<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Wydarzenia - Nowe Kształty</title>
	<atom:link href="https://www.noweksztalty.pl/category/polska-i-swiat/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.noweksztalty.pl</link>
	<description>Polityka, cywilizacja, społeczeństwo</description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Jul 2026 07:32:32 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0.2</generator>

<image>
	<url>https://www.noweksztalty.pl/wp-content/uploads/2021/06/cropped-cropped-Nowe-Ksztlty-na-header-strony-1-32x32.png</url>
	<title>Wydarzenia - Nowe Kształty</title>
	<link>https://www.noweksztalty.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Tradycjonalisto &#8211; dokąd zmierzasz? &#8211; M. Kmieć</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/tradycjonalisto-dokad-zmierzasz-m-kmiec/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=tradycjonalisto-dokad-zmierzasz-m-kmiec</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Michał Kmieć]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 04 Jul 2026 13:29:41 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[chrześcijaństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[katolicyzm]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3434</guid>

					<description><![CDATA[<p>Święcenia, które dokonały się w szwajcarskim mieście, powinny skłonić każdego katolika, zwłaszcza przywiązanego do Tradycji Łacińskiej, by raz jeszcze zadać sobie pytania, na które wydaje się, dawno odpowiedział i by przemyślał raz jeszcze te odpowiedzi, które być może, pochopnie uznał za prawdę, skłonić, by zrobił swoisty rachunek sumienia. Reakcja Stolicy Apostolskiej jest bardziej zdecydowana, niż [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/tradycjonalisto-dokad-zmierzasz-m-kmiec/">Tradycjonalisto – dokąd zmierzasz? – M. Kmieć</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><strong><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Święcenia, które dokonały się w szwajcarskim mieście, powinny skłonić każdego katolika, zwłaszcza przywiązanego do Tradycji Łacińskiej, by raz jeszcze zadać sobie pytania, na które wydaje się, dawno odpowiedział i by przemyślał raz jeszcze te odpowiedzi, które być może, pochopnie uznał za prawdę, skłonić, by zrobił swoisty rachunek sumienia. Reakcja Stolicy Apostolskiej jest bardziej zdecydowana, niż się spodziewano. Jakkolwiek rana zadana Mistycznemu Ciału Chrystusa jest bolesna (nie jest bowiem tak, jak mówił przełożony Bractwa ks. Pagliarani w kazaniu wygłoszonym podczas konsekracji: „iż o to nadszedł radosny dzień”), uważam, że decyzja ta jest adekwatna. </span></strong></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">W niniejszym tekście będę używał generalizacji wobec bardzo szeroko pojmowanego środowiska katolickich tradycjonalistów. Uważam, że są one uzasadnione. Oczywiście, będę się odnosił w pierwszej kolejności do schizmy Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X. Niniejszy tekst jest wyłącznie opinią zwykłego wiernego i należy go traktować jako głos w dyskusji, zachęcający do refleksji, nawet jeśli użyte zostały w nim sformułowania noszące w sobie element autorytatywności. Wspólnota wierzących może ze sobą dyskutować, czasem nawet emocjonalnie, o ile pamięta, że <b>właściwe nauczanie Kościoła katolickiego wyrażane jest przez Ojca Świętego oraz biskupów w łączności z papieżem</b>.</span></p>
<p align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Niniejszy tekst nie jest także przymykaniem oka na kryzys w Kościele, na szerzące się zgorszenia i głoszenie jawnie sprzecznej z nauczaniem Kościoła moralności. To są rzeczy oczywiste, bolesne i dla katolickiego sumienia widoczne w sposób jasny. Problem <em>piusowców</em> powinien być rozpatrywany oddzielnie, przy pełnym rozumieniu ich słusznej krytyki współczesnego świata. Jeśli w tekście nie zajmuję się tym kryzysem, nie oznacza, że go nie dostrzegam i o nim zapominam. <strong>Tekst skierowany jest do katolików, którzy przeżywają zamęt co do wydarzeń z ostatnich dni, a którzy w pełni przyjmują społeczne nauczanie Kościoła katolickiego.</strong></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Baśń o posoborowym Kościele</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Kościół katolicki w wyniku kryzysu lat 60. został przejęty przez modernistów (a miejscami także przez Żydów i masonów). W wyniku tego do oficjalnego nauczania przedostały się tezy jawnie sprzeczne z Tradycją Kościoła. Co więcej, w wyniku posoborowej reformy liturgicznej doprowadzono do dewastacji właściwie wszystkich sakramentów świętych, a przede wszystkim Mszy Świętej. Ogłoszony przez Pawła VI Mszał rzymski zawiera w sobie elementy protestanckie, jawnie zaciemnia ofiarniczą teologię tego sakramentu i może stanowić poważne zagrożenie duchowe dla wiernych. Opinie są podzielone, ale niektórzy uważają, iż ta liturgia jest wewnętrznie zła i nie należy w niej uczestniczyć. Kościół niestety zaprzeczył zbawczej jedyności Chrystusa i Świętego Kościoła katolickiego promując ekumenizm jako wspólne poszukiwanie przyszłego formatu instytucjonalnego, który połączy różne wyznania, a także dialog międzyreligijny, gdyż z założenia religie są równe i wszystkie prowadzą do zbawienia. Bóg został zepchnięty z tronu na rzecz człowieka, a wywyższenie ludzkiej natury uczyniło z Kościoła głównego obrońcę demokracji liberalnej, czyli masońskiego wynalazku epoki Oświecenia i Rewolucji francuskiej, czyniąc najwyższym prawem wolność religijną, a więc przekonanie, że każdy człowiek może sobie w dziedzinie religijnej „robić co chce”. Kościół zatem popadł w szereg herezji w dziedzinie sakramentologii i eklezjologii, otwierając się tym samym na całą rewolucję moralną, która zdewastowała naukę o małżeństwie i rodzinie. Na szczęście niewielka grupka wiernych &#8211; Reszta Nowego Izraela zachowała niezmąconą wiarę i w większości skupiła się wokół Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X. To wypchnięcie i systemowa próba likwidacji Świętej Tradycji z przepowiadania Kościoła stworzyła stan wyższej konieczności, dlatego też 1 lipca tego roku biskup &#8211; członek Bractwa bez mandatu Stolicy Apostolskiej konsekrował czterech kolejnych, aby zabezpieczyć przyszłość prawdziwego Kościoł<span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">a</span></span></span>. Wiadomo bowiem, że zrządzeniem Bożym Tradycja w przyszłości odniesie zwycięstwo. Prawdopodobnie któryś z przyszłych papieży potępi błędy Soboru Watykańskiego II i posoborowych papieży (którzy to, trzeba zaznaczyć &#8211; zostali w większości kanonizowani, aby tym samym „kanonizować sam Sobór”, to jest jego nauczanie) i przywróci Mszę Wszechczasów. Do tego czasu należy trwać z uporem na swoich pozycjach, uznając wszelkie kary dyscyplinarne, takie jak suspensa czy ekskomunika, jako zasługi i oznaki osobistej świętości podążania drogą wierności wobec Wiecznego Rzymu.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Tak w wielkim skrócie można scharakteryzować ideologię, która zamroczyła i zawładnęła umysłami wiernych przede wszystkim Bractwa, ale niestety również bardzo wielu tradycjonalistów, głównie młodych, pozostających w komunii z papieżem. Szereg różnych spraw można by teologicznie poddać analizie, co zresztą wielu czyni. Rację ma red. portalu Pch24 Paweł Chmielewski, który zauważa, że „katolicyzm Bractwa” i współczesny Kościół katolicki po prostu teologicznie, to jest w wyznawanej wierze, rozjeżdżają się zbyt szeroko, by móc pogodzić się bez wyparcia się części swojej tożsamości przez jedną ze stron. Spór ten staje się na naszych oczach nieprzezwyciężalny<a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote1sym" name="sdfootnote1anc"><sup>1</sup></a>. Niniejszy tekst nie ma zamiaru rozprawiać się z tymi wszystkimi legendami i mitami. Chciałem zauważyć, że to oderwanie się od rzeczywistości jest już bardzo, bardzo głębokie. Rozwijane przez dekady dzieło abp. Lefebvre&#8217;a wychowało nie tylko wiernych, ale także kapłanów i biskupów!, którzy nie znają innej rzeczywistości. Ta „bańka” eklezjalna, co widać po rozmowach, vlogach, licznych komentarzach i niestety oficjalnych wypowiedziach przedstawicieli Bractwa, mówiąc tak delikatnie, jak się tylko da, zrodziła radykalną, religijną ideologię, z którą trudno dyskutować, gdyż „wszyscy katolicy poza <span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">Tradycją</span></span></span>” (tak, jak tylko ja ją rozumiem&#8230;) są z natury podejrzani, jako ci, którzy zostali zatruci modernizmem (który oczywiście jest herezją opisującą de facto wszystko, z czym się nie zgadzają). </span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Chciałbym przytoczyć tu dwie, niezwykle gorszące wypowiedzi, które ukazują, że realna schizma dokonuje się na naszych oczach, a Bractwo uderza z całą siłą w absolutny rdzeń wiary katolickiej. <span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">Przełożony</span></span></span> Bractwa ks. Davide Pagliarani <span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">w wywiadzie udzielonym w lutym tego roku mówił</span></span></span>: „<b>w zwykłej parafii wierni nie znajdują już środków potrzebnych do zapewnienia sobie wiecznego zbawienia”<a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote2sym" name="sdfootnote2anc"><sup>2</sup></a></b>. Natomiast nowo wyświęcony bp Michael Goldade w kazaniu wygłoszonym na rozpoczęcie Pontyfikalnych Nieszporów pouczał: „<b>Jeśli Kościół katolicki w swojej tradycji rodzi życie, to Kościół modernistyczny jest pustynią. On zabija. Zabija wszystko, czego się dotknie. Zabija życie nadprzyrodzone. Zabija źródła łaski. Wysusza wszystko, ponieważ postawił człowieka na miejscu Boga i </b><b>w </b><b>ten sposób odwrócił się od źródeł życia”<a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote3sym" name="sdfootnote3anc"><sup>3</sup></a>. </b>Największe nadużycia liturgiczne, największe szaleństwa ekumeniczne i księża publicznie głoszący niekatolicką naukę moralną nie sięgną poziomu uznania obecnego <b>Kościoła katolickiego za zagrożeni</b><b>e</b><b> duchowe, </b><b>jako </b><b>pogrążonego w herezji</b><b> i</b><b> niespełniającego swojego najważniejszego zadania &#8211; przekazywania łaski Bożej wiernym</b>. <b>To jest zarzut kosmiczny. </b>To nie jest spór o ukrywanie czy zwalczanie Świętej Tradycji. To schizma, która zaczyna tworzyć własny Kościół i własną teologię. Słusznie mówił św. Hieronim: „<b>Nie ma takiej schizmy, która nie wymyśliłaby sobie jakiejś herezji, aby usprawiedliwić swoje odejście z Kościoła</b>”. Nie ulega wątpliwości, że mierzymy się w Kościele z kryzysem, zwłaszcza w państwach zachodnich. Wydaje się, że panuje zamęt ws. eklezjalnych i moralnych. Sądzę, że główny problem polega na <b>braku odwagi pasterzy i użycia władzy otrzymanej przez Kościół w sposób odpowiedni,</b> nie zaś na ich apostazji. </span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Kościół mierzy się z herezjami od wieków. Niektóre wyrzuca i potępia (gdy rozeznaje brak skruchy i nawrócenia z powodu licznych rozmów i napomnień lub ze względu na obronę wiernych, gdy uznaje, że siła przekonywania jest zbyt duża, aby pozwolić na szerzenie się poważnych błędów). Inne zaś zwalcza niejako w sobie. Nie jest wcale tak, że Kościół zawsze i od razu reagował na każdą herezję potępieniem i ekskomuniką. Bywało bardzo różnie w zależności od mądrości i roztropności obecnie sprawujących urząd. Wydaje mi się, że dogłębna znajomość historii Kościoła i herezji mogłaby położyć kres nieprawdziwemu obrazowi Kościoła i jego praktyki duszpasterskiej, jaki posiada wielu tradycjonalistów. Chciałbym pokrótce omówić trzy herezje, które w pewien sposób odzwierciedlają się w poglądach Bractwa.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Gnoza</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Gnoza ma dwojakie oblicze. Pierwsze dotyczy samego poznania. Przekonanie, że Tradycja jest w likwidacji, prowadzi do stwierdzenia, że „prawdziwa wiara katolicka” nie jest już głoszona. Można ją poznać, ale stała się ona <b>wiedzą tajemną, nieznaną, ukrytą</b>. Takie myślenie od razu powinno zapalić czerwoną lampkę. W tej „tradycjonalistycznej bańce” krąży wiele mitów. Legendy te są dzisiaj łatwo dostępne ze względu na Internet. Większość wiernych styka się z Tradycją poprzez prowadzone vlogi. Każdy wierny ma prawo do takiej działalności, wiara jest z natury misyjna, więc człowiek wierzący nie tylko się interesuje, ale chce się dzielić swoją wiarą. Niestety poziom tych materiałów jest często mizerny. Autorzy z gorliwością neofitów są przekonani, że poznając Tradycję Łacińską (za sprawą interpretacji osób, które mocno sprzeciwiły się Soborowi Watykańskiemu II) zachowują się tak, jakby znaleźli Świętego Graala. Często materiały te opierają się na wycince cytatów bez kontekstu z nadaniem im interpretacji do z góry założ<span style="font-size: medium;">onej tezy. Należy tutaj zauważyć, że ta metoda (cytat + interpretacja tradycjonalistyczna) nie działa zawsze. Mamy bowiem jasny i wyraźny cytat Konstytucji dogmatycznej Soboru Watykańskiego I </span><span style="font-size: medium;"><i>Pastor aeternus</i></span><span style="font-size: medium;">: „</span><span style="font-size: medium;"><b>Ta </b></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>św. Stolica Piotrowa zawsze wolną zostaje od wszelkiego błędu, według Boskiej Pana naszego Zbawiciela obietnicy</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">”<a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote4sym" name="sdfootnote4anc"><sup>4</sup></a>. </span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Pamiętam</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> jak przed laty</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> zaczytywałem się w dokumentach Soborów Powszechnych i </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">e</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">ncyklikach papieskich, także przedsoborowych z dużym zaciekawieniem. Były one w większości dostępne. </span></span> <span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Każdy, kto się zetknął z teologią katolicką, wie, jak rozległa, głęboka i wielobarwna to dziedzina. Wielu tradycjonalistów jest przekonanych, że po trzech książkach i setkach filmików o kryzysie w Kościele posiada większą i pewniejszą wiedzę teologiczną niż większość posoborowych księży po wielu latach seminarium, co jest oczywiście </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">nieprawdą</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">. Co więcej, wielokrotnie mało kto z nich sięga do prawdziwych źródeł, w pełni ufając interpretacjom „tradycjonalistycznych twórców”. Oni zaś bardzo często potrafią tak wszystko poprzekręcać, ponadinterpretować&#8230; Ktoś z boku słuchając tego, jest przekonany, że oto logiczny, jasny w pełni rozumny wywód. Takich historii jest co niemiara. Radykalizm takiego tradycjonalizmu można dostrzec również w tym, że cześć tez, które głoszą, były kompletnie nieznane u początku tego ruchu. Przez ostatnie dekady nauczono się wyszukiwać różnych opinii teologicznych, które stoją w jakiejś sprzeczności z obecnym nauczaniem papieży. Nauczanie Kościoła można podzielić na cztery działy: dogmaty, definitywne nauczanie, pewne nauczanie i opinie teologiczne. Ten ostatni </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">dział </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">charakteryzuje się wolnością słowa, do czasu, gdy Magisterium Kościoła nie rozstrzygnęło lub czegoś nie rozjaśniło. </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>Stąd też twierdzenie, że Bractwo nie głosi żadnej nowej nauki, a jedynie to, co istniało przed soborem, powinno być doprecyzowane.</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> W istocie tradycjonaliści najczęściej opierają się na interpretacjach teologicznych dokumentów Kościelnych, które rzeczywiście istniały, przede wszystkich w epoce potrydenckiej, zwłaszcza przełomu XIX i XX wieku. Nie oznacza to wcale, że były one dogmatyczne lub jedyne przed Soborem obowiązujące.</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">T</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">o co tradycjonaliści uznają za świętą tradycję, często jest tylko opinią teologiczną istniejącą w Kościele danych czasów, a nie niezmiennym nauczaniem Kościoła. Co więcej, potrafią tak mocno bronić swoich tez, iż swoje myślenie </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">prowadzą</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> na </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">grząski grunt</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">. Przykładowo, tak bardzo chcąc obronić wyłączny wymiar ofiarny Mszy w Katechizmie o kryzysie w Kościele zamieszczony</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">m</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> na stronie Bractwa można przeczytać zdanie, które </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">uderza w realną obecność Chrystusa z całym człowieczeństwem i bóstwem w Świętej Hostii</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">: „cały obrządek Mszy opiera się charakterowi uczty, gdyż co to za uczta, przy której, po tak wielu rytualnych czynnościach, dostaje się tak niewielką potrawę”<a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote6sym" name="sdfootnote6anc"><sup>6</sup></a>?</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">W tej gnozie przerażające jest to, że wielu dobrych pobożnych wiernych zachwyciwszy się pięknem Mszy Trydenckiej z automatu, w pełni </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">obdarza zaufaniem</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> taki</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">ch</span></span> <span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">vlogerów</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">. Nie papież, nie biskup i nie dogmatyk, ale właśnie ten sympatyczny pan czy pani w okienku internetowym &#8211; to jest jasna tradycyjna wykładnia&#8230; Często oni</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> łapią człowieka XXI wieku na</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> chwytliwe tytuły, które mają sugerować odkrywanie jakiejś tajemnej wiedzy</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> nikomu nieznanej, zapomnianej, zwalczanej</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">. Wierni od razu spotykają się z treścią, która im wmawia, że posoborowi papieże, nawet jeżeli w większości swoich dokumentów nie głoszą rzeczy niekatolickich, to jednak „lepiej do nich nie zaglądać, gdyż są modernizmem naznaczone”</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">, budując postawę zamknięcia się na racjonalną dyskusję</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">. I tak oto papieża zastępuje vloger, teolog-amator. </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">N</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">iestety trzeba przyznać, że tradycjonaliści działają medialnie sprawniej i docierają do części wiernych szybciej, niż cały zastęp teologów, który dawno opracowa</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">ł</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> odpowiedzi na pytania i wątpliwości. Przecież w Kościele od dekad mamy teologów, którzy jasno wykazywali ciągłość Tradycji i błędy w interpretacjach Bractwa. Przytoczmy tu przypadek Bractwa Kapłańskiego św. Wincentego Ferrariusza. To ciekawa grupa, która po Soborze przeszła na pozycje sedeprywacjonistyczne, nie uznawszy papieża. Chcąc wykazać błędy Soboru, rozpoczęła głębokie studium teologiczne, które zakończyły się po kilku latach powrotem do pełnej komunii z Biskupem Rzymu. W ocenie członków </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">tego </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Bractwa teksty soborowe są zakorzenione w Świętej Tradycji.