprawdę krótkim czasie, degradując szerokie masy ludzkie.</p>
<p align="justify">Rośnie świadomość problemów społecznych, które jednoczą ponad podziałami. O demografii pisze i mówi się coraz więcej – i dobrze. Coraz więcej młodych osób deklaruje pragnienie posiadania większej liczby dzieci, a wielodzietność zaczyna być postrzegana jako cel, nie patologia. Kolejna z przywar narodowych, alkoholizm, wreszcie powszechnie staje się <i>passe</i>, a trzeźwe życie uznawane uznawane jest za normę. Świadomość konieczności mądrej ochrony środowiska, znaczenia jakości powietrza, wód i gleby dla zdrowia (smog, wpływ na uprawy i zwierzęta hodowlane) pcha ku zmianom legislacyjnym i konsumenckim. Społeczeństwo powoli się zmienia, jednocząc się wokół istotnych tematów niezależnie od przekonań politycznych bądź jedynie w luźnym powiązaniu. Wybieramy, co nam się podoba z różnych opcji ideowych, tworząc nierzadko konglomerat poglądów. Zostawiamy fanatyczne przyspawanie do jednej partii boomerom, dosłownie lub w przenośni. Ten efekt dążenia do posiadania swojego zdania w oderwaniu od doktryn to otwarcie na nowe możliwości myślenia o społeczeństwie, jego kształtowaniu i roli w tym procesie.</p>
<h4 align="justify">Wciąż jest nadzieja</h4>
<p align="justify">Nowe czasy wymagają nowych form. Nie zanosi się na to, by ruchy masowe miały powrócić. Przeminęły, a od nas zależy, czy pozostaniemy przy nostalgicznym spojrzeniu w przeszłość, czy dostosujemy sposoby działania do obecnych warunków. Na polskim poletku trudno znaleźć inicjatywy, które okazały się sukcesem (takie jednak istnieją – o tym niżej). Zerknijmy więc do naszych sąsiadów. Włochy są krajem z bogatą tradycją tworzenia lokali będących połączeniem miejsc spotkań towarzystkich, barów (z czego się utrzymują), bibliotek lub księgarń. Okazjonalnie odbywają się tam koncerty, wykłady, spotkania dyskusyjne czy treningi sportowe. Wokół takich miejsc wyrasta społeczność, często bardzo jasno zorientowana ideowo. Konkretne miejsce, urządzone w konkretnym stylu, zapraszające do spędzania w nim czasu, staje się kotwicą. Inną metodą poszli Amerykanie, a za nimi wiele innych krajów (w Europie głównie skandynawskie), tworząc Active Cluby. Nieformalne grupy znajomych skupiające się na treningach głównie siłowych i sztuk walki, czasem także wędrówkach w wymagających warunkach – wszystko spięte ideą siły, zwycięstwa, antyliberalizmu. Nie zapominać należy o licznych portalach, twórcach muzycznych, filmowych, a nawet wydawnictwach, które dopełniają całości potrzeb kultury alternatywnej.</p>
<p align="justify">Rzecz jasna można narzekać, że to duże projekty. Owszem, posiadanie lokalu na własność to ogromny wydatek i ryzyko. Jednak wynajęcie nawet po znajomości miejsca, gdzie regularnie się spotyka na różnych interesujących aktywnościach jest już w zasięgu wielu z nas. Dawni studenci oszczędzający każdy grosz, będący niegdyś podstawą prawicy realnie pragnącej fundamentalnej zmiany dorośli, poszli do pracy i zarabiają. Choć, nie ukrywajmy, jednocześnie mają mniej czasu. Niemniej jednak to stworzenie początkowo niewielkiego miejsca, gdzie dzieją się interesujące rzeczy, odpowiednio rozreklamowane daje nadzieję na to, że przyciągnie innych. Nie będzie masowości, owszem – ale będzie coś. Mówiąc przyziemnie, od czegoś trzeba zacząć. Regularne spotkania z ideą i ludźmi podobnymi nam nie tylko dobrze kształtują, ale tez motywują do dalszego rozwoju, wymiana myśli i doświadczeń jest cenna, a czas spędzony wśród tych, przy których nie trzeba się krygować w drażliwych kwestiach – bezcenny. Zdaje się, że w Polsce dotychczas powstało tylko jedno takie miejsce, jest to warszawska Kuźnia. Jej popularność niesie nadzieję na rozwój i otwarcie podobnych miejsc również w innych miastach.</p>
<p align="justify">Na spotkaniach nie musi się kończyć. Gdy znów spojrzymy na inne kraje europejskie, zobaczymy, że poważne, regularne działanie lubi wchodzić w politykę. Nie na zasadzie podlizywania się konkretnym postaciom czy partiom (choć niestety to też się zdarza). Chodzi o tworzenie włąsnych inicjatyw politycznych bądź kandydowanie w wyborach, szczególnie lokalnych, gdzie głos pojedynczego człowieka ma większe znaczenie. Przykładowo istniejący od kilku miesięcy włoski projekt Remigrazione e Reconquista (Remigracja i Odzyskanie) prowadzi regularne wiece uliczne, spotyka się z politykami, a nawet złożyło propozycję zmiany prawa w kwestii migrantów. Tak poważne, zaawansowane działania nie biorą się znikąd. Są efektem wieloletniej, czasem trwającej dekady ciężkiej pracy, upartości i nadziei. Wspaniałe ruchy nie powstaną same – ktoś musi je stworzyć. Na przykład ty.</p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/masowosc-to-przeszlosc-a-leszczak/">Masowość to przeszłość? – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Młoda prawica wciąż z Bogiem &#8211; A. Leszczak</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/mloda-prawica-wciaz-z-bogiem-a-leszczak/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=mloda-prawica-wciaz-z-bogiem-a-leszczak</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 05 Dec 2025 15:52:13 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[antyliberalizm]]></category>
		<category><![CDATA[ideologia]]></category>
		<category><![CDATA[chrześcijaństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[katolicyzm]]></category>
		<category><![CDATA[moralność]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3289</guid>

					<description><![CDATA[<p>Z pewnym smutkiem, a nawet niepokojem przeczytałam tekst Ludwika Pędzioła „Młoda prawica bez Boga” opublikowany na portalu pch24.pl. Autor stawia w tekście tezę, że najmłodsze pokolenie, dorastające w Polsce postkomunistycznej, a więc kapitalistycznej i liberalnej, nie ma w sobie poczucia transcendencji, religijność przestała być istotna, co nieuchronnie prowadzi do szeregu negatywnych skutków. Jako przedstawicielka tej [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/mloda-prawica-wciaz-z-bogiem-a-leszczak/">Młoda prawica wciąż z Bogiem – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Z pewnym smutkiem, a nawet niepokojem przeczytałam tekst Ludwika Pędzioła „<a href="https://pch24.pl/mloda-prawica-bez-boga">Młoda prawica bez Boga</a>” opublikowany na portalu pch24.pl. Autor stawia w tekście tezę, że najmłodsze pokolenie, dorastające w Polsce postkomunistycznej, a więc kapitalistycznej i liberalnej, nie ma w sobie poczucia transcendencji, religijność przestała być istotna, co nieuchronnie prowadzi do szeregu negatywnych skutków. Jako przedstawicielka tej grupy wiekowej poczułam się niejako wywołana do zabrania głosu. Jesteśmy zbiorem zbyt różnorodnym, by łatwo było nas zaszufladkować, religijność wciąż stanowi istotną wartość, choć manifestowaną w inny sposób. Coraz większym problemem jest również sam podział prawica-lewica.</p>
<h4>Zarzuty dużego kalibru</h4>
<p>Nie sposób się nie zgodzić, iż kryzys na prawicy istnieje. Funkcjonujemy w świecie postmodernistycznym, odrzucającym Tradycję i tradycję, nastawionym na poszukiwanie indywidualistycznie rozumianego szczęścia i przedkładającym go nad wszystko inne. Lewa, postępowa nieźle się w tej rzeczywistości odnajduje, mogąc wybierać spośród szybszego lub wolniejszego, ale wciąż „postępu” – rozumianego jako coraz większe swobody dla coraz większych dziwactw. Ci, którzy reprezentują poglądy konserwatywne, narodowe, monarchistyczne i podobne są w wiecznej defensywie, pragnąć świata, który nie istnieje. Droga do zrealizowania tego marzenia jest niejasna, różne opcje ideowe proponują różne rozwiązania, jednak żadne z nich na dłuższą metę zdaje się nie zdawać egzaminu. Wywołuje to zrozumiałą frustrację. Sami prawicowcy nie pozostają bez wpływu społeczeństwa, w którym żyją. Jednak uczynienie z nich grupy różniącej się jedynie przedziałem wiekowym, a jednolitą wewnątrz jest zbytnim uproszczeniem.</p>
<p>P. Pędzioł dokonał umownego podziału między prawicę „starą” (wychowaną w pełni w czasach PRL), „średnią” (dorastającą w czasach transformacji) i „nową” (znającą już tylko III RP). Nakreśla przy tym jednoznacznie negatywny obraz najmłodszej grupy wiekowej, za wyjątkiem drobnych pochwał odnoszących się do znajomości technologii czy dbania o jakość przekazu. Co istotne, w jego wizji zbiorowość ta jest jednolita. Ma ją cechować odrzucenie metafizyki, głębszej moralności, brak poszukiwania obiektywnej prawdy. Z kolei to, co rzekomo różni ją od lewicy, to jedynie fakt zakazywania prywatnych przyjemności, jak mięso, użycie plastiku czy kupno alkoholu. Czysty liberalizm, zero cnoty. Nie mówiąc o porzuceniu Boga (znaczący spadek religijności), a także honoru i ojczyzny (niechęć do bronienia kraju w razie wojny wyrażony w badaniach ankietowych). Co więcej, gdyby lewica przestała stawiać takie ograniczenia, jakie stawia obecnie, „młoda prawica” zaczęłaby widzieć w niej sojusznika i ochoczo przeszła na jej stronę.</p>
<h4>Oś, kompas, trójkąt?</h4>
<p>Obraz nakreślony przez autora wzmiankowanego tekstu jest problematyczny na kilku poziomach. Jak wspomniałam, przedstawia on de facto dwa pokolenia (Y, tzw. milenialsi, i Z, „zetki”), zróżnicowanych wewnętrznie, w gruncie rzeczy jednolitą masę. Tymczasem różnice są znaczne: zarówno między wymienionymi pokoleniami, jak i wewnątrz nich. Prawica to nie tylko liberałowie, dla których to wolność (rozumiana do tego egoistycznie, jako możliwość egzekwowania swoich praw wynikających z indywidualistycznych pobudek) jest kwestią nadrzędną. Dyskusje o zakresie ideowym prawicy trwają od co najmniej wieku, są równie zawiłe co system władzy w Unii Europejskiej, nie jest to więc miejsce na przytaczanie ich. W skrócie w tym worku mieszczą się zarówno wspomnieni liberałowie gospodarczy, jak i konserwatyści (w tym socjalni i liberalni), chadecy, monarchiści, nacjonaliści (nie wszyscy utożsamiają się z prawicą), reakcjoniści, kontrrewolucjoniści, populiści czy wreszcie ruchy spod znaku Nowej Prawicy.</p>
<p>Jak widać, rozpiętość jest szeroka, poszczególne nurty nie tylko znacząco różnią się między sobą, ale wręcz w wielu kwestiach sobie przeczą. Zamiast próbować ustalić poglądy na tradycyjnej, jednak zbyt uproszczonej osi prawica-lewica próbuje się innych, bardziej wielowymiarowych modeli. Do najpopularniejszych należą <a href="https://politicalcompass.org/">kompas polityczny</a> (oś ekonomicznej prawica i lewica oraz oś autorytaryzmu i libertarianizmu), <a href="https://www.trojkat.innowacje.info/test.php">trójkąt </a><a href="https://www.trojkat.innowacje.info/test.php">ideologiczny</a> (liberalizm – socjalizm – konserwatyzm), czy wreszcie zestawienia stworzone np. przez projekt <a href="https://www.trojkat.innowacje.info/test.php">MyPolitics</a> (ocena w siedmiu kategoriach ideologicznych). Wszystkie z nich są krytykowane za niedokładność, brak wystandaryzownia czy problematyczność przedstawienia ideologii bardziej niestandardowych. Nie powstał system nawet zbliżony do idealnego, odzwierciedlający różnorodność prądów myślowych. Przedstawienie więc prawicy jako jednoznacznie liberalnej jest zbyt daleko idącym uproszczeniem.</p>
<p>Szczególnie, że prawica młodego pokolenia jest bardzo różnorodna, w dobrym tego słowa znaczeniu. Jesteśmy pierwszymi pokoleniami wychowanymi nie na opozycji wobec komunizmu (a mimo to poglądy antykomunistyczne są w nas mocne), ale eksplorującym śmiało prądy myślowe z Polski, jak i zagranicy – przeszłe i teraźniejsze. Czasem efekt jest zabawny, bardziej funkcjonujący w kategorii mema niż zasługujący na poważne traktowanie (szestnastolatek rozprawiający o prawie Burbonów do tronu i mówiący „niewiasta” zamiast „kobieta”), jednak to owa śmiałość jest powiewem świeżego powietrza w dotychczas raczej zatęchłych kręgach jednoznacznie konserwatywnych. Tendencja jest jednoznaczna, zawód dotychczasowymi, niewystarczającymi i skazanymi na porażkę formami nakazuje zwrot ku nowemu.</p>