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Nadto od razu wchodzi cały zestaw argumentów, że: każdy człowiek ma swój rozum i dzięki temu władzę poznania i dawania sądów. Z jakiegoś powodu zapomina się o tradycyjnej nauce katolickiej, aby </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>nie ufać swojemu rozumowi w sposób tak jednoznaczny</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">. Owocem tego jest tak lekkie traktowanie schizmy i ekskomuniki. Opracowane argumenty na rzecz nieobowi</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">ą</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">zywalności jej w sumieniu wydają się wielu tak oczywiste, że w swoim (co tu dużo kryć, nieuporządkowanym w duchu katolickim sumieniu) zbywają ręką papieskie kary, zamiast się nimi przejąć. Przechodzą z teologii na prawo kanoniczne, dopuszczając się sofistyki, w którą papieże z natury nie wchodzą. </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Nie jest rolą duchownych walka o demoliberalną <em>praworządność</em>&#8230;</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">M</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">it gnostycki </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">głosi</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">: wszyscy w Kościele po Soborze zapomnieli, o tym, co było. Nie tylko papieże obficie w swoich dokumentach cytują Ojców i Doktorów Kościoła,</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> poprzednich papieży,</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> ale są i święci wciąż czytani przez </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">zwykłych </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">wiernych! Przykładowo w 33-dniowym oddaniu Maryi</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">, popularnych rekolekcjach</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> w Polsce</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">, wielu</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> czyta klasyczny traktat św. Alfonsa Liguori. Nikt o niczym nie zapomina. Nikt niczego nie ukrywa, a to, że ktoś się z tymi treściami nie zetknął wcześniej, świadczy albo o tym, że nie interesował się wiarą, albo zapomina, że Kościół cały zanurzony jest w swej tradycji i z niej czerpie na co dzień</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">. </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">Tradycja przekazywana nie jest traktatem naukowym, który na każdym kroku musi stosować przypisy z powołaniem na źródła. My w Kościele oddychamy</span></span></span> <span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">świętymi, Ojcami i Doktorami Kościoła, papieżami i soborami. </span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Innym jeszcze obliczem gnozy, obliczem manichejskim była pogarda do świata stworzonego i ciała ludzkiego. Upadek pewnych praktyk pobożnościowych otwiera wielu tradycjonalistów na niekatolicki przecież moralny purytanizm. Przekonani, że kiedyś wszyscy przede wszystkim pościli i pokutowali, obwieszczają koniec ascetyki chrześcijańskiej i próbują ze swojego osobistego, często rodzinnego życia zrobić domowy klasztor mniszy, co przeczy obowiązkom stanu. Przypominając naukę o „księciu tego świata”</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> (J 12, 31)</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> i o tym, że „Kościół jest znakiem sprzeciwu wobec tego świata”</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> (Ł 2, 34)</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">, zapominają, że słowo </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><i>świat</i></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> wyraża również inną rzeczywistoś</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">ć</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> &#8211; Boże stworzenie, które „Bóg nazwał dobrym i bardzo dobrym”</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> (Rdz 1)</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">. Ten świat, choć zraniony grzechem, jest darem dla człowieka. Radość życia powinna cechować ludzi wierzących. Wśród niektórych grup tradycjonalistycznych przenika często nihilizm, jakieś zacietrzewienie, niechęć do ludzkich uczuć choćby (które traktują jako coś podejrzanego z natury, co jawnie przeczy naturze ludzkiej stworzonej przez Boga!). Opierając się na okruchach prawdy, doprowadzają pobożność do absurdów i wypaczają sprawy mniej istotne nieustannie wynajdując wyrwane z kontekstu cytaty mający w czambuł potępić wszystko co nie jest ze sfery sacrum.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Katolik powinien przemyśleć swój stosunek do nauczania Kościoła. Czy przypadkiem zbyt łatwo nie przyznaję racji </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">wybranym opiniom</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> teologicznym? Czy nie stawiam zwykłych wiernych, a także wybranych księży ponad papieża? Czy w ogóle sięgam do dokumentów papieskich i zgłębiam nauczanie Kościoła, czy też w pełni ufam osądowi wybranych osób? A może w pełni ufam osądowi własnego rozumu?</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>Jansenizm</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Jansenizm jest kontynuacją tej pogardy dla świata stworzonego. To przekonanie, że odnowa Kościoła przyjdzie tylko i wyłącznie dzięki surowej dyscyplinie, powszechnej ascezie i głębokiej bojaźni Bożej, która przemienia się często w </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>nerwicę, autentyczny lęk i ciężką chorobę duchową &#8211; skrupuły</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">. Janseniści byli przekonani, że człowiek jest tak niegodny Boga, iż należy niejako </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>zawiesić Boże wezwanie do udzielania Jego Łaski w Kościele na rzecz drogi do doskonałości moralnej</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">. Nadużycia liturgiczne włożone są w świecie tradycjonalistycznym do sfery dogmatycznej. Fałszywie powołując się na piękno celebracji w swojej wspólnocie, zapominają o jej ekskluzywnym charakterze, sądząc, że nadużycia w Mszy Trydenckiej są prawie niemożliwe. W ogóle nadużycia liturgiczne w pewnym sensie są owocem tego, że wielu tradycjonalistów &#8211; ludzi, którzy mają wyczucie liturgiczne, nie włącza się w życie parafialne &#8211; przeciwnie &#8211; buduje twierdzę</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> rzekomo</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> „zdrowej nauki”.</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> A bardzo ich Kościół potrzebuje!</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">To zamknięcie na braci i siostry w Chrystusie ze względu na zagrożenia duchowe to zjawisko niesamowite. </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Istnieją w</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">ierni, którzy się </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>realnie boją,</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> że poza tradycyjnymi wspólnotami otrzymają skażoną naukę. Jednocześnie uważają się za lepiej skatechizowanych i uformowanych. „Sól straciła swój smak”&#8230;</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> (Mt 5, 13)?</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> Jeśli Jezus </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">nieustannie powtarza</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">: „Nie lękajcie się!” &#8211; to przede wszystkim do tych, któr</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">ym „wiele dano i od których wiele wymagać się będzie” (Łk 12, 48).</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> Wygodnie jest słuchać kazań na tematy, które są zgodne z moim światopoglądem, ale nie na tym polega sens bycia katolikiem. </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">W niektórych środowiskach powstała</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> cała </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>teoria „zaciemniania katolicyzmu”</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">. Oto Nowa Msza ma „zaciemniać” ofiarniczy charakter, a spotkania ekumeniczne mają „zaciemniać” zdrową naukę o Kościele. To jakiś absurd. Kim są ci wierzący, którzy </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>wszędzie widzą zagrożenia,</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> zwłaszcza jeśli uważają, że sami wiedzą „jaka jest prawda”, w sensie ta „</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><i>prawdziwa</i></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> prawda”&#8230;? </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Czy przypadkiem nie mamy do czynienia z wierzącymi, którzy próbują </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>ukryć swój talent</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> (Mt 25, 14-30)?</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> Gdzie się podziała Opatrzność Boża? Gdzie Chrystusowa odwaga?</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Kościół potrzebuje Tradycji, ale ci, którzy mogą ją w miłości do Kościoła jaśniej przekazać w codziennym życiu parafialnym, tego uczynić nie chcą. </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">Wierni,</span></span></span> <span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">którzy</span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> na każdym kroku przypominają, że każda Msza święta uobecnia Ofiarę Krzyżową Chrystusa, nie znajdują w sobie </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>ducha ofiarniczego, aby być ofiarą miłości dla Kościoła takiego, jaki jest, </b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">aby być w nim, z nim i dla niego. Św. Paweł pisał: „umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować”</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> (Flp 4, 12)</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">. Niektórzy p</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">rzypisują sobie męczeństwo za wiarę&#8230; I jak tu nie zauważyć </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL"><i>nowej teologii? </i></span></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Niestety niezdrowa nauka, zwłaszcza o Mszy Świętej sprawia, że nie tylko są tacy, którzy negują ważność i godziwość Mszału Pawła VI, wmawiając innym, że przekazuje on niekatolicką teologię. Pomijając nadużycia, które są owocem czegoś innego (</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">to fakt, że </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">nowy Mszał daje zbyt dużą swobodę), to jednak teologia sakramentu wyłożona na samym początku jest w pełni katolicka. Mówimy o rzeczach najświętszych. Będąc katolikiem, trzeba sobie zadać pytanie: jak postrzegam reformę liturgiczną? Jeżeli na każdej Mszy według </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>Novus Ordo Missae uobecnia się ta sama ofiara, co podczas sprawowania Mszy trydenckiej, to jak katolik może podchodzić do tych spraw lekko, kpiarsko, a nawet bluźnierczo, obrażając zatwierdzone przez Kościół księgi liturgiczne?</b></span></span><b> </b><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Nie wyklucza to dyskusji na temat reformy liturgicznej. To inny poziom. Słusznie krytykując konstruktywistyczne podejście reformatorów, którzy próbowali stworzyć liturgię dla współczesnego człowieka, który w rzeczywistości nigdy nie istniał &#8211; zwalczają rzekome błędy liturgii nadając jej znaczenia i teologię, której nigdy nie wyrazała.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Niektórzy wierni są przekonani, że ludzie chodzący na Novus Ordo tracą wiarę i w ofiarę Mszy, i w realną obecność Chrystusa w Eucharystii, co jest po prostu kompletną bzdurą. Serce krwawi przy wielu nadużyciach liturgicznych. Jednak siły Kościoła uruchamiane są nie tam, gdzie powinny. Zamiast dyskutować o pewnej „reformie reformy”, o której mówił i Jan Paweł II („Przekroczyć próg nadziei”) i Benedykt XVI, Kościół marnuje swoje siły na odparcie ataków o nieważność i niekatolickość </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL"><i>nowej</i></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> Mszy. Musi to robić, bo mówimy o rzeczach najświętszych i dlatego akceptacja dla teologii reformy liturgicznej stanowi jeden z warunków dla </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">pojednania </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Bractwa</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> z Rzymem</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">. </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>Kościół powołany jest do głoszenia ludziom zbawienia w Chrystusie &#8211; Bogu-człowieku, który umarł </b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>na krzyżu </b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>za nasze grzechy</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b> dla naszego zbawienia</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">. Tymczasem tradycjonalistyczne treści zajmują się głównie kryzysem i złem w Kościele, przecząc tym samym istocie Kościoła założonego przez Zbawiciela. Nie głosi się Chrystusa od wielkiej opowieści na temat kryzysu związanego z herezją modernizmu. </span></span> <span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Powołując się na liczne powołania kapłańskie są przekonani o żywotności swoich wspólnot</span></span> <span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">(chociaż wiedza </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">wielu tradycjonalistów </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">na ten temat również odbiega od rzeczywistości &#8211; wielu </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">z nich </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">jest przekonana, że wzrost powołań mają właściwie wyłącznie tradycyjne seminaria, a wszędzie indziej posucha i laicyzacja&#8230;</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> to obraz oderwany od rzeczywistości)</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">.</span></span> </span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Katolik musi sobie zadać pytanie: Czemu się bez przerwy gorszysz? Czemu nieustannie Twoje myśli idą w stronę o. Jamesa Martina, Pachamamy w Watykanie i pocałunku Koranu, jakby to właśnie czekało przy wejściu do każdego kościoła i stanowiło codzienność większości wiernych, którzy cię otaczają? Czy nie widzisz nic poza tym? Żadnego dobra? Czy nie widzisz Łaski Bożej? Pokusa bycia </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><i>tonącym</i></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> jest diabelska.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>Donatyzm</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Donatyści sprzeciwiali się przywracaniu na łono Kościoła tych duchownych i wiernych, którzy sprzeniewierzyli się wierze, poddając się władzy świeckiej. Ich niezgoda na rozwiązłość moralną, ich pragnienie świętości zwiodło ich na manowce, tak jak zwodzi wielu tradycjonalistów. Piękną kartę w sporze z nimi zapisał św. Augustyn, który, zanim się nawrócił, wiódł życie pełne hulanek i swawoli. Kościół jest </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>miejscem udzielania sakramentów dla ludzi i świętych, i grzesznych. Taki był, taki jest i taki będzie.</b></span></span> <span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>To pragnienie jasności nauczania jest słuszne. Pragnienie szybkiego potępienia każdego, kto wydaje mi się, że błądzi, jest niesłuszne, toruje pokusę użycia skrótów, które wiodą do nieposłuszeństwa i zamknięcia serca. </b>Typowym przykładem myślenia donatystycznego, jest nieustanna próba dezawuowania prefekta Dykasterii Nauki Wiary &#8211; kard. Fernandeza, poprzez przypominanie mętnych książek, które pisał w przeszłości.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Katolik musi sobie postawić dwa pytania w kontekście herezji donatystycznej</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">.</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> Po pierwsze: czy nie za bardzo przejmuje cię zło w Kościele? <strong>Czy nie kierujesz się donatystycznym złudzeniem, że w Kościele jest miejsce wyłącznie dla ludzi doskonałych, zwłaszcza duchownych, którzy nigdy nie błądzą</strong></span></span><strong><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> i</span></span></strong><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><strong> nigdy się nie mylą</strong>? Czy dziwi cię to, że ludzie są ludźmi? Czy stawiasz w centrum swojego przepowiadania i przeżywania wiary kryzys w Kościele, a nie Chrystusa i jego Łaskę? Kto tak naprawdę zabija życie nadprzyrodzone? Może chcesz po ludzku oczyścić Kościół z błędów, przypisując sobie i podobnym sobie bycie Zbawicielem? </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">A może jak marksiści próbujesz przez akt buntu przyspieszyć wizję historii, w którą wierzysz?</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> Czy nie wiesz, że wierni, w tym duchowni niestety upadają w swej słabości i podążają niekiedy za duchem tego świata, nie zawsze znajdując w sobie tę siłę wiary, którą głosisz? I po drugie: czy potrafisz zaufać Bożej Opatrzności i Bożej Łasce, która jest udzielana w Kościele bez względu na to, czy jest pogrążony w kryzysie, a duchowny zboczył z drogi świętości? Zapominasz może, że Boskim Nauczycielem i Lekarzem pozostaje sam Chrystus?</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Św. Paweł pisał w Liście do Galat</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">ó</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">w: „</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim [cnotom] nie ma Prawa”</b></span></span><b> </b><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">(Ga 5, 22-23)</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>. </b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Każda zdrowa pobożność ożywia duszę. Czy Twoja postawa wobec kryzysu, ludzi w Kościele nie charakteryzuje się </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>nadmierną surowością,</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> która jest zgniłym owocem niezdrowej pobożności? Obserwując i sferę internetową, ale i rozmawiając z wieloma tradycjonalistami, uprawnioną generalizacją jest stwierdzenie, że wielu z nich charakteryzuje się złością, gniewem, nieustannym życiowym napięciem („giniemy, wszystko się wali”), prześmiewczością (używaniem często bardzo ostrego języka, zdradzającego emocje, a nie argumenty), zamknięciem się na życie Kościelne i skupieniem się wyłącznie na apologetyce tego, co uważają za tradycję Kościoła. Autentycznie słyszałem świadectwa byłych wiernych Bractwa, którzy powróciwszy na liturgię sprawowaną w pełnej komunii z papieżem, głównie przedsoborową, mówili, że odzyskali </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>pokój serca, życzliwość </b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">wobec innych, </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>radość życia i z życia</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">, i to są owoce zdrowej pobożności.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Inną jeszcze kwestią jest próba załatwienia wszystkiego po ludzku. Ci, którzy nie idą z Bractwem, a którzy deklarują miłość dla Tradycji, mają popadać w błąd </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>naiwności</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">. Eksterminacja tradycjonalistów w Kościele ma się odbyć już za chwilę &#8211; co oczywiście jest kolejną bajką opowiadaną przez tych, którzy nie znają prawdziwego, codziennego życia Kościoła. Odnowa nie przychodzi przez powstanie (pseudo-)Machabeuszy (którzy się nie sprzeciwili żadnej władzy religijnej), ale poprzez realizację wezwania: </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>Jezu cichy i pokornego serca, uczyń serca nasze, według serca twego</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">.</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> To tam, gdzie siła Najświętszego Serca Pana Jezusa rośnie w sercach wiernych jest jądro Kościoła.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>Nadzieja</b></span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Z tego wszystkiego, z tej </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><i>rany</i></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">: Bóg może wyprowadzić dobro. To, czego potrzebujemy, to autentycznego </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>katolickiego misjonarstwa</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> na tych duchowych obszarach. Przy największych kryzysach Kościoła, Bóg nie tylko budził nowe zakony, ale także rozszerzał grono swych dzieci, tak jak czyni to dziś, choć nie na Starym Kontynencie (przynajmniej na razie). Polska przyjęła chrzest w obliczu wielkiego kryzysu X wieku. Podczas reformacji odkryto nowe lądy, a co za tym idzie &#8211; ludzi, którzy zostali ochrzczeni. Jest nadzieja, że to nieposłuszeństwo wobec papieża zrodzi szereg świętych i teologów, którzy z jasnością </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>uporządkują w duchu hermeneutyki ciągłości nauczanie ostatniego wieku, a tym samym oczyszczą złogi tych wszystkich niemoralnych duchownych i jawnie sprzecznej z Ewangelią </b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL"><b>nauki</b></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>, która panoszy się, w Kościele</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">, zwłaszcza tam, gdzie pieniądze, sława, władza i media. Tak odczytuję Leona XIV &#8211; augustianina, który działając na rzecz jedności mocą autorytetu Papieża, powiedział wyraźne NIE, dla tych, którzy </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>negują działanie Bożej łaski w Kościele katolickim i w jego sakramentach</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">. </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">I nie ma tu znaczenia rozmach tych wszystkich duchownych i biskupów, którzy przeczą teologii moralnej. Ich wina, ich odpowiedzialność nie usprawiedliwia </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><i>zamachu </i></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">na Łaskę Bożą w Kościele.