<h4>Z Bogiem, obok, rzadko przeciw</h4>
<p>Co ważniejsze, prawica młodego pokolenia nie wyzbywa się ona Boga, a na pewno nie cała. Choć religijność (uczestnictwo w nabożeństwach, deklarowane przywiązanie do zasad katolicyzmu) istotnie spada, nie jest to po prostu ubytek wiernych. Po dziesiątkach lat wiary kulturowej zastępuje samookreślenie się – w jedną lub drugą stronę. Jedni młodzi ochoczo zamieszkują ze sobą przed ślubem, czy nawet nie planują go zawierać, inni są dużo bardziej świadomi i zaangażowani we życie religijne. Znakiem są choćby powiększające się rzesze wiernych uczęszczających do kaplic FSSPX, który choć stojący na marginesie Kościoła, swoim radykalizmem przyciągają. Liczne są także wspólnoty Domowego Kościoła, pojawiają się duszpasterstwa postakademickie, czy inicjatywy stricte od świeckich dla świeckich. Katolicyzm coraz bardziej wychodzi poza mury świątyń, stając się częścią życia wiernych. Jednocześnie świadomość bycia w mniejszości na jednych działa motywująco, na innych wręcz przeciwnie – jednak to ci pierwsi stanowić będą awangardę.</p>
<p>Nie można zapomnieć, że – jak to zostało stwierdzone na wstępie – obracamy się w świecie delikatnie rzecz ujmując niechętnemu wierze i szeroko pojętym tradycyjnym wartościom. To powoduje, że bez silnego oparcia w religii łatwo można przejść na pozycje areligijne, a w konsekwencji (choć nie od razu) oparte na moralności „co mi się wydaje”. A jednocześnie utożsamiać się z prawicą, w efekcie zupełnie bezobjawową. Takie jednostki się zdarzają, szczęśliwie same się prędzej czy później odcinając od tego nurtu. Szkoda jedynie ludzi, którzy widząc w nich autorytet za nimi idą. Jawne przeciwstawianie się religii chrześcijańskiej zachodzi bardzo rzadko. To absolutny margines – nacjonalistyczny Niklot odwołujący się do rodzimowierstwa, francuska Nowa Prawica zarzucająca katolicyzmowi bycie podstawą liberalizmu nie są znane szerzej niż wąskiemu gronu fascynatów.</p>
<p>Nie mogę sobie odmówić w tym miejscu drobnego przytyku. Żyjemy w takich a nie innych warunkach, nastroju politycznym nie dzięki nam samym. Ktoś ten świat stworzył i nam dał – właśnie starsze pokolenia. Nie zmywam winy z młodych, nie pragnących dążenia do poznania Prawdy, opadających w oślizgłe macki wygodnictwa. Jednak to z wychowania bierze się znacząca część charakteru i podejmowanych decyzji. Plagą był brak miłości w rodzinach, rozwody, zdrady, przekonanie o tym, że dziecko jest jedynie przeszkodą do kariery i własnego szczęścia (badania demograficzne jasno to potwierdzają). Nie mówiąc o nałogach, jak alkoholizm – młodzi coraz rzadziej sięgają po tę używkę. Problemy są nie tylko sumą kłopotów jednostkowych, ale również klimatu społecznego. Weszliśmy w III RP bez większego planu innego niż stricte gospodarczy. Miało być nowocześnie, zachodnio i bogato. Sprowadzało się to do rosnących wskaźników ekonomicznych, bez oglądania się na koszty społeczne &#8211; o skutkach takiego myślenia pisze choćby małżeństwo Okrasków. Zachłyśnięcie się Zachodem, który odrzucił trwałe ideały już dawno, bez próby określenia nowej, postkomunistycznej, polskiej duszy wyprało nas z głębszych ideałów. Powoli dryfujemy w stronę postępu, jednak z silnymi oporami. Nie udało się ani przepchnięcie aborcji na życzenie, ani związków homoseksualnych, gender również nie zagrzał na dłużej miejsca. Nie jest dobrze – jest absolutnie nijako.</p>
<h4>Nieznana alternatywa</h4>
<p>Młoda prawica żyje w świecie przepełnionym niepewnością. Dopiero wchodząca na rynek pracy i matrymonialny lub będący na nim od niedawna, dopiero gruntująca swoją pozycję. Przyszłość jawi się w barwach bądź ciemnych, bądź „jedynie” niepewnych. Na pierwszy plan wysuwają się zmiany ideologiczne, których na dłuższą metę nie jesteśmy w stanie zatrzymać – nieważne, ile napiszemy artykułów, nagramy podcastów, zorganizujemy pikiet. Poszukujemy coraz to nowych dróg działania, których efekty nie są znane, bo zależą od zbyt wielu czynników, w tym od nas niezależnych. Kto wie, czy pierwszy upadnie system liberalny, czy Polska jaką znamy? Zmiany demograficzne stawiają pod znakiem zapytania zabezpieczenie bytu na starość &#8211; szczęśliwie coraz więcej młodych zaczyna o tym myśleć szybciej, niż w wieku 50 lat. Masowe ściąganie migrantów zarobkowych i tolerancja wobec tych nielegalnych, połączona ze świadomością skutków – widzimy, co dzieje się na Zachodzie, szczególnie w kontekście tego, po czyjej stronie w razie konfliktu staje państwo – nie napawa optymizmem, nie zwiększa poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji.</p>
<p>Żyjemy w czasie przełomu. Nie za bardzo wiemy, kim jesteśmy, co tak naprawdę kryje się pod byciem Polakiem – z pewnością więcej, niż segregowanie śmieci i głosowanie w wyborach. Musimy niejako wymyślić sami siebie, nadać kierunek i tor działania. W tak rozdrobnionej prawicy jaka funkcjonuje obecnie będzie to zadanie niezwykle trudne. Polaryzacja polityczna się zwiększa, nie tylko w kontekście partii, ale wizji Polski. Nie jest to wezwanie do Hołownianego podania sobie rąk w imię fałszywego pokoju, lecz głębokiego przemyślenia swojej tożsamości. Nie w bieżących kontekstach jak stosunek do Unii Europejskiej czy wysokości podatków, ale ze wzrokiem skierowanym w przyszłość. Za pewien czas to my będziemy tymi starszymi i odpowiedzialnymi za kształt świata, w którym będą żyć kolejne pokolenia.</p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/mloda-prawica-wciaz-z-bogiem-a-leszczak/">Młoda prawica wciąż z Bogiem – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ze szkolnej ławki do Nieba &#8211; A. Leszczak</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/ze-szkolnej-lawki-do-nieba-a-leszczak/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=ze-szkolnej-lawki-do-nieba-a-leszczak</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 10 Sep 2025 19:47:58 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[antyliberalizm]]></category>
		<category><![CDATA[ideologia]]></category>
		<category><![CDATA[chrześcijaństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Katolicka Nauka Społeczna]]></category>
		<category><![CDATA[katolicyzm]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3116</guid>

					<description><![CDATA[<p>Odczytywany w parafiach list Komisji Episkopatu Polski na temat nauczania religii w Polsce to kolejny głos w dyskusji. Głos, który niestety jest w wielu miejscach chybiony, pokazujący jak na dłoni nieznajomość realiów szkolnego życia. Poruszył jednak inne istotne, a często pomijane kwestie. Jaka jest rola tego przedmiotu w kształtowaniu dzieci i czy wreszcie nadszedł czas, [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/ze-szkolnej-lawki-do-nieba-a-leszczak/">Ze szkolnej ławki do Nieba – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Odczytywany w parafiach list Komisji Episkopatu Polski na temat nauczania religii w Polsce to kolejny głos w dyskusji. Głos, który niestety jest w wielu miejscach chybiony, pokazujący jak na dłoni nieznajomość realiów szkolnego życia. Poruszył jednak inne istotne, a często pomijane kwestie. Jaka jest rola tego przedmiotu w kształtowaniu dzieci i czy wreszcie nadszedł czas, by powszechnie zdać sobie sprawę z konieczności przyłożenia się do edukacji przez samych rodziców?</p>
<h4>Głos hierarchów&#8230;</h4>
<p>Sam list KEP treściowo nie wywołał większego zaskoczenia. Słysząc pierwsze słowa, można było się w przybliżeniu domyśleć, co będzie dalej. Zwrócenie uwagi na bezprecedensowe – pierwszy raz od upadku systemu socjalistycznego – zmniejszenie wymiaru lekcji do jednej tygodniowo, przełożenie zajęć na początek lub koniec dnia, wyłączenie obowiązku uczestnictwa (w niej lub zajęciach z etyki). Jednocześnie znalazł się w nim naprawdę oczywisty i zaskakująco banalny błąd: ocena z tego przedmiotu od dawna nie wliczała się do średniej ocen.</p>
<p>Choć nie wybrzmiało to wprost, słychać wyraźnie rozżalenie postępowaniem obecnej ekipy rządzącej. Liberałowie za największego wroga wyraźnie obrali sobie instytucje reprezentujące konserwatywne wartości, Kościół zaś jest wciąż silnym ich reprezentantem (choć i tak wyraźnie zmiękczył swoją narrację w ostatnich dziesięcioleciach). Obcięcie wymiaru nauczania religii nie ma podłoża finansowego czy organizacyjnego, nie jest związane z silnych ruchem społecznym. Powód jest czysto ideologiczny, skierowany wobec katolickiej większości wierzących. Warto przy tym pamiętać, że jednocześnie niejako rykoszetem dostali uczniowie innych odłamów chrześcijańskich, a nawet wyznań.</p>
<p>Niechęć rządzących wobec wiary przejawia się w dość prostych, żeby nie powiedzieć prostackich gestach: poza opisywanymi zmianami w szkołach to choćby usunięcie krzyży z urzędów warszawskich czy propozycja usunięcia Funduszu Kościelnego, który jest fałszywie podstawiany jako „pożeranie pieniędzy państwowych”. Uderzenie w nauczanie młodych, którzy są jednocześnie z wielu stron zarzucani treściami bynajmniej nie chrześcijańskimi to kolejny, prawdopodobnie skuteczny sposób na dołożenie do rosnącej laicyzacji.</p>
<h4>&#8230;i wiernych</h4>
<p>Niejako z drugiej strony może nie barykady, ale sporu o kształt nauczania religii w szkole są sami wierni: obecni i dawni uczniowie oraz ich rodzice. Na palcach jednej ręki mogę wymienić osoby, które pozytywnie wypowiadały się o nauczaniu jej. Pierwsze skojarzenia z nią związane to nuda, powtarzalność, brak konkretów, dominacja emocji nad wiedzą. Wydaje się, że twórcy programu niemal zupełnie nie mają pomysłu, jak wypełnić bite dwanaście lat edukacji. Niemal, bo konkrety pojawiają się w okolicy sakramentów (I Komunii Świętej i bierzmowania). Poza tym? Nic szczególnego. Trochę historii ze Starego i Nowego Testamentu, odrobinę o historii Kościoła, innych wyznaniach. Poza tym zaskakująco dużo filmów i piosenek, które teoretycznie mają uatrakcyjniać zajęcia, jednak wywoływały raczej efekt śmieszności i braku powagi.</p>
<p>Odbiór przez uczniów jest bezlitosny. Nie dość, że podręczniki są infantylne, to jeszcze nauczyciele najczęściej nie traktują poważnie prowadzonych przez siebie zajęć, nie oceniając uczciwie (sprawdziany? Kartkówki? Zadania domowe? Nie słyszeli), wzbraniając się rękami i nogami przed postawieniem oceny niżej niż 4. Tak jakby uczniowie mieli się przestraszyć czy obrazić. Żeby jeszcze bardziej uczyć zajęcia – w ich mniemaniu – przyjaznymi, robią z nich tzw. luźne lekcje. Po czasie sami nauczyciele przestają podchodzić do swojego zawodu na poważnie.</p>
<p>A to wszystko na przedmiocie, który ma przekazać prawdy wiary, aktywnie i bezpośrednio przełożyć się na zbawienie uczniów. Zadanie niebagatelne, niezwykle ważne i odpowiedzialne. Nie wydaje się, żeby ktokolwiek uczestniczący w procesie przekazywania wiedzy zdawał sobie z tego sprawę. Oczywiście, można powiedzieć, że człowiek od pewnego momentu (mniej więcej szkoły średniej) nosi na swoich barkach coraz większą odpowiedzialność za swoje kształcenie. Jednak to, z jakim podejściem otoczenia wcześniej się spotkał przenosi się bezpośrednio na jego własne. Gdy doda się infantylność Mszy tzw. dziecięcych, wychodzi z tego wręcz przerażająca mieszanka: przekonanie, że wiara nie jest ważna ani poważna, co najwyżej to zbiór pięknych słówek i absurdalnych zakazów. Nie powinno więc nikogo dziwić, że traktowanie jej jak niepotrzebnego balastu życiowego skutkuje porzuceniem jej coraz częściej po sakramencie – o ironio – dojrzałości chrześcijańskiej.</p>