</span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Historia Kościoła przesiana jest różnymi </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>spięciami</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> między </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>miłosierdziem</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> a </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>prawdą</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> i </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>świętością</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">. Każdy głęboko wierzący katolik pragnie i modli się o usunięcie zamętu doktrynalnego, o blask prawdy o jakim pisał św. Jan Paweł II w genialnej encyklice </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><i>Veritatis splendor</i></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> (do której nieustannie jako katolicy powinniśmy wracać) i o wsparcie dla zdrowej pobożności rodzącej świętych ludzi. Jednocześnie wierzy w Boga, który „</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>tak umiłował świat, że Syna Swego Jednorodzonego dał, aby każdy kto w niego wierzył, nie zginął, ale miał życie wieczne</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>”</b></span></span><b> </b><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">(J 3, 16-17)</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">. Kościół jest wspólnotą świętych i grzeszników. W ostateczności każdy bój doktrynalny </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>wygrywało miłosierdzie</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">, dlatego, że odowiedzią Boga na kryzys w Kościele jest miłość: „</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>tam gdzie wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">”</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> (Rz 5, 20)</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">. Świętość przychodzi przez </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>pokorę</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> i </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>posłuszeństwo</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">, nie przez pychę własnego rozumu, który w obronie prawdy i moralności, popada w gniew, surowość i </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">nadmierny </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">radykalizm w tematach drugo- a nawet trzeciorzędnych. </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>Nie ma wątpliwości, że kryzys zostanie w Kościele przezwyciężony</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b> i</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b> to razem z Piotrem. </b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">To poza tą jednością jest rozległa duchowa pustynia. Przytoczmy fragment komunikatu Bractwa Kapłańskiego św. Wincentego Ferrariusza w kontekście powstałej schizmy: „w tym dramatycznym kontekście kontynuujmy z pokorą i miłosierdziem swoją misję, bez kompromisów z błędem, w nienaruszonej wierności regułom liturgicznym i tradycyjnemu wychowaniu, w widocznej komunii z jedynym Kościołem Chrystusa i jego prawowitą hierarchią”. </span></span></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">Głównym problemem </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>uporu</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> Bractwa jest </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>tama</b></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> jaką Bractwo i wielu tradycjonalistów </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>stawia w Kościele Bożej Łasce, </b>dlatego kluczem do zażegnania podwójnego oblicza hermeneutyki zerwania (tak progresywnej, jak i tradycjonalistycznej) jest św. Augustyn &#8211; bohater sporów z manichejczykami, pelagianami i donatystami</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">. Papież Augustianin &#8211; Leon XIV być może lepiej rozumie problem niż wielu przed nim i dlatego, być może zareagował szybciej i mocniej. Nauka św. Augustyna i hermeneutyka ciągłości (mająca nomen omen twarz myśliciela augstiańskiego &#8211; Benedykta XVI) to skarbiec nadziei w tej sprawie. Z ran Chrystusowych zawsze wyłania się ogrom łaski Bożej, nie stawiajmy tylko żądań wobec niej, lecz w duchu wdzięczności Bogu, korzystajmy</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"> z niej</span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;">, gdyż zawsze jest </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><i>gratis &#8211; </i></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><b>za darmo.</b></span></span></span></p>
<p align="justify"><a href="https://www.noweksztalty.pl/author/michal-kmiec/">Więcej tekstów Autora.</a></p>
<div id="sdfootnote1">
<p class="sdfootnote-western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><a class="sdfootnotesym" href="#sdfootnote1anc" name="sdfootnote1sym">1</a> Zob. P. Chmielewski, <i>Święcenia w Bractwie. Podział w Kościele został utrwalony</i>, PCh24.pl, 1.07.2026, <a href="https://pch24.pl/wiadomosci/swiecenia-w-bractwie-podzial-w-kosciele-zostal-utrwalony,724447">https://pch24.pl/wiadomosci/swiecenia-w-bractwie-podzial-w-kosciele-zostal-utrwalony,724447</a> (dostęp: 4.07.2026 r.).</span></p>
</div>
<div id="sdfootnote2">
<p class="sdfootnote-western" align="justify"><a class="sdfootnotesym" href="#sdfootnote2anc" name="sdfootnote2sym">2</a> <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><i>Suprema lex, salus animarum. Wywiad z przełożonym generalnym Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X, </i></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Wiadomości Tradycji Katolickiej, 5.02.2026, <a href="https://news.fsspx.pl/2026/02/suprema-lex-salus-animarum-wywiad-z-przelozonym-generalnym-bractwa-kaplanskiego-sw-piusa-x/">https://news.fsspx.pl/2026/02/suprema-lex-salus-animarum-wywiad-z-przelozonym-generalnym-bractwa-kaplanskiego-sw-piusa-x/</a> (dostęp: 4.07.2026 r.).</span></p>
</div>
<div id="sdfootnote3">
<p class="sdfootnote-western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: small;"><a class="sdfootnotesym" href="#sdfootnote3anc" name="sdfootnote3sym">3</a> <span style="color: #131313;">Séminaire International Saint-Pie X</span><span style="color: #131313;"><span lang="pl-PL"> &#8211; </span></span><span style="color: #131313;">Écôn</span><span style="color: #131313;">e, </span><span style="color: #131313;"><i>II° Vêpres du Précieux Sang de Jésus &amp; Salut du Saint Sacrement &#8211; 1 juillet 2026 &#8211; Écône, </i></span><span style="color: #131313;">2.07.2026, <a href="https://www.youtube.com/watch?v=KiBVwOyD8I4">https://www.youtube.com/watch?v=KiBVwOyD8I4</a> (dostęp: 4.07.2026).</span></span></span></p>
</div>
<div id="sdfootnote4">
<p class="sdfootnote-western"><a class="sdfootnotesym" href="#sdfootnote4anc" name="sdfootnote4sym">4</a> <span style="font-family: Times New Roman, serif;">Sobór Watykański I, </span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><i>Konstytucja dogmatyczna o nieomylnym nauczaniu Papieża Rzymskiego Pastor Aeternus, </i></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;">1880, IV.2, <a href="https://www.ultramontes.pl/uchwaly_i_wyroki_sw_soboru_watykanskiego_2.htm">https://www.ultramontes.pl/uchwaly_i_wyroki_sw_soboru_watykanskiego_2.htm</a> (dostęp: 4.07.2026).</span></p>
</div>
<div id="sdfootnote6">
<p class="sdfootnote-western" align="justify"><a class="sdfootnotesym" href="#sdfootnote6anc" name="sdfootnote6sym">6</a> <span style="font-family: Times New Roman, serif;"><i>Katechizm o kryzysie w Koście</i></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: small;"><i>le, </i></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: small;">„57. Czy Msza święta jest też ucztą?”, Pius.org.pl, 2001, z: <a href="https://www.piusx.org.pl/kryzys/katechizm-o-kryzysie-w-kosciele/57">https://www.piusx.org.pl/kryzys/katechizm-o-kryzysie-w-kosciele/57</a> (dostęp: 4.07.2026).</span></span></span></p>
</div><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/tradycjonalisto-dokad-zmierzasz-m-kmiec/">Tradycjonalisto – dokąd zmierzasz? – M. Kmieć</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Schizma, ale czy na pewno? &#8211; rzecz o konsekracjach w Ecône</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/schizma-ale-czy-na-pewno-rzecz-o-konsekracjach-w-econe/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=schizma-ale-czy-na-pewno-rzecz-o-konsekracjach-w-econe</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jakub Prokopski]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 03 Jul 2026 14:32:54 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Katolicka Nauka Społeczna]]></category>
		<category><![CDATA[katolicyzm]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[prawica]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3430</guid>

					<description><![CDATA[<p>Widmo krąży po Europie – widmo schizmy. Parafrazując słowa Marksa, można opisać nastrój wielu, który nastał po 1 lipca 2026. Dzień ten zapisał się w historii Kościoła Katolickiego w sposób bardzo burzliwy. Wisiało to nad Kościołem niczym Miecz Damoklesa. Dnia tego w malowniczych Alpach odbyły się konsekracje biskupie w Bractwie Kapłańskim Świętego Piusa X. Niezależnie [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/schizma-ale-czy-na-pewno-rzecz-o-konsekracjach-w-econe/">Schizma, ale czy na pewno? – rzecz o konsekracjach w Ecône</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4 style="text-align: justify;"><b>Widmo krąży po Europie – widmo schizmy.</b><span style="font-weight: 400;"><br />
</span> <span style="font-weight: 400;">Parafrazując słowa Marksa, można opisać nastrój wielu, który nastał po 1 lipca 2026. Dzień ten zapisał się w historii Kościoła Katolickiego w sposób bardzo burzliwy. Wisiało to nad Kościołem niczym Miecz Damoklesa. Dnia tego w malowniczych Alpach odbyły się konsekracje biskupie w Bractwie Kapłańskim Świętego Piusa X. Niezależnie od oceny </span><span style="font-weight: 400;">–</span> <span style="font-weight: 400;">przychylnej czy nie </span><span style="font-weight: 400;">–</span><span style="font-weight: 400;"> wydarzenie to przeszło już do historii jako sytuacja bez precedensu. Choć sakry bez papieskiego mandatu w Bractwie nie są niczym nowym, to cały kontekst tego zdarzenia, a przede wszystkim reakcje na nie czynią to przedsięwzięcie bezprecedensowym. Już dzień po Watykan wydał dokument, który ma być odpowiedzią na działanie biskupów Bractwa. Reakcja jest bardzo jasna i ostra. Watykan jednoznacznie pokazuje, że dla Bractwa nie ma dialogu i tolerancji. Ogłasza także, że doszło do schizmy. Nie ma zatem dla FSSPX &#8211; według Watykańskich duchownych – miejsca w Kościele. Choć w przeciągu ostatnich lat w Kościele było miejsce dla wielu. Papieże spotykali się z protestantami, prawosławnymi, a nawet z niewierzącymi w ogóle w Chrystusa. Leon XIV spotkał się z tzw. Arcybiskupką Canterbury. Nie spotkał się tylko z przełożonym Bractwa. Czy Piusowcy zatem dalej są w Kościele Katolickim? Czy przyszło nam być świadkami wydarzeń historycznych, być może jednych z najważniejszych w całej historii Kościoła? Co dalej z wiernymi, którym przecież grozi ekskomunika? Czy taka deklaracja w ogóle ma moc obowiązującą? </span></h4>
<h4 style="text-align: justify;"><b>Absurdalny werdykt</b><span style="font-weight: 400;"><br />
</span> <span style="font-weight: 400;">Dykasteria nauki wiary ogłosiła, że </span><i><span style="font-weight: 400;">Duchowni należący do Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X znajdują się w schizmie i dlatego należy ich uważać za schizmatyków</span></i><span style="font-weight: 400;">. Ruch taki wobec kapłanów &#8211; nawet jeśli jest nieważny z mocy prawa &#8211; można próbować jakoś zrozumieć, jeśli wczujemy się w skórę ludzi, którzy to ogłosili. Biskupi dokonali konsekracji bez zgody Papieża i pomimo jego apelów, wystosowanych niemalże dwadzieścia cztery godziny przed wydarzeniem. Dużo bardziej kuriozalne jest orzeczenie co do wiernych. Nota dykasterii ogłasza, że za </span><i><span style="font-weight: 400;">schizmatyków i ekskomunikowanych należy uznać tych, którzy formalnie przystępują do Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X. </span></i><span style="font-weight: 400;">Jest to deklaracja bezwzględna, choć bardzo karkołomna. Jej wykładnia będzie koszmarem dla autorów. Kto zatem podlegałby ekskomunice z mocy tego przepisu? Każdy wierny, który uczęszcza na Msze do popularnego </span><i><span style="font-weight: 400;">Garażu?</span></i><span style="font-weight: 400;"> Jeśli tak, to w takim razie po pójściu na Mszę w strukturach diecezjalnych taka ekskomunika przestaje obowiązywać? Jeśli znów pójdzie na Mszę do FSSPX – wraca? Takiemu rozumowaniu można zarzucić, że sprowadza sprawę do absurdu. Do absurdu jednak sprawę tę sprowadzili autorzy tej noty. Po raz kolejny z Watykanu wychodzi dokument, który jest istną katastrofą. Pomijając inne aspekty, do których przejdę w dalszej części, tekst ten jest wytworem tragicznym w swej konstrukcji, co tylko pokazuje skalę kryzysu. Co prawda w tym punkcie Kard. Fernandez powołuje się na Notę z 24 sierpnia 1996. W dokumencie tym stwierdzono, że przynależność do rzekomej schizmy abp Lefebvre’a zachodzi chociażby w przypadku uczestnictwa w aktach Kościelnych sprawowanych w Bractwie. Schizmatyckość ta jest równie ciekawa o czym w dalszej części. Oznaczałoby to, że każdy, kto uczestniczy w nabożeństwach w Bractwie, podlega takiej ekskomunice. Kard. Fernandez zdążył już dokonać wykładni. W artykule z 2 sierpnia 2026, opublikowanym na stronie Vatican News, czytamy, że </span><i><span style="font-weight: 400;">nie należy obarczać winą: świeckich, którzy uczęszczali do Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X wyłącznie z powodów liturgicznych lub duchowych; świeckich, którzy – choć świadomi napięć ze Stolicą Apostolską – nie odrzucają Magisterium ani autorytetu Papieża. </span></i><span style="font-weight: 400;">Co w przypadku wiernego, który do Bractwa nie chodzi i z nim się nie utożsamia, ale jednak podważa takie dokumenty jak </span><i><span style="font-weight: 400;">Amoris laetitia </span></i><span style="font-weight: 400;">czy </span><i><span style="font-weight: 400;">Fiducia supplicans. </span></i><span style="font-weight: 400;">Czy również ekskomunice by podlegał? Chaos wywołany tym dokumentem jest ogromny i nie do uratowania kolejnymi wykładniami. Nie zamierzam specjalnie wchodzić na grunt Prawa Kanonicznego, pozostawiam to zawodowym kanonistom, ich wiedzy i uczciwości. Dość tylko powiedzieć o Kanonach 1323 i 1324, z których wynika norma o nieważności kar nałożonych na kogoś, kto dopuścił się czynu nie wewnętrznie złego, będąc przekonanym o konieczności takiego działania. Konsekracje bez zgody Papieża nie są wewnętrznie czynem złym. Sam sposób ogłoszenia tego dokumentu rodzi jednak inne wątpliwości, wątpliwość co do ważności takiego orzeczenia. W przypadku <a href="https://www.youtube.com/watch?v=_1F8PVLbrDg" target="_blank" rel="noopener">sakr z 1988</a> mieliśmy osobistą odpowiedź ówczesnego papieża, który ogłosił, że Abp Marcel Lefebvre i czterej przez niego konsekrowani biskupi zaciągnęli na siebie ekskomunikę. W przypadku z 2026 mamy wyłącznie orzeczenie Kard. Fernandeza stojącego na czele Dykasterii nauki wiary. Pomijam samą postać tego kardynała i poprzednie jego </span><i><span style="font-weight: 400;">dzieła</span></i><span style="font-weight: 400;">, jak choćby </span><i><span style="font-weight: 400;">Mater populi fidelis.</span></i></h4>
<h4 style="text-align: justify;"><b>Bractwo a prawosławie – fałszywa analogia</b><span style="font-weight: 400;"><br />
</span> <span style="font-weight: 400;">Oprócz zaciągnięcia ekskomuniki latae sententiae, czyli z mocy samego prawa, Dykasteria ogłosiła, iż Bractwo, jego kapłani i wierni są w stanie schizmy. I tu przechodzimy do ciekawego wątku. We wspomnianym wcześniej dokumencie z 1996 czytamy, że Abp Lefebvre i jego Bractwo znalazło się w schizmie. Ta deklaracja również zawiera w sobie masę sprzeczności, co nie jest nowością. Jeśli schizma była już wtedy, to czy może zaistnieć po 1 lipca? Jeśli stan ten trwał od roku 1988, to powinien trwać nadal. Wszak nic się specjalnie nie zmieniło. Watykan jednak ogłasza, że do schizmy doszło po niedawnych konsekracjach. Można więc z tego wywnioskować, że w takim razie schizmy nie było przedtem. Jeśli zatem schizmy nie byłoby przedtem, to dlaczego ma być teraz? Sam czyn z 1988 i 2026 niczym się nie różni. Albo schizma istniała od 1988, albo dopiero teraz. Innej opcji nie ma. To już mamy za sobą. Czy, mimo wszystko, doszło na pewno do schizmy? Schizmatyckość kojarzymy przeważnie z prawosławnymi, z którymi ostatni Papieże bardzo ochoczo się spotykają. W dużym skrócie o tym, co sprawia, że są oni oddzieleni od Kościoła. Prawosławni odrzucają prymat Papieski. Nie są oni mu nieposłuszni w jakiejś pojedynczej kwestii, bo takie coś nie jest schizmą. Prawosławni po prostu odrzucają istnienie papiestwa. Dla nich urzędujący Papież jest, co najwyżej, biskupem Rzymu, ale nie Papieżem &#8211; zwierzchnikiem ziemskim Kościoła. Swoją strukturę uważają za równoprawną Rzymowi. Patriarcha jest ich zwierzchnikiem, a nie Piotr. Bractwo swojego własnego zwierzchnika nie wybiera. Posiadanie przełożonego zgromadzenia jest czymś naturalnym. Nie spełnia to wymogów tworzenia struktury równoległej. Odrzucają także dogmaty o Niepokalanym Poczęciu NMP, Czyśćcu czy </span><i><span style="font-weight: 400;">Filioque, </span></i><span style="font-weight: 400;">czyli kwestię pochodzenia Ducha Świętego od Ojca i Syna w równej mierze, którą to ostatni papieże zwykli pomijać w ekumenicznych spotkaniach z nimi. Który z dogmatów odrzuca Bractwo? Nieposłuszeństwo Papieżowi nie jest naruszeniem Dogmatu o Nieomylności, który to jest Dogmatem zupełnie niezrozumianym. Nieomylność Papieska nie oznacza, iż następca Świętego Piotra ma prawo rządzić jak absolutystyczny tyran. Dogmat ten głosi, iż Ojciec Święty jest nieomylny w kwestiach wiary i moralności, o ile takie nauczanie nie stoi w oczywistej sprzeczności z magisterium poprzednim. Czy zatem setki księży, sześciu Biskupów i dziesiątki tysięcy wiernych, którzy na każdym kroku manifestują przywiązanie do integralnego Katolicyzmu, wyznawanego jeszcze przez naszych przodków, mogą być schizmatykami? Czy księża, którzy w Kanonie Eucharystycznym wymieniają imię aktualnego Papieża, a nawet biskupa miejsca, przejawiają intencję schizmy? Nikt w Bractwie nie przejawia choćby ułamka tej intencji. Ona to bowiem również jest istotna, żeby o zaistnieniu schizmy mówić. Pozostaje sobie tylko życzyć, żeby taką samą odwagę i bezwzględność Dykasteria stosowała wobec konsekracji w Chinach, gdzie Biskupi – de facto – nominowani są przez partię.</span></h4>
<h4 style="text-align: justify;"><b>Obraz innego świata</b><span style="font-weight: 400;"><br />
</span> <span style="font-weight: 400;">Pozostawiając powyższe, pozwolę sobie na odrobinę prywatnych refleksji. Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X postrzegam jako współczesną Arkę Noego dla katolika. Oczywiście, pojawić się może zarzut o tożsamościowe przywiązanie do Bractwa, nie ze względu na wiarę. Panu Bogu zostawmy ocenę sumień biskupów, księży i wiernych. Oglądając zdjęcia z Econe oraz – przede wszystkim – z samych konsekracji i mszy, odniosłem wrażenie, że obserwuję inny świat. Świat jak z baśni, jak z marzeń, marzeń każdego katolika. Widząc tysiące rodzin katolickich, które przybyły z różnych części świata, rzeszę małych dzieci otaczających swoich ojców i matki, księży i wyraźnie przejętych, acz spokojnych biskupów sam ten spokój odczuwałem. Tam czas się zatrzymał. Tam wiara nie została przeorana współczesną rewolucją. Życie katolickie rozwija się tam w najlepsze. Nie ma tam problemu z pustymi seminariami, problemu tak palącego w strukturach diecezjalnych. Działalność Bractwa dziś idealnie komponuje się z dewizą nagrobną założyciela: </span><i><span style="font-weight: 400;">Przekazałem to, co otrzymałem. </span></i><span style="font-weight: 400;">Arcybiskup podkreślał, że nie tworzy własnej wiary, tak jak zrobili to starokatolicy czy mariawici. Zależało mu na przekazaniu tego, w czym został wychowany. Wychowany został w silnej wierze Katolickiej. Katolikowi powinno zatem przede wszystkim zależeć, mimo własnych ułomności i słabości, aby kolejne pokolenia tę wiarę otrzymały. Wielu komentujących zauważyło, że nad Econe w momencie udzielania Komunii Świętej przeszła burza i ulewa. Odebrali to oczywiście jako znak, że Pan Bóg się pogniewał i grzmiał z Nieba. Umyka im jednak fakt, że burza ustąpiła w momencie, w którym wierni zgromadzeni w tym prostym namiocie skończyli odmawiać Różaniec. Zapewne, gdyby konsekracje odbyły się w styczniu i spadłby śnieg, to też niektórzy czytaliby to jako znak Bożego gniewu.</span></h4>
<p><iframe title="Konsekracje biskupie - 1 lipca - Écône" width="640" height="360" src="https://www.youtube.com/embed/71GEuKLdhG8?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" referrerpolicy="strict-origin-when-cross-origin" allowfullscreen></iframe></p>
<h4 style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Dziś jesteśmy świadkami wydarzeń historycznych. Ten rozwój wypadków za sto lub dwieście lat będzie postrzegany jako jeden z najważniejszych momentów w dziejach Kościoła. Czas ten jest również bardzo podobny do czasów ariańskich, kiedy niemal cała hierarchia popadła w błąd biskupa Ariusza, a ci którzy z nim walczyli byli karani i wyklinani. Być może po dekadach, a nawet i wiekach Kościół uzna świętość Arcybiskupa i heroiczność jego cnót w walce o zachowanie wiary. Jakże znamienne jest, że obecna hierarchia, która tak ochoczo przeprasza za swoich poprzedników, która odżegnuje się od dawnych, złych czasów, kiedy tylko miotano na lewo i prawo anatemami i płonęły te mityczne stosy, potrafi kar kościelnych używać tylko wobec Katolików Tradycji. Nie słyszymy słów potępienia wobec bluźnierców, heretyków. Politycy, którzy promują aborcję i nazywają się przy tym katolikami, nie są ekskomunikowani. Oni wszyscy podejmowani są przez duchowieństwo z najwyższymi honorami. Potępieni są </span><i><span style="font-weight: 400;">lefebryści</span></i><span style="font-weight: 400;">. I jak duchowni bardzo chętnie głoszą, że w zasadzie piekło jest i będzie puste, tak nie dla Tradycjonalistów. Na sam koniec chciałbym zostawić krótką refleksję dla każdego, kto z zapałem rwie się do potępiania Bractwa. Warto sobie postawić jedno pytanie: czy bardziej nienawidzimy Bractwa czy kochamy Kościół.</span><span style="font-weight: 400;"><br />
</span></h4>
<p>&nbsp;</p>
<h1 class="title single" style="text-align: center;"><a title="Permalink to: Jakiej Konstytucji nam potrzeba? – J. Prokopski" href="https://www.noweksztalty.pl/jakiej-konstytucji-nam-potrzeba-j-prokopski/" target="_blank" rel="noopener">Jakiej Konstytucji nam potrzeba? – J. Prokopski</a></h1><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/schizma-ale-czy-na-pewno-rzecz-o-konsekracjach-w-econe/">Schizma, ale czy na pewno? – rzecz o konsekracjach w Ecône</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Odbrązowić polskość! Czyli czego mogą nas nauczyć ,,Myśli nowoczesnego Polaka&#8221;.</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/odbrazowic-polskosc-czyli-czego-moga-nas-nauczyc-mysli-nowoczesnego-polaka/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=odbrazowic-polskosc-czyli-czego-moga-nas-nauczyc-mysli-nowoczesnego-polaka</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Jakub Nawrot]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 08 Apr 2026 08:33:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[antyliberalizm]]></category>
		<category><![CDATA[demografia]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[ideologia]]></category>
		<category><![CDATA[patriotyzm]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[prawica]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3366</guid>

					<description><![CDATA[<p>Debata wokół stosunku do polskości w III RP została zorganizowana przez dwa wielkie obozy polityczno-ideowe. Pierwszy z nich, lewicowo-liberalny, był generalnie krytycznie nastawiony do poczucia przywiązania narodowego. Drugi obóz, w większości związany z prawicą, szukał pozytywnych stron bycia Polakiem i walczył z michnikowską ,,pedagogiką wstydu’’. Ostatnie kilka miesięcy uświadomiło mi jednak, że powinniśmy przekroczyć ten [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/odbrazowic-polskosc-czyli-czego-moga-nas-nauczyc-mysli-nowoczesnego-polaka/">Odbrązowić polskość! Czyli czego mogą nas nauczyć ,,Myśli nowoczesnego Polaka”.</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><b>Debata wokół stosunku do polskości w III RP została zorganizowana przez dwa wielkie obozy polityczno-ideowe. Pierwszy z nich, lewicowo-liberalny, był generalnie krytycznie nastawiony do poczucia przywiązania narodowego. Drugi obóz, w większości związany z prawicą, szukał pozytywnych stron bycia Polakiem i walczył z michnikowską ,,pedagogiką wstydu’’. Ostatnie kilka miesięcy uświadomiło mi jednak, że powinniśmy przekroczyć ten podział. W mojej ocenie to prawica powinna zacząć krytycznie podchodzić do naszego narodu, ale oczywiście inaczej niż robi to ,,uśmiechnięta Polska&#8221;. Wzorem dla nas powinien być Roman Dmowski i jego <a href="https://www.youtube.com/watch?v=fhYpzbZVFDc">,,Myśli</a> nowoczesnego Polaka’’. Jego krytyka bowiem nie wypływała z niechęci wobec własnego narodu, jak wśród współczesnych nam polskich liberałów, ale z dążenia do jego ulepszenia. Właśnie ten sposób myślenia będzie dla mnie wzorem w niniejszym tekście.</b></p>
<h4 style="text-align: justify;"><b>Po owocach ich poznacie</b></h4>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Gdyby chcieć przeanalizować obecną kondycję polskiego społeczeństwa nie musimy pisać długich elaboratów czy setek analiz. Do jej ustalenia wystarczy bowiem jedna liczba: 1,04. Taki był, najprawdopodobniej, współczynnik dzietności w 2025 roku. Przypomnijmy, że żeby kraj w długim terminie zachowywał stabilną liczbę mieszkańców potrzebne jest żeby wspomniany wskaźnik był w okolicach 2,1.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Ktoś kiedyś mądry zauważył, że ,,po owocach ich <a href="https://www.youtube.com/watch?v=gtlzplcG7I4" target="_blank" rel="noopener">poznacie&#8221;.</a> Ta głęboka i ponadczasowa prawda umożliwia nam spojrzenie na współczesną kondycję polskości. Najlepszym do tego papierkiem lakmusowym jest właśnie współczynnik dzietności. Mówi nam on czy dana wspólnota ma w sobie energię i chęć aby trwać. Nasza niestety ją zatraciła.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Społeczeństwo, które nie jest w stanie się biologicznie reprodukować jest skazane po prostu na zniknięcie. Nie ma co szukać winy w innych. To nie żadna zewnętrzna siła zakazała nam posiadania dzieci. Nie zrobił tego Putin, Unia Europejska, Watykan, Trump czy globalny kapitał. My sami sobie taki los wybraliśmy. Dlatego też będziemy gwałtownie starzeć się, wymierać i zanikać. I na to zasługujemy. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Gdyby ktoś jednak oponował, że kryzys demograficzny jest doświadczeniem <a href="https://www.youtube.com/watch?v=Rymvs4eixWc&amp;t=154s" target="_blank" rel="noopener">powszechnym</a> i dotyka zdecydowaną większość krajów świata to oczywiście będzie miał rację. Nowoczesność w różnym stopniu i tempie niszczy każdą wspólnotę. Nie zmienia to jednak dwóch podstawowych faktów. Po pierwsze Polska ma jeden z najniższych współczynników dzietności na świecie. Po drugie jest jednak jedno państwo wysoko rozwinięte, które nie ma problemów demograficznych. Jest nim oczywiście <a href="http://google.com/search?q=dlaczego+izrael+jakub+nawrot&amp;sca_esv=1bb468758b87f7dc&amp;hl=pl&amp;sxsrf=ANbL-n5cYq0AG88G5Z3XPNO65kX0sEcL5w%3A1774600697256&amp;ei=-UHGaaypD4PPwPAP1MfssQU&amp;biw=1920&amp;bih=945&amp;ved=0ahUKEwjsibbh1r-TAxWDJxAIHdQjO1YQ4dUDCBE&amp;uact=5&amp;oq=dlaczego+izrael+jakub+nawrot&amp;gs_lp=Egxnd3Mtd2l6LXNlcnAiHGRsYWN6ZWdvIGl6cmFlbCBqYWt1YiBuYXdyb3QyBRAhGKABSNEYUPsJWLoXcAF4AZABAJgBkQGgAcoEqgEDMC41uAEDyAEA-AEBmAIGoALtBMICChAAGEcY1gQYsAPCAg4QABjkAhjWBBiwA9gBAcICFxAuGNwGGLgGGNoGGNgCGMgDGLAD2AEBwgIEECMYJ8ICBRAAGO8FwgIIEAAYgAQYogTCAgcQIRgKGKABmAMAiAYBkAYMugYGCAEQARgJkgcDMS41oAf3D7IHAzAuNbgH5wTCBwUwLjIuNMgHE4AIAQ&amp;sclient=gws-wiz-serp" target="_blank" rel="noopener">Izrael.</a> </span></p>
<h4 style="text-align: justify;"><b>Izrael i cała reszta</b></h4>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Izraelowi udały się bowiem dwie absolutnie fundamentalne rzeczy, które nie udały się nigdzie indziej. Pierwszym było zatrzymanie spadku dzietności- od 50 lat współczynnik dzietności znajduje się tam w okolicach 3. Po drugie, i co o wiele ważniejsze, w Izraelu istnieją istotne politycznie oraz demograficznie, a na dodatek gwałtownie rosnące, grupy religijnych, prawicowych i nacjonalistycznych radykałów, którzy stopniowo <a href="https://myslsuwerenna.pl/izrael-skreca-w-prawo-nie-od-dzisiaj/" target="_blank" rel="noopener">przesuwają</a> Izrael w kierunku turbo żydowskiego państwa wyznaniowego. Przyjrzymy się jednak szerzej temu fenomenowi, aby na jego tle ukazać całą beznadzieję i degenerację Polaków. </span></p>
<h4 style="text-align: justify;"><b><a href="https://www.youtube.com/watch?v=N1KZxexfWjY&amp;t=9s" target="_blank" rel="noopener">Haredi</a> i <a href="https://www.youtube.com/watch?v=k_mm-G09m34&amp;t=15s" target="_blank" rel="noopener">Chardale</a></b></h4>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">System polityczny jest odbiciem społeczeństwa. Ten wydawałoby się oczywisty fakt bardzo często umyka prawicowym komentatorom, którzy zastanawiają się dlaczego takie osoby jak Donald Tusk, Włodzimierz Czarzasty czy Adrian Zandberg mogą pełnić tak ważne funkcje i zdobywać tyle głosów w wyborach. Można sobie oczywiście wmawiać, że rzekomo nie odzwierciedlają oni prawdziwych poglądów Polaków. Rzeczywistość jest jednak odmienna i liberałowie po prostu reprezentują pokaźną część naszego społeczeństwa.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Podobnie jest w przypadku Izraela. Tacy politycy jak <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Itamar_Ben-Gwir" target="_blank" rel="noopener">Itamar</a> Ben Gwir, <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Becalel_Smotricz" target="_blank" rel="noopener">Becalel</a> Smotricz, <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Arje_Deri" target="_blank" rel="noopener">Arje</a> Deri nie powstali w próżni. Są oni efektem tego, że w Izraelu istnieją liczące się grupy społeczne, które składają się z religijnych i/lub nacjonalistycznych radykałów. Właśnie dzięki temu wspomniani politycy mogą być nie tylko posłami, ale nawet ministrami. Dwie przykładowe grupy, które są zapleczem społecznym wspomnianych działaczy, to tzw. Haredi i Chardale. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Haredi to grupa ortodoksów religijnych, którzy żyją w separacji od świeckiego społeczeństwa. W 1948 roku, gdy Izrael powstawał, stanowili oni niecałe 3% populacji. Dzięki swojej dynamice demograficznej (przeciętna kobieta rodzi tam szóstkę dzieci) stanowią obecnie 13% społeczeństwa i wszystko wskazuje na to, że będzie ich tylko więcej. Już dziś bowiem wśród noworodków dzieci ultraortodoksów stanowią ponad 33% wszystkich urodzeń. Większość z ortodoksów bierze aktywny udział w życiu politycznym kraju, choć są również tacy, którzy nie identyfikują się z państwem Izrael. Jako odizolowana od reszty społeczeństwa grupa stworzyli oni własne partie polityczne, których głównym zadaniem jest realizowanie ich partykularnych interesów. Dlatego też są one bardzo częstymi uczestnikami koalicji rządowych i jeszcze kilkanaście lat temu byli oni w stanie współtworzyć gabinet nawet z izraelską lewicą. Reprezentują ich politycznie przede wszystkim <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Szas" target="_blank" rel="noopener">Szas</a> i <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Zjednoczony_Judaizm_Tory" target="_blank" rel="noopener">Zjednoczony</a> Judaizm Tory. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Drugą grupą społeczną której warto się przyjrzeć są tzw. Chardale. Pokrótce można scharakteryzować ich jako połączenie ortodoksji religijnej z nacjonalizmem żydowskim. Służą w wojsku (odmiennie niż Haredi) i wielu z nich jest częścią tzw. ruchu osadniczego. Żyją oni na terenach Zachodniego Brzegu (albo jak kto woli Judei i Samarii) gdzie mają za zadanie ziemie te, metodą faktów dokonanych, anektować na rzecz Izraela. Stanowią oni obecnie od 1 do 2% obywateli, ale wielu z nich służy w armii i siłach bezpieczeństwa przez co ich wpływy polityczne są o wiele większe niż wskazywałaby na to ich liczebność. Średni TFR w tej grupie to około 4-5, więc jest on ponad dwa razy wyższy niż wśród świeckiej części społeczeństwa. Mają oni oczywiście swoją reprezentację polityczną w postaci partii posługującej się obecnie nazwą <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Unia_Narodowa_(Izrael)" target="_blank" rel="noopener">Religijny</a> Syjonizm, który to w koalicji z innymi partiami skrajnej prawicy w wyborach parlamentarnych w 2022 roku zajął 3 miejsce z wynikiem blisko 11%. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Ten dość długi fragment na temat części społeczeństwa Izraela był konieczny żebyśmy mogli uświadomić sobie jak bardzo na prawo przesunięte jest izraelskie społeczeństwo i jak kiepsko na tym tle prezentuje się nasze. W Polsce po prostu nie ma tego typu liczących się grup społecznych. Widać jest jakiś problem w polskości, że nie jesteśmy w stanie wygenerować grup takich jak Haredi czy Chardale pomimo tego, że przecież nie jest to niemożliwe. Uzasadniony jest nawet wniosek dalej idący, że polskość nie jest w stanie się reprodukować i zapewnić przetrwania w dłuższym horyzoncie czasowym.</span></p>
<h4 style="text-align: justify;"><b>Izrael znaczy nadzieja</b></h4>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Przykład Izraela pokazuje nam, że przemiany społecznie nie są deterministyczne, a ludzie nie muszą być tylko coraz bardziej otwarci, liberalni, bezdzietni, ateistyczni i ulegli. Haredi i Chardale pokazują nam, że można żyć inaczej. Polska mogłaby by być zatem skrajnie prawicowa, nacjonalistyczna, religijna, wielodzietna i ksenofobiczna. Ale nie jest i nie będzie. Bo tego niestety nie chcą Polacy. Dlatego też powinniśmy krytykować polskość w jej obecnej formie. Nie jest ona bowiem w stanie zapewnić kwestii tak podstawowej jak biologiczne przetrwanie narodu. Dlatego polskość musi się zmienić albo zaniknie. Kto nie chce bowiem trwać i walczyć o swój byt musi przeminąć. </span><span style="font-weight: 400;">Jak <a href="https://www.noweksztalty.pl/my-nie-jestesmy-elfami-a-numenoryjczykami/" target="_blank" rel="noopener">dinozaury</a> drogi Czytelniku. Jak <a href="https://www.noweksztalty.pl/przemija-bowiem-postac-tego-swiata-demografia-polityka-i-rozpad-liberalnego-swiata/" target="_blank" rel="noopener">dinozaury.</a></span></p>
<p style="text-align: justify;"><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/odbrazowic-polskosc-czyli-czego-moga-nas-nauczyc-mysli-nowoczesnego-polaka/">Odbrązowić polskość! Czyli czego mogą nas nauczyć ,,Myśli nowoczesnego Polaka”.</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dlaczego Tolkien &#8211; Tomasz Orfin</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/dlaczego-tolkien-tomasz-orfin/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=dlaczego-tolkien-tomasz-orfin</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz Orfin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 25 Mar 2026 13:54:12 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3360</guid>

					<description><![CDATA[<p>Są pisarze, których czyta się przez czas jakiś, a potem odkłada na półkę jak rzecz należącą do minionej mody. Są i tacy, których sława trwa, lecz jedynie z przyzwyczajenia epoki, z nawyku szkolnych spisów, z przymusu kulturalnego decorum. Są pisarze, których lektura porusza i wzrusza, ale następnego poranka nasze życie znowu wraca do normy. Lecz [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/dlaczego-tolkien-tomasz-orfin/">Dlaczego Tolkien – Tomasz Orfin</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Są pisarze, których czyta się przez czas jakiś, a potem odkłada na półkę jak rzecz należącą do minionej mody. Są i tacy, których sława trwa, lecz jedynie z przyzwyczajenia epoki, z nawyku szkolnych spisów, z przymusu kulturalnego decorum. Są pisarze, których lektura porusza i wzrusza, ale następnego poranka nasze życie znowu wraca do normy. Lecz są również autorzy rzadszego rodzaju: ci, którzy nie przemijają, bo dotknęli najczulszych strun ludzkiej duszy. Przebili się przez  gust publiki, sezon i okoliczność. Są pisarze, których lektura wstrząsa do samych trzewi i pozostawia pytania, które trwają i trwają. Do tego właśnie grona należy niepozorny John Ronald Reuel <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/J.R.R._Tolkien">Tolkien</a>.</strong></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Ilekroć wspominam jego nazwisko, tylekroć powraca zaraz obraz Amanu i  Śródziemia; Beleriandu, Eriadoru i Rhovanionu; Gór Mglistych i straszliwych lasów szemrzących dawną mową, dróg wijących się ku przygodzie, królestw chylących się ku upadkowi i małych istot, na barkach których spoczywa los świata. Lecz Tolkien nie jest wielki dlatego jedynie, że stworzył świat rozległy, misterny i pełen cudowności. Wielki jest dlatego, że pod osłoną baśni powiedział prawdę o człowieku. A prawda ta brzmi dziś może jeszcze donośniej niż w czasie, gdy jego księgi po raz pierwszy ujrzały światło dzienne.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Dlaczego więc Tolkien? Dlaczego właśnie do niego wracają ludzie zmęczeni hałasem współczesności, jałowością bieżących sporów, duchową mizerią świata, czy jazgotem ludzi, którzy który zbyt wiele umieją, a zbyt mało rozumieją? Tolkien jest naszym Homerem, to on niesie nadzieję oddzielając światło od mroku. Mocuje się z brzemieniem nowoczesności i na kartach swych dzieł krzyczy „nie przejdziesz” i wreszcie mierzy się niezwykłą powagą z tajemnicą dobra i zła, prawdy i fałszu, piękna i brzydoty. On zwraca nam nasze dziedzictwo i pokazując, że jest wciąż żywe.</span></p>
<h4><b>Tolkien Homerem</b></h4>
<p><span style="font-weight: 400;">Nie jest przesadą nazwać Tolkiena współczesnym Homerem. W istocie rzeczy istnieje między nimi pokrewieństwo głębsze aniżeli zewnętrzne podobieństwo wielkiej opowieści. Homer nie był przecie jedynie bajarzem o wojnie pod Troją i o tułaczce Odyseusza. Był pieśniarzem świata Greków, w którym człowiek staje wobec losu, chwały, klęski, wierności i śmierci. Wreszcie był nauczycielem starożytnych. Podobnie Tolkien &#8211; on również nie pisał tylko o smokach, pierścieniach i bitwach. Pisał o tym, co dzieje się z duszą ludzką, gdy zostaje wezwana do próby i to w sposób najpiękniejszy i najbardziej subtelny.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Jak u Homera, tak i u Tolkiena czuć oddech dawnych wieków. Jest tam pamięć rodów, majestat imion, wzniosłość przysięgi, ciężar dziedzictwa. Przeszłość nie jest ozdobą, igraszką rozumu czy wiatrem &#8211; lecz przestrogą, brzemieniem i w pewnym sensie losem. Człowiek Tolkienowski nie rodzi się na pustkowiu czasu; wchodzi w dzieje już rozpoczęte, w świat, który istniał przed nim i będzie trwał po nim. We Władcy Pierścieni wizyta Bractwa Pierścienia w Lothlórien pokazuje ciężar przeszłości. To bardzo wielka nauka dla wieku naszego, tak często zakochanego w złudzeniu, iż każda generacja może zacząć wszystko od nowa, jakby nie miała ojców, mistrzów ni ruin po dawnych błędach. Przemierzając w trzeciej erze drogę z Shire do Amon Amarth towarzyszy nam melancholia i czujemy pustkę wraz z odkrywaniem śladów minionych wieków. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">A jednak Tolkien idzie dalej niż Homer. W jego epopei centrum świata nie zajmuje heros o spiżowym ramieniu, lecz istota mała, niepozorna, niemal śmieszna w oczach możnych. Hobbit — miłujący spokój, prosty posiłek i zacisze własnego domu — okazuje się zdolny unieść ciężar, pod którym załamałby się niejeden wielki pan. Oto jedna z najpiękniejszych intuicji Tolkiena: historia świata zależy nie tylko od potężnych, lecz i od cichych; nie tylko od wielkich wodzów, lecz i od tych, którzy nigdy nie marzyli o sławie.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">W tym sensie Tolkien jest Homerem dla czasu po wielkich imperiach, dla epoki nieufnej wobec pychy triumfatorów. Śpiewa o wielkości, ale wielkość tę odnajduje nie wyłącznie w koronie i mieczu, lecz także w cierpliwości, litości i wierności. W tym sensie Tolkien jest Homerem czasów chrześcijańskich.</span></p>