<h4>Ku życiu katolickiemu</h4>
<p>Jedna kwestia z listu biskupów zasługuje na szczególną uwagę. Wspomnieli oni o tym, że lekcje religii przekazują nie tylko wiedzę, ale również kształtują charakter, co jest niezwykle istotne w obecnym, niestabilnym świecie. W momencie załamania, próby wartości przekazane na tych zajęciach mogą stać się ostoją i pewnym kierunkiem, na podstawie którego młody, dorastający człowiek będzie w stanie podjąć właściwą decyzję. To jest najlepszy i najbardziej wart zapamiętania fragment tego tekstu. Jasno bowiem wykłada różnicę między powszechnym postmodernistycznym podejściem, które można podsumować jako „rób co czujesz, że jest słuszne”, które w momencie zawahania pozostawia człowieka w przepaści własnych emocji i pożądań, a twardą skałą wiary.</p>
<p>Katolicyzmowi czy szerzej chrześcijaństwu zarzuca się często niszczenie wolności, ponieważ zadaje wierzącym konkretny zestaw przekonań i postępowania. Tymczasem alternatywa sprowadza się do przerażającej niepewności, bez przekonania co do słuszności postępowania, miotania się między tym, co zdaje się właściwe. Już nawet nie wiedzie prymu rozum, jak w epoce tzw. oświecenia, a właśnie emocje i uczucia. To jest właśnie uwalniające. Nie przez zdjęcie odpowiedzialności – każdy bowiem musi podjąć decyzję opierając się na własnym sumieniu, a na dodatek dbać o prawidłowe ukształtowanie go – ale umiejscowienie jej na właściwym miejscu i we właściwej perspektywie. Wolność katolicka to w końcu zdolność do właściwego osądu i wyboru.</p>
<p>Niestety, próżno dziś szukać w szkole choćby elementów wychowania klasycznego. Większość pedagogów nie słyszała o wychowaniu do cnót, w najlepszym wypadku wyśmiewając słowa byłego ministra Czarnka. To, że na rodzicach również spoczywa obowiązek kształcenia i wychowania dziecka, jest jasne od dawna. Jednak przychodzi czas, gdy powinni zdać sobie sprawę jeszcze silniej, że ich obowiązek nie ogranicza się do sprawdzenia, czy ich dzieci odrobiły zadania domowe i nauczyły się na sprawdziany. To codzienna rozmowa, pokazywanie przykładem życia, podsuwanie właściwych lektur i wydarzeń. Im bardziej szkoła pragnie uczynić z ich pociech jedynie coraz gorzej wykształcony „produkt” mający zasilić rynek pracy, z pominięciem kształtowania ducha i duszy, tym większa odpowiedzialność spoczywa na nich.</p>
<p>Wątpię, by tak znaczne ukrócenie wymiaru godzin nauczania religii w szkołach było skutecznym wstrząsem dla układających program nauczania tego przedmiotu. Słychać jednak coraz więcej głosów katechetów dostrzegających problem, pragnących dostosować nauczanie do realiów i potrzeb. Także wśród rodziców nawet nie uczących dzieci w systemie edukacji domowej pragnienie współuczestnictwa w komplementarnym kształtowaniu swoich potomków systematycznie i zauważalnie rośnie. Nadszedł czas, by naprawdę wziąć sprawy w swoje ręce.</p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/ze-szkolnej-lawki-do-nieba-a-leszczak/">Ze szkolnej ławki do Nieba – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Most Cesarki. Symbole i historia &#8211; A. Leszczak</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/most-cesarki-symbole-i-historia-a-leszczak/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=most-cesarki-symbole-i-historia-a-leszczak</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 23 Jul 2025 21:02:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[antyliberalizm]]></category>
		<category><![CDATA[ideologia]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3076</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dyskusja na na temat renowacji wrocławskiego Mostu Grunwaldzkiego zatacza coraz szerze kręgi. Wszystko za sprawą projektu, według którego miałby zostać przywrócony oryginalny wygląd. Nie chodzi jedynie o pylony, które zyskałyby dodatkowe zwieńczenie, a o napis: Kaiserbrücke, a także cesarskie orły i herby Hohenzollernów. Budowla ta powstała bowiem za czasów, gdy miasto nosiło nazwę Breslau. Zwolennicy [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/most-cesarki-symbole-i-historia-a-leszczak/">Most Cesarki. Symbole i historia – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-size: medium;">Dyskusja na na temat renowacji wrocławskiego Mostu Grunwaldzkiego zatacza coraz szerze kręgi. Wszystko za sprawą projektu, według którego miałby zostać przywrócony oryginalny wygląd. Nie chodzi jedynie o pylony, które zyskałyby dodatkowe zwieńczenie, a o napis: <span style="color: #000000;"><span style="font-family: Liberation Serif, serif;">Kaiserbrücke, </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Liberation Serif, serif;">a także cesarskie orły i herby Hohenzollernów. Budowla ta powstała bowiem za czasów, gdy miasto nosiło nazwę Breslau. Zwolennicy i przeciwnicy rekonstrukcji pierwotnych zdobień przerzucają się racjami, wzajemne oskarżając się to o zdradę polskości, to o strach przed historią i hipokryzję. Tymczasem niemal nie mówi się o innym podłożu konfliktu: roli symboli w kształtowaniu społecznej świadomości i polityki historycznej.</span></span></span></p>
<p><span style="font-size: medium;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Liberation Serif, serif;">N</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Liberation Serif, serif;">a początek – rys historyczny. Most </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Liberation Serif, serif;">został oddany do użytku w 1910 roku, przyozdobiony jak należy, symbolami ówczesnej, niemieckiej władzy. Był dumą prężnie rozwijającego się Breslau, jednego z najważniejszych miast </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Liberation Serif, serif;">Cesarstwa Niemieckiego, a nowatorska konstrukcja przyciągała uwagę i zaznaczała rozwój w kierunku przedmieść. Na cześć Wilhelma II nazwano go Kaiserbrücke – Mostem Cesarskim. II wojna światowa nie oszczędziła budowli, pylony pozbawiono charakterystycznych zwieńczeń, a konstrukcję zmieniono tak, że osiadła na umieszczonych w rzecze barkach (miało to zapobiec uszkodzeniom wynikłym z ewentualnych bombardowań). Mimo to wojnę przetrwał, a nawet odbywał się na nim ruch drogowy. Zaledwie dwa lata po zakończeniu wojny most odremontowano, pozbawiając symboliki jeszcze niedawnego właściciela tych ziem, a także zmieniając nazwę na taką o jednoznacznie patriotycznym skojarzeniu.</span></span></span></p>
<p><span style="font-size: medium;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Liberation Serif, serif;">Przez niemal osiemdziesiąt lat nikomu ten stan rzeczy szczególnie nie przeszkadzał. Wpisywał się w specyfikę Wrocławia jako miasta o historii polskiej, niemieckiej i czeskiej. Nikt nie zaprzeczał jego pochodzeniu, sprawności projektantów i budowniczych, </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Liberation Serif, serif;">a nawet można było wyczuć szacunek dla ich pomysłowości i sprawności. Wielokulturowe dziedzictwo miasta widać w wielu miejscach. Nie tylko w nietypowych na Polskę bryłach Hali Stulecia czy Urzędu Wojewódzkiego (celowo monumentalne). Celowo odnawiane są zachowane przedwojenne napisy na ścianach kamienic – malowane szyldy dawnych zakładów, a nawet cenniki. Współczesność i historia współistnieją ze sobą, tworząc harmonijną całość.</span></span></span></p>
<p><span style="font-size: medium;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Liberation Serif, serif;">Aż ktoś wpadł na pomysł zaburzenia tej równowagi. </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Liberation Serif, serif;">Na początku lipca media obiegła informacja o planowanym remoncie tego historycznego mostu. Zgodnie z zamysłem realizowanym już od pewnego czasu miał on mieć przywrócony pierwotny wygląd. Tendencja ta widoczna jest od pewnego czasu i znajduje tylu zwolenników, co przeciwników. O ile w odnawianiu kamienic na Nadodrzu czy Trójkącie (budynku w tych dzielnicach silnie ucierpiały podczas wojny i dopiero od stosunkowo niedawna są remontowane) nie ma nic złego, to przywrócenie na siłę ponurego, zielonego koloru Mostu Zwierzynieckiego w miejsce niedawnego radosnego, żółtego spotkało się z słusznymi pomrukami niezadowolenia. Tym razem miasto poszło o krok dalej. Ma być przywrócony całkowicie pierwotny wygląd mostu. Razem z symboliką cesarską na nim umieszczoną. Podniosły się głosy oburzenia – a także oburzenia na oburzenie.</span></span></span></p>
<p><span style="font-size: medium;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Liberation Serif, serif;">Zwolennicy zmian argumentują, że jest to zwyczajna renowacja, ewentualnie oddanie hołdu twórcom i mieszkańcom dawnego Wrocławia, oraz wyraz szacunku do historii miasta. </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Liberation Serif, serif;">Czasem również przywołuje się fakt istnienia innych śladów dawnych włodarzy regionu, których nikt nie chce usuwać. Dużo częściej jednak podnoszone są nie argumenty merytoryczne, a marne przytyki w stronę prawicy. Od dawna dla wielu jest synonimem zaściankowości, ignorancji historycznej i głębokiej ksenofobii. Stwierdzenia równie emocjonujące, co nieprawdziwe. Na dodatek są podszyte źle ukrywaną (a nawet nieukrywaną) pogardą wobec przeciwników – dla takich ludzi nie ma partnerów w dyskusji, są przeciwnicy, których należy zniszczyć i <a href="https://gazetawroclawska.pl/kacper-rosner-leszczynski-optymalnym-rozwiazaniem-byloby-odnowienie-mostu-wraz-z-pierwotnym-napisem-kaiserbrucke/ar/c1p2-27786159">ośmieszyć</a>. Nie jest to nic nowego, ci uważający się za elitę wykazują taką postawę odkąd istnieje możliwość w miarę swobodnej dyskusji w Polsce postkomunistycznej. Z jednej strony przyzwyczailiśmy się do takich wyzwisk (choć śmieszą, gdy tak zwraca się do naukowców i badaczy równych, a nawet wyższych stopniem), gdzieś z tyłu głowy pobrzmiewa smutne „znowu?”.</span></span></span></p>
<p><span style="font-size: medium;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Liberation Serif, serif;">Przepychający taką zmianę nie są w stanie bowiem zrozumieć dwóch zasadniczych różnic. Jak zostało wspomniane wyżej, Wrocław jest pełen śladów po dawnej bytności Niemców oraz – w mniejszym stopniu – Czechów. Czym jednak jest zachowywanie tego, co istnieje, oraz celowe odtwarzanie „od zera”. Drugi proces wymaga znaczącego zaangażowania, celowości, przemyślenia, a wreszcie – kosztów. Co jednak ważniejsze, wkraczamy w ten sposób w strefę zapomnianą i niezrozumiałą dla wielu współczesnych: strefę symboliki. Żyjemy w świecie dosłowności, gdzie interpretacja przyjmowana jest niechętnie („niech każdy rozumie na swój sposób!”), powszechność rozumienia znaków maleje.</span></span></span></p>
<p><span style="font-size: medium;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Liberation Serif, serif;">Umieszczanie flag, herbów i napisów w danym języku oraz zmiana nazw to część polityki wobec miast i państw podbitych. Szczególnie, gdy dzieje się to w miejscach reprezentacyjnych, jak bodaj najsłynniejszy most w mieście. O ile pozostawienie dawnych znaków po wojnie można uznać za pewne przeoczenie czy chęć cięcia kosztów, tak celowe odtworzenie symboliki państwa systemowo walczącego z Polską i Polakami mieszkającymi na tym terenie jest zwyczajną farsą. Powstaje pytanie, czy jest głęboko zanurzoną i nieuświadomioną czołobitnością wobec Niemiec i ich historii, niechęcią do Polski, czy próbują wybicia się na medialnym temacie. Nie będę bawić się we wróżkę.</span></span></span></p>
<p><span style="font-size: medium;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Liberation Serif, serif;">Do remontu Mostu Grunwaldzkiego zostało jeszcze wiele miesięcy. Na ten moment miasto deklaruje, że chociaż nazwa pozostanie (choć nie było to takie pewne). Decydentom pozostaje życzyć rozsądku i odwagi pod naporem „oświeconych”, szacunku dla Polski i korepetycji z symbolizmu.</span></span></span></p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/most-cesarki-symbole-i-historia-a-leszczak/">Most Cesarki. Symbole i historia – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kłamstwa o Felku prawie wszystkie &#8211; A. Leszczak</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/klamstwa-o-felku-prawie-wszystkie-a-leszczak/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=klamstwa-o-felku-prawie-wszystkie-a-leszczak</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Apr 2025 05:10:26 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[antyliberalizm]]></category>
		<category><![CDATA[ideologia]]></category>
		<category><![CDATA[aborcja]]></category>
		<category><![CDATA[Bioetyka]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Lifestyle]]></category>
		<category><![CDATA[moralność]]></category>
		<category><![CDATA[ProLife]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=2974</guid>

					<description><![CDATA[<p>Powoli opada kurz związany z zabójstwem 9-miesięcznego dziecka, nazwanego Felkiem. Dramat, jaki rozpoczął się w Łodzi, trwał przez Oleśnicę, ostatecznie rozlewając się na strefę online i prawną, prawdopodobnie będzie trwał jeszcze długo. I – mam szczerą nadzieję – doprowadzi do trwałych zmian w interpretacji prawa i społecznej świadomości. Jednocześnie mamy do czynienia z licznymi przekłamaniami [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/klamstwa-o-felku-prawie-wszystkie-a-leszczak/">Kłamstwa o Felku prawie wszystkie – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Powoli opada kurz związany z zabójstwem 9-miesięcznego dziecka, nazwanego Felkiem. Dramat, jaki rozpoczął się w Łodzi, trwał przez Oleśnicę, ostatecznie rozlewając się na strefę online i prawną, prawdopodobnie będzie trwał jeszcze długo. I – mam szczerą nadzieję – doprowadzi do trwałych zmian w interpretacji prawa i społecznej świadomości. Jednocześnie mamy do czynienia z licznymi przekłamaniami i manipulacjami odnośnie tego, w jakiej sytuacji było dziecko i jego matka.</p>
<p>&nbsp;</p>
<h4><b>Mit 1: wrodzona łamliwość kości to wyłącznie ból i cierpienie</b></h4>
<p>Przede wszystkim nie wiemy, na jaki typ łamliwości kości chorowało dziecko. Istnieje jego kilkanaście typów, różniących się stopniem nasilenia i skutkami dla chorego. Na obecny stan wiedzy, która przeszła do informacji publicznej, lekarze nie ustalili do końca typu tej choroby. Jedynym wspomnieniem jest ta przekazana przez Gazetę Wyborczą, jakoby studenci medycyny mieli głośno komentować obecność złamań kości w obrazie USG. Gazeta ta jest powszechnie znana z – delikatnie rzecz ujmując – naginania rzeczywistości. Łódzcy lekarze w swoim oświadczeniu zaprzeczyli tym doniesieniom. Dodatkowo, z czysto własnego doświadczenia: wiedza studentów medycyny jest naprawdę niewielka, a widok tak rzadkiej wady na tak niejasnym bez opatrzenia się obrazie jakim jest ten na monitorze ultrasonografu pozwala poddać w wątpliwość, by faktycznie mogli być w stanie te zmiany wypatrzeć.</p>
<p>Przechodząc do samej choroby. Rzecz jasna, życie z nią nie jest usłane różami. Jest związane z bólem, cierpieniem, koniecznością licznych konsultacji, leczenia – często wielokierunkowego. Jednak redukcja życia, doświadczenia człowieka do jedynie jednostki chorobowej jest nieakceptowalnym uproszczeniem. Na pewien sposób wygodnie patrzy się wyłącznie z jednej perspektywy, tej negatywnej – wówczas poparcie dla zabicia takiej osoby przychodzi łatwiej. To jednak fałszywa empatia, wskazująca na bezwartościowość takiego życia.</p>
<p>Komentarze o chorych nie tylko na tę chorobę, ale i na inne wady wrodzone, czy też nabyte słyszą również ci, którzy na nie cierpią. Dotyka ich to. Otrzymują pośrednio komentarz: twoje życie jest bezwartościowe, jesteś jedynie obciążeniem dla rodziny, systemu, państwa. Lepiej, by cię nie było. Podobno żyjemy w dobie empatii – działa ona jednak zadziwiająco wybiórczo.</p>
<p>&nbsp;</p>
<h4><b>Mit 2: matka byłaby pozostawiona sama sobie</b></h4>
<p>Środowiska proaborcyjne roztaczają upiorną wizję, że tuż po porodzie matka byłaby wypisana z dzieckiem ze szpitala i pies z kulawą nogą się nimi nie zainteresuje. Jest to oszczerstwo i policzek wymierzony wobec szeroko działającego systemu opieki nad chorymi potrzebującymi szczególnej opieki. Począwszy od samego szpitala w Łodzi, który specjalizuje się w zajmowaniu się takimi rzadkimi wadami – lekarze w nim pracujący wielokrotnie podkreślali, że matce została zaoferowana kompleksowa opieka neonatologiczna i w zakresie innych, potrzebnych specjalności. W tym samym mieście funkcjonuje <a href="https://gajusz.org.pl/">Fundacja Gajusz</a>, prowadząca między innymi hospicjum perinatalne, zapewniając opiekę na bardzo wysokim poziomie. Istnieją również hospicja domowe, stacjonarne, stowarzyszenia rodzin pacjentów chorych na poszczególne choroby rzadkie.</p>
<p>Świadomość tej pomocy jest mało rozpowszechniona, jednak stwierdzenie, że nie istnieje, jest jawnym kłamstwem. Jest też niczym danie w twarz ludziom, którzy od lat angażują się w rozwój tej pomocy. Z drugiej strony mam wrażenie, że nawet w każdej dzielnicy miasta, każdym miasteczku i wsi mógłby działać taki zespół – będzie to niewystarczjące dla tych, którzy przed oczami mają jedną opcję: śmierć.</p>
<p>&nbsp;</p>
<h4><b>Mit 3: zamknięcie ciężarnej w izolatce to tortury</b></h4>
<p>Budzącą silne emocje była kwestia przeniesienia ciężarnej na oddział psychiatryczny i zastosowanie przymusu bezpośredniego. Jednak, wziąwszy to na chłodno, była to jedyna bezpieczna opcja dla tej kobiety i jej dziecka. Wypowiadając treści wskazujące na chęć zrobienia krzywdy, wręcz zakończenia swojego życia, personel oddziału musiał reagować. Na samym oddziale psychiatrycznym jedną ze skutecznych metod zapobiegnięcia tragedii jest uniemożliwienie dokonania jej. Jak wiadomo, arsenał leków bezpiecznych do podania w ciąży, zwłaszcza w okresie na krótko przed porodem jest bardzo wąski. Mechaniczne uniemożliwienie dokonania sobie krzywdy, choć brzmi makabrycznie, zapobiega jeszcze większej tragedii.</p>
<p>Czy przeniesienie jej do osobnego pokoju było złamaniem prawa? Wręcz przeciwnie, było jego wykonaniem. Artykuł 18 <a href="https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19941110535/U/D19940535Lj.pdf">Ustawy o ochronie zdrowia psychicznego </a>wskazuje, że można go użyć między innymi wobec osoby, która zagraża życiu lub zdrowiu własnemu lub innej osoby. Pacjent poddany unieruchomieniu powinien również być izolowany, ze względu na swoje bezpieczeństwo: w tym momencie staje się bezbronny wobec ataków innych osób (szczególnie pacjentów). Stan osoby unieruchomionej sprawdza się co kwadrans, a izolowana powinna znajdować się w pomieszczeniu odpowiednio przygotowanym, bezpiecznym i monitorowanym. Nikt, nawet skrajna lewica nie składała zażaleń odnośnie warunków, w jakich przebywała wspomniana ciężarna, możemy więc założyć, że prawo w tym zakresie było przestrzegane.</p>
<p>&nbsp;</p>
<h4><b>Mit 4: aborcja to jedyna możliwość w obecnym prawie</b></h4>
<p>Określenie „zakończenie ciąży” nie jest w polskim prawie jasno określone. W medycynie sytuacja, gdy ciąża trwa mniej, niż 22 tygodnie jest jednoznaczna: każde zakończenie jej jest jednoznaczne z poronieniem. Nawet dzieci żywo urodzone nie są ratowane, ponieważ nie mają żadnych szans na przeżycie z powodu skrajnej niedojrzałości organizmu, byłaby więc to terapia daremna, przedłużająca cierpienie a nie dająca nadzieję na życie. Po tym terminie ciążę można zakończyć bądź to przez wywołanie porodu, przeprowadzenie przez cesarskie cięcie, bądź uśmiercenie dziecka przed narodzinami.</p>
<p>Prawnik z Federy, organizacji proaborcyjnej znanej z agresywnego sposobu działania i zastraszania przeciwników, zażądał „indukcji asystolii płodu”. Z prawnego na nasze: zabicia dziecka w łonie matki przez zastrzyk – w polskich realiach z chlorku potasu, substancji uniemożliwiającej komórkom serca pracę, a w konsekwencji śmierć dziecka. Sytuacja ta jest absurdalna z kilku powodów. Lekarz nie ma żadnego obowiązku kierować się chęciami pacjenta bądź prawnika go reprezentującego, tak długo gdy inne formy terapii są również możliwe. Mała dygresja: często przytaczanym przez lekarzy przykładem jest wymuszanie ze strony pacjentów niektórych środków nasennych bądź leków na cukrzycę pomagającym zmniejszyć masę ciała. Spotyka się to z uzasadnionym oporem. Tymczasem słowo prawnika, który reprezentował kobietę miałby być jakąkolwiek wykładnią i nakazem wobec lekarza? W żadnej innej sytuacji nie zrobiłoby to wrażenia. Aborcja przez swoją społeczną wagę, oraz strach przed medialnym linczem zmienia postrzeganie.</p>
<p>Polskie prawo w żadnym miejscu nie precyzuje, jak owe zakończenie ciąży po 22 tygodniu ma wyglądać. Choć lekarze, w tym ginekolodzy już dawno temu zwracali się do ministerstwa zdrowia z prośbą o doprecyzowanie tej kwestii, nie doczekali się odpowiedzi. Nie występuje nigdzie nakaz, by dziecko przed porodem uśmiercić. Jednak brak jego zabicia skutkowałby tym, czego aborcjoniści nie chcą: koniecznością zajęcia się nim. „Problem”, jak nazywają małego człowieka, nie zniknąłby. Może nawet okazałoby się, że nie jest tak chory, jak wcześniej przekonywano rodziców? Może po pewnym czasie psychiczny stan matki by się ustabilizował na tyle, że przy dalszej pomocy mogłaby pełnić swoją nową rolę?</p>
<p>W przypadku Felka, ale i innych licznych, bezimiennych dzieci nie poznamy odpowiedzi na to pytanie. Ich życia zostały brutalnie przerwane. Dr Jagielska nadal chwali się w internecie swoimi „osiągnięciami”. W jej przypadku pewną nadzieję daje burza medialna, która wokół sytuacji narosła. Do prokuratury wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przez nią przestępstwa. Patrząc po wskazaniach minister Leszczyny odnośnie traktowania takich spraw nie robię sobie wielkich nadziei. Jednak społeczeństwo zobaczyło na własne oczy, czym jest mentalność proaborcyjna. Nie chodzi o „zlepek komórek”, o „wolny wybór”. Chodzi wyłącznie o śmierć. A żadne państwo określające siebie jako cywilizowane nie może zezwalać na nią wobec bezbronnych.</p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/klamstwa-o-felku-prawie-wszystkie-a-leszczak/">Kłamstwa o Felku prawie wszystkie – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Koniec przymusu, koniec porządku &#8211; A. Leszczak</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/koniec-przymusu-koniec-porzadku-a-leszczak/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=koniec-przymusu-koniec-porzadku-a-leszczak</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 11 Mar 2025 20:34:31 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[antyliberalizm]]></category>
		<category><![CDATA[ideologia]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[demografia]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta]]></category>
		<category><![CDATA[moralność]]></category>
		<category><![CDATA[wojna]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=2954</guid>