<h4><b>Niosący nadzieję</b></h4>
<p><span style="font-weight: 400;">Jeśli jednak cokolwiek sprawia, że Tolkien pozostaje pisarzem tak potrzebnym, to nie sam rozmach jego wyobraźni, lecz szczególny rodzaj nadziei, jaki niesie. Nie jest to nadzieja tania, nie jest to uśmiech pocieszyciela, który obiecuje, iż wszystko samo się ułoży. Tolkien nie karmi czytelnika dziecięcą iluzją, że świat jest w gruncie rzeczy bezpieczny i łagodny. Przeciwnie — jego świat jest naznaczony stratą, bólem, wojną, pokusą, rozłąką i nieodwracalnością niektórych ran.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">A przecież właśnie pośród tej ciemności rozbłyskuje światło najczystsze. Tak jak blask Eärendila, który w najczarniejszym momencie Wojny Gniewu pojawił się na niebie i strącił Ancalagona Czarnego. Nadzieja u Tolkiena nie rodzi się z łatwości, lecz z wierności. Jest cnotą, nie nastrojem. Jest decyzją duszy, aby nie zdradzić dobra nawet wówczas, gdy rozum nie umie już dowieść, że dobro zwycięży. Sam nie wie, czy doczeka szczęśliwego końca, ale idzie. Frodo nie ma pewności, że dotrze do kresu drogi, lecz niesie swój ciężar. Aragorn długo trwa w cieniu, nie wiedząc, czy jego dziedzictwo oznacza triumf, czy raczej służbę i ból. Nadzieja Tolkienowska nie jest ślepym optymizmem; jest męstwem serca, lekcją pokory dla możnych i zachętą dla małych.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">W tym tkwi wielkość nadziei. Świat współczesny nauczył się dwóch rzeczy nader skutecznie: zwątpienia i ironii. Umie podważyć niemal każdą wartość, wyszydzić każdą wzniosłość, rozbroić każdą powagę. A jednak człowiek nie może żyć samą drwiną. Dusza, choćby najbardziej nowoczesna, pragnie sensu, który nie rozpada się pod naciskiem pierwszego cierpienia. Tolkien ten sens przywraca. Mówi nam, że nawet w epoce mroku dobro nie staje się głupotą, a wierność nie bywa daremna tylko dlatego, że jest kosztowna.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">W jego dziełach szczególnie przejmujące jest to, iż zwycięstwo nigdy nie bywa pełne w sposób dziecinny. Po ocaleniu przychodzi smutek, po końcu wojny — płacz, po triumfie — cisza, w której mocniej słychać to, co utracone. I właśnie dlatego nadzieja Tolkiena jest wiarygodna. Nie udaje, że zło nic nie znaczyło i nie wpaja w dziecinnego optymizmu. Pokazuje raczej, że zło nie jest ostatnim słowem dziejów.</span></p>
<h4><b>Tolkien i brzemię współczesności</b></h4>
<p><span style="font-weight: 400;">Nieraz sądzi się pochopnie, iż Tolkien był tylko piewcą przeszłości, nieprzystającym do świata maszyn, przemysłu, przyspieszenia i wielkich kataklizmów XX wieku. To niesprawiedliwość. Tolkien nie odwracał oczu od współczesności; przeciwnie, nosił ją w sobie jak ranę. Widział wojnę i śmierć. Znał doświadczenie świata, który utracił niewinność. I dlatego właśnie umiał tak przenikliwie opisać niebezpieczeństwa nowoczesnego ducha.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Jednym z nich jest pokusa skuteczności oderwanej od mądrości. Saruman nie jest przecie zwykłym złoczyńcą z melodramatu. To człowiek wielce uzdolniony, rozumny, wykształcony, obdarzony potężnym umysłem — i właśnie dlatego jego upadek jest tak straszny. Nie niszczy go głupota, lecz pycha rozumu, który chciałby panować nad światem, nie klękając przed żadnym ładem wyższym od siebie. Saruman wierzy w organizację, w technikę, w siłę narzędzia. Przestaje wierzyć w świętość istnienia. Czyż nie jest to postać osobliwie nam bliska?</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Także Jedyny Pierścień wyrasta ponad ramy baśniowego rekwizytu. Jest obrazem tej pokusy, która nawiedza wszystkie czasy, lecz w naszych zdaje się szczególnie żywa: pragnienia władzy absolutnej, przekonania, że istnieje środek, dzięki któremu można raz na zawsze narzucić światu porządek. Tolkien wiedział, że taka żądza, choćby zrodziła się pod pozorem dobrych intencji, prowadzi do skażenia duszy. Nie da się ocalić świata przy pomocy narzędzia, które zatruwa tego, kto po nie sięga.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Nie znaczy to wszakże, że Tolkien był prostym wrogiem nowoczesności. Nie chodziło mu o tani lament nad przeszłością ani o sentymentalne marzenie, by czas zatrzymał się wśród wiejskich wzgórz. Jego przestroga jest subtelniejsza i bardziej surowa: postęp, który nie zna miary moralnej, staje się biegiem ku przepaści. Człowiek może coraz sprawniej kształtować materię świata, a równocześnie coraz mniej panować nad własnym sercem. Może budować potężne królestwa z żelaza i szkła, a utracić zdolność rozpoznawania dobra.</span></p>
<p><iframe title="Polityka w Śródziemiu: Upadek Zachodu, kryzys elit i totalitaryzm Mordoru | Robert Winnicki" width="640" height="360" src="https://www.youtube.com/embed/RLz0y4xbr1M?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" referrerpolicy="strict-origin-when-cross-origin" allowfullscreen></iframe></p>
<h4><b>Tolkien i zło</b></h4>
<p><span style="font-weight: 400;">Wreszcie Tolkien jako filozof. Nie filozof szkolny, nie budowniczy systemów, lecz myśliciel prawdziwy, bo pytający o rzeczy ostateczne. Niewielu pisarzy nowoczesnych tak poważnie potraktowało problem zła.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">U Tolkiena zło nie jest równorzędną siłą twórczą, stojącą naprzeciw dobra jak drugi bóg. Zło nie stwarza, lecz psuje. Nie rodzi bytu, lecz go kaleczy. Pasożytuje na rzeczywistości, jest karykaturą ładu, cieniem rzucanym na to, co pierwotnie dobre. Dlatego właśnie świat mroku w jego dziełach jest tak jałowy, tak pozbawiony prawdziwej płodności i piękna. Zło może zagarnąć, spalić, zbezcześcić, zniewolić — lecz nie może dać istnieniu pełni.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">To myśl wielkiej wagi, albowiem odrzuca zarówno tani dualizm, nieznośny realizm, jak i naiwną pobłażliwość. Tolkien nie mówi: zło jest złudzeniem. Bynajmniej! Zło jest prawdziwe i potężne w swoim niszczeniu. Rani duszę, deformuje wolę, zakaża pragnienia. Lecz jego moc nie jest mocą twórczą, tylko niszczącą. Mordor jest dlatego tak straszliwy, że stanowi parodię królestwa. Orkowie są straszliwi, bo są karykaturą stworzenia. Sauron jest potężny, lecz jego potęga jest bezpłodna.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Najcenniejsze bodaj jest jednak to, iż Tolkien nie umieszcza zła wyłącznie na zewnątrz człowieka. Ono przechodzi przez serce. Boromir upada nie dlatego, że jest potworem, lecz dlatego, że chce dobra zbyt gwałtownie, zbyt po ludzku, zbyt pysznie. Gollum zaś pozostaje jednym z najbardziej przejmujących obrazów istoty zniszczonej przez grzech, a zarazem nie do końca pozbawionej śladu dawnego człowieczeństwa. Właśnie dlatego budzi grozę i litość zarazem. Saruman upadł, bo chciał potęgi – a nie jemu była ona pisana. Sauron – jeszcze jako Mairon, chciał planować i ulepszać świat – chciał ładu, gdy zaś Morgoth go zdeprawował i stał się Sauronem – pragnął gwałtem swe plany wcielić w życie, chciał aby świat nagiął się do jego woli, stał się tyranem doskonałym. Wreszcie najpotworniejsze i najtragiczniejsze zło – Morgoth pełen pychy, zazdrości wobec Ilúvatara oraz pragnienia metafizycznej władzy i możliwości tworzenia swojego świata. Jako najpotężniejszy z Ainurów, nie zniósł podporządkowania się i znienawidził piękna Ainulindalë. Nawet po swym buncie nie był w stanie nic stworzyć jeno wypaczać i plugawić, przeto zapragnął unicestwić byt jako taki. Czemu zatem Morgoth jest taki potworny, bo to najmroczniejsza część naszej duszy…</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Jednak nade wszystko Tolkien podkreśla rolę miłosierdzia. To jedna z najgłębszych lekcji jego dzieła. Sprawiedliwość sama nie wystarcza, aby ocalić świat. Są chwile, w których o losie wszystkich rozstrzyga akt litości okazanej temu, kto na nią zdaje się nie zasługiwać. Gdyby nie oszczędzono Golluma, dzieje Śródziemia mogłyby zakończyć się inaczej. Jest w tym myśl bardzo głęboka: człowiek nie panuje nad historią wyłącznie mocą własnej cnoty; czasem największą siłą okazuje się to, co świat uważa za słabość.<br />
</span></p>
<h4><b>Dlaczego więc Tolkien?</b></h4>
<p><span style="font-weight: 400;">Dlatego, że przypomina prawdziwą miarę rzeczy. Dlatego, że mówi o honorze bez śmieszności, o cnocie bez moralizatorstwa, o nadziei bez ckliwości, o złu bez taniej rozpaczy. Dlatego, że w czasach rozproszenia przywraca skupienie, w czasach ironii — powagę, w czasach duchowej ciasnoty — oddech wielkiej opowieści.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Czy jest staroświecki? Owszem — i nie ma w tym nic uwłaczającego. Są bowiem staroświeckości nikczemne i martwe, ale jest też staroświeckość szlachetna: taka, która nie pozwala szydzić z rzeczy wielkich tylko dlatego, że są wielkie. Tolkien należy do tej drugiej. Nie wstydzi się mówić o męstwie, wierności, królewskości duszy, o obowiązku i łasce. A współczesny czytelnik, choć nie zawsze chce się do tego przyznać, łaknie właśnie takich słów. W czasach małości i pospolitości – potrzebujemy tych, którzy nas wydźwigną ku gwiazdom.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Tolkien nie jest pisarzem ucieczki. Jest pisarzem powrotu — powrotu do źródeł ludzkości: prawdy i dobra; powrotu do pytań zasadniczych. Kim jest człowiek? Czym jest dobro? Dlaczego zło kusi? Co ocala świat? Skąd bierze się nadzieja, skoro wszystko wokół zdaje się chylić ku zmierzchowi?</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Dlatego Tolkien. Bo ma odwagę przypominać, że nawet najmniejszy człowiek może unieść ciężar epoki i świata. Że miłosierdzie bywa słuszniejsze niż gniew, że zło jest straszliwe, lecz nie ostateczne. Pośród ciemności, jeśli tylko nie zdradzi się dobra, może jeszcze zapłonąć światło. A światło to, choćby nie było wielkie, wystarcza nieraz, by człowiek nie zabłądził! Kochać świat i człowieka, dźwigać ciężar przeszłości i składać głos ku pieśni wieczności…</span></p>
<p style="text-align: center;"><strong>DLATEGO TOLKIEN</p>
<p>Więcej tekstów autora znajdziesz <a href="https://www.noweksztalty.pl/author/tomasz-orfin/">tutaj</a>.</strong></p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/dlaczego-tolkien-tomasz-orfin/">Dlaczego Tolkien – Tomasz Orfin</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pora sprofesjonalizować zarządzanie w polskich związkach sportowych</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/pora-sprofesjonalizowac-zarzadzanie-w-polskich-zwiazkach-sportowych/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=pora-sprofesjonalizowac-zarzadzanie-w-polskich-zwiazkach-sportowych</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Michał Szymański]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 02 Mar 2026 16:45:34 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Lifestyle]]></category>
		<category><![CDATA[patriotyzm]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[sport]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3355</guid>

					<description><![CDATA[<p>Należy zmienić prawo i w ustawie o sporcie uregulować kto może kierować polskim związkiem sportowym. Zimowe igrzyska olimpijskie Polska kończy z rezultatem czterech medali – i to głównie dzięki nowemu objawieniu w skokach narciarskich [1] (wbrew spadającej na niego w ostatnich miesiącach krytyce Polski Związek Narciarski pozostaje najważniejszym dostarczycielem olimpijczyków w sportach zimowych). Jest to [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/pora-sprofesjonalizowac-zarzadzanie-w-polskich-zwiazkach-sportowych/">Pora sprofesjonalizować zarządzanie w polskich związkach sportowych</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><b>Należy zmienić prawo i w ustawie o sporcie uregulować kto może kierować polskim związkiem sportowym.</b></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Zimowe igrzyska olimpijskie Polska kończy z rezultatem czterech medali – i to głównie dzięki nowemu objawieniu w skokach narciarskich [<a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Kacper_Tomasiak" target="_blank" rel="noopener">1</a>] (wbrew spadającej na niego w ostatnich miesiącach krytyce Polski Związek Narciarski pozostaje najważniejszym dostarczycielem olimpijczyków w sportach zimowych). Jest to wynik, nazwijmy go delikatnie, zdecydowanie poniżej naszych narodowych oczekiwań – Polska nie przywozi z Italii ani jednego złota, w klasyfikacji generalnej zajmujemy pozycję daleką od podium.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Jest to więc doskonały moment by postawić pytanie o kondycję polskiego sportu w ogóle  – co można zmienić by było w polskim sporcie lepiej niż jest dzisiaj?</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Powszechnie wiadomym jest, iż polskimi związkami sportowymi kierują działacze sportowi – część z nich to zasłużeni dla swojej dyscypliny sportowcy (patrz: Adam Małysz w PZN), część to dawni trenerzy, sędziowie, fizjoterapeuci, dziennikarze sportowi czy wreszcie, po prostu, memiczni „zawodowi działacze”, od lat wspinający się po szczeblach kariery od aktywności w lokalnej strukturze, aż na jej szczyt w zarządzie polskiego związku sportowego. Zostawmy na boku tych ostatnich (nimi i tak często interesują się dziennikarze i prokuratorzy), a postawmy  pytanie – czy sukcesy sportowe sprawiają z automatu, że dawny medalista olimpijski z automatu staje się sprawnym menedżerem i będzie dobrze kierować organizacją?</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Dwa lata temu na łamach internetowego wydania „Krytyki Politycznej” Piotr Wójcik kpił (przy okazji tzw. „afery Collegium Humanum”)</span><span style="font-weight: 400;">, że:</span></p>
<p><i><span style="font-weight: 400;">„Mój mąż jest z zawodu dyrektorem” – ten słynny cytat z filmu Poszukiwany, poszukiwana dowodzić miał zepsucia kultury organizacyjnej w PRL, w której aparatczycy specjalizowali się w zasiadaniu na stanowiskach kierowniczych, skacząc od zakładu do zakładu bez względu na branżę. Ich specjalizacją było zarządzanie, czyli trudna sztuka lawirowania pomiędzy różnymi interesami osób tworzących organizację, by finalnie wszyscy byli zadowoleni, a target dowieziony. Nie miało tu znaczenia, czy chodzi o zakład papierniczy, czy fabrykę opon, przecież wszędzie ludzie kłócą się mniej więcej o to samo. We współczesnym kapitalizmie zdobycie „zawodu” dyrektora nie jest już postrzegane jako powód do wstydu, wręcz przeciwnie – to przepustka do pierwszej ligi biznesu (…) Zawodowi menadżerowie to choroba tocząca współczesną gospodarkę rynkową od lat. (…) Głodne kariery młode tygrysy biznesu zatrudniane na kluczowych stanowiskach menadżerskich wchodzą do firmy i układają pracę doświadczonym elektrykom, spawaczom czy operatorom maszyn”</span></i><span style="font-weight: 400;">.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Autor z rozżaleniem stwierdza w tekście, iż wielkim nieszczęściem jest fakt, że za zarządzanie nie biorą się „doświadczeni członkowie załogi” którym „ludzie ufają”, lecz menedżerowie patrzący na przedsiębiorstwo „z góry”.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Fundamentalnie nie zgadzam się z zacytowaną opinią. Zastanówmy się – dlaczego prawodawca w ustawie z dnia 16 grudnia 2016 r. o zasadach zarządzania mieniem państwowym wprowadził wymogi dla kandydatów na członków organów nadzorczych oraz organów zarządzających i tak oto np. w przypadku uprawnień dla członków rad nadzorczych (art. 19 ustawy) każda z dróg wiodących do ich uzyskania (MBA, certyfikaty takie jak ACCA, stopień naukowy doktora nauk ekonomicznych, prawnych lub technicznych, etc.), co do zasady, nie wiąże się wcale z „wieloletnim doświadczeniem w przedsiębiorstwie”, lecz głównie z doświadczeniem w zakresie nauk ekonomicznych? Najwięcej mówi nam o oczekiwaniach ustawodawcy względem potencjalnych menedżerów art. 21 wspomnianej ustawy, który mówi o egzaminie dla kandydatów do rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa, a który obejmuje pytania z zarządzania, ekonomii, prawa czy zasad ładu korporacyjnego.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Cóż, odpowiedź jest bardzo prosta – ów obśmiany w PRL-owskiej komedii „dyrektor z zawodu” symbolizował nie menadżera jako takiego, lecz komunistycznego aparatczyka, tępego i pracującego na stanowisku nieadekwatnym do swoich kompetencji. Natomiast, wbrew twierdzeniom Piotra Wójcika, wyśmiewana przez niego teoria o podobieństwie zarządzania w różnych środowiskach jest faktem – zarządzanie w organizacji wymaga posiadania wiedzy która, do pewnego stopnia (!), jest uniwersalna. Śledząc kariery cenionych menedżerów, odnotujemy, że często pracowali oni w więcej niż jednej gałęzi gospodarki – co, oczywiście, zmuszało ich także do zapoznania się z realiami i specyfiką danej branży.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Wszyscy zgodzimy się, iż to zarządy i rady nadzorcze dużych podmiotów gospodarczych składające się, przede wszystkim, z ekonomistów, finansistów i prawników, budzą nasze zaufanie (oczywiście, w niektórych przypadkach, np. spółek energetycznych, obecność osób z wiedzą w zakresie nauk technicznych jest też bardzo ważna) – a nie stworzone z grona osób, które „znają branżę od podszewki” gdyż przepracowały w zakładzie całe swoje życie i potrafiły dekadami odpowiednio obsługiwać maszynę przy swoim stanowisku pracy. Tymczasem w polskich związkach sportowych przyjęto taką właśnie filozofię, w której zasiadanie w zarządzie jest swoistą „nagrodą” za sukcesy w swoim zawodzie – i efekty tego doskonale widzimy.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Bez względu na to czy mowa o zarządzaniu organizacją pozarządową, instytucją publiczną czy spółką – wszędzie potrzebna jest dokładnie ta sama wiedza dotycząca zarządzania kadrami, finansami, monitorowania realizacji projektów, negocjacji biznesowych, tworzenia korzystnych dla organizacji umów, pozyskiwania funduszy, wdrażania polityk… można tak wymieniać długo. Oczywiście, istnieje znaczna różnica w kierowaniu gigantem energetycznym czy bankowo-finansowym a kierowaniem lokalnie funkcjonującym stowarzyszeniem – jeśli chodzi o skalę działalności czy odpowiedzialność; jednak nawet w NGO-sie warto wiedzieć czym są kamienie milowe, wykres Gantta, komitet sterujący czy, aktualnie modne, zarządzanie turkusowe.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Nawiązywałem wyżej do spółek Skarbu Państwa nieprzypadkowo &#8211; choć państwo polskie finansuje polskie związki sportowe dotacjami z budżetu państwa i poprzez sponsorów takich jak Orlen czy Totalizator Sportowy, to ustawa z dnia 25 czerwca 2010 r. o sporcie nie stawia żadnych wymogów polskim związkom sportowym co do wykształcenia ich członków zarządu. Jako społeczeństwo mamy przeciwko temu wreszcie zaprotestować i oczekiwać od prawodawcy zmiany sytuacji, w której setki milionów złotych (budżet Polskiego Związku Piłki Nożnej przekracza rocznie 300 milionów!) powierzane są osobom które, bardzo często, nie mają żadnego dyplomu z zakresu zarządzania i które, najwyraźniej, nie potrafią zarządzać nimi w prawidłowy sposób.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Polskie związki sportowe nie są instytucjami państwowymi – są stowarzyszeniami, którym minister sportu nadaje taki status, jednak by móc go otrzymać, należy spełnić ustawowe wymagania. Ustawa o sporcie reguluje też długość kadencji władz polskiego związku sportowego, ilość kadencji prezesa zarządu czy – co szczególnie istotne – szczegółowo opisuje kto nie może zostać członkiem zarządu (art. 9 ust. 3 ustawy). Nic nie stoi więc na przeszkodzie, by wprowadzić nowe przepisy, wymuszające na członkach zarządu (jeśli nie wszystkich, to przynajmniej części z nich) posiadanie naukowych kwalifikacji z obszaru zarządzania.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Być może część działaczy sportowych zdecyduje się na podniesienie kompetencji, a być może część z nich trzeba będzie zastąpić menedżerami z rynku, przez co działacze sportowi będą zmuszeni zmienić charakter swojej pracy w związku (stając się np. doradcami zarządu). Rozumiem, że sportowcy bo zakończeniu kariery chcą pozostawać aktywni zawodowo i związki są dla nich naturalnym miejscem by kontynuować życie zawodowe oraz że posiadają wiedzę na temat swojej branży – nie chcę tym tekstem ich z nich wyganiać. Rozumiem też czym jest, tak podkreślana przez działaczy sportowych, autonomia polskich związków sportowych – to nie atak na ich niezależność, to przypomnienie, że zarządzają oni środkami pochodzącymi z publicznych źródeł, a zawodnicy, których wysyłają na igrzyska, noszą polskie barwy narodowe i dlatego powinni robić to w sposób fachowy.</p>