					<description><![CDATA[<p>Od kilku dni społeczeństwo polskie żyje zapowiadanymi szumnie dobrowolnymi szkoleniami wojskowymi. Skierowane są przede wszystkim do mężczyzn, ale politycy skwapliwie natychmiast dodają, że kobiety jak najbardziej zapraszają. I zapewne część z nas się zgłosi – ciekawa przygoda, możliwość sprawdzenia siebie, dreszczyk emocji. Powstaje jednak problem: wojsko to nie tylko piechota z karabinem (o czym w [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/koniec-przymusu-koniec-porzadku-a-leszczak/">Koniec przymusu, koniec porządku – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Od kilku dni społeczeństwo polskie żyje zapowiadanymi szumnie dobrowolnymi szkoleniami wojskowymi. Skierowane są przede wszystkim do mężczyzn, ale politycy skwapliwie natychmiast dodają, że kobiety jak najbardziej zapraszają. I zapewne część z nas się zgłosi – ciekawa przygoda, możliwość sprawdzenia siebie, dreszczyk emocji. Powstaje jednak problem: wojsko to nie tylko piechota z karabinem (o czym w przekazach medialnych się zapomina), a skuteczna piechota to w przeważającej większości mężczyźni. Na ten moment innego pomysłu na szkolenie obywateli – poza mgliście zapowiadaną służbą cywilną brak. Wychodzi w ten sposób na jaw nie tylko brak pomysłu na szeroko zakrojone działania obronne, ale również brak wizji na rolę kobiet w wojnie i szerzej, społeczeństwie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<h4>Możesz być kim zechcesz&#8230;</h4>
<p>Od razu zaznaczę, że nie będzie to manifest feministyczny Daleko mi od tego poglądu, czemu wielokrotnie dawałam wyraz na tym portalu. Faktem jest natomiast, że żyjemy w społeczeństwie wręcz przepełnionym liberalizmem i poczuciem, że warunkiem szczęścia jest absolutna swoboda, w tym wolność wyboru (o tym, dlaczego to ułuda, będzie niżej). Wyborów jest bez liku, niczym lalek Barbie. Problem pojawia się w zderzeniu z rzeczywistością, bo teoretycznie nieskończone możliwości topnieją po spotkaniu z cechami konkretnej osoby. Nierealistyczne zapędy są na razie skutecznie zatrzymywane przez oceny, egzaminy końcowe i wstępne, czy restrykcyjne wymagania do poszczególnych zawodów. Jednak tendencja do nieoceniania czy luzowania wymagań zwiększa przekonanie, że w gruncie rzeczy wszyscy sobie wszędzie poradzimy. Nie matura, a chęć szczera? Na razie poza niewielkimi obszarami zawodowymi to pieśń przyszłości, choć kto wie, co przyniosą kolejne dekady.</p>
<p>Podobne myślenie przebija przez zapewnienia polityków o umożliwieniu zarówno kobietom, jak i mężczyznom przejście przez szkolenia wojskowe. Fakt, mamy możliwość bycia żołnierzami – z pewnymi ułatwieniami, jak dużo łagodniejsze wymagania fizyczne. Problem jest taki, że przeciwnik nie będzie przejmował się tym, z kim walczy. Oczywiście, można dywagować na temat siły mentalnej kobiet i ich zdolności do znoszenia bólu. Jednak doświadczenia z ostatnich lat, w tym wojny na Ukrainie jasno pokazują, że niski odsetek feminizacji oddziałów nie jest efektem spisku czy dyskryminacji, ale niesprawdzenia się w warunkach bojowych. Ten niewielki odsetek silniejszych niż przeciętny mężczyzna już znalazły sobie miejsce w armii, lub potrzebują tylko niewielkiej zachęty, by to zrobić.</p>
<p>&nbsp;</p>
<h4>Więc nikt nie wie, kim będziesz</h4>
<p>Zapowiedzi o szkoleniu wojskowym są na razie szczątkowe. Nie wiadomo, jak mają wyglądać, jaki zakres umiejętności mają przekazać. Czy to kolejny element armii dla niezawodowych żołnierzy, jak WOT czy rezerwa? Czy przeszkolenie cywili do wyjątkowych warunków wojennych, gdy struktury państwowe słabną, a odpowiedzialność za samych siebie spada dużo mocniej na pojedynczych obywateli, a dodatkowo potrzebne są funkcje niewystępujące w czasie pokoju? Przebłąkiwania o obronie cywilnej pozostają w sferze niejasnych zapowiedzi. Nawet nie wiadomo powszechnie, czym ta służba się zajmuje, jakie zadania może przejąć podczas konfliktu zbrojnego.</p>
<p>Na ten moment więc jedyną ofertą dla kobiet ze strony państwa jest wspomniane wcześniej dobrowolne szkolenie. A skoro kobiety do regularnej armii walczącej na pierwszym froncie się nie nadają&#8230; zostajemy niemal z niczym. Być może są plany na temat włączenia nas w funkcje tak zwane pomocnicze, bez których żadna armia obyć się nie może. Rzadko kiedy się jednak zauważa, że w razie walk i masowego powołania kilkuset tysięcy ludzi do armii (i kolejnych dziesiątek tysięcy rannych i niezdolnych do pracy) powstanie ogromna luka w gospodarce. Czy funkcje strategicznych z punktu widzenia działania społeczeństwa będą wyłączone z powołania? Co, jeśli pracownicy mężczyźni dobrowolnie się zgłoszą?</p>
<p>Wraca z pełną mocą pytanie o funkcje społeczne. Rozsądnie dajemy mężczyznom bardziej lub mniej przysłowiowy karabin. A kobiety? Nie wypada przecież mówić, że mamy zakładać rodziny i rodzić dzieci, najlepiej w dużej ilości, bo ktoś poległych musi zastąpić. Szczególnie w dobie kryzysu demograficznego. Wysyłać do fabryk amunicji i do innych męskich zajęć – wzorem I i II wojny światowej – też słabo. Tyle kształcenia na studiach, kursach, webinarach, żeby wykonywać proste prace? To się w głowie nie mieści, do wyższych celów jesteśmy stworzone. Mogąc wszystko, nie musimy nic.</p>
<p>&nbsp;</p>
<h4>A jeśli to nie o to chodzi?</h4>
<p>To znaczy: a jeśli sedno nie leży w braku pomysłu na zaangażowanie kobiet? Jest odbiciem dużo szerszego problemu – społecznego, wręcz cywilizacyjnego. Uwolniliśmy się od gildiowej konieczności przejścia zawodu z ojca na syna, zajmowania się domem i inwentarzem z matki na córkę. Promowana jest emancypacja totalna, a nawet zdoworozsądkowe uwagi rodziny czy znajomych o konieczności znalezienie stabilnej, bezpiecznej dochodowo pracy powszechnie traktowane są jako wyraz zazdrości, niezrozumienia lub „toksyczności” – zależnie od środowiska, w jakim dana osoba się obraca. Nie mając presji ze strony otoczenia, bo „nie wypada”, stając twarzą w twarz z koniecznością zrobienia czegoś bardzo konkretnego, namacalnego dla nieznanych ludzi – odruchowo się bronimy. Nie tak to miało wyglądać.</p>
<p>Otóż to! Świat, gdzie każdy może wszystko (przynajmniej w założeniach) nie może zbyt długo istnieć. Ideologie nie umierają tylko dlatego, że zasypie się je dobrami i konsumpcjonizmem. Zachód boryka się z agresywnym islamem, nieuznającym kompromisów i niebiorącym jeńców. Gdy chrześcijaństwo odrzuca wizję człowieka-wojownika walczącego ze złem, grzechem i słabością, powstają ruchy najzupełniej laickie, mające dość mizerności i miałkości, narzucające sobie restrykcyjne wymagania, przekraczając swoje ograniczenia. Zaszyta w nas potrzeba wielkich czynów może zostać stłumiona, nawet wydaje się, że przysypana do cna – ona jednak jest. Ukryta pod lękiem, lenistwem, złymi przyzwyczajeniami. Taka, która uzdalnia do ofiarności, bez oglądania się na korzyści, pozwalająca zwalczać znużenie, ból i zniechęcenie.</p>
<p>W dzisiejszych realiach nie jest ona częsta – bo i żeby ją wytworzyć, potrzebny jest odpowiedni klimat społeczny. Wymagający, sprawiedliwy, ale też miłosierny i wspierający. Jeśli nie powszechny, to lokalny – w rodzinie, wśród znajomych, szczególnie w grupie bliskich sobie duchem osób. Mikrocywilizacja, choć nie daje takich samych efektów, może stać się zaczątkiem tej powszechnej.</p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/koniec-przymusu-koniec-porzadku-a-leszczak/">Koniec przymusu, koniec porządku – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ile jeszcze wojny płci? &#8211; A. Leszczak</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/ile-jeszcze-wojny-plci-a-leszczak/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=ile-jeszcze-wojny-plci-a-leszczak</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 28 Jan 2025 19:39:40 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[antyliberalizm]]></category>
		<category><![CDATA[ideologia]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Katolicka Nauka Społeczna]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta]]></category>
		<category><![CDATA[Lifestyle]]></category>
		<category><![CDATA[prawica]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=2920</guid>

					<description><![CDATA[<p>Feminizm wciąż silnie trzyma się w mainstreamie. Większość jego postulatów została dawno spełniona, powoli przeistacza się w parodię samego siebie i dzieli coraz silniej. Dla prawicy wojna płci i dyskryminacja kobiet (prawdziwa lub rzekoma) są tematem nieobecnym, egzotycznym, niemal go nie podejmuje. Antyfeminizm nie przebił się do szerzej publiki. Brak jest konkretnej wizji odnośnie relacji [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/ile-jeszcze-wojny-plci-a-leszczak/">Ile jeszcze wojny płci? – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Feminizm wciąż silnie trzyma się w mainstreamie. Większość jego postulatów została dawno spełniona, powoli przeistacza się w parodię samego siebie i dzieli coraz silniej. Dla prawicy wojna płci i dyskryminacja kobiet (prawdziwa lub rzekoma) są tematem nieobecnym, egzotycznym, niemal go nie podejmuje. Antyfeminizm nie przebił się do szerzej publiki. Brak jest konkretnej wizji odnośnie relacji między płciami wykraczającej poza ogólnikowe frazesy.</p>
<p>&nbsp;</p>
<h4><b>Rzeczywistość&#8230;</b></h4>
<p>Patrząc historycznie, w Polsce nie występowały tak silne podstawy do rozwoju feminizmu, jak w zachodnich krajach protestanckich. Świeżo odrodzona w 1918 roku Rzeczpospolita nadała prawa wyborcze obu płciom, panie mogły studiować, miały sporą niezależność finansową. Nie ma co porównywać ówczesnej sytuacji do obecnej – na uczelniach wyższych stanowiły mniejszość, niechętnie były zatrudniane na „męskich” intelektualnych stanowiskach, jak kierownicze – jednak wynikało to ze specyfiki epoki. W przeciwieństwie do wymienionych krajów zachodnich, gdzie ograniczenia były znacznie większe i zostały zniesione później. Odmienna sytuacja w Polsce wynika z komunistycznego zrównania płci, na wszystkich biologicznie możliwych polach. Ot, niejako efekt uboczny tego systemu.</p>
<p>Daleka jestem od stwierdzenia, że nie ma żadnego problemu w kwestii traktowania kobiet. Przesunął się on jednak na inny wymiar: nie prawny, a mentalny. Młode kobiety wciąż są traktowane jako potencjalna strata dla firmy, bo istnieje duże prawdopodobieństwo, że urodzą dziecko. Ich nieobecność i komplikacje z tym związane powodują, że są traktowane jako pracownicy drugiej kategorii. Patrząc krótkowzrocznie jest to podejście logiczne, jednak dzietność szorująca po dnie motywuje do zmiany myślenia – jeśli nie w kontekście wymarcia narodu, to chociaż głodowych emerytur, na które nie będzie miał kto pracować.</p>
<p>Kolejnym problematycznym polem jest opieka nad chorymi, niepełnosprawnymi członkami rodziny. Nie chodzi o „pracę nieodpłatną”, motyw tak lansowany przez środowiska lewicowe, a fakt systemowego pozostawienia opiekunów w dużej mierze samym sobie. A taką rolę zazwyczaj zajmują kobiety – z różnych przyczyn. Problem nie wynika z ich płci, mężczyźni zajmujący się potrzebującymi krewnymi nie otrzymują lepszego wsparcia. Opieka społeczna w naszym kraju ogólnie jest na poziomie dalekim od zadowalającego.</p>
<p>&nbsp;</p>
<h4><b>&#8230;wyobrażenia i skutki</b></h4>
<p>Badacze lewicowi tworzą rozległy zestaw pojęć opisujący rzekomo głęboką zakorzenioną nierówność między płciami. Mamy więc wspomnianą wcześniej pracę nieodpłatną – ogół czynności wykonywanych w domu na rzecz rodziny, za którą nie otrzymuje się wynagrodzenia. Sporządza się wykresy, analizy i raporty na temat ucisku kobiet, postulując często przy tym, by były w jakiś sposób dodatkowo wynagradzane. Nieoczywisty skutek kapitalizmu, który postuluje zmonetyzowanie wszystkiego, co się tylko da. Przekonanie o wartości absolutnie każdej pracy weszło w tak głęboki nawyk, że postulaty absurdalny jak ten znajdują zaskakująco szerokie grono zwolenników.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Patriarchat to kolejne określenie systemu, w którym podobno żyjemy, a nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością. Rządy mężczyzn, dziedziczenie wyłącznie w tej linii, brak decyzyjności kobiet odeszły do lamusa i absolutnie nic nie świadczy o tym, by miały wrócić. Nie przeszkadza to jednak marzyć każdej jesieni o „fall of patriarchy” – sprytnej grze słownej, gdzie „fall” oznacza zarówno jesień, jak i upadek. Przy tym ukazuje się w gruncie rzeczy dość zabawna cecha polskiego feminizmu, jakim jest kopiowanie treści od zachodnich koleżanek, bez konfrontacji z polskimi realiami.</p>
<p>Nie możemy zapomnieć również o „kulturze gwałtu”. Mogliście o tym nie słyszeć, bo zdecydowanie nie zdobyło popularności w naszym kraju. W wielu krajach zachodnich natomiast stało się stałą częścią światopoglądu, mającą głębokie konsekwencje. Owa kultura ma być systemem, w którym molestowanie i zgwałcenie jest ignorowane, wręcz popierane, a ofiary nie mogą liczyć się z absolutnie żadną formą pomocy. Ta skierowana wobec ofiar z pewnością jest nie najlepiej zorganizowana. Jednak wynikające z tego przekonanie, że „nie wszyscy mężczyźni, ale każda kobieta” (w domyśle: doświadczyła przemocy ze strony mężczyzny) oraz „martwi mężczyźni nie gwałcą” powoduje stałą i silną lękowość. Wartą zauważenia jest jednostronność: ani słowa o tym, że to obrzydliwe przestępstwo może być dokonane inaczej, niż przez mężczyznę na kobiecie.</p>
<p>Na deser: dyskryminacja. Nie ma sensu rozwodzić się nadmiernie nad samym określeniem – z pewnością jest ono dobrze znane. Niedawno zaczęło być natomiast stosowane w drugą stronę: od mężczyzn w kierunku kobiet. Wielokrotne absurdalne sytuacje, gdzie za fakt bycia kobietą otrzymuje się dodatkowe punkty w postępowaniu konkursowym czy zdecydowaną dysproporcję w wyrokach sądów rodzinnych odnośnie opieki nad dzieckiem znalazło swoje ujście. Powstał Społeczny Rzecznik Praw Mężczyzn, stowarzyszenie posiłkująca się identycznymi argumentami i sposobem myślenia, co feministki. Artykuł na temat ich działalności można przeczytać <a href="https://www.rp.pl/spoleczenstwo/art39951321-mezczyzni-organizuja-swoj-pierwszy-kongres-dosc-lekcewazenia-naszych-spraw">tu</a>.</p>
<p>&nbsp;</p>
<h4><b>Da się inaczej</b></h4>
<p>Feminizm nie ma najlepszej passy. Podzielony coraz bardziej, wzajemnie się wykluczający, idący w stronę praw różnych mniejszości, biorący na sztandary problemy nieprzystające do trosk przeciętnego człowieka, jak aborcja. Szczególnie po czarnych strajkach z 2020 roku feministka kojarzy się z rozkrzyczaną, rozemocjonowaną kobietą, której daleko od bycia poważnym partnerem do rozmowy czy współpracy. Rosnący w siłę ruch MGTOW (men going their own way – mężczyźni idący własną drogą) jest reakcją na między innymi jednoznaczne negatywne nastawienie feminizmu do mężczyzn. Ruch ten promuje ideę braku małżeństwa (które postrzega jako zniewalające i z definicji mające dla mężczyzny negatywne skutki) i dystans wobec kontaktów z kobietami jako ogółem. Do spięć dochodzi po obu stronach. Nawet jeśli nie wprost, wzajemna niechęć rzutuje jednoznacznie negatywnie na społeczeństwo jako całość.</p>
<p>Zupełnie inne podejście do tej problematyki prezentuje katolicka nauka społeczna. Skupia się nie na wzajemnych krzywdach, jak robią to współczesne ruchy. Promuje traktowanie kobiet i mężczyzn jako różnych, ale równych w godności. Nie przypisuje, jak się może wydawać, kobietom roli jedynie wychowującej w domu, a mężczyźnie jedynego żywiciela rodziny. Skupia się na realizacji powołania wynikającego z bycia członkiem danej społeczności, etapu życia, zawodu i innych czynników. Jest to spojrzenie absolutnie odświeżające. Płcie nie są przedstawione jako wrogowie, ale wzajemnie dopełniające się części. Mające inne cechy charakteru, sposoby rozwiązywania problemów, funkcjonowania w grupie, wreszcie możliwości zależne od biologii. Nie jest ona przedstawiona jako wróg człowieka, z którą trzeba walczyć, ale dar, z którego trzeba odpowiednio korzystać.</p>
<p>Przypomina mi się w tym momencie mem znaleziony dawno temu. Górny panel przedstawiał dziewczynę z różowymi włosami i kolczykiem w nosie mówiącą: „wina rodziców, społeczeństwa, sąsiada, pracodawcy, chłopaka”. Dolny – mężczyznę z krzyżykiem na szyi mówiącego: „moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina”. Można obruszyć się na taki dobór płci – obie postawy występują zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn – ale przedstawiają fundamentalnie inne podejście do winy czy konfliktu. Nie chodzi o samobiczowanie i traktowanie siebie jako źródła wszelkiego zła w świecie. Katolickie nauczanie nakazuje rachunek sumienia, rozwój cnót – choć temat ten nie jest niestety obecnie zbyt szeroko promowany. A szkoda, bo wymaganie najpierw od siebie, kształtowanie się dla dobra i zbawienia swojego i innych jest podejściem radykalnie odmiennym od współcześnie dominującego.</p>
<p>I wreszcie: powinności. Temat opisałam w innym tekście na łamach Nowych Kształtów (<a href="https://www.noweksztalty.pl/kobieto-prawicy-ktoredy-a-leszczak/">tutaj</a>). W skrócie jest to traktowanie działania na rzecz innych (w rodzinie, sąsiedztwie, pracy, społeczeństwie) na zasadzie wypełniania zadań wynikających z naszego położenia i możliwości. Każdy daje i bierze od otoczenia tyle, ile potrzebuje, samemu mając wysokie wymagania wobec siebie. Wizja może i idealistyczna, prawdopodobnie nie w pełni impelentowalna – w końcu jesteśmy grzesznikami. Jednak spojrzenie na relacje międzyludzkie nie na zasadzie wiecznej rywalizacji, pretensji i podejrzliwości to coś, czego bardzo dziś potrzebujemy.</p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/ile-jeszcze-wojny-plci-a-leszczak/">Ile jeszcze wojny płci? – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jak przekroczyć kapitalizm?</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/jak-przekroczyc-kapitalizm/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=jak-przekroczyc-kapitalizm</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jakub Nawrot]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 17 Dec 2024 23:00:12 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[ideologia]]></category>
		<category><![CDATA[kapitalizm]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=2875</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jedną z najważniejszych części składowych globalnego systemu liberalnego jest kapitalizm. Realistycznie patrząc nikt z nas nie jest w stanie go skorygować, nie mówiąc o jego obaleniu. To co jest jednak w naszym zasięgu to dokonanie rewolucji w swoim myśleniu i życiu. Możemy bowiem zanegować kapitalizm w umyśle, nie kierować się jego dogmatami oraz zmienić własne [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/jak-przekroczyc-kapitalizm/">Jak przekroczyć kapitalizm?</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;"><b>Jedną z najważniejszych części składowych globalnego systemu liberalnego jest kapitalizm. Realistycznie patrząc nikt z nas nie jest w stanie go skorygować, nie mówiąc o jego obaleniu. To co jest jednak w naszym zasięgu to dokonanie rewolucji w swoim myśleniu i życiu. Możemy bowiem zanegować kapitalizm w umyśle, nie kierować się jego dogmatami oraz zmienić własne życie. Realna jest zatem indywidualna emancypacja, która, będzie jednakowoż zawsze niepełna. Nie ma jednak za wiele innych dróg. Alternatywą jest udział w tej ,,grze&#8221; albo czekanie na wyzwolenie przez państwo, które nie wiadomo czy kiedykolwiek nadejdzie. Inspiracją do przekroczenia kapitalizmu mogą być <a href="https://www.youtube.com/watch?v=B9He5DVePvk">Amisze</a>, ortodoksyjni Żydzi, oraz&#8230;. Jarosław Kaczyński. </b></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;"><b>Niewidzialne okowy kapitału</b></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;"><b> </b>Kapitalizm stara się nas <a href="https://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/trendy-gospodarcze/zniewolony-konsument-na-wolnym-rynku/">zniewolić.</a> Cała jego perfidia polega na tym, że jego kajdany są niewidzialne. System chce nas uprzedmiotowić oraz sprowadzić do roli pracującej i konsumującej maszyny. Wszystko w jednym fundamentalnym celu-nieustannym pomnażaniu zysków kapitalistycznego Lewiatana. Chciwość jest bowiem pierwszą emocją systemu. </span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;"> Z tą logiką, jako jednostki, nie jesteśmy w stanie nic zrobić. Częścią globalnego systemu są bowiem miliardy ludzi. Nasza <a href="https://fundacjaherberta.com/biblioteka-herberta/wiersze/potega-smaku/">,,odmowa,</a> niezgoda i upór&#8221; będą dla kapitalizmu co najwyżej jak brzęczenie denerwującego komara nad uchem-irytujące, ale w sumie niegroźne. Jedynie masowa zmiana paradygmatu myślowego mogłaby skorygować kapitalistyczny mechanizm. Szanse na taką zmianę są oczywiście niewielkie. Nasze pole oddziaływania, jako jednostek, jest bowiem skromne. Jedyne co jest w naszym zasięgu to spróbować zmienić swoje myślenie oraz życie i w ten sposób spróbować przekroczyć kapitalizm.</span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;"><b>Przekroczenie kapitalizmu</b></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;"> Potęga kapitalizmu jest tak wielka bo głęboko zakorzenił się on w naszych umysłach. Jest on ,,myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem&#8221; współczesnego człowieka. Pierwszym więc krokiem do zanegowania jego hegemonii jest przekroczenie go w swoim umyśle. Jeśli chcemy to zrobić musimy zmienić nasze paradygmaty. Powinniśmy więc ograniczyć do minimum myślenie o ekonomicznej stronie naszej egzystencji. Jeśli bowiem nasze myśli zaczynają kręcić się wokół tych spraw to właśnie wtedy kapitalizm zaczyna nas kontrolować i kolonizować. Bez zrozumienia tego zjawiska nigdy nie uda nam się przekroczyć, chociażby częściowo, kapitalizmu. Jego panowanie zaczyna się bowiem w naszych umysłach. </span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;"> Zmiana sposobu myślenia to pierwszy krok do wyzwolenia się spod władzy kapitału. Nie jest to jednak wszystko co możemy zrobić. W końcu poza naszym umysłem jest też świat materialny. Następnym krokiem musi być zmiana naszego stylu życia.</span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;"> W jednym z poprzednich swoich tekstów przedstawiłem wizję życia inspirowaną średniowiecznym <a href="https://www.noweksztalty.pl/czy-prawica-powinna-wskrzesic-sredniowiecznego-mnicha/">mnichem.</a> W tym właśnie kierunku powinniśmy podążać jeśli chcemy się wyzwolić z okowów kapitalizmu. Na poziomie naszego życia musimy zredukować czas pracy i poziom konsumpcji. Oznacza to, ni mniej ni więcej, że powinniśmy żyć maksymalnie skromnie oraz oszczędnie. Oczywiście nie dlatego, że ,,planeta płonie&#8221;, ale z tego powodu, że w ten sposób możemy ograniczyć wpływ kapitalizmu na nasze życie. W codziennej praktyce, przykładowo, przed każdym zakupem powinniśmy się zastanawiać czy na pewno tej rzeczy potrzebujemy, czy musimy wyjeżdzać po raz kolejny na wakacje lub czy nie lepiej byłoby zrezygnować z podróży w ogóle. Musimy oszczędzać żywność, ubrania oraz inne rzeczy. Powinniśmy ograniczyć chodzenie do barów, restauracji oraz innych tego typu miejsc. Oczywiście moja wizja nie oznacza całkowitej rezygnacji z konsumpcji. To nierealne. Chodzi w niej ni mniej ni więcej o twardą samokontrolę i samoograniczenie się. Jeśli będziemy wolni od kompulsywnej potrzeby konsumpcji poczynimy kolejny krok w kierunku upragnionej emancypacji.</span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;"><b>Koszta i ograniczenia</b></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;"> Jak każda polityka ta również ma swoje ograniczenia oraz koszty.