<p>Sprawdź artykuł <a href="https://www.noweksztalty.pl/m-kmiec-meskosc-kantyk-trzech-mlodziencow/">innego</a> autora.</span></p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/pora-sprofesjonalizowac-zarzadzanie-w-polskich-zwiazkach-sportowych/">Pora sprofesjonalizować zarządzanie w polskich związkach sportowych</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dobre posiłki, złe decyzje &#8211; A. Leszczak</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/dobre-posilki-zle-decyzje-a-leszczak/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=dobre-posilki-zle-decyzje-a-leszczak</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 27 Jan 2026 16:57:16 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[kapitalizm]]></category>
		<category><![CDATA[lekarz]]></category>
		<category><![CDATA[medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3343</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wyżywienie w szpitalach publicznych w Polsce przeszło w ostatnich latach długą drogę. Z kategorii „zupełnie niezjadliwe, potencjalne zagrożenie biologiczne” (jak wielu je oceniało) do „znośne, dobre, momentami całkiem smaczne”. Przyczyniła się do tego większa świadomość wpływu, jaki ma odpowiednio zbilansowana dieta, ale przede wszystkim odpowiednie źródło finansowania. Program pilotażowy „Dobry posiłek w szpitalu”, wprowadzony przez [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/dobre-posilki-zle-decyzje-a-leszczak/">Dobre posiłki, złe decyzje – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-weight: 400;">Wyżywienie w szpitalach publicznych w Polsce przeszło w ostatnich latach długą drogę. Z kategorii „zupełnie niezjadliwe, potencjalne zagrożenie biologiczne” (jak wielu je oceniało) do „znośne, dobre, momentami całkiem smaczne”. Przyczyniła się do tego większa świadomość wpływu, jaki ma odpowiednio zbilansowana dieta, ale przede wszystkim odpowiednie źródło finansowania. Program pilotażowy „Dobry posiłek w szpitalu”, wprowadzony przez Ministerstwo Zdrowia w 2023, zwiększył stawkę wyżywienia dziennego do ponad 25 zł na dzień. Niestety, w poszukiwaniu oszczędności to samo ministerstwo go kończy. Czy to jednocześnie koniec ery pozytywnych zmian? Po co w ogóle odpowiednie wyżywienie i co mają do tego państwowe regulacje zawodu dietetyka?</span></p>
<h3><span style="font-weight: 400;">Nie tylko zbyt niska waga</span></h3>
<p><span style="font-weight: 400;">Dwie suche kromki na śniadanie, podejrzanie wyglądająca mieszanka udająca zupę i plasterek przywiędłej sałatki do połówki pomidora na kolację? To już przeszłość, przynajmniej w większości szpitali publicznych. Do programu „Dobry posiłek w szpitalu” dołączyło prawie 600 placówek, więc około 2/3 w skali kraju. Co oznacza on bezpośrednio? Zwiększenie stawki żywieniowej na pacjenta do 25,62 zł dziennie. Dla porównania: jeszcze kilka lat temu stawka ta nie była ujednolicona i wahała się od około 5 do 15 zł na dzień. Wartości z górnych widełek najczęściej były prywatną inicjatywą szpitali, które przeznaczały dodatkowe środki na ten cel. Nawet uwzględniając inflację i niższe wówczas ceny, nie ma fizycznie możliwości zapewnienia pełnowartościowego wyżywienia dla ludzi z często zwiększonym, specyficznym zapotrzebowaniem. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Dlaczego jest to tak ważne? Ponieważ nawet 1/3 osób trafiających do szpitali wykazuje cechy niedożywienia. To stan wyjściowy: spośród nich swój stan pogorszy około 7 z 10. Zazwyczaj dotyka starsze osoby, których organizmy są słabsze z racji wieku i współwystępowania innych chorób. To sytuacja bardzo problematyczna z wielu powodów. Niedożywienie bowiem to nie tylko waga zbyt mała w stosunku do oczekiwanej – a wręcz nie zawsze BMI jest zbyt niskie. Pod tym określeniem kryją się różne stany. Od „zwykłego” niedożywienia kalorycznego, gdzie je się mniej, niż wynika to z potrzeb organizmu, przez niedobór poszczególnych składników odżywczych (najczęściej białka), na złożonych sytuacjach kończąc. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Niebezpiecznym stanem jest sarkopenia, czyli zmniejszona ilość tkanki mięśniowej. Nie chodzi o to, że 70-latek nie wygląda jak Schwarzenegger, ale o skutki. Powoduje to problemy z samodzielnym poruszaniem się: korzystaniem z łazienki, poruszaniem się po domu, ubieraniem się, wyjściem na zakupy, przygotowaniem posiłków czy sprzątaniem. Z czasem dochodzi do efektu kuli śnieżnej, gdzie osłabienie powoduje narastającą niechęć do poruszania się i przejście w fotelowy, aż w końcu łóżkowy tryb życia. Nieco inną, ale też niepożądaną sytuacją jest otyłość sarkopeniczna, gdzie do zbyt małej ilości tkanki mięśniowej dołącza nadmiar tkanki tłuszczowej, dodatkowo obciążając wiele narządów: od stawów zaczynając, na sercu kończąc.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Problem niedożywienia to nie tylko gorsze funkcjonowanie pacjentów. Przekłada się bezpośrednio na pogorszenie przebiegu i wyników leczenia, zarówno w kontekście długości pobytu w szpitalu, liczby powikłań, jak śmiertelności i powtórnych przyjęć do szpitala w krótkim czasie od wypisu. Nie jest to podręcznik żywienia dietetycznego, więc skutki te wymienię skrótowo. To między innymi gorsze gojenie ran i zwiększona tendencja do powstawania odleżyn, większa podatność na zakażenia wewnątrzszpitalne i ich gorszy przebieg, pogorszenie wydolności oddechowej i większe ryzyko konieczności podłączenia wspomagania oddechu aż do respiratora, powstanie zaburzeń rytmu serca, obrzęków, majaczenia i innych zaburzeń psychicznych. Niedobór białek, a szczególnie albumin – jednego z ich typów – pogarsza transport we krwi wielu leków, w tym tak powszechnie stosowanych, jak paracetamol. Zbyt słaby organizm nie udźwignie bardziej skutecznego, ale też  agresywnego leczenia, co jest niezwykle istotne między innymi w onkologii, ale również chirurgii. </span></p>
<h3><span style="font-weight: 400;">Stan na wczoraj</span></h3>
<p><span style="font-weight: 400;">Problem niedożywienia to więc nie tylko źle wyglądające liczby na karcie z przyjęcia, ale realne, bezpośrednie przełożenie na proces zdrowienia. Świadomość, że leczenie żywieniowe jest komplementarną częścią procesu – obok innych dziedzin, jak dobór odpowiednich badań, leków czy rehabilitacja – rośnie z każdym rokiem. Nadal jednak jest dziedziną niejako w powijakach, wymagającą rozwoju i trwałego umocowania w realiach szpitalnych. Pewne postępy już zaszły. Przy przyjęciu (za wyjątkiem hospitalizacji jednodniowych oraz szpitalnych oddziałów ratunkowych) obowiązkowe jest ocena według skali </span><a href="https://www.mp.pl/interna/table/016_6971"><span style="font-weight: 400;">NRS-2002</span></a><span style="font-weight: 400;">, która ocenia stan odżywienia i ryzyko niedożywienia. Stosunkowo prosta, pozwala na oszacowanie, czy pacjent potrzebuje interwencji żywieniowej. Jednak przejście od zsumowanych punktów do realnej praktyki nie jest proste. Potrzeba świadomości personelu, wiedzy na temat dostosowania diety i możliwości zapewnienia zindywidualizowania jej. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Opcją idealną byłoby dostosowanie posiłków pod każdego pacjenta. W praktyce jest to absolutnie niemożliwe, więc najczęściej ogranicza się do wyboru jednego z rodzajów diet. Różnorodność zależy od – coraz częściej – firmy cateringowej dostarczającej posiłki. W standardzie znajdziemy m.in. dietę zwykłą, cukrzycową, lekkostrawną czy zmiksowaną (w formie papki, dla chorych mających trudności z przełykaniem stałych pokarmów). Tam, gdzie oferta jest większa, będzie również wybór opcji wysokobiałkowej, wątrobowej czy nawet wegetariańskiej. Posiłkować się można również dodatkowymi preparatami, jak proszki białkowe czy napoje wysokoenergetyczne. Gdy zachodzi potrzeba, można przejść zupełnie na dietę tzw. przemysłową, w formie gotowych preparatów, do podawania do przewodu pokarmowego za pomocą specjalnych rurek, lub nawet dożylnie (pozajelitowo). Na ostatnia opcja jest najlepiej dopasowana do indywidualnych potrzeb, bo jej skład ustalany jest na podstawie wyników badań laboratoryjnych – każdorazowo wykonywana jest „na zamówienie”.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Osobnym problemem jest spowodowanie lub pogłębienie niedożywienia wygenerowane nie przez samą chorobę, a przez błędne decyzje. Chodzi o sytuację nakazywania pozostawania na czczo zbyt długo lub gdy nie ma do tego wskazań. Kto z nas nie słyszał o sytuacji, gdy ktoś przez trzy dni nic nie jadł, bo miał przesuwane badanie lub operację? Nie wynika to ze złośliwości personelu, a niewłaściwego planowania i zbyt późnego podejmowania decyzji. Co więcej, wytyczne odnoszące się do restrykcji żywieniowych przed zabiegami zmieniają się, łagodnieją. Na rynku zaczynają pojawiać się specjalne napoje przedoperacyjne, składające się z wody, cukrów i elektrolitów. Pacjent pozostaje nawodniony i mniej głodny, więc także spokojniejszy, a po operacji rzadziej dochodzi do powikłań metabolicznych. Nadal jednak najczęściej pozostają ciekawostką, ewentualnie do stosowania po zakupieniu przez samego zainteresowanego.</span></p>
<h3><span style="font-weight: 400;">Stan na dziś</span></h3>
<p><span style="font-weight: 400;">Wróćmy do sytuacji obecnej. Dzienna stawka żywieniowa spada z ponad 25 zł do 21 zł. Minimalnie pocieszający jest fakt, że dla ciężarnych spadek też wynosi 2 zł na dzień. W praktyce spadek w przełożeniu na siłę  nabywczą jest większy – </span><a href="https://ycharts.com/indicators/poland_consumer_price_index_food?utm_source=chatgpt.com"><span style="font-weight: 400;">szacuje się</span></a><span style="font-weight: 400;">, że od 2023 do 2025 roku ceny żywności wzrosły o 8,7%. Co oznacza to w praktyce? Najczęściej posiłki składające się z mniejszej liczby elementów, mniejsze porcje. Przekłada się to na zmniejszoną kaloryczność, gorsze zbilansowanie składników odżywczych. Pozytywny trend, utrzymujący się od paru lat, będzie wyhamowywał. Co gorsza, pula przeznaczona na ten program pilotażowy była wydzielona. Obecnie pieniądze przeznaczone na wyżywienie będą włączone w ogólny budżet – ten sam, z którego finansowane są m.in. badania czy leki. Rodzi to pokusę, by dokonywać „podbierania”, w praktyce jeszcze bardziej obniżając stawkę. Zahaczamy tu o problem wykonywania świadczeń ponad limit zakontraktowania z NFZ – ale to temat na osobny artykuł.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Skąd właściwie pomysł na tę zmianę? Gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze. Jak przyznaje samo Ministerstwo Zdrowia, chodzi o oszczędności, i to niebagatelne: 900 mln złotych. Kwota robiąca gigantyczne wrażenie. Skąd się wzięła? Prawdopodobnie w odniesieniu do kosztów poniesionych w 2024 roku – wyniosła niecałe 890 mln złotych (dokładniejsze podsumowanie jest </span><a href="https://www.termedia.pl/mz/Program-Dobry-posilek-w-szpitalu-przedluzony-do-konca-roku,64138.html"><span style="font-weight: 400;">tutaj</span></a><span style="font-weight: 400;">). Powstaje jednak pytanie: skoro oszczędności mają wynieść mniej więcej równowartość tego programu, to jak ma się to do przecież nie obciętej do zera, a zmniejszonej puli pieniędzy na wyżywienie? Nie wiadomo, nikt tego nie wyjaśnił. Rzeczywiste oszczędności będą dużo mniejsze – z czegoś trzeba zapłacić szpitalom – a summa summarum może się okazać, że wcale więcej środków w kasie nie zostanie. Nie wiadomo bowiem, jaki wpływ na kwestie ekonomiczne miało zwiększenie nakładów, ewaluacja dopiero przed nami. Na logikę pogorszenie wyżywienia będzie się łączyć z większą liczbą powikłań, a co za tym idzie – większą kwotą przeznaczoną na danego pacjenta. Ocena jednak dopiero przed nami.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Sama mniejsza kwota to nie wszystko. Udział w pilotażu zobowiązywał szpitale do zatrudnienia dietetyka, w wymiarze co najmniej połowy etatu. To znacząca zmiana dla wielu placówek, które wcześniej nie współpracowały z takim specjalistą. Na nim spoczywa odpowiedzialność za skonstruowanie diet w zależności od potrzeb pacjentów oraz prowadzenie konsultacji dietetycznych. Nie jest to proste zadanie, ponieważ brak jednoznacznych, ogólnokrajowych norm dotyczących kaloryczności czy składu posiłków. Wcześniej brakowało osoby bezpośrednio odpowiedzialnej za tworzenie takich norm wewnątrzszpitalnych – wyznaczona osoba, mająca obowiązki skupiające się wokół tylko tego zagadnienia, mogła zająć się tym w pełni. To dla wielu placówek nowość, profesjonalizacja, na którą prawdopodobnie by się nie zdecydowały, gdyby nie program pilotażowy.</span></p>
<h3><span style="font-weight: 400;">Stan na jutro</span></h3>
<p><span style="font-weight: 400;">Formalnie od 1 stycznia tego roku obowiązuje nowe rozporządzenie Ministra Zdrowia w tym zakresie. Część z zapisów jest powtórzeniem tego, co znamy z programu pilotażowego, m.in. o konieczności zapewnienia regularności posiłków, publikacji jadłospisu na stronie internetowej szpitala czy poddawaniu ocenie świeżości dań. Pewnym novum jest konieczność dostosowania diety do wymogów kulturowych lub religijnych – zarówno w kwestii np. diety wegetariańskiej, jak i np. halal lub koszernej. Jak szpitale mają zapewnić to, co nie zdarza się zbyt często, będąc zazwyczaj zależnymi od dostaw z firm zewnętrznych, tego nie wiadomo. Przy rzadziej występujących wymaganiach realizacja prawdopodobnie pozostanie na papierze.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">To, czego brakuje, to poza wspomnianą wcześniej stawką żywieniową jest obecność dietetyka jako osoby współuczestniczącej w procesie leczniczym.  Nadal nie pojawił się również zapis dotyczący minimalnej kaloryczności i zawartości części składowych posiłków. Jak komentuje środowisko dietetyczne, rozporządzenie napisane jest tak, by „odbębnić” część formalną, nie jest natomiast nastawione na efekty. Współczesna medycyna jako całość myśli coraz bardziej skutkiem, nie prostą sumą procedur, a także zindywidualizowaniem postępowania. W praktyce takie podejście do problemu jest staniem w miejscu, a nawet cofnięciem się.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Czas przejściowy, na wdrożenie nowych procedur trwa do połowy tego roku. Czy zgłoszenia licznych grup zawodowych będą wzięte pod uwagę – przyjdzie nam zobaczyć. Na razie to, co pozostaje pacjentom w stosunku do zeszłego roku to liczenie na rodzinę (lub sklepiki szpitalne) w kwestii dożywienia. </span></p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/dobre-posilki-zle-decyzje-a-leszczak/">Dobre posiłki, złe decyzje – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Teologia zdrowia &#8211; A. Leszczak</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/teologia-zdrowia-a-leszczak/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=teologia-zdrowia-a-leszczak</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 23 Jan 2026 16:00:39 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[chrześcijaństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[Katolicka Nauka Społeczna]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[moralność]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3333</guid>

					<description><![CDATA[<p>Początek roku to dla wielu osób czas postanowień. Często krążą one wokół szeroko pojętego zdrowia: rozpoczęcie albo zintensyfikowanie treningów, zmiana diety czy zapisanie się na badania profilaktyczne. Fenomen ten doczekał się wielu analiz, pod różnymi kątami. Ta będzie inna – bo z perspektywy katolickiej. Co Kościół mówi na temat dbania o zdrowie? Wbrew pozorom trochę [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/teologia-zdrowia-a-leszczak/">Teologia zdrowia – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Początek roku to dla wielu osób czas postanowień. Często krążą one wokół szeroko pojętego zdrowia: rozpoczęcie albo zintensyfikowanie treningów, zmiana diety czy zapisanie się na badania profilaktyczne. Fenomen ten doczekał się wielu analiz, pod różnymi kątami. Ta będzie inna – bo z perspektywy katolickiej. Co Kościół mówi na temat dbania o zdrowie? Wbrew pozorom trochę się uzbiera, z drugiej strony tematyka ta wydaje się postawiona na boczny tor.</p>
<h4>Nie tak monotematycznie</h4>
<p>Zagadnienie zdrowia w kontekście katolicyzmu niemal odruchowo kojarzy się z jego przeciwieństwem: chorobą i śmiercią. Szczególnie w Polsce, gdzie – chcąc nie chcąc – dziedzictwo nauczania Jana Pawła II jest nadal silne. Nawet wśród młodych, którzy nie pamiętają jego życia, kwestie dotyczące tego obszaru życia zostały zdominowane przez jego pontyfikat i dziedzictwo. Niekoniecznie przez samą jego postać, a przez to, że zarówno wśród polskich biskupów, jak i z Watykanu usłyszeć możemy przede wszystkim o chorobie, cierpieniu, towarzyszeniu w nich, godności i śmierci. Nic dziwnego, papież-Polak uczynił z tej problematyki niemal sedno swojego nauczania w ostatnich latach życia, a cały świat towarzyszył mu w cierpieniu i umieraniu. To, co najbardziej wstrząsa, najbardziej zostaje w pamięci. Głośne przeciwstawianie się eutanazji, wołanie o zapewnienie chorym godności opieki, ustanowienie Światowego Dnia Chorego – to właśnie zapamiętaliśmy z jego nauczania.</p>
<p>Nauczanie Kościoła nie zamyka się jednak tylko w tych ramach. Choć temat zdrowia jest poruszany znacznie rzadziej, nie został zupełnie pominięty. Katechizm Kościoła Katolickiego <a href="https://www.kerygma.pl/katechizm-kkk/kkk-iii-dekalog/559-kkk-2288-2301">naucza</a>, że życie i zdrowie fizyczne są dobrami powierzonymi nam przez Boga. Nie mają jednak wartości absolutnej, przestrzega przed wyłącznym skupieniem się na tych wartościach, co może skutkować zaburzeniem relacji międzyludzkich. Przestrzega przed naużywaniem alkoholu, papierosów, leków i pożywienia, krytykuje upodobanie do nadmiernej prędkości, odrzuca całkowicie używanie narkotyków. Postrzega zdrowie i życie jako dobro nie tylko jednostkowe, ale także wspólnotowe, wymieniając pożywienie, ubranie, mieszkanie, świadczenia zdrowotne, zatrudnienie, wykształcenie i pomoc społeczną.</p>
<p>Papieże również poruszali te zagadnienia. Stało się to dopiero po drugiej wojnie światowej, na fali zainteresowania społecznego tą tematyką i poszerzeniem definicji zdrowia. WHO w 1948 określiło je nie tylko jako brak choroby, ale również jako całkowity dobrostan fizyczny, psychiczny i społeczny (definicja do dziś krytykowana jest jako niemożliwa do spełnienia i idąca zbyt daleko). Rok później papież Pius XII powtórzył tę definicję, kładąc dodatkowo nacisk na strefę duchową i religijną. Jan Paweł II z kolei w <a href="https://www.vatican.va/content/john-paul-ii/en/speeches/2000/jul-sep/documents/hf_jp-ii_spe_20000707_catholic-doctors.html">przemówieniu</a> do lekarzy katolickich wygłoszonym w 2000 roku powiązał rozwój medycyny z etyką i prawami człowieka, zwrócił uwagę na współczesnej zagrożenia jak aborcja i eutanazja, a także wezwał do udzielania pomocy szczególnie ubogim i samotnym. Zwrócił także uwagę na zagrożenia dla zdrowia publicznego, jakim są choroby zakaźne: zakażenie wirusem HIV i AIDS w jego konsekwencji, malaria i leptospiroza (choroba odzwierzęca, częsta szczególnie w klimacie tropikalnym).</p>
<h4>Niezasypana luka</h4>
<p>Choć Kościół nie pozostawił tematyki zdrowia zupełnie samej sobie, to dysproporcja między ilością nauczania na ten temat oraz o chorobie, cierpieniu i śmierci jest bardzo duża. Tymczasem stan względnego zdrowia jest właśnie tym, który jest codziennością większości wierzących. Dodatkowo już dekady temu przestano stawiać grubą kreskę między brakiem choroby a jej obecnością, traktując jako dwa odrębne stany, a nią samą jako coś, co się czasem po prostu przydarza. Rola szeroko pojętej profilaktyki nieustannie rośnie od XIX wieku. Początkowo była skierowana wobec konkretnych jednostek chorobowych, przede wszystkim chorób zakaźnych, obecnie traktowana jest jako część zdrowego stylu życia. Nie można mieć za złe Kościołowi, że potraktował zdrowie komplementarnie dopiero w latach 40, po ogłoszeniu wspomnianej wcześniej nowej definicji przez WHO – zajmuje się w końcu doprowadzaniem ludzi do zbawienia, a nie zdrowiem publicznym.</p>