</span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;"> Po pierwsze nie jest ona dla każdego. Nie każdy bowiem jest w stanie dokonać takiego wysiłku i wyzwolić się z przyjemnych okowów konsumpcjonizmu. Pluszowe kajdany, które próbują nałożyć na nas specjaliści od marketingu, są pozornie wygodne. Ludzie nakładają je w końcu na siebie całkowicie dobrowolnie. Nawiasem mówiąc pokazuje to jak potężny jest system, który jest w stanie ,,sprzedać&#8221; zniewolenie jako coś atrakcyjnego.</span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;"> Po drugie polityka ta ma swoje oczywiste koszta. W przypadku jej wdrożenia nie zaznamy instagramowych wakacji w Indonezji, drogich samochodów, wymyślnych gadżetów, zmieniania co rok telefonu, egzotycznych restauracji, kompulsywnych wypraw do kina oraz innych rzeczy tak uwielbianych przez wielkomiejską klasę średnią. </span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;"> Po trzecie emancypacja ta ma swoje istotne ograniczenia. Nie wszystkie potrzeby są bowiem jedynie wykreowane przez system, kulturę oraz specjalistów od marketingu. Nie jesteśmy, albo jesteśmy w stanie bardzo ograniczonym, wyzwolić się od najbardziej elementarnych ludzkich potrzeb takich jak jedzenie, picie, potrzeba posiadania schronienia oraz pewnych podstawowych standardów cywilizacyjnych jak usługi medyczne, woda, prąd czy gaz. Pewnych ograniczeń nie jesteśmy, niestety, w stanie przekroczyć. W tym zakresie emancypacja od kapitalizmu jest niemożliwa lub ograniczona. Jedyną siłą która może nas w tych sprawach wyzwolić spod władzy kapitału byłoby państwo. Tylko ono jest w stanie wyrwać rynkowi takie podstawowe sfery jak zdrowie, mieszkalnictwo, energetyka itd. Czy państwo to zrobi jest jednak poza naszą władzą. </span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;"> Po czwarte nie jest to styl życia możliwy do wprowadzenia zawsze i wszędzie. Część ludzi nie może go wdrożyć z powodów obiektywnych przeszkód. Nie mniej nie mam również wątpliwości, że są w Polsce i na świecie miliony ludzi którzy na taką rewolucję swojego myślenia i sposobu życia mogliby sobie pozwolić. W szczególności w krajach bogatego Zachodu. Częściowe wyzwolenie jest więc na wyciągnięcie ręki. Wystarczy po nie sięgnąć.</span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;"><b>Jarosław Kaczyński, Ortodoksyjni żydzi i Amisze</b></span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;"><b> </b>Ciekawym przykładem grupowej emancypacji są Amisze i ortodoksyjni <a href="https://www.eurasiareview.com/08072024-challenges-of-demography-the-rapid-growth-of-ultra-orthodox-jewish-population-threatens-israels-national-security-analysis/">Żydzi.</a> Żyją oni w zamkniętych społecznościach kierując się wartościami i zasadami swojej grupy. Są oni odseparowani niewidzialnym murem od otaczającej ich rzeczywistości. Ich wielką przewagą w walce ze współczesnym światem jest to, że nie muszą oni polegać tylko na sobie czy swojej najbliższej rodzinie. Żyją bowiem w swoistego rodzaju mikrokosmosie, który umożliwia im życie w pewnej separacji od otaczającego ich kapitalizmu. Dzięki temu ich kordon sanitarny jest szczelniejszy. Nie muszą dzięki temu iść na wiele kompromisów na które my musimy korzystając z towarów i usług produkowanych w systemie kapitalistycznym. Na dodatek, dzięki swojemu wysokiemu przyrostowi <a href="https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_U.S._states_by_Amish_population#:~:text=The%20Amish%20population%20in%20the,rate%20of%20approximately%2080%25.%22">demograficznemu,</a> wszystko wskazuje na to, że ich siła oddziaływania będzie coraz większa. Pewnie nie przejmą od środka swoich państw w najbliższym czasie. Ale za 100, 200 czy 1000 lat? Nie założyłbym się, że to nie nastąpi. Przeczucie mówi mi bowiem, że <a href="https://en.idi.org.il/haredi/2022/?chapter=48263">jutro</a> należy do nich.</span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;"> Inspirującym przykładem indywidualnej emancypacji od kapitalizmu może być postać <a href="https://magazynkontra.pl/dyskretni-dyktatorzy-kaczynski-i-salazar-proba-paraleli/">Jarosława</a> Kaczyńskiego. Kluczowym elementem do zrozumienia stylu życia prezesa PiS jest absolutne oddanie jednej sprawie. Nie dba on o materialne podstawy swojego osobistego bytu, a polityka jest dla niego całym światem. Na marginesie można zauważyć, że przez to jest on osobą kompletnie oderwaną od życia przeciętnego Polaka. </span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;"> My, którzy będziemy chcieli wyzwolić się z kapitalizmu, nie musimy być aż tak jednowymiarowi. Powołując się na przykład Jarosława Kaczyńskiego nie chodzi o to, że musimy skupić się na jednym temacie i poza nim świata nie widzieć. Przykład prezesa PiS stanowi tylko ilustrację, że jest to możliwe. Model emancypacji może być jednak zupełnie inny. Chodzi w gruncie rzeczy o to, żeby kapitalizm w naszym życiu maksymalnie ograniczyć, zepchnąć do narożnika i pomniejszyć jego znaczenie do absolutnego minimum. </span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;"> Częściowa emancypacja od kapitalizmu jest realna. Każdą zmianę trzeba jednak sobie najpierw wyobrazić. Jeśli więc najpierw w swojej głowie nie przekroczymy systemu to nic nie uda się nam zmienić. Po wyrzuceniu kapitalizmu z naszego umysłu, trzeba następnie zmienić swoje życie. Tylko tyle, a może aż tyle?</span></p>
<p align="JUSTIFY">Więcej tekstów tego <a href="https://www.noweksztalty.pl/author/jakub-nawrot/">autora.</a></p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/jak-przekroczyc-kapitalizm/">Jak przekroczyć kapitalizm?</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Strajk okupacyjny, czyli przemoc w białych rękawiczkach</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/strajk-okupacyjny-czyli-przemoc-w-bialych-rekawiczkach/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=strajk-okupacyjny-czyli-przemoc-w-bialych-rekawiczkach</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 15 Dec 2024 20:51:54 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[antyliberalizm]]></category>
		<category><![CDATA[ideologia]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Bioetyka]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[moralność]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=2879</guid>

					<description><![CDATA[<p>W piątek, 13 grudnia miała miejsce największa blokada w dotychczasowej historii Ostatniego Pokolenia. Organizacja ta od tygodni niemal codziennie blokuje Wisłostradę, jedną z najważniejszych dróg Warszawy, doprowadzając rzesze ludzi do białej gorączki. Tego dnia wydarzyła się jeszcze jedna rzecz, która przeszła niemal bez echa: zakończenie tzw. pokojowej okupacji na terenie Uniwersytetu Wrocławskiego. Studenci i inne [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/strajk-okupacyjny-czyli-przemoc-w-bialych-rekawiczkach/">Strajk okupacyjny, czyli przemoc w białych rękawiczkach</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">W piątek, 13 grudnia miała miejsce największa blokada w dotychczasowej historii Ostatniego Pokolenia. Organizacja ta od tygodni niemal codziennie blokuje Wisłostradę, jedną z najważniejszych dróg Warszawy, doprowadzając rzesze ludzi do białej gorączki. Tego dnia wydarzyła się jeszcze jedna rzecz, która przeszła niemal bez echa: zakończenie tzw. pokojowej okupacji na terenie Uniwersytetu Wrocławskiego. Studenci i inne osoby domagały się potępienia przez uczelnię ataku Izraela na Strefę Gazy i zerwania współpracy z uczelniami z tego kraju. Wydarzenia te łączy coś dużo więcej niż tylko fakt, że przeprowadzane były przez osoby związane ze skrajną lewicą. To realizacja postulatu o zajmowaniu przestrzeni, by osiągnąć cele polityczne. Coś, co lewica lewica stosuje od dziesiątek lat, niemal nie istnieje w świadomości prawicy.</p>
<p align="justify">Okupacja nie kojarzy się najlepiej w języku polskim. Jednoznacznie łączona z wojną, szczególnie ostatnią światową, śmiercią i głodem milionów ludzi. Angielskie „occupation” jako określenie rodzaju strajku polegającego na fizycznym zajęciu danego terenu (zazwyczaj nielegalnie lub półlegalnie) zostało oswojone przez dodatnie słowa nie mającego w naszym kraju aż tak złych konotacji. W końcu to Solidarność swoimi protestami wywalczyła nam wolność, a strajk w Stoczni Gdańskiej zapoczątkował do niej drogę – tak to wygląda w świadomości masowej.</p>
<p align="justify">Strajk okupacyjny może przybierać różne formy, od zablokowania jakiegoś miejsca przez siedzenie na ziemi (sit-in), przez zajęcie pomieszczeń, kończąc na tzw. obozach protestacyjnych (protest camp). Zajęty jest wówczas większy obszar, zazwyczaj w celu fizycznego zablokowania ingerencji w przyrodę albo budowy elementu infrastruktury. Znanym w Polsce obozem był protest kolektywu Wilczyce, które przez ponad rok zajmowały fragment bieszczadzkiego lasu, znacznie ingerując w jego ekosystem.</p>
<p align="justify">I jak od przekrętu ma swój początek nazwa, jak i logika stojąca za nim jest pokrętna. Propagatorzy tej formy protestu zapewniają, że stoi ona w opozycji do strajku aktywnego, gdyż nie wiąże się z przemocą czy bezpośrednimi zniszczeniami. Dodatkowo argumentują, że prawo do wyrażania swoich opinii czy protestu jest jednym z praw człowieka, a siła ich racji stoi wyżej, niż prawo. Owe przekonanie o wręcz mesjańskiej misji, która musi zderzyć się z niezrozumieniem nieuświadomionych mas i nieludzką machiną państwową, przekonuje uczestników i popierających ich o ich racji. By zrozumieć to podejście, trzeba się wgłębić w logikę za tym stojącą. A jest ona odmienna od prawicowej.</p>
<p align="justify">Związana jest z myślą anarchistyczną, gdzie nie prawo ustawowe, Boże czy naturalne (w rozumieniu katolickim) jest najważniejsze. Prymat wiedzie brak hierarchii, antypaństwowość, uwolnienie grup uciskanych i walka jako nieodłączny sposób działania. Skoro więc państwo wraz ze wszystkimi swoimi siłami sprzeciwia się danemu protestowi, jest to niechybny znak, że jest on słuszny. Jest to rzecz jasna uproszczenie, gdyż anarchizm ma wiele odmian (a łączony z nim ściśle w Polsce antyfaszyzm dodaje mu jeszcze więcej różnorodności), pozwala jednak zrozumieć sposób myślenia, a co za tym idzie – działania. Rzecz jasna nie wszyscy protestujący noszą koszulki z literą A wpisaną w koło, mogą nawet nie zdawać sobie sprawy z pochodzenia swoich poglądów. Z naszej perspektywy najważniejsze jest przełożenie na praktykę: argumenty o łamaniu prawa czy zaburzeniu porządku do nich nie trafiają, ponieważ stoją u samego źródła ich działania.</p>
<p align="justify">Stworzony w ten sposób kodeks moralny nie jest zgodny z powszechnie obowiązującym. Przez relatywizm i uznaniowość tworzą się niebezpieczne precedensy, gdzie za dobre uznawane jest to, co… uznawane jest za dobre. Ten pleonazm stanowi odbicie postmodernistycznego przekonania, iż „prawdą jest to, co uznaje się za prawdę”. Choć wszyscy mamy pewną tendencję do relatywizowania w codziennym życiu, a absolutny obiektywizm w stosunku do poglądów jest niemożliwy, to tak dalece posunięty irracjonalizm jest niebezpieczny. Wykracza poza obręb cywilizacji łacińskiej z której się wywodzimy, rzucając jej wyzwanie. Czy wygra empatia posunięta do granic możliwości, czy zimny rozsądek?</p>
<p align="justify">Stawka jest bowiem wysoka. Okupacja jest formą przemocy – nawet, jeśli zajęcie terenu odbyło się bez rozlewu krwi, nadal stanowi łamanie prawa. Uczestnicy tłumaczą się różnie: niską szkodliwością społeczną w stosunku do wagi swoich postulatów, przestarzałością przepisów, wyższością moralną. Nie zmienia to faktu, że systemy państwowe zazwyczaj stają się bezradne, gdy usłyszą o „pokojowym” charakterze wydarzenia. Policja skierowana wobec w ten sposób protestujących przywołuje wspomnienia strajków z czasów PRL, co byłoby wizerunkową katastrofą. Trzeba bowiem pamiętać, że mimo zapewnień o antysystemowości uczestnicy takich wydarzeń mają często szerokie wsparcie lewicowych mediów, polityków, NGOsów, a nawet sądów, które chętnie uniewinniają bądź wymierzają symboliczne kary.</p>
<p align="justify">Niekoniecznie zawsze tak musi to wyglądać. Sąd monachijski uznał niemiecki odpowiednik Ostatniego Pokolenia za <a href="https://www.dw.com/pl/wyrok-s%C4%85du-ostatnie-pokolenie-grup%C4%85-przest%C4%99pcz%C4%85/a-67532421">zorganizowaną grupę przestępczą</a>. Decyzję uzasadniono zagrożeniem dla bezpieczeństwa publicznego połączonego z wyższością moralną, co narusza porządek prawny i demokratyczne procedury. Uznano, że dialog społeczny nie może przebiegać dowolnie, ale w ramach ustalonego porządku. Propalestyńska okupacja terenu Uniwersytetu Warszawskiego zakończyła się, gdy protestujący bezpośrednio grozili pracownikom rektoratu i starli się z policją (wcześniej ograniczano się do rozstawienia namiotów na zielonym terenie uczelni). Jednak opieszałość działań aparatu państwowego nie napawa optymizmem, a coraz częstsze podobne inicjatywy obrazują poszerzające się pęknięcie w społeczeństwie. Trudno mówić o jedności narodowej, gdy część osób mieszkających w Polsce kieruje się wartościami odbiegającymi od powszechnie przyjętych. To rosnący problem, który na razie jest ignorowany – co za pewien czas boleśnie się zemści.</p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/strajk-okupacyjny-czyli-przemoc-w-bialych-rekawiczkach/">Strajk okupacyjny, czyli przemoc w białych rękawiczkach</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wymaszerujemy sobie niepodległość? &#8211; A. Leszczak</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/wymaszerujemy-sobie-niepodleglosc-a-leszczak/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=wymaszerujemy-sobie-niepodleglosc-a-leszczak</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 12 Nov 2024 22:19:27 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[ideologia]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[Slider]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=2872</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kolejny Marsz Niepodległości przeszedł przez Warszawę. Prawdopodobnie z rekordową frekwencją – około 200-250 tysięcy osób przemaszerowało, by uczcić odzyskanie państwowości. Tym razem bez większych incydentów, z powtarzającą się od lat tą samą formą. Okazjonalnie zmieniają się banery w radykalnych blokach (jak słynny, sprzed kilku lat: „Europa będzie biała albo bezludna” – w kontekście większej dzietności [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/wymaszerujemy-sobie-niepodleglosc-a-leszczak/">Wymaszerujemy sobie niepodległość? – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Kolejny Marsz Niepodległości przeszedł przez Warszawę. Prawdopodobnie z rekordową frekwencją – około 200-250 tysięcy osób przemaszerowało, by uczcić odzyskanie państwowości. Tym razem bez większych incydentów, z powtarzającą się od lat tą samą formą. Okazjonalnie zmieniają się banery w radykalnych blokach (jak słynny, sprzed kilku lat: „Europa będzie biała albo bezludna” – w kontekście większej dzietności migrantów i niskiej Europejczyków zestarzało się to źle). Gdy opadają emocje, nasuwają się pytania, czy taki Marsz jest potrzebny, jak powinno wyglądać świętowanie odzyskania niepodległości, jaką Polskę przyszłości widzimy, i czy w ogóle ją widzimy?</p>
<p align="justify">
<h4 align="justify"><b>Siła świeżego powietrza</b></h4>
<p align="justify">Tradycja wielotysięcznych marszy ma w Polsce specyficzne zabarwienie historyczne. Kojarzą się one jednocześnie z obowiązkowymi pochodami pierwszomajowymi organizowanymi w słusznie minionym ustroju, jak i z manifestami robotniczymi czy studenckimi w PRL. W XXI wieku również mają miejsce, na stale wpisując się w niej lub bardziej w kalendarz swoistych imprez publicznych. Marsze patriotyczne na 11 listopada, w dniu Żołnierzy Wyklętych czy Marsze dla Życia. Z drugiej strony czarne marsze feministek przy każdej choćby próbie zaostrzenia prawa aborcyjnego; kilka lat temu triumfy święcił KOD. Charakterystyka tych wydarzeń powoduje, że kojarzą się one z ludźmi o poglądach na pewien sposób skrajnych, radykalnych. Istnieją co prawda wydarzenia neutralne, jak parada jamników czy marsz kapeluszy, jednak w świadomości publicznej praktycznie nie istnieją. Media liberalne kreują obraz uczestników marsz prawicowych jako niebezpiecznych odklejeńców, dla których nie ma miejsca w cywilizowanym społeczeństwie – mimo to co roku do Warszawy przyjeżdżają dziesiątki, a nawet setki tysięcy osób.</p>
<p align="justify">Mimo to – a może właśnie dlatego? Wielu Polaków buduje swoją tożsamość zarówno na wartościach pozytywnych, jak rodzina, wiara i tradycja, jak i świadomości, że są pogardzani przez lewicowy, liberalny główny nurt. Nie łudźmy się, nie pozostają w tych emocjach dłużni, jednocześnie lubując się w epitetach, jakimi przeciwnicy polityczny ich obrzucają, z drugiej nie szczędząc sobie złośliwości wobec nich. Znajduje to ujście w przestrzeni internetowej, ale nie tylko. Nawet najbardziej zjadliwy komentarz na Facebooku nie zastąpi słów wykrzyczanych w rzeczywistości. Nawet, jeśli nie w twarz znienawidzonemu politykowi czy dziennikarzowi, a w powietrze. Wiele osób, z którymi rozmawiałam mówiło wprost: mogę wykrzyczeń to, czego na co dzień nawet w połowie nie mogę powiedzieć na głos. To jak haust świeżego powietrza, dosłownie i w przenośni.</p>
<p align="justify">Nie tylko złamanie pewnego tabu i nienawiść pchają ludzi do stolicy. To poczucie dumy z bycia Polakiem, chęć wspólnego przeżywania tak ważnej rocznicy z otoczeniu rodaków podzielających podobne poglądy. Wspólna tożsamość buduje się przez symbole. W naszym kraju bodaj najbardziej podstawowym, definiującym polskość jest nasza flaga. Widok morza bieli i czerwieni przypomina, kim w istocie jesteśmy, podkreśla jedność, a dzielące różnice odchodzą na dalszy plan. Nawet kibice klubów piłkarskich, którzy na co co dzień nie pałają do siebie miłością, mają na ten jeden dzień tzw. zgodę. Przynajmniej na chwilę. Czujemy siłę, a przebija w pamięci to, co słyszeliśmy tyle razy: dla tych barw nasi przodkowie walczyli i umierali. Dziś unosimy je w rękach, mamy na przepaskach i szalikach. Są dowodem polskiego oporu i poświęcenia.</p>
<p align="justify">
<h4 align="justify"><b>Europejska perełka</b></h4>
<p align="justify">Podczas Marszu widoczne były miejscami flagi z innych krajów, zarówno narodowe, jak i konkretnych organizacji. Znalazły się tam między innymi amerykańskie, włoskie, serbskie, litewskie czy białoruskie. Ich widok może zastanowić: skąd obcokrajowcy na typowo polskiej rocznicy? Nie bynajmniej dla prowokacji (nikomu z nich włos z głowy nie spadł, na przekór głosom o rzekomej ksenofobii i agresji uczestników wydarzenia wobec wszystkich „obcych”). Nie chodzi też raczej o fakt, że tego samego dnia inne kraje obchodzą po prostu fakt zakończenia I wojny światowej jako końca długiego, krwawego i dla większości bezsensownego konfliktu. Miałam okazję rozmawiać z niektórymi. Część z nich to Polacy, którzy mieszkają na stałe w innych krajach, a mając tożsamość zarówno polską, jak i drugą, podkreślają obie.</p>
<p align="justify">Druga grupa unaocznia, jak wielkim szczęściarzem jest Polska. To ludzie, którzy przyjechali zza granicy dlatego, że nasz kraj jest jednym z ostatnich w tej części Europy, gdzie dozwolone są manifestacje patriotyczne. W państwach Europy zachodniej wydarzenia jak nasze byłoby niedopuszczone do organizacji, a przy próbie manifestacji spontanicznej skończyłoby się to represjami, od mandatów, przez aresztowania, kończąc na skazywaniu na wieloletnie wyroki więzienia. A jak pokazał przykład Anglii, wystarczą zachęty do uczestnictwa na nich publikowane na X. Może i ludzie ci nie rozumieją wszystkich haseł (choć istnieje duże prawdopodobieństwo, że Polacy ze swoją gościnnością przetłumaczą im wszystko), może idea odzyskania przez Polskę niepodległości sama z siebie jest im obca. Chodzi im jednak o wolność towarzyszącą temu wydarzeniu, ducha na nim panującego: dumy z pochodzenia, tożsamości, osiągnięć przodków i wspólnoty.</p>
<p align="justify">
<h4 align="justify"><b>Przeszliśmy – i co dalej?</b></h4>
<p align="justify">Marsz zakończył się po kilku godzinach, podniosła atmosfera będzie trwać jeszcze kilka dni. Piękne zdjęcia obiegną internet, może nawet się na nich znajdziemy. Okrzepną nawiązane kontakty, książki kupione na Miasteczku Niepodległości trafią na półkę, może już przeczytane. Pozostaje nurtujące pytanie: czy to wszystko? Czy niepodległość będzie wspominana tylko przez kilka dni w roku &#8211; 3 maja, 15 sierpnia, 11 listopada, ewentualnie w rocznice wybuchów powstań? Czym właściwie dziś jest? Pytania zaczynają się mnożyć. O istotę polskości, możliwości, szanse i zagrożenia dla kraju, wreszcie co zwykły obywatel niebędący politykiem może zrobić dla rozwoju państwa.</p>
<p align="justify">Na sam Marsz w tym względzie niestety nie ma co liczyć. Powtarzane są na nim dobrze nam znane hasła: o niepodległości, która nie jest na sprzedaż, Polsce jako bastionie Europy, Polsce dla Polaków. Gdy prześledzi się, jakie pojawiały się w poszczególnych latach, widać złagodzenie przekazu, odżegnującego się od antagonizowania, a jeśli już, to wobec bezpiecznego, choć nie do końca określonego przeciwnika, wroga polskich interesów. Również to, co można usłyszeć podczas samego marszu, w przemówieniach i hasłach wznoszonych w poszczególnych blokach, jest powtarzalne i przewidywalne. Czasem pojawiają się nowe, zazwyczaj skierowane wobec konkretnych polityków czy mediów. Zaskakujący jest pod tym względem czarny blok, który podnosi tematy socjalne, i Międzymorza podkreślający konieczność współpracy państw regionu. Nie oczekuję głębokich wywodów czy błyskotliwych, zmieniających życie przemów. Ileż jednak razy można słuchać o zagrożeniu ze strony Unii Europejskiej, Tusku-zdrajcy polskich interesów, a nawet żądaniu śmierci komunistów?</p>
<p align="justify">Dynamicznie zmieniająca się sytuacja polityczna, skręt światowej polityki w prawo, zwiększenie natężenia migracji, wciąż obecne zagrożenie militarne ze strony Rosji (w tym w formie aktów sabotażu na terenie Polski), liberalizacja społeczeństwa, zbliżająca się zapaść demograficzna. To jedynie część kwestii, z jakimi mierzy się nasz region świata. Zróżnicowane,niekiedy przeciwstawne – większe poparcie dla prawicy wraz ze spadkiem urodzeń i zwiększeniem legalnej migracji współistnieje, a polaryzacja i rozpad jedności społeczeństwa postępuje. Niewiele jest poważnych ośrodków intelektualnych, które podejmują się pogłębionej analizy problemów. A właśnie to one są dla Polski najbardziej palące, one są skutkiem czynników, o których główny nurt wspomina. Nie są one jednak ani przyczyną, ani skutkiem, jedynie jednym z elementów łańcucha przyczynowo-skutkowego. Opisanie wolności i obowiązków narodu, a następnie realizowanie ich staje się koniecznością, jeśli nie chcemy być jedynie biernymi widzami wydarzeń dziejących się obok. Kto wie, kiedy znów przyjdzie nam znów o niepodległość walczyć – a może dzieje się to teraz, choć nie zdajemy sobie z tego sprawy?</p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/wymaszerujemy-sobie-niepodleglosc-a-leszczak/">Wymaszerujemy sobie niepodległość? – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