<p>Wygląda jednak na to, że temat zdrowia od niemal 80 lat nie był za bardzo w katolicyzmie rozwijany, za wyjątkiem jednostkowych przypadków. Wiedza, nauka, zrozumienie organizmu zarówno w kontekście jednostkowym, jak i społecznym poszło od tego czasu daleko do przodu. KKK wyraźnie podkreśla, że zdrowie jest darem od Boga, a niszczenie go to złamanie piątego przykazania. Wskazówki dotyczące zachowania go (ograniczenie palenia tytoniu, spożycia alkoholu czy przepisowe poruszanie się pojazdami) to zdecydowanie zbyt mało w stosunku do obecnej wiedzy.</p>
<p>Polska na pewien sposób pozytywnie odróżnia się od innych krajów poprzez istnienie Krucjaty Wyzwolenia Człowieka – programu życia w abstynencji alkoholowej, zapoczątkowanej przez ks. Blachnickiego i Ruch Światło-Życie. Traktuje alkoholizm jako chorobę nie tylko jednej osoby, ale całego systemu społecznego, przeciwstawiając się społecznemu przymusowi picia alkoholu i promując godność ludzką. Coroczne wezwanie biskupów polskich do trzeźwości/abstynencji w sierpniu co roku wyzwala na nowo dyskusję na temat sensowności takich wezwań – czy to w tym czasie, tradycyjnie spędzanych na imprezach, czy w ogólności. Co interesujące, od pewnego czasu wezwanie to spotyka się z coraz większym zrozumieniem ze strony młodych ludzi, co wiąże się między innymi z faktem spadku ogólnego spożycia alkoholu. Jak jednak jednak widać, promocja zdrowia jest jednoaspektowa. Nie można zaprzeczyć, że alkohol i uzależnienie od niego jest wciąż palącym problemem, również duchowym – jednak na nim się nie kończy i kończyć nie powinno.</p>
<h4>Nowe spojrzenie</h4>
<p>Kościół od dawna wypowiada się nie tylko na tematy związane bezpośrednio ze zbawieniem człowieka, ale także na te bardziej przyziemne. Katolicka Nauka Społeczna funkcjonuje formalnie od XIX wieku, nie znaczy to jednak, że wcześniejsze okresy pozbawione były wskazówek dotyczących postępowania w codziennym życiu wierzących. Ta ważna dziedzina jego nauczania jest nieustannie rozwijana i – przynajmniej w teorii – ma odpowiadać na bieżące potrzeby i wyzwania wynikające ze zmieniającego się świata. W teorii – dlatego, że wiele tematów jest pomijanych, niektóre podejmowane ze znacznym opóźnieniem, z kolei inne traktowane wręcz po macoszemu. Przykładem może być rozwój najnowszej nauki, transhumanizm czy sztuczna inteligencja, wraz z majaczącą na horyzoncie osobliwością (<a href="https://www.noweksztalty.pl/czlowiek-2-0-czyli-osobliwosc-sie-zbliza-l-burzynski">pisał o niej Łukasz Burzyński</a>), a poza kilkoma frazesami nie doczekaliśmy się jasnego stanowiska Kościoła.</p>
<p>Tym bardziej kwestia zdrowia, jego ochrony i rozwoju, tak dobrze znana od setek lat, a rozwijana od dziesiątek, została zepchnięta na boczny tor. Dlaczego? Powodów jest wiele. Wciąż pokutuje przekonanie, że to ból, cierpienie i śmierć powinny być tymi, które przede wszystkim interesują katolika. Im więcej treści na te tematy, tym większe zainteresowanie i powielanie – koło się zamyka. Kościół stoi (a przynajmniej stać powinien) w opozycji do tendencji światowych, a kult zdrowia, piękna i wiecznej młodości dominował przez długi czas. Teologowie jak się wydaje obawiali się stanąć po podobnej stronie, a nie odnosząc się do tych tematów jako czegoś pozytywnego wylali dziecko z kąpielą.</p>
<p>Zdrowe, sprawnie działające ciało jest bowiem wielkim darem Bożym. Wiedzą o tym nie tylko ci, którym coś nie domaga &#8211; kto nie wspominał z nostalgią czasu bez przeziębienia, kiedy zaatakuje podstępny wirus czy bakteria… A to jedynie bardzo podstawowy wymiar, wymiar braku choroby. Zdrowie jest nam potrzebne do wypełniania naszego powołania, czy to życia konsekrowanego, czy małżeńskiego, bądź też czasu przygotowania do nich. Zniedołężniały przez swoją winę człowiek nie poniesie pomocy potrzebującemu, nie wysiedzi wielu godzin w konfesjonale, nie będzie w stanie dać dobrych wzorców swoim dzieciom, aktywnie uczestnicząc w ich wychowaniu. Kult zdrowia promowany przez główny nurt jest zresztą bardzo płytki, sprowadzający się do spełnienia jakiś kanonów „piękna”, które z prawdziwym pięknem z triady wraz z dobrem i prawdą nie ma wiele wspólnego. KKK przestrzegający przez nadmiernym skupieniem się na ciele jawi się raczej jako strachliwie spoglądający na możliwość wypaczenia, niż afirmacji tego, co otrzymaliśmy.</p>
<p>Za wyjątkiem okresowych wezwań do trzeźwości lub abstynencji trudno szukać w Kościele wezwań do troski o zdrowie. Tymczasem do wielka odpowiedzialność i wyraz dojrzałości. Można złośliwie powiedzieć, że księża, którzy stereotypowo nie prowadzą najzdrowszego trybu życia nie byliby przekonujący w swoim głoszeniu… Jednak nie powinno stać się to hamulcem, a odwrotnie: motorem zmian. Kościół nie jest wspólnotą chorych, zniedołężniałych starców jedynie z perspektywą cierpienia i marzeniami rychłej śmierci. Powinien być pełen ducha młodości, świeżości, radości życia, korzystania w pełni darów Bożych – niezależnie od wieku metrykalnego. Doceńmy i zatroszczmy się o to, co dane jest nam z góry, za co jesteśmy odpowiedzialni i służyć ma nie karmieniu pychy, a służbie bliźnim.</p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/teologia-zdrowia-a-leszczak/">Teologia zdrowia – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Elity w Davos wciąż kuszą mięsem z próbówki</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/elity-w-davos-wciaz-kusza-tajemniczym-miesem-z-probowki/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=elity-w-davos-wciaz-kusza-tajemniczym-miesem-z-probowki</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Igor Olech]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 23 Jan 2026 11:49:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Bioetyka]]></category>
		<category><![CDATA[davos]]></category>
		<category><![CDATA[elita]]></category>
		<category><![CDATA[elity]]></category>
		<category><![CDATA[hodowla]]></category>
		<category><![CDATA[jedzenie]]></category>
		<category><![CDATA[kapitalizm]]></category>
		<category><![CDATA[mięso]]></category>
		<category><![CDATA[sztuczne mięso]]></category>
		<category><![CDATA[żywność]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3329</guid>

					<description><![CDATA[<p>Tegoroczna konferencja w Davos potwierdziła to, czego należało się spodziewać: spora część globalnych elit dalej chce ciągnąć spin-off serialu pod tytułem „Ratujemy planetę” z tkankopodobną masą z piekła rodem w roli głównej. Nie to, że w dbaniu o planetę jest coś złego, tylko że jeśli złapie się głęboki oddech i popatrzy z boku na proponowane [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/elity-w-davos-wciaz-kusza-tajemniczym-miesem-z-probowki/">Elity w Davos wciąż kuszą mięsem z próbówki</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Tegoroczna konferencja w Davos potwierdziła to, czego należało się spodziewać: spora część globalnych elit dalej chce ciągnąć spin-off serialu pod tytułem „Ratujemy planetę” z tkankopodobną masą z piekła rodem w roli głównej. Nie to, że w dbaniu o planetę jest coś złego, tylko że jeśli złapie się głęboki oddech i popatrzy z boku na proponowane rozwiązania, to przytłaczająca większość z nich wygląda jak zapijanie kaca spirytusem – oczywiście to ma sens dla producentów takiego spirytusu. W jednym z paneli, które przeszły już do internetowego obiegu, przedstawiciele biznesu i instytucji międzynarodowych z kamienną twarzą tłumaczyli, że mimo masowego sprzeciwu społecznego, mięso hodowane w laboratoriach jest nieuniknioną przyszłością, bo tak wynika z modeli. A modele, jak wiadomo, nigdy się nie mylą.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie jest ważne, ile razy plebs skromnie podziękuje, głosując portfelem na zacofanego kotleta z pierdzącego, taplającego się w błocie prosiaka. Nie jest ważne, że sprzedaż produktów z próbówki po bardzo krótkim entuzjazmie &#8211; prawdopodobnie wywołanym zwykłą ludzką ciekawością &#8211; kończyła się marnowaniem się tych produktów (a przecież walka z marnotrawstwem do jeden z Celów Zrównoważonego Rozwoju, no więc jak to tak!). W Davos &#8211; i w podobnych miejscach, gdzie świat naprawia się przy tłustych skrzydełkach w sosie BBQ i prywatnych odrzutowcach, wciąż panuje przekonanie, że problemem nie jest pomysł, tylko są nim konsumenci, ludzie &#8211; nooo, my. Tępa masa, zaplute karły reakcji, troglodyci, zaścianek itd. Że taką właśnie opinię o większości konsumentów gardzących delikatesami z laboratorium mają władcy tego świata, pozwolę sobie wskazać jakich argumentów używali.</p>
<p style="text-align: justify;">W trakcie konferencji padło <a href="https://www.zerohedge.com/geopolitical/watch-davos-elites-push-lab-grown-meat-despite-massive-backlash">kilka zdań</a>, które warto zapamiętać. Jedno z nich sprowadzało się do tezy, że opór konsumentów wobec mięsa z próbówki jest wyłącznie „kulturowy” i „emocjonalny” (troglodyci, nie myślą). Drugie &#8211; że białko zwierzęce odpowiada za ogromną część śladu środowiskowego rolnictwa, więc logicznym rozwiązaniem jest… zastąpienie zwierząt przemysłową produkcją komórek w bioreaktorach. Na slajdach wygląda to sztos.  Problem w tym, że Davos od lat myli PowerPointa z rzeczywistością. Bo mięso z próbówki, podobnie jak cała fala „alternatywnych” produktów udających mięso, nie jest żadnym powrotem do natury ani kulinarnym oświeceniem. To wysoko przetworzona żywność w najczystszej postaci: białka izolowane, frakcjonowane tłuszcze, pożywki, stabilizatory, regulatory smaku i procesy technologiczne, których przeciętny konsument nie potrafiłby nawet wymienić (ja też nie), nie mówiąc już o zrozumieniu. Zawsze jak słyszę o tych rozwiązaniach, które mają nas ochronić przed śladem węglowym, od razu przychodzą mi do głowy naturalne metody sekwestracji węgla (które uznaje nawet UE czy ONZ’owskie FAO, chociaż teoretycznie wybrani przez nas urzędnicy nie lubią o tym pamiętać – a może rzeczywiście nikt ich o tym nie poinformował), czy to że „krowy pierdzą i bekają”, bo są paszone nie tym, czym powinny (czyli głównie trawą, jak mają to w swojej naturze przeżuwacze), tylko przeważnie soją i kukurydzą, bo łatwiej jest zapanować nad masowością jej produkcji. Zresztą tak samo jak i my, bo zarówno zwierzęta hodowlane, jak i nas, sojusz tronu i ołtarza (w naszych globalnym demoliberalizmie oczywiście tronem jest miłościwie panujący, demokratycznie wybrany rząd a ołtarzem szczodre i dbające o nas korporacje) pasie owocami tanich, łatwych w produkcji monokultur (szkoda, że także wyjaławiających gleby i – no właśnie – niszczących środowisko). Głosy, które podnoszą te przecież szeroko znane i ogólnie, poza gorączkowym ratowaniem planety, uznawane argumenty często już w tym konkretnym kontekście są wyśmiewane, pomimo skuteczności ich metod hodowli oraz regeneratywnych skutków ich działań dla środowiska (np. Allan Savory, czy Joe Salatin).</p>
<p style="text-align: justify;">Jest tak dlatego, że demoliberalny tron i ołtarz, zgromadzony w czasie swoich dorocznych saturnaliów w Davos, nie chce zauważać, bo byłoby to niebezpieczne dla płynności finansowej i wyników kwartalnych. Wysoko przetworzona żywność jest dziś jednym z głównych podejrzanych w sprawie chorób cywilizacyjnych. Otyłość, cukrzyca typu 2, choroby sercowo‑naczyniowe, zaburzenia metaboliczne, i już nie kontynuuję wyliczanki bo lista jest o wiele dłuższa. W środowisku dietetyków i ekspertów żywieniowych panuje zaskakująco szeroka zgoda co do jednego: im bardziej przemysłowo „ulepszone” jedzenie, tym gorzej dla zdrowia. A jednak odpowiedzią tychże elit na ten problem jest… jeszcze więcej technologii na talerzu. W Davos nie padło ani jedno pytanie o to, jak taka żywność wpisuje się w realne rekomendacje zdrowotne. Nie padło też pytanie o długoterminowe skutki metaboliczne diety opartej na syntetycznych zamiennikach. Za to wyraźnie wybrzmiała sugestia, że krytyka takich produktów &#8211; w tym krytyka dodatków, emulgatorów czy rafinowanych tłuszczów roślinnych &#8211; jest groźna, bo może „zniechęcać konsumentów” i „utrudniać transformację”. Czyli: zdrowie zdrowiem, ale hajs musi się zgadzać.</p>
<p style="text-align: justify;">Co ciekawe, ta sama konferencja odbywała się w momencie, gdy w części stanów USA wprowadzane są zakazy lub ograniczenia dotyczące produkcji i sprzedaży mięsa hodowanego komórkowo. To fakt, który w Davos potraktowano jak drobną przeszkodę administracyjną, a nie jak sygnał, że lepiej zaniechać prób karmienia nas tajemniczym mięsem. Dlaczego tak jest? Badań na ten temat nie prowadziłem, ale mam swoje podejrzenia. Myślę, że ludzie intuicyjnie rozumieją, że mięso z próbówki to nie jest alternatywa dla wysoko przetworzonej żywności, tylko jej kolejna, bardziej zaawansowana forma, a na pewno nie jest to alternatywa dla mięsa (pomijając, że ono też mogłoby być produkowane zdrowiej, a czasem nawet etyczniej). Jednak bardzo ważni inwestorzy i urzędnicy, którym spadają okruchy z pańskiego stołu, z jednej strony straszą epidemią chorób wynikających z diety, z drugiej proponują rozwiązanie oparte dokładnie na tych samych mechanizmach przemysłowych, które do tej epidemii doprowadziły.</p>
<p style="text-align: justify;">Próby przepchnięcia sztucznego mięsa trwają od lat i, wygląda na to, że możemy spodziewać się jeszcze intensywniejszej propagandy i zachęt do jego konsumpcji. Od lat obserwujemy intensywne kampanie medialne, napływ kapitału instytucjonalnego i zagrywki, mające oswoić konsumentów z nową normalnością. Póki co, na szczęście, efekt jest mizerny. Cztery lata temu współopublikowałem <a href="https://prs.sggw.edu.pl/article/view/4573/4099">artykuł</a>, w którym wskazywaliśmy, że nawet nakręcanie rynku na tajemnicze mięso nie zachęciło mniejszych inwestorów, i doprowadziło do klapy pierwszej fali zalania najpierw giełd papierów wartościowych, a w konsekwencji długoterminowo rynków spożywczych. Ponadto, mimo ogromnych inwestycji i medialnej pompy, popyt konsumencki szybko się wypala, a zainteresowanie spada. Z perspektywy czasu uważam, że władcy tego świata mądrze zrobili (ze swojej perspektywy, tak jak to robi zły geniusz z kreskówek) próbując wyczuć rynek, nie pakując własnych ogromnych funduszy w dofinansowywanie projektu pseudo-mięsa jak horroru z lat 80. Zrobili to w miarę bezpiecznie, licząc na to, że „ulica” pomoże im przepchnąć zarówno propagandę, jak i dofinansowanie badań i nakręcanie podaży. Nie udało im się to, ale dlatego myślę, że teraz możemy spodziewać się ogromnych nakładów finansowych właśnie od tych inwestorów, którzy wiedzą, że nie mają co liczyć na maluchów, i jeśli chcą nam zatkać paszcze kosmicznymi klopsami, to muszą zrobić to samemu. Przemysł prawdziwego mięsa będzie coraz bardziej niszczony i oczerniany, tak jak to zresztą się dzieje od lat, i ja sam spodziewam się, że wiele osób w końcu wybierze plastikowe kotlety ze względu na kurczącą się podaż prawdziwego mięsa i tym samym wzrost jego cen. Ale to jeszcze zobaczymy, może i ta „runda” spali na panewce.</p>
<p style="text-align: justify;">No i tak na koniec, umówmy się &#8211; elity nadal jedzą żywność wysokiej jakości, najlepiej lokalną i jak najmniej przetworzoną, czyli ci, którzy sztuczne mięso nam reklamują, sami nie chcą tego jeść. Pasza jest dla mas. Dla nich &#8211; stejki po panelu. To tak jak z lataniem samolotem – nam na Ryanaira z ciasnym miejscem na nogi żałują, a sami latają odrzutowcami. Niektórzy powiedzą, że to są piękne wizje, które nie przystają do rzeczywistości. Nie, ja powiem, że są to dziwne wizje, które coraz bardziej przypominają kulinarny horror <em>a la</em> „Zielona Pożywka” (<em>Soylent Green</em>) z Charltonem Hestonem (fajny film, polecam).I być może właśnie dlatego, mimo całej tej konferencyjnej pewności siebie, mięso z próbówki wciąż pozostaje tym, czym było od początku: ambitnym projektem elit, który nijak nie chce zostać obiadem większości.</p>
<p>Więcej artykułów <a href="https://www.noweksztalty.pl/author/igor-olech/">autora</a>.</p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/elity-w-davos-wciaz-kusza-tajemniczym-miesem-z-probowki/">Elity w Davos wciąż kuszą mięsem z próbówki</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ekoterroryzm za miedzą &#8211; A. Leszczak</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/ekoterroryzm-za-miedza-a-leszczak/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=ekoterroryzm-za-miedza-a-leszczak</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Agata Leszczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 07 Jan 2026 15:05:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[ideologia]]></category>
		<category><![CDATA[prawo]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[środowisko]]></category>
		<category><![CDATA[zagranica]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3325</guid>

					<description><![CDATA[<p>To nie był przyjemny początek roku. W sobotę, 3 stycznia część Berlina ogarnęły ciemności. Pożar infrastruktury energetycznej na moście kablowym nad kanałem Tetlow spowodował, że prąd przestał docierać do niemal 50 tysięcy gospodarstw domowych oraz ponad 2 tysięcy przedsiębiorstw i miejsc użyteczności publicznej. Do sabotażu szybko przyznała się anarchistyczna grupa Vulkan, motywując go troską o [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/ekoterroryzm-za-miedza-a-leszczak/">Ekoterroryzm za miedzą – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>To nie był przyjemny początek roku. W sobotę, 3 stycznia część Berlina ogarnęły ciemności. Pożar infrastruktury energetycznej na moście kablowym nad kanałem Tetlow spowodował, że prąd przestał docierać do niemal 50 tysięcy gospodarstw domowych oraz ponad 2 tysięcy przedsiębiorstw i miejsc użyteczności publicznej. Do sabotażu szybko przyznała się anarchistyczna grupa Vulkan, motywując go troską o środowisko. To nie jest jej pierwszy atak, a historia ataków terrorystycznych spod zielonej flagi „ochrony przyrody” ma długą tradycję. Dlaczego skrajna lewica jest znacznie silniejsza u naszego zachodniego sąsiada, co państwo próbuje z tym zrobić i co ma z tym wspólnego Rosja?</p>
<h4>Anatomia problemu</h4>
<p>Jak to właściwie możliwe, że w stolicy kraju uważającego się za najpotężniejsze państwo Europy dochodzi do ataku na infrastrukturę krytyczną, a służby wciąż (w momencie pisania tego tekstu) nie mają pojęcia, kto personalnie za tym stoi? Gdyby nie szybkie i dumne przyznanie się do winy przez konkretną organizacji, kto wie, jak długo by szukano po omacku choćby punktu zaczepienia. Sytuacja ta – nie pierwsza w ostatnim czasie, ale najbardziej widowiskowa i dotykająca zwykłych ludzi – jest wynikiem zsumowania się kilku czynników.</p>
<p>Pierwszym z nich jest sam fakt istnienia niewystarczająco chronionej infrastruktury krytycznej. Władze Berlina dumnie mówią, że 99% sieci energetycznej w mieście biegnie pod ziemią. Pozostały 1% jest ponad jej powierzchnią trochę z konieczności, trochę z braku modernizacji – oficjalnie całość ma być bezpiecznie ukryta przed sabotażystami. Powstaje jednak pytanie, jak to możliwe, że osoby niepowołane zdołały dostać się do tak ważnego z punktu widzenia bezpieczeństwa miejsca, jak most kablowy? Zapewne zawiodły zabezpieczenia. Pewien wgląd w ten delikatny problem dało wzajemnie przerzucanie się oskarżeniami przez służby policyjne, energetyczne, miejsce i państwowe. Wytknięto bowiem, że miejsca wrażliwe… nie posiadają monitoringu! Policja mówi wprost, że to zaniedbanie absurdalne, do tego znacząco utrudniające pracę śledczym. Mała dygresja: obecna technologia pozwala na częściową identyfikację sprawcy przestępstwa z monitoringu nawet, gdy ma zakrytą twarz i inne cechy charakterystyczne, na podstawie cech jak wzrost, budowa ciała czy sposób poruszania się.</p>
<p>Mamy więc możliwość, pozostają sprawcy. Grupa Vulkan (Vulkangruppe) to nie żółtodzioby. Ocenia się, że są aktywni od co najmniej 2011 roku &#8211; choć działając pod różnymi nazwami, to w praktyce w tych samych strukturach. Mają na koncie między innymi ataki na infrastrukturę kolejową (2011), energetyczną (2018, 2025, 2026), firmy związane z nowoczesną technologią (2020, 2021, 2024). Można rzecz, że mierzą wysoko, bo atak w 2024 roku był skierowany przeciwko Tesli, a do ataku odniósł się sam Elon Musk. Natomiast ten z 2020 roku dotknął firmę pracującą nad aplikacją do monitorowania obywateli w związku z covidowym lockdownem. Doświadczeni w działaniach nie tylko z perspektywy samych ataków, ale również – jak się wydaje – unikania odpowiedzialności. Media bowiem milczą na temat schwytania sprawców, nie mówiąc o postawieniu ich przed sądem i skutecznym ukaraniu.</p>
<h4>Rozbić wszystko w pył</h4>
<p>Jakimi motywacjami kierowali się sprawcy? Jak każdy terroryzm, ten również ma podbudowę ideologiczną. Pewien wgląd daje manifest, opublikowany przez grupę (dostępy <a href="https://www.berliner-zeitung.de/news/stromterror-in-berlin-das-bekennerschreiben-im-wortlaut-li.10012514?utm_term=Autofeed&amp;utm_medium=Social&amp;utm_source=Twitter#Echobox=1767519491">tutaj</a> w języku niemieckim). Wychodzą z przekonania, że działalność człowieka ma destrukcyjny wpływ na środowisko naturalne, a głównymi winnymi są ludzie bogaci – przepełnieni chciwością, konsumpcjonizmem i potrzebą władzy. Uderzają w system pozyskiwania energii oparty na węglu, ale z aktualnym zacięciem: za szczególnie niebezpieczne uważają systemy AI, wyjątkowo silnie pochłaniające zasoby naturalne. Skrytykowana została również polityka odsuwania neutralności klimatycznej w czasie, obrót ropą naftową i gazem ziemnym, patriarchat i rasizm Chin, szowinizm bogaczy ze Stanów… Manifest kończy się wezwaniem do podjęcia podobnej walki w innych miejscach świata, ponieważ pokojowe wezwania do zmiany nie przynoszą wymiernych skutków.</p>
<p>Jeśli, drogi Czytelniku, zestawienie to zostawiło chaos w twojej głowie, nie czuj się z tym źle. Radykalna lewica, a szczególnie anarchizm insurekcjonistyczny (bo to tej grupy można zaliczyć działalność Vulkangruppe) jest właśnie taka. Łączy w sobie lewicowe rozumienie świata, relacji narodowych i klasowych, mieszając je i znajdując licznych wrogów w całym obecnie systemie władzy. Anarchizm – bo wychodzi z założenia, że do sprawiedliwości potrzebne jest rozbicie tych struktur z państwami i korporacjami na czele, jako głównymi nośnikami przemocy. Insurekcjonizm – swoista kalka językowa, prawidłowo kojarzona z powstaniami. Jednak nie są to powstania narodowe, a skupiające się na działalności zbrojnej, wręcz zbrodniczej, dla niepoznaki nazwanej akcją bezpośrednią.</p>
<p>Nie są pierwszą grupą, która przemocą stara się zmienić politykę na bardziej „przyjazną środowisku” &#8211; we własnym rozumieniu. Ekoterroryzm i<i> radical environmentalism</i> (nazwa nie ma jednoznacznego tłumaczenia na język polski) mają długą historię. Podbudowa ideologiczna powstała w latach 60, a już dekadę później działalność rozpoczął Animal Liberation Front (Front Wyzwolenia Zwierząt), skupiający się na przemyśle związanym ze zwierzętami. Lata 90 przyniosły aktywność Earth Liberation Front (Front Wyzwolenia Ziemi) uderzający w to, co jego uczestnicy rozumieli jako niszczące planetę: uprawy GMO, produkcję energii z paliw kopalnych, wylesianie czy istnienie SUVów. Obie grupy, a także liczni naśladowcy działający pod innymi szyldami podejmowali zarówno akcje bez wykorzystania przemocy, jak i typowe zamachy terrorystyczne: uprowadzenia, podpalenia, zamachy bombowe. W Polsce mało znane, w krajach Zachodu wprowadziły wiele zamieszania. W większości rozbite, od czasu do czasu wciąż rezonują. Przykładowo w 2020 roku w Aspen w USA sprawca uszkodzenia linii ciepłowniczej, przez co ponad 3 tysiące osób zostało pozbawionych ciepła, napisał na miejscu ataku „Earth First!”, nazwę jednej z takich organizacji.</p>
<h4>Hipokryzja i dziwne powiązania</h4>
<p>Przenieśmy się do współczesności. Istotnym aspektem ataku sprzed kilku dni jest fakt, iż uderza w podstawowy element bezpieczeństwa narodowego, jakim jest zapewnienie dostaw prądu. Można zaśmiać się z hipokryzji sprawców, którzy w manifeście zaznaczyli, że ich celem nie było pozbawienie ludzi ciepła, a chcieli przede wszystkim uderzyć w bogaczy – tych biedniejszych, którzy dostali niejako rykoszetem, przepraszają. Efekt jest jednak taki, że awaria wciąż nie została usunięta, tysiące ludzi nie ma dostępu nie tylko do prądu, ale również ciepła, ponieważ nie działają przepompownie wody na wyższe piętra. Miasto uruchomiło zapasowe reflektory na spowitych mrokiem ulicach, punkty dogrzewania i ładowania sprzętu elektrycznego. Jakie będą długotrwałe efekty tej awarii dopiero się okaże – uszkodzenia wtórne infrastruktury mogą być jeszcze bardziej kosztowne, niż obecne straty, a tych wciąż nie oszacowano.</p>
<p>Jak wspomniano, nie jest to pierwszy atak tej grupy. Z tego względu organizacja jest na celowniku różnego rodzaju służb badających terroryzm i mających go zwalczać. Jak wynika z <a href="https://www.europol.europa.eu/cms/sites/default/files/documents/Tesat_Report_2022.pdf">raportu</a> Europolu opublikowanego w 2022 roku, liczba ataków ze strony struktur zaliczonych do skrajnie lewicowych i anarchistycznych spada w perspektywie kilkuletniej. Jednak niepokojąca jest szeroka sieć powiązań, wielokierunkowe działanie, paramilitarny kierunek i bezkompromisowość działań. Interesujące jest to, że część z akcji była skierowana przeciwko masztom 5G i infrastrukturze służącej do monitorowania obywateli w związku z covidowym lockdownem – działaniami u nas skojarzonymi wyłącznie z prawicą, i to nazywają szurską. Liczne „akcje bezpośrednie”, nierzadko kończące się rozlewem krwi i uszkodzeniem mienia, wyglądają za granicą zupełnie inaczej, niż w Polsce. Nasze organizacje co najwyżej maszerują, wykrzykując hasła, a w najbardziej śmiałych działaniach sprayują po budynkach policji i Straży Granicznej. Bodaj najbardziej śmiała akcja została przeprowadzona kilka lat temu we Wrocławiu i polegała na zablokowaniu kilku bankomatów i parkomatów pianką montażową – miało to uderzyć w „wielki kapitał”, skończyło się na wściekłości zwykłych ludzi.</p>
<p>Jak wspomniano w raporcie Europolu, grupy anarchistyczne z jednej strony są dobrze zorganizowane i powiązane więzami współpracy, z drugiej nie są bezpośrednio zrzeszone w konkretne, polityczne organizacje (przynajmniej nie wprost). Opierają się raczej na wspólnych wartościach, jak antyfaszyzm, antyrasizm (w tym ruchy BLM), antykapitalizm czy antykolonializm. Nie znaczy to, że nie wspierają się wzajemnie. Choćby istnieje sieć Anarchistycznego Czarnego Krzyża, organizacji wspierającej więźniów &#8211; kiedyś przez dostarczanie im potrzebnych rzeczy do przetrwania za kratami, dziś zbierająca fundusze na prawników i lobbing. Przynajmniej formalnie, bo jak to w dużych organizacjach pod tę drugą kategorię działalności wiele można podpiąć. Przykładowo w Niemczech działa Rote Hilfe (Czerwona Pomoc), której konta bankowe zostały pod koniec zeszłego roku zamknięte i przejęte. Ma to związek z procesem grupy Antifa-East, wpisanej na listę organizacji terrorystycznych. Sami zainteresowani jak zwykle twierdzą, że nie są grupą, więc nie można ich sądzić – jednak ta narracja zdaje się wreszcie sypać. Kwestia finansowania nadal pozostaje tajemnicą dla opinii publicznej.</p>
<p>Pozostaje jeszcze kwestia szczególnie dla nas jako Polaków interesująca, mianowicie powiązania z Rosją. Politycy niemieccy sugerują, że atak na most kablowy, a także inne podobne akcje są bądź to bezpośrednio finansowane, bądź silnie inspirowane przez ten kraj. Na ten moment nie ma jednak ku temu twardych dowodów, ani nawet sensownych przesłanek. Rosji jako krajowi czerpiącemu zyski z handlu paliwami kopalnymi powinno – przynajmniej w teorii – zależeć na tym, by były wykorzystywane jak najdłużej i jak najszerzej (a przy tym były zniesione sankcje na ich sprzedaż). Tymczasem Vulkangruppe opowiada się wprost za dokładnie przeciwnym rozwiązaniem, choć jednocześnie nie podaje alternatyw jak energia atomowa. Wydaje się raczej, że to oskarżenia czysto polityczne, użyteczne do bieżącej walki. Nieco na boku, kilka tygodni temu siedziba polskiego MSZ w Brukseli została pokryta napisami uderzającymi w zabezpieczenie granicy polsko-białoruskiej. Prominientni politycy natychmiast rzucili oskarżenia w stronę Rosji jako sprawcy. Tymczasem kilka dni później do akcji przyznała się nasza swojska grupa anarchistyczna pod nazwą 161 crew – co już nie zostało naprostowane w mainstreamowych mediach.</p>
<p>Ekoterroryzm, choć w znacznie mniejszej skali, nadal stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa krajów. Nie jest to dobra wiadomość, bo oznacza to, że jesteśmy równie bezbronni wobec ataków sabotażystów rosyjskich (co doświadczamy my jako kraj), jak i współobywateli. Tylko jeden atak zaburzył życie dziesiątek tysięcy ludzi, obnażając słabość państwa w bardzo podstawowych kwestiach bezpieczeństwa. Polska może ma szczęście, a może nam się to nie trafiło. Nie należy przy tym pławić się w samozadowoleniu, a potraktować jako dar od losu, by lepiej przygotować się na takie sytuacje – zarówno jako państwo, jak i pojedyncze osoby, rodziny i miasta. Żyjąc w niespokojnych czasach, kiedy ideologie pod różnymi postaciami wdzierają się siłą w nasze życie, bycie gotowym to nie luksus, a konieczność.</p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/ekoterroryzm-za-miedza-a-leszczak/">Ekoterroryzm za miedzą – A. Leszczak</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Adwentowy rachunek sumienia kulturowego katolika</title>
		<link>https://www.noweksztalty.pl/adwentowy-rachunek-sumienia-kulturowego-katolika/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=adwentowy-rachunek-sumienia-kulturowego-katolika</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Michał Kmieć]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 21 Dec 2025 08:48:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[chrześcijaństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Katolicka Nauka Społeczna]]></category>
		<category><![CDATA[katolicyzm]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.noweksztalty.pl/?p=3306</guid>

					<description><![CDATA[<p>Katolicyzm kulturowy – to jedna z najczęściej powtarzanych mantr służących do opisu (i wyrażenia swego negatywnego stosunku) do polskiego katolicyzmu. Obok modnych stwierdzeń, a właściwie „dogmatów”, które powtarzane są bezrefleksyjnie, o toksyczności polskiego Kościoła (za dużo „moja wina, moja bardzo wielka wina…”) i rzekomym zalewie polskich wiernych kazaniami o grzechu, piekle, polityce i seksie; ten [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/adwentowy-rachunek-sumienia-kulturowego-katolika/">Adwentowy rachunek sumienia kulturowego katolika</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Katolicyzm kulturowy – to jedna z najczęściej powtarzanych mantr służących do opisu (i wyrażenia swego negatywnego stosunku) do polskiego katolicyzmu. Obok modnych stwierdzeń, a właściwie „dogmatów”, które powtarzane są bezrefleksyjnie, o toksyczności polskiego Kościoła (za dużo „moja wina, moja bardzo wielka wina…”) i rzekomym zalewie polskich wiernych kazaniami o grzechu, piekle, polityce i seksie; ten konkretny intelektualny cios łączy zarówno katolików „otwartych, jak i tradycyjnych”, choć w różnym natężeniu.</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Zmierzmy się zatem z polskim katolicyzmem kulturowym. Inspiracją do tego tekstu jest refleksja nad tym, jak wiele my – zwykli wierni w tym kraju, otrzymaliśmy na prostej katechezie i w polskiej kulturze. Jak głębokie to bogactwo, które po latach, w życiu dorosłym, odzywa się w nas, wiercąc, drażniąc i nie pozwalając zasnąć naszym sumieniom. Chciałbym w tym </span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">Adwencie</span></span></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"> zaproponować prostą, znaną wiernym Kościoła formułę pytań na bazie tego wszystkiego, co w Polsce jeszcze w ostatnich dekadach jako dziecko otrzymałem w dziedzictwie Kościoła i Narodu Polskiego.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">A zatem: czy jestem katolikiem chodzącym do kościoła z przyzwyczajenia, z powodu społecznych konwenansów, „by rodzina nie gadała”, czy też z prawdziwej wiary? Czy staram się zgłębić i zrozumieć treść wiary? Czy osądzam prostych ludzi – najczęściej emerytów, posądzając ich o hipokryzję i „klepanie różańca” bez żadnej głębi? Czy praktyki pobożności ludowej i tej zwyczajnej, parafialnej, nie stawiam w sumieniu </span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">w</span></span></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"> kategorii: „wiara dla małych dzieci”? Czy chodzę wyłącznie na Mszę Świętą dla dzieci, obrażając własny intelekt twierdzeniem, iż tam słucham kazań, „które rozumiem”?</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Kalendarz liturgiczny</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Czy znam i rozpoznaję po kolorach szat liturgicznych, który okres obecnie Kościół przeżywa? Czy w okresie Adwentu byłem choć raz na roratach, tak bardzo związanych z naszą Ojczyzną? Czy zadbałem o religijny i tradycyjnie po polsku postny charakter wieczerzy wigilijnej? Czy znam i śpiewam polskie kolędy (nie sposób tu nie przytoczyć zwłaszcza „Bóg się rodzi”)? Czy w Środę Popielcową uczestniczyłem w obrzędzie posypania głów popiołem (czy rozumiem ten obrzęd)? Czy w Wielkim Poście uczestniczyłem choć raz w nabożeństwie Drogi Krzyżowej lub w arcypolskich Gorzkich Żalach? Czy znam pieśni pasyjne, będące skarbcem wielkowiekowej historii mojej Ojczyzny (np. „Krzyżu święty nade wszystko”, „<a href="https://www.youtube.com/watch?v=6U4x_mw0HAo" target="_blank" rel="noopener">Krzyżu Chrystusa bądźże pochwalony</a>” i inne)? Czy poświęciłem palmę w Niedzielę Palmową? Czy uczestniczyłem w obchodach Triduum Paschalnego? Czy przygotowałem tradycyjną święconkę, zgodnie z polskim zwyczajem i świadomością tego, co symbolizują poszczególne produkty? Czy uczestniczyłem w procesji rezurekcyjnej? Czy znam pieśni wielkanocne (takie jak: „Zwycięzca śmierci”, „Otrzyjcie już łzy płaczące”, czy „Chrystus zmartwychwstan jest”)? Czy uczestniczyłem w procesji na Boże Ciało (jaki stosunek mam do tej tradycji)? Czy zgodnie z polskim zwyczajem udałem się na Mszę Świętą 3 maja i 15 sierpnia? Czy odwiedziłem cmentarze „na Wszystkich Świętych” (jaki mam stosunek do tej tradycji)? Czy byłem choć raz na „majowych”, „czerwcowych” i wiem, jakie modlitwy kryją się za tymi zwyczajowymi nazwami? Czy wiem, co to za święto „Zielone Świątki”, czy „Matki Bożej Zielnej”? Czy odmówiłem choć raz różaniec święty w październiku?</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Sakramenty</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Czy pamiętam, że to właśnie sakramenty stanowią centrum życia katolika? Czy spowiadałem się przynajmniej raz w okresie wielkanocnym? Czy uczęszczam na coniedzielną Mszę Świętą oraz w święta nakazane? Czy w ogóle pamiętam, które święta są nakazane? Czy pamiętam datę swego chrztu świętego i bierzmowania? A imię patrona z bierzmowania? Czy jeśli jestem w małżeństwie, odnawiam i pamiętam przysięgę złożoną przed ołtarzem? Czy okazuję szacunek Najświętszemu sakramentowi? Czy wchodząc do kościoła, przyklękam na prawe kolano? A może bezrefleksyjnie przyklękam na lewe kolano? Czy może w odpowiednich momentach, zamiast klęknąć na dwa kolana, robię charakterystyczny przykuc, w celu niepobrudzenia spodni? Czy pamiętam, że podczas Przeistoczenia, czy błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem, jako osoba wierząca powinienem uklęknąć, nawet jeśli nie uczestniczę w liturgii? Zwracam szczególnie uwagę na tę kwestię, gdyż zauważalny jest zanik rozumienia „tej chwili”. Niegdyś nawet ludzie stojący w kolejce do konfesjonału na czas Przeistoczenia nie podchodzili do spowiedzi, lecz czekali na dźwięk dzwonków nawołujący do powstania, pomimo odejścia wcześniejszego penitenta.</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Modlitwa</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Czy odmawiam pacierz rano i wieczorem? Czy modlę się do Anioła Stróża znaną i piękną modlitwą uczoną w czasach dzieciństwa? Czy znam podstawowe modlitwy katechizmowe – akt wiary, nadziei i miłości, Skład Apostolski, „Pod Twoją obronę” i inne, nie mówiąc o Modlitwie Pańskiej, „Zdrowaś Maryjo” i „Chwała Ojcu”? Czy znam tajemnice różańca świętego? Koronkę do Bożego Miłosierdzia? Czy modlę się za rodzinę, Kościół, papieża i własnych dobroczyńców?</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Wspólnota Kościoła</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Czy znam imię obecnego papieża? A imię i nazwisko swego biskupa i proboszcza? Czy wiem, kto jest patronem Polski, diecezji, własnej parafii i kościoła parafialnego? Czy wiem, kiedy jest przewidziany odpust parafialny? Czy posiadam przy zachowaniu samodzielnego myślenia, szacunek do papieża, biskupa, stanu duchownego i zakonnego? Czy pozdrawiam „kapłanów i siostry zakonne na ulicy”? Czy wiem, jakie relikwie świętych i błogosławionych znajdują się w moim kościele parafialnym? Czy znam regionalne sanktuaria? A narodowe? Kiedy ostatni raz odwiedziłem Jasną Górę, Święty Krzyż, czy Świętą Lipkę? Czy kredą otrzymaną w Święto Trzech Króli napisałem stosowny napis na drzwiach własnego domu? Czy przyjąłem księdza po kolędzie? Czy przestrzegam postu od mięsa w piątki (czy rozumiem znaczenie tej ascezy?)?</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Życie moralne</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Jako że większość rachunków sumienia tyczy się przede wszystkim teologii moralnej, chciałbym jedynie zwrócić uwagę na kilka punktów charakterystycznych dla zwyczajnego, polskiego duszpasterstwa. Czy traktuję z szacunkiem swoich rodziców, osoby starsze, schorowane i ubogie (a może narzekam na to, że muszę ustąpić miejsca w autobusie)? Czy okazuję życzliwość wobec bliźniego, czy też żywię nienawiść w sercu (np. do przeciwnika politycznego)? Czy znam i rozumiem nauczanie Kościoła na temat aborcji, eutanazji, in vitro, rozwodów, antykoncepcji i „mieszkania przed ślubem”? </span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Polska</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Czy modlę się za Ojczyznę? Czy znam „Modlitwę za Ojczyznę” ks. Piotra Skargi? Czy umiem zachować odpowiednią postawę podczas śpiewu: „Boże coś Polskę”, często śpiewanej na zakończeniu Mszy Świętej – czy też wychodzę od razu, „nie czując” znaczenia tej i innych pieśni (np. „Bogurodzica”) dla Polskiego Narodu? Czy znam pieśni ludowe i maryjne tak związane z polską kulturą („Z dawna Polski tyś Królową”, „Chwalcie łąki umajone”, „Twoja cześć, chwała – Nasz wieczny Panie” i inne)? Czy znam Litanię do świętych i błogosławionych Narodu Polskiego? Czy znam patronów Polski i najważniejsze sanktuaria w Ojczyźnie? Czy zgłębiam historię chrześcijaństwa na ziemiach polskich (np. książka Feliksa Konecznego – „Święci w dziejach narodu polskiego”, „Pamięć i tożsamość” – Jana Pawła II, czy tegoroczna nowość Grzegorza Górnego – „Duchowa historia Polski”)?</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><b>Jan Paweł II</b></span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Papież Polak stanowi pewną szczególną oś polskiego katolicyzmu. Pomijając medialne ataki, myślę, że jako Polacy-katolicy, musimy szczerze zmierzyć się z tym pontyfikatem. Czy znam i zgłębiam nauczanie Papieża Polaka, zwłaszcza te skierowane w pielgrzymkach do Polski? Czy może poprzestaję na zwolnieniu swego umysłu z odpowiedzialności frazesem o polskich biskupach, „którzy nastawiali pomników i zrobili z papieża mem”, tak, jakbyśmy sami byli niezdolni do zgłębienia tego nauczania? A może jako wierny przywiązany do Tradycji Łacińskiej poprzestaję na wiedzy o tym, że papież ucałował Koran i zorganizował modlitwy w Asyżu, zwalniając się tym samym nie tylko z obowiązków katolickich, ale i polskich? Czy reaguje na medialne ataki na zbiorową pamięć wspólnoty politycznej i kulturowej, jaką jest Naród Polski? </span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">*</span></p>
<p class="western" align="justify"><span style="font-family: Times New Roman, serif;">Nie sposób przytoczyć całe</span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span lang="pl-PL">j tej spuścizny</span></span></span></span><span style="font-family: Times New Roman, serif;"> zwykłego, codziennego polskiego katolicyzmu, który w większości otrzymaliśmy w czasach naszego dzieciństwa. Zmierzenie się z tym wielkim dziedzictwem bycia po prostu katolikiem, jednocześnie na arcypolski sposób, sprawiło, iż być może karygodnie przeoczyłem coś oczywistego. Potrzebujemy jednak zmierzyć się z tym „kulturowym katolicyzmem”. Każdy z nas powinien sobie odpowiedzieć na pytanie, „ile z tego w nas zostało”? Czy rzeczywiście jest to tak płytka wiara, jak próbują nam zewsząd, nawet w kościele, „wmawiać”? Czy może właśnie na tym, można budować piękne, dobre życie członka Kościoła i polskiego obywatela? Nie sposób tu ominąć kwestii tożsamości narodowej i spójności społecznej – czy mamy coś innego, trwalszego, mocniejszego? Czy, jak w ostatnich latach twierdziły pewne środowiska, musimy ratować patriotyzm, oddzielając go od polskiego katolicyzmu, czy (a jest to chyba jakaś intuicja ewangeliczna) w tym pogardzanym i wyśmiewanym sposobie bycia Polakiem-katolikiem tkwią ożywcze soki, dynamizm życia i kod kulturowy zrozumiały nawet dla największych antyklerykałów? </span></p>
<p align="justify"><a href="https://www.noweksztalty.pl/author/michal-kmiec/">Więcej tekstów Autora.</a></p><p>The post <a href="https://www.noweksztalty.pl/adwentowy-rachunek-sumienia-kulturowego-katolika/">Adwentowy rachunek sumienia kulturowego katolika</a> first appeared on <a href="https://www.noweksztalty.pl">Nowe Kształty</